Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski. Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres. Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce: 1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania? 2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki? 3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych? Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie. |
Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza. Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania: 1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem? 2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie? 3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku? Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału. |
1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność? 2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej? 3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze? 4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin? 5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony? 6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku: Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012! Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012? |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana. |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Punkt Langrange`a. Powieść. |
H![]() |
| 1946. Powieść. |
Panie Andrzeju,
Nadzwyczaj to ciekawe.
Czy wiadomo coś nowego (ponad to, o czym była mowa w cyklu o upadku komunizmu) o roli Birsztajna na Ukrainie? Pan drąży znacznie głębiej, niż mnie się udało i koncentruje się na “ukraińskim odcinku”, jak to się mawiało wśród komunistów, ale kiedy badałem te sprawy, to odniosłem wrażenie, że Birsztajn (Birshtein) był szarą eminencją Ukrainy. Jego firma, Seabeco, była zapewne drobiazgiem wśród tych wszystkich miliarderów, ale jego wpływy były daleko szersze.
Panie Michale,
Niewątpliwie, wpływy Birsztajna musiały być swego czasu duże. Jednak podczas badania działań Kołomojskiego nie trafiłem na ślady ich współpracy (ograniczyłem się zasadniczo do jego aktywności, szczególnie w pierwszym dziesięcioleciu). Czytałem o Seabeco, w związku z aferą w Mołdawii na początku lat 90,. w którą zaangażowany był Snegur i może być, że robił wówczas podobne rzeczy na Ukrainie (w czasach Krawczuka, tego nie badałem), ale on chyba nie tyle jest ukraińskim “oligarchą” co “rosyjskim” – na “placówce”.
Panie Andrzeju,
Czytając o tym dawniej, odnosiłem wrażenie – a niewiele ponad to, co właściwie jest zrozumiałe, zważywszy mafijność tych stosunków – że był pewien ciąg kontroli nad Ukrainą poprzez tzw. oligarchów. Przechodził on z kgb przez Mogilewicza i Birsztajna do tych bandziorów, o których Pan pisze, z Firtaszem na czele. Wrażenie było takie, że nikt nie mógł otrzymać (uzyskać i utrzymać) władzy (w sensie “posiadania” i kontroli) nad którąkolwiek gałęzią przemysłu, a szerzej gospodarki w ogóle, bez zezwolenia Mogilewicza i Birsztajna. Firtasz wydawał się prawą ręką Mogilewicza (Birsztajn zdołał zachować dystans od tych struktur, był tym, który umożliwiał, bez moczenia rąk, ale jego wpływy pozostawały oczywiste dla zachodnich służb).
Zmierzam do tego, że czy ktoś robił pieniądze na czekoladzie, czy na szambie, na ropie i węgłu czy tylko na telewizji, jest zupełnie bez znaczenia. Mógł robić te pieniądze tylko wówczas, jeżeli uzyskał koncesję od Mogilewicza i Birsztajna, a co za tym idzie – od Kremla.
Tymczasem dzięki wojnie, całe to oligarchiczne bydło uwolniło się spod kontroli, cała ta struktura kontroli legła w gruzach. Z czego wynikają dwa pytania: czy tak jest Pańskim zdaniem? A jeżeli tak, to tylko podkreśla stare pytanie: po jaką cholerę im ta wojna?
Panie Michale,
Zastanawiałem się, czy pierwszemu rozdziałowi nie dać w tytule “dzikie lata dziewięćdziesiąte”, bo to tak w istocie było, ale przeważyło to, że Kołomojski z kumplami dobrze się wówczas wyposażył. Skojrzyło mi się to czemuś z “gorączką złota”. Gangsterskimi działaniami na dużą skalę zasłynął w kolejnej dekadzie.
Birnsztejn, jak mi się zdaje był pionierem nowego modelu, czy może lepiej łącznikiem starych struktur czekistowskich z nowymi strukturami czekistowskimi: https://www.theglobeandmail.com/canada/investigations/article-boris-birshtein-investigation/ (to bardzo ciekawy artykuł, choć w części pisany pod bieżącą politykę; jest w nim też o Ukrainie czasów Krawczuka-Kuczmy). Zapewnił ich rozwój. Mogilewicz był wówczas jego “postsowieckim” ramieniem. Od 2005 roku do spółki z Firtaszem rozkręcił np. ukraiński “interes gazowy” – RosUkrEnergo. Sprawa uwięzienia Tymoszenko o której piszę w części drugiej miała z tym związek.
Myśli Pan, że struktura kontroli legła w gruzach? Z Ukrainy co i rusz dochodzą wieści o działającej na wysokich szczeblach agenturze Kremla (ostatnio prokuratura generalna i służba bezpieczeństwa). Postawa “oligarchów” to dla mnie nie mniejsza zagadka niż ta dziwna wojna. Po jaką cholerę”? Wydaje mi się, że porządkują świat wewnątrz i na zewnątrz.
Panie Andrzeju,
Znam ten artykuł. Wydaje mi się, że go przytaczałem.
Tak. Myślę, że strukura, jaką stworzyli 20-30 lat temu na Ukrainie, legła w gruzach. To nie znaczy, że nie powstanie na jej miejsce inna, a może nawet lepsza. Ale tamte układy, wedle których zachodnia firma musiała zgłosić się do Birsztajna, by móc działać na Ukrainie, moim zdaniem znikły.
Pański artykuł pokazuje szczegółowo, że to była wszystko jedna sitwa: Janukowycz i Juszczenko, mogli się nienawidzieć, podobnie jak Poroszenko i Kołomojski, ale należeli do tej samej demokratury, tej samej sitwy, tego samego układu.
Teraz, Poroszenko czy Firtasz, nie muszą liczyć się z Birsztajnem czy Mogilewskim, a za nimi z Putinem. To jest ten rodzaj “wolności”, który próbowali zdobyć dla siebie Chodorkowski i Bierezowski (wraz z tysiącem komsomolskich miliarderów) w latch 90. i którą utracili pod Putinem.
Jest to oczywisty paradoks, ale kiedy słychać sowieckie armaty i nadlatujące rakiety, to smycze trzymające tych bandziorów stają się luźniejsze, kagańce spadają z ich mord. Nie wydaje mi się wcale, żeby to był dobry objaw dla ludzkości, ale to jest fakt, z którym należy się liczyć. Natomiast nie widzę, jak to jest na rękę Putinowi. W jaki sposób “uwolnienie” takich ludzi Kołomojski, służy interesom Putina?
Michał,
W jaki sposób wojna “uwalnia” Kołomojskich ze służby bolszewikom? Piszesz, że to fakt… Być może, że jednak nie uwalnia?
Panie Michale,
Podawał Pan tę linkę w przedostatniej części cyklu “Niektórzy nazywają to «upadkiem komunizmu»”. Przeoczyłem, przepraszam.
No właśnie. Po pierwsze nie jest powiedziane, że im chodzi o to, aby się “uwolnić”. Od początku są filarem sowieckiej struktury ukraińskiej. Historia “postsowieckiej” Ukrainy to proces ciągłego przechodzenia z jednej fazy do drugiej, przy zachowaniu tego filaru. Jedna sitwa, przez cały czas. Czy uważa Pan, że celem Kremla jest zburzenie tego filaru, dotychczas nie pokazującego śladów erozji? Wszyscy oni, jak się wydaje, lojalnie na rzecz sowietów działają, od lat oplatając sieć wokół wroga, korumpując go i niszcząc. Czy trudno jest “odstrzelić” kogokolwiek z nich jak Berezowskiego,czy “przeczołgać” jak Chodorkowskiego? Ale nikt tego nie robi. Wszyscy grają swoje role.
Darek,
Słusznie. Mnie się tak wydaje, takie jest moje mniemanie, ponieważ wiele na to wskazuje, więc nie powinienem tego nazywać faktem. Pozostaje jednak pytanie: w jaki sposób Kołomojski czy Poroszenko mogą być kontrolowani w tej chwili, w porównaniu z kontrolą rozciągniętą nad nimi w przeszłości? Firtasz był otwarcie człowiekiem Kremla, a teraz wystawia oddziały dla obrony ojczyzny przed najazdem.
Wielu pisało o tym, jak wojna – mowa tu o drugiej wojnie światowej – “uwolniła” ludzi sowieckich. Pisał o tym oczywiście Mackiewicz, ale także Pasternak i Sołżenicyn, autorzy wspomnień i historycy. Co z tego wyniknie tym razem, to oczywiście insza inszość. Ale podmuch wolności niesiony przez wojnę był opisywany wielokrotnie.
Dodajmy jeszcze do tego, że Zelenski także próbuje wykorzystać wojnę do uwolnienia się spod wpływów oligarchów. Ma opublikować listę 86 osobników, którym nie wolno będzie finansować działalności politycznej. https://www.rnbo.gov.ua/ua/Diialnist/5605.html?utm_medium=email&utm_source=CampaignMonitor_Editorial&utm_campaign=UKRN%20%2020220722%20%20House%20Ads%20%20SM+CID_ce71e4cc4e53044854e2651e171f1c2d
Oczywiście łatwo się z tego śmiać, ale mówimy na razie o sytuacji teraźniejszej. I tak ona wygląda. Jeżeli z góry wykluczymy różne możliwe rozwoje wydarzeń, ponieważ nie odpowiadają naszym założeniom, to nie zachowamy obiektywizmu.
Panie Andrzeju,
Jest zupełnie możliwe, że przypisuję innym moje intencje, ale generalnie rzecz biorąc, ludzie pragną wyzwolin, choć często rozumieją to w przeciwstawny sposób. Uwolnienie się od tak wymagającego karbowego jak Putin, musi mieć swoje zalety w oczach ludzi, którzy – znowu, generalnie rzecz biorąc – mogą robić prawie, co chcą.
Ani Pan, ani ja, nie zgodzilibyśmy się chyba przyjąć miliardów w zamian za zależność od takiego człowieka, ale wolność nigdy nie jest absolutna, za wszystko się płaci prędzej czy później.
Czy zburzenie tego filaru może być celem wojny? Nie potrafię na to odpowiedzieć. Odstrzał jest na pewno trudniejszy podczas wojny – kolejny paradoks – niż podczas martwej, sowieckiej ciszy leninowskiego pokoju.
Panie Michale,
Czy w tym przypadku nie jest jednak tak, że “uwolnienie się od Putina” oznaczałoby ogromne straty i poważne kłopoty? Czy nie bardziej liczy się syte i bezpieczne życie w tym akwarium z rekinami? Jeśli Chodorkowski przeżył i dziś może się wypowiadać, to chyba nie dlatego, że się uwolnił? Uwolnił się być może Litwinienko. Ale co u sowietów jest pewne?
Nawiązując do tej informacji, którą Pan podał w kwestii listy 86 “oligarchów” należałoby dodać to co starałem się opisać w trzeciej części. “Ustawa o oligarchach” została zatwierdzona przez Zelenskiego 5 listopada zeszłego roku.Pół roku wcześniej przygotowano pierwszą “niejawną” listę 13 najważniejszych “oligarchów” (była to publicznie znana decyzja). Czyli kroki w kierunku “uwolnienia się spod wpływów oligarchów” zostały podjęte już przed wojną. W ubiegłym tygodniu Achmetow ogłosił, że wycofuje się z “biznesu medialnego”, wykonując postanowienia tejże ustawy, więc niejako sam ogłosił, że uwalnia swoje wpływy. Po co robić listę, jak sami rezygnują? Nie wystarczy ich poprosić? Kołomojski wypromował Zelenskiego na prezydenta. Czy Zelenski chce teraz Kołomojskiego “usadzić”? To jest możliwe, ale czy realne? Fakt, że wojna wszystko zmienia. Ale wobec tego, że wszyscy oni stoją dziś murem za Zelenskim (przynajmniej to deklarują), dają pieniądze, wspomagają armię, itd., czy nie należałaby się im wdzięczność z jego strony albo przynajmniej “ciche porozumienie” w kwestii chwilowego odłożenia tej kwestii na bok? Teoretycznie inwazja Kremla, wciąż może zagrażać ekipie Zelenskiego utratą władzy, a i wewnętrznych wrogów nie brakuje, choćby nacjonalistów, którzy zdaje się mają mocne związki z ukraińskim MSW (ale i podobno z Kremlem, przynajmniej niektórzy z nich) i tylko czekają na okazję.
Drogi Panie Andrzeju,
Jak sam Pan się domyśla, nie potrafię odpowiedzieć wiążąco na Pańskie pytania. A jednak, wyzwolenie się pojedynczego putinowskiego watażki było właściwie niemożliwe, podczas gdy wyzwolenie się całej grupy ukraińskich oligarchów wydaje się możliwe podczas wojny.
Kto może wiedzieć, jaki układ pozwolił Chodorkowskiemu ujść z życiem, zdrowiem i nawet ponoć ze stu milionami dolarów? Ale nie uszedłby z 30 miliardami, nie uszedłby z akcjami Jukos, bo wówczas byłby zaiste niebezpieczny, a tak? Ot, jeszcze jeden emigrant! Mało takich?
Próby uwolnienia się Zelenskiego to co innego. Ale ponownie, wojna daje mu zupełnie inne możliwości. Mógł próbować to robić w ubiegłym roku, ale szanse powodzenia byłyby nikłe. A teraz?
Zelenski być może cierpi na złudzenia wielkości, któż to może wykluczyć? Rozmawia z mężami stanu – na jakim poziomie są ci mężowie stanu, to inna sprawa – przemawia do parlamentów, dostaje owacje na muzycznych festiwalach, więc być może woda sodowa mu uderzyła do głowy. Ale z drugiej strony, nie jest rzadkością, że politycy wyniesieni do władzy przez konkretne siły, obracają się przeciw tym siłom. Dobrym tego przykładem był FD Roosevelt i jego stosunek do mafii. Mafiosi też myśleli, że należy im się wdzięczność od prezydenta, ale się przeliczyli.
Panie Michale,
Zełenski rozpoczął “deolgarchizację” tak naprawdę rok przed wojną, ograniczając działania Medwedczuka i jego wspólnika Kozaka oraz odbierając im koncesje na stacje telewizyjne (pół roku później Medwedczuk znalazł się w areszcie domowym, z którego po rozpoczęciu inwazji się wydostał, ale w kwietniu został ujęty). W listopadzie była sprawa z Achmetowem, który miał jakoby uczestniczyć w przygotowywanym “zamachu stanu” (była to raczej próba porozumienia się z nim). W grudniu przedstawiono zarzuty Poroszence, a w styczniu wydano nakaz konfiskaty jego mienia. Można sądzić, że to były działania na rzecz Kołomojskiego (szczególnie wobec Poroszenki) ale dziś czytam, że “prawa ręka” Kołomojskiego, Gienadij Korbannie został wpuszczony na Ukrainę i odebrano mu paszport: https://babel.ua/en/news/81864-businessman-hennadii-korban-s-passport-was-confiscated-at-the-border-the-reason-is-deprivation-of-citizenship. W tym artykule jest stwierdzenie o pozbawieniu obywatelstwa także Kołomojskiego . Korban ostatnio stał na czele obrony terytorialnej Dniepra. Coś tu się dzieje “pod dywanem” i to zaczęło się jeszcze przed wojną.
Panie Andrzeju,
Jak mówiłem wcześniej, wojna daje mu zupełnie inne możliwości. Wojna zmiata stare układy, zmienia wszystko, stawia na głowie dawne założenia i odwraca sojusze. Nie kwestionuję wcale, że deoligarchizacja nie była zamierzona w ubiegłym roku, ale szanse jej powodzenia byłyby wtedy nikłe, co Pański cykl o Beni chyba dobrze ilustruje. Ktokolwiek był u władzy formalnie, sitwa tych bandziorów stała za ich plecami i nikt nie zdołał jej usunąć.
Tymczasem teraz jest na odwrót. To oni, oligarchowie – to nieszczęsne określenie jest bardzo nieścisłe, ale używamy go jako skrótu myślowego, dla uproszczenia – idą na wyścigi, żeby jakoś wspomóc wysiłek obronny. Nagle chcą płacić podatki, wystawiają oddziały, dokonują zakupów broni itd. Robią to oczywiście pod płaszczykiem patriotyzmu (“the last refuce of every scoundrel”, jak mówił Gibbon), ale Zelenski czerpie z tego polityczne zyski.
Jakie te zyski mogą być na dłuższą metę, to zależy od tego, jak potoczy się wojna. A dziwna wojna toczy się dziwnie.
Słyszę teraz dwa sprzeczne twierdzenia. Pierwsze, że ofensywa Putina się zatrzymała, ponieważ brak mu ludzi i broni. Artyleria nie ma pocisków i nie może kontynuować bombardowań na tę samą skalę (50 tysięcy pocisków dziennie, to musi być trudne do utrzymania). Umowa na temat Odessy i eksportu ziarna ma być dowodem jego słabości.
Druga interpretacja utrzymuje, że każde wojsko musi czasami odpocząć, że nie można walczyć nonstop, a zatem powstrzymanie ofensywy w Donbasie jest tylko naturalną pieredyszką, podczas której przychodzą posiłki, dostawy i zarysowuje się nowe plany ataku. Umowa na temat eksportu zbóż jest tylko prowokacją.
Ten drugi punkt widzenia potwierdzają dzisiejsze ataki rakietowe na Odessę.
Wydaje mi się Panie Michale, że to jest tylko przypomnienie, kto kontroluje sytuację.
Przypomnienie, że Zelenski kontroluje oligarchów? Czy chodzi Panu o dzisiejszy atak rakietowy na Odessę?
Chodzi mi o Odessę. Przypomnienie, że korzystanie z portów czarnomorskich wymaga zgody Kremla i jest przezeń kontrolowane.
Hmm, ale oni tej zgody udzielili na pismie, i to zaledwie wczoraj. Tak to jest, jak się wchodzi w układy z bolszewią.
Tak czy inaczej, nie wydaje się, żeby “brakowało im pary”, nawet jeżeli tempo ofensywy w Donbasie rzeczywiście zamarło.
Nie tylko pary ale i trojki: https://pbs.twimg.com/card_img/1550813085056864257/CB1JYS46?format=jpg&name=small
Zawsze mnie dziwi, kiedy ludzie mówią, że zabrakło pary, bo przecież nawet sowieckie czołgi nie są chyba napędzane parą, a tu proszę! Nie parą, ale trojką. Z taką trojką nic, tylko pędzić na podbój świata. “Przelatuje obok wszystko, cokolwiek jest na ziemi, i patrząc z ukosa, odsuwają się i dają jej drogę inne narody i państwa.”