(Polski)

Józef Mackiewicz
The Triumph of Provocation
 
Michał Bąkowski
Votum separatum
 
Dariusz Rohnka
Szkice o Józefie Mackiewiczu
 
Jeff Nyquist
Origins of the Fourth World War
 
« Only truth can save us now. Trevor Loudon interview

Sorry, this entry is only available in Polski.



7 Comments "(Polski) Pora biedy, ulgi, prawdy i dżumy
O najnowszej biografii Józefa Mackiewicza po raz ostatni. Część I"

  1. Paweł

    Czego brakuje w dostępności książek Józefa Mackiewicza? Sądzę, że przede wszystkim słabo są obecne w księgarniach jego powieści w kolorowych okładkach. Graficznie one się dobrze wyróżniają. Byłoby sensowne aby w księgarniach powieści JM były eksponowane obok siebie, wyłożone “twarzą” okładek, a nie upchnięte ciasno na półce.

    Dlaczego księgarze nie zamawiają tych pozycji? Bo nie znają? No to rozważmy problem całkiem młodych, nowych pisarzy. Ich nie znane książki są prezentowane, oczywiście jako nowości. Ale przecież w wielu księgarniach książki Józefa Mackiewicza nigdy nie były sprzedawane. Może czas na to aby zostały pokazane jako – w pewnym sensie – nowości!

  2. michał

    Panie Pawle,

    Staram się nie wypowiadać na temat rzekomych “braków w dostępności książek Mackiewicza” w prlu, ponieważ nie jestem na miejscu. Jednak w tym wypadku zupełnie Pana nie rozumiem.

    Księgarz, który nie zna Józefa Mackiewicza, powinien zmienić zawód. Taki księgarz jest jak lekarz, który nie zna się na chorobach i nie leczy; jak strażak, który odmawia gasić pożar; jak ogrodnik w gołej betonowej misce. W jaki sposób księgarz wystawia książki w swej księgarni, to już doprawdy jego prywatna sprawa, ale jeżeli nie zamawia książek Mackiewicza, bo go nie zna, to lepiej, żeby przestawił się na sprzedawanie kaloszy.

    I dlatego: nie rozumiem, co Pan właściwie chce powiedzieć.

  3. Paweł

    Strażak na pewno pobiegnie gasić pożar ale najpierw musi wiedzieć o tym, że taki pożar w ogóle jest.

    Była dyskusja w IPN w Warszawie, gdzie Paweł Chojnacki mówił że książki JM są na pewno dostępne w dwóch księgarniach blisko UW.

    Można ubolewać nad słabą wiedzą księgarzy, ale to chyba nie zamyka sprawy.

    Uważam, że potrzebna jest dobra analiza dostępności książek, bez ataków personalnych, koncentrująca się raczej na obiektywnych uwarunkowaniach zjawiska. Wziąć po uwagę należy: media, odbiorców, księgarzy, bibliotekarzy, hurtowników, dziennikarzy. Zjawiska te – jak sądzę – tworzą strukturę, która nie została jeszcze dobrze opisana.

    Przypuszczam, że na rynku wydawniczym pojawiają się takie analizy; tylko potrzebny jest impuls.

  4. michał

    Panie Pawle!

    Co też Pan wygaduje!! A czyż obowiązkiem strażaka nie jest wyglądać pożaru?? Strażak ma sobie leżeć martwym bykiem i nie ruszyć palcem, aż ktoś go nie przebudzi okrzykiem: pali się! – czy tak? Od tego jest strażakiem, żeby wypatrywać ognia. Taki jest sens określenia STRAŻ ogniowa: on powinien stać na straży i pędzić na pomoc na pierwszą oznakę, że gdzieś MOŻE się pali.

    Księgarz, który nie wie, że książki są, powinien się natychmiast podać do dymisji, ale może lepiej – przebudzić!

    Powtarzam po raz wtóry, że to nie ja powinienem odpowiadać na takie pytania – ale wszyscy, którzy są na miejscu, dlaczegoś nabrali wody w usta i milczą. Osobiście, znam sytuację tylko z drugiej ręki (to znaczy od znajomych) i każdy powtarza to samo: książki Józefa Mackiewicza są łatwe do nabycia w prlu. Są w dużych księgarniach w Warszawie, ale jeżeli ich gdzieś nie ma, to wystarczy poprosić księgarza, żeby zamówił z hurtowni, gdzie leżą WSZYSTKIE książki Mackiewicza. Jeżeli księgarz odmawia ich zamówienia, to należy pójść do innej księgarni, a tę omijać z daleka, bo facet jest jak ten strażak, który nawet gdy wołają doń, że się pali, to nadal odmawia ruszyć małym palcem.

    Co dokładnie mają znaczyć słowa, że “niewiedza księgarzy, nie zamyka sprawy”??? A co, Pańskim zdaniem, zamyka sprawę? O jakiej analizie dostępności Pan mówi? Analizować dostępność, to znaczy co właściwie? Cała ta “dostępność” jakoś mi dziwnie zalatuje kołchozem. Dzieła Lenina były łatwo dostępne za komunistów – czy o to Panu chodzi? Ja znam tylko kategorie popytu i podaży, czyli rynku. Podaż wyrażona jest ogromnym wysiłkiem Kontry, który owocuje tym, że wszystkie książki Mackiewicza są w hurtowaniach. Natomiast popyt wyraża się w tym, że księgarze spod ciemnej gwiazdy tych książek nie zamawiają.

  5. Andrzej

    Zaraz, zaraz. O co właściwie Panu chodzi Panie Pawle? O to, aby Mackiewicz był tak popularny jak inni znani pisarze? To trzeba czynić tak, aby był znany. Od czego jest edukacja? Znam co najmniej cztery księgarnie warszawskie, gdzie są książki Mackiewicza. Książki są, jest ich bardzo dużo i są dostępne. Kropka. Księgarze biorą z hurtowni książki jakie chcą. Jeśli nie wybierają Mackiewicza to może warto ich do tego przekonać. Jakie znaczenia ma okładka książki dobrego pisarza? Czy nie liczy się raczej to, że książka ta jest wartościowa, polecana i ten kto chce i szuka ten ją znajdzie? Mam znajomego w wieku około 30 lat i on czyta Mackiewicza. Bo chce. A jak chce to znajduje, chociaż mieszka w małej miejscowości nad morzem, gdzie nie ma ani jednej księgarni. Dziś nie ma problemu, zamawiasz i przysyłają (nawet na empik.com są w ofercie, choć “produkt niedostępny”. Niedostępny? to dlaczego są dostępne na multibook.pl?). W “nowym, wspaniałym” peerelu Mackiewicz jest tak naprawdę wykorzystywany tylko do doraźnych celów (dziś: podparcia peerelowskiego “patriotyzmu”). Gdy się to nie udaje, wtedy jest raban o “dostęp do książek Mackiewicza”.

  6. Paweł

    Panie Andrzeju, mnie chodzi tylko o te żeby książki Józefa Mackiewicza były w księgarniach. Aby czytelnicy mieli możliwość je ZAUWAŻYĆ. Owszem, kto chce znaleźć ten łatwo znajdzie. Ale chodzi też o ludzi którzy po prostu szukają w księgarniach nowości.

  7. michał

    Drogi Panie Pawle,

    Od kogo ma zależeć, jakie książki są w księgarni i jak zostają w tej księgarni przedstawione lub wystawione na sprzedaż? Od kogo innego, jak nie od księgarza? Chce sprzedawać dzieła Lenina? Doskonale. Prawdopodobnie splajtuje, ale to jego sprawa. Szczerze wątpię, żeby bankructwo zagrażało księgarniom, które sprzedają Mackiewicza, ale co ja o tym wiem? Być może w prlu “idą” tylko kryminały?

    Zmierzam do tego, że w jaki sposób dany księgarz będzie “eksponować” książki Mackiewicza, musimy pozostawić jemu samemu. Czy je zamówi z hurtowni, czy nie, to też przecież zależy od niego (choć nie sądzę, żeby wielu księgarzy odmawiało zamówienia książek z hurtowni, jeżeli tego domagają się od nich czytelnicy). Natomiast nie zależy od niego, czy ktokolwiek te książki zauważy, kupi, przeczyta i zrozumie. Za to jesteśmy odpowiedzialni my wszyscy. A ściślej, każdy z osobna. Jest mnóstwo fascynującej literatury, którą chciałbym przeczytać, ale nie mogę znaleźć na to czasu. Nie wątpię, że jest równie wiele ciekawej literatury, o której istnieniu w ogóle nie wiem, a która warta jest uwagi.

    W konkretnym wypadku Józefa Mackiewicza, prawdziwy problem polega chyba na tym, że brak zainteresowania prlowskiej publiki w jego książkach, używany jest jako zarzut przeciwko niestrudzonemu wydawcy jego pism. I to jest niegodziwością.

Comment



Wydawnictwo Podziemne