(Polski)

Józef Mackiewicz
The Triumph of Provocation
 
Michał Bąkowski
Votum separatum
 
Dariusz Rohnka
Szkice o Józefie Mackiewiczu
 
Jeff Nyquist
Origins of the Fourth World War
 
« Dusty interview off the forgotten shelfPutin’s Hitler »

Sorry, this entry is only available in Polski.



18 Comments "(Polski) Uwagi na marginesie uwag"

  1. amalryk

    Myślę, że bez tych “przyczółków” w postaci Królewca, Transdniestrii, Krymu i Kaukazu całe to barwne przedstawienie pt “Upadek komunizmu” miałoby zupełnie inny przebieg. Ba! Bez obwodu królewieckiego nie wiem czy byłoby możliwe w ogóle..

    Iskanderami “królewieckimi” (uzbrojonymi w głowice jądrowe) sowieci szachują cała Pribałtikę wraz z Polską, co jest najlepszym gwarantem ich kontroli nad tymi obszarami na wszelakij pożarnyj słuczaj właśnie. Tym bardziej że Polska (z Inflantami, Kurlandią i Litwą) nie posiada żadnego systemu obronnego. (Z resztą przy ataku saturacyjnym nie ma sprawdzonego systemu obronnego, poza możliwością odstraszania za pomocą własnej taktycznej broni jądrowej…)

    Enklawy rzeczywiście nie są środkiem do wywierania nacisku na Europę, bo to ; “gdzie Rzym, gdzie Krym a gdzie nasze Beresteczko?” – i co kogo obchodzą te historie gdzieś tam u wrót Azji? Ba gdy komunizm upadł, to tam ciągle do głosu dochodzą jakieś straszliwe nacjonalizmy rodem z zeszłych stuleci…

  2. michał

    I mnie się tak zdaje, Panie Amalryku. Ważność istnienia tych enklaw jest ogólnie niedoceniona. Ich znaczenie strategiczne, w najszerszym sesnie tego słowa, pozostaje zupełnie zapoznane.

  3. Jaszczur

    Amalryku,

    Piszesz: “Iskanderami „królewieckimi” (uzbrojonymi w głowice jądrowe) sowieci szachują cała Pribałtikę wraz z Polską, co jest najlepszym gwarantem ich kontroli nad tymi obszarami na wszelakij pożarnyj słuczaj właśnie. Tym bardziej że Polska (z Inflantami, Kurlandią i Litwą) nie posiada żadnego systemu obronnego. (Z resztą przy ataku saturacyjnym nie ma sprawdzonego systemu obronnego, poza możliwością odstraszania za pomocą własnej taktycznej broni jądrowej…)”

    …Ale by mieć taktyczną broń jądrową, środki do jej przenoszenia zdolne sięgnąć przynajmniej podmoskowia i Uralu, Polska musiałaby być państwem suwerennym, a nie jest – rządzi sowiecka oligarchia (na czele z lokalną filią razwiedupra). I tak wracamy do punktu wyjścia. Do tego wpisujący się w społeczną inżynierię władców PRL-bis i szerzej, postmagdalenkowych elit, powszechny pacyfizm. W wersji nadwiślańskiej pod hasłami: “wybaczamy i prosimy o wybaczenie”, “zło dobrem zwyciężaj”, “nigdy więcej wojny” (wciąż niezaleczona trauma po klęsce wrześniowej, Piaśnicy, Powstaniu Warszawskim).

    Panie Michale,

    Jestem bardzo wdzięczny za opublikowanie mojego tekstu i niezmiernie się cieszę, że wywołał on żywą dyskusję. Szerzej odpowiem w najbliższym tygodniu-dwóch, ale w skrócie, moim punktem było to, że ważniejsza od enklaw naszpikowanych atomicami i zasiedlonych sowiecką menelią w mundurach jest międzynarodowa sieć powiązań, na czele z sojuszem z komunistycznymi Chinami.

    Niemniej temat Królewca, Naddniestrza itp. jest jak najbardziej wart zgłębiania, szczególnie tu, w Podziemiu.

  4. michał

    Drogi Panie Jaszczurze,

    Będę czekał cierpliwie na Nasz Ulubiony Ciąg Dalszy. Tymczasem powiem tylko, że w moim mniemamniu nie zachodzi żadna relacja między “międzynarodową siecią powiązań”, a enklawami. Te ostatnie odgrywają swą – ważną, wydaje mi się – rolę w sowieckiej strategii, a powiązania i sieci odgrywają inną.

    Jak pisałem powyżej, mam wrażenie – ale może mnie Pan poprawi – że przecenia Pan wagę formalnych układów, traktatów, porozumień. One nigdy nie miały i nadal nie mają dla sowieciarzy większego znaczenia. Albo inaczej: traktaty także odgrywają swoją rolę, ale inną niż ich treść mogłaby sugerować. Tajne porozumienia, te o których dowiadujemy się po latach, te owszem, mają znaczenie. Tylko że niezwykle trudno czegoś się o nich dowiedzieć.

  5. Andrzej

    Szanowni Panowie,

    Nie przesadzałbym z tym szachowaniem Polski, Łotwy, Estonii i Litwy przez Królewiec (i per analogiam innych “wyzwolonych” krajów przez inne “enklawy” po “upadku komunizmu”). Mogłoby tak być gdyby nie były to kraje skutecznie już zbolszewizowane, gdzie elity narodowe już same z siebie akceptują bolszewię jako obowiązujący ustrój i nie chcą go obalać, gdzie jest dość sowieciarzy majacych wciąż realną władzę po to aby bolszewizm pozostawał tam niezagrożony. Wszakże to oni sami go “zreformowali” do spółki z nacjonalrealistami. Gdy Sowieci podbili Europę Środkowo-Wschodnią, Królewiec posłużył im przede wszystkim za bazę bałtycką a nie za kontrolowanie komunistów litewskich i polskich i to jest chyba jego główny cel: kontrola na obszarze Bałtyku. Sztokholm i Kopenhaga nie są aż tak daleko. Można także dyskutować wpływ owej zmilitaryzowanej “enklawy” na Niemcy choć po wchłonięciu komunistycznej częśći Niemcy kontrolują się już same.

  6. michał

    Panie Andrzeju,

    Czytam Pański komentarz po raz któryś i nadal nie rozumiem. Czy chce Pan powiedzieć, że mogłoby zachodzić “szachowanie”, gdyby Polska nie była zsowietyzowana? A skoro jest, to nie ma mowy o szchowaniu? Czy właśnie na odwrót?

    Kiedy armia czerwona stała w Berlinie, to Królewiec miał stosunkowo małe znaczenie. Teraz ma większe. Jak to powiedział p. Amalryk, gdyby nie te enklawy, to przedstawienie pt. Upadek komunizmu miałoby inny przebieg, a może w ogóle by się nie wydarzyło.

  7. amalryk

    …by mieć taktyczną broń jądrową, środki do jej przenoszenia zdolne sięgnąć przynajmniej podmoskowia i Uralu, Polska musiałaby być państwem suwerennym, a nie jest – rządzi sowiecka oligarchia…
    —————————————————————————————————-
    To zdroworozsądkowe spostrzeżenie, drogi Jaszczurze, w tym gronie przynajmniej, nie jest żadnym rewelacyjnym odkryciem i nie o to mi chodziło abyś czujnie otworzył mi me, zarastające starczym bielmem, oczy na bolesną peerelowską rzeczywistość.
    Chciałem tylko zwrócić koleżeństwa uwagę na to , że ten cały tubylczy pic z tzw. Polską Armią to kabaret na 110 fajerek. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że peerelowska armia askarysów na bolszewickich usługach była strukturą, w swojej “czasoprzestrzennej” konfiguracji, nieporównanie wartościowszą niż ten zestaw urzędniczo-defiladowo-kabaretowy, który nam stręczą za Wojsko Polskie, a który nie ma dosłownie żadnej militarnej wartości i jest utrzymywany tylko po to aby można było “kręcić kosmiczne wały” na tzw. “modernizacji armii”.

    … Nie przesadzałbym z tym szachowaniem Polski, Łotwy, Estonii i Litwy przez Królewiec (i per analogiam innych „wyzwolonych” krajów przez inne „enklawy” po „upadku komunizmu”). Mogłoby tak być gdyby nie były to kraje skutecznie już zbolszewizowane…
    ——————————————————————————————————
    A czy takie Chiny Ludowe uważasz drogi Andrzeju za skutecznie zsowietyzowane? A Koreę Płn., a Kubę, wyspę jak wulkan gorącą? Itp, itd…(Mam wymieniać dalej?) I co? Sowieci je szachują? Myślisz może, że w obszarze władzy absolutnej, absolutnie nie występuje żadna konkurencja wśród kolegów, dorastających młodych, bandytów podających się za “dynamicznych polityków” walczących o władzę?

  8. Andrzej

    Drogi panie Michale,

    W moim komentarzu pragnąłem wyrazić zdanie, że “szachowanie” peerelu przez Flotę Bałtycką oraz arsenał nuklearny ma wg mnie mniejszą wagę niż sowieckie panowanie w całym basenie Morza Bałtyckiego. Gdyby Polska była wolna tak jak Dania to niewątpliwie byłaby na wyższym poziomie zagrożenia. Ale faktem jest że została zsowietyzowana, co oznacza władzę sowiecką w niej samej. Ta władza, jak uważam, dąży do tego samego celu co sowieci. Nie tyle jest im wierna co stanowi część składową międzynarodowego komunizmu. Faktem też jest, że bolszewicy na świecie bywają ze sobą wzajemnie skłóceni (np. Stalin z Tito). Ponieważ mają jednak z zasady ten sam cel, zatem czy istotniejsze jest wzajemne szachowanie się bolszewickiej braci dookoła czy może szachowanie jeszcze nie zniewolonych krajów? Tylko o to mi chodziło.

    Drogi Amalryku,

    Wybacz mi to, że powtórzę to co już odpowiedziałem Panu Michałowi. Myślę, że w obszarze władzy absolutnej może występować konkurencja, że możliwe są tarcia pomiędzy bolszewikami. Nieraz wyrażali odmienne zdania na temat realizacji celu. Lecz cel zawsze pozostawał niezmienny. Przy tym, jak dotychczas, mało jest udokumentowanych dowodów na autentyczne zbrojne konflikty pomiędzy bolszewikami. Za to, istnieje wiele przesłanek na stosowanie dezinformacji. Dlatego właśnie, na owo zagrożenie peerelu przez Iskandery patrzę tak jak napisałem powyżej. Z tego wszakże, że bolszewicy mogą się różnić nie wynika dla mnie żadna nadzieja. Ani mnie grzeje ten peerel i co mu tam może zagrażać poza kontrewolucją. Której to kontrewolucji się nie spodziewam w przewidywalnej przyszłości.

  9. amalryk

    Andrzeju!

    Bolszewizm nie jest ani wieczny ani niezniszczalny (jak wszystko na tym lichym świecie), a to że tak pięknie rozkwita jest właśnie przedmiotem naszych analiz w podziemiu.
    Konflikt pomiędzy narodowymi socjalistami a sowietami był chyba wystarczająco autentyczny a czy możliwy w przyszłości? Nie lekceważyłbym możliwości wzajemnego zagryzienia się bolszewików, w każdym razie wygląda to obecnie bardziej prawdopodobnie niż kontrrewolucja, która zaprawdę nie wiem czym miałaby być (jak to zauważył Davila, nie restauracji nam potrzeba ale nowego cudu ).

  10. michał

    Drogi Panie Andrzeju,

    Ja nie mam wrażenia, że czerwona flota i arsenał królewiecki szachują prl. Wydaje mi się, że niczego takiego nie mówiłem. Napisałem w zamian, że posaidając enklawę królewiecką, można sobie pozwolić na eksperyment pseudoliberalizacji w Estonii. A także, iż strategiczne (w sensie militarnym) znaczenie Besarabii czy Inflantów, jest zmniejszone, gdy się posiada Transdniestrię i Królewiec.

    Szachowanie? Chyba nie. Raczej polisa ubezpieczeniowa.

  11. Andrzej

    Amalryku,

    Nie uważam wcale, że bolszewizm jest niezniszczalny, że nie ma żadnej nadziei na jego koniec. Nie wydaje mi się jednak aby nastąpiło to nagle i szybko o ile miałoby się tu obyć bez boskiej interwencji. Ale jest dla mnie jasne, że mogę się mylić. Oczywiście, dyskutujmy o możliwościach wzajemnego zniszczenia się bolszewików z nie mniejszą uwagą jak o możliwościach nuklearnego ataku amerykańskiego na sowiety i CHRL z własnej woli. Ja jedynie uważam aktualnie obie te możliwości za mało realne. Nie twierdzę przecież że w ogóle nierealne.

    Gdy Hitler istotnie chciał zagryźć sowiety (robiąc to jak dobrze wiadomo w ten sposób aby jak najwięcej przysporzyć sobie wrogów a im sojuszników) wtedy cały tzw. wolny i demokratyczny świat robił co mógł aby je ratować. Gdy zaś sowieci pół wieku później rozpoczęli realizację pierestrojki tenże wolny świat ponownie robił co mógł aby im w tym nowym nepie pomóc (byli na tyle pewni swego, że otwarcie propagowali fałszywą tezę o swoim kryzysie wiedząc, że uzyskają w ten sposób jeszcze większe wparcie). Takie są historyczne doświadczenia dotychczasowych, realnych okazji do sprzeciwienia się bolszewizmowi na świecie.

    Jako że Podziemie jest dla mnie przede wszystkim ważne i potrzebne ze względu na potrzebę zachowania swojej indywidualnej wolnej myśli, pozwolę sobie podziękować Ci za to że mi w tej mierze pomagasz.

  12. Andrzej

    Panie Michale,

    Po raz kolejny proszę mi wybaczyć nieudolne formułowanie pogladów. Nie uważam, aby Pan twierdził że peerel jest szachowany przez sowiecki arsenał. “polisa ubezpieczeniowa” to coś innego, to jak się wyraził p. Jaszczur, bezpiecznik. Dużo bezpieczniej było “liberalizować” kraje bałtyckie pod czujnym okiem sowieckiej floty. Rzecz zrozumiała i oczywista. W dalszej dyskusji pod artykułem pojawiło się wszakże słowo szachowanie, które odebrałem jako odpowiednik militarnej kontroli i jedynie stąd wzięła się moja uwaga.

  13. michał

    Panie Andrzeju,

    Dlatego tak istotne wydaje mi się precyzowanie, że strategia rozgrywa się tu na różnych poziomach i różnie może być rozumiana.

    Enklawy mają wagę w klasycznym militarnym sensie, w jakim miałyby je także dla carów czy dla kogokolwiek innego. Sowieci natomiast stosują strategię w politycznych posunięciach, strategię zupełnie zapoznaną przez “liberalne demokracje”, których pożal się Boże “strategiczne myślenie” ogranicza się do “strategii wyborczej”.

    W moim przekonaniu, istnienie enklaw niejako zezwala na podjęcie ryzyka gdzie indziej. Jak Pan na pewno pamięta, wielu obserwatorów wydarzeń z lat 1989-91 przyznawało, że zostały one zpaoczątkowane przez tajna policję, ale… “wyrwały się spod kontroli”. Jestem głęboko przekonany, że się nie wyrwały, ale też ktokolwiek tego rodzaju wydarzenia mógł zapoczątkować, musiał wziąć pod uwagę możliwość, że mogły “wyrwać się spod kontroli”. To jest zupełnie fundamentalne założenie. I na taki pożarnyj słuczaj enklawy są – i kwitną.

  14. amalryk

    Andrzeju!

    Świat zmierza dziarsko do bolszewizacji, a od le siècle des lumières to wręcz galopuje! To też w całej rozciągłości podzielam twoje obawy wobec udziału “wolnego świata” w antybolszewickiej krucjacie… (Ba, w krucjacie jakiejkolwiek!)

    Ale mamy czas! Chrześcijanin ogląda świat w kategoriach tysiącleci… (Jak to mawiał Gaudi nagabywany o tempo budowy Templo Expiatorio de la Sagrada Familia – “mojemu Klientowi się nie śpieszy”.)

    Wygramy tak czy tak Andrzeju !

  15. michał

    Czyli psy szczekają, karawana jedzie dalej.

    Zdaje mi się, że już kiedyś zastanawialiśmy się nad ta straszną ambiwalencją: kto tu jest ujadającą sobaką, a kto godnie podążającą ku wyższym celom karawaną?

  16. Andrzej

    nie restauracji nam potrzeba ale nowego cudu
    Nicolas Gomez Davilla miał rację.

    Dzięki za eschatologiczne słowa otuchy Amalryku.

  17. Andrzej

    ps. Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Powinno być tak:

    nie restauracji nam potrzeba ale nowego cudu

    Nicolás Gómez Dávila miał rację.

    Dzięki za eschatologiczne słowa otuchy Amalryku.

  18. amalryk

    Czyli psy szczekają, karawana jedzie dalej.
    ——————————————————
    Z tą różnicą, że ja lubię psy a bolszewików nie!

    ps. Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
    ——————————————————-
    Oh! W tym wypadku za wiele uciechy to on jednak nie miał…

    Ja wszak nie tracę nadziei, że i w wymiarze doczesnym doczekamy cudu.

Comment



Wydawnictwo Podziemne