Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski. Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres. Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce: 1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania? 2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki? 3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych? Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie. |
Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza. Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania: 1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem? 2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie? 3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku? Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału. |
1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność? 2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej? 3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze? 4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin? 5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony? 6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku: Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012! Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012? |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana. |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Punkt Langrange`a. Powieść. |
H![]() |
| 1946. Powieść. |
na wschodzie bez zmian
Szanowny Panie Andrzeju,
Bardzo jesteśmy wdzięczni za reklamę. Najwyrażniej jednak tylko ten jeden artykuł przypadł Panu do gustu na naszej witrynie. Czy wolno zapytać, dlaczego?
Po przeczytania się zastanawiam… czy atak na WTC i później w metrze w Londynie nie jest przypadkiem tym samym? Dzięki reklamie zagrożenia terrorem sporo się udało zdziałać.
Nie jestem pewien czy do końca Pana rozumiem. Czy sugeruje Pan, że atak w Londynie był dziełem Tony Blaira, a 9/11 Busha? Chyba raczej nie.
do michała, jeden z odważniejszych artykułów w sieci, nazywający sprawy po imieniu
Drogi Panie Andrzeju,
Staram się, jak mogę, w ramach moich skromnych możliwości, nazywać rzeczy po imieniu, ale często przypomina mi się w tym kontekście dialog ze sztuki Oscara Wilde’a:
– When I see a spade I call it a spade.
– I am glad to say that I have never seen a spade.
O ileż byłoby lepiej, gdybyśmy mogli mówić o czymkolwiek innym, tylko nie o obrzydliwości, jaką jest bolszewizm. Skoro jednak dane nam jest żyć w cieniu sowieckiego zagrożenia, jest naszym obowiązkiem nazywać je po imieniu, zamiast chować je pod maską “Rosji”. Putin i jego gebiści nie są Rosjanami, tylko komunistami, tak jak Jaruzelski czy Wałęsa nie są Polakami, tylko komunistami i służą przyszłemu panowaniu bolszewizmu na świecie.
Putin i jego gebiści sä w zasadzie bezideowi, to mafijna grupa byłych aparatczyków i nomenklatury, która szermując hasłami sprawiedliwości społecznej kontroluje Rosję.
Albo nie do końca Pana rozumiem, albo się z tym nie zgadzam. Putin jest bolszewikiem, jako taki jest bezideowy, bo jedyną “wiarą”, jedynym celem bolszewizmu jest komunizm panujący na całym ziemskim globie. Nie ma żadnej idei, której nie porzuciliby dla tego nadrzędnego celu. Bolszewicy nigdy nie byli “ideowcami”, nigdy nie trzymali się jednego, nie byli doktrynerami. Idee i doktryny były im potrzebne dla utrzymania w karbach poddanej im ludzkości i do podminowania ich wrogów.
Bolszewizm był zawsze z natury mafijny. Nie na darmo mówiono w 1917 roku, że międzynarodowa szajka opryszków opanowała Rosję. Niestety panuje tam dotychczas, a w międzyczasie wolny świat uznał następców tych opryszków za godnych interlokutorów w dialogu na temat przyszłości świata.
A zatem szermowanie hasłami, sprawiedliwość janosikowa, czy cokolwiek tam jeszcze zechcą powiedzieć, to są wszytko androny dla naiwnych. Rosję trzeba kontrolować po to, żeby zabezpieczyć bazę wypadową do podboju świata, dlatego podkreślam raz jeszcze: Putin nie jest żadnym “Rosjaninem” tylko zwykłym bolszewikiem. I jest z tego dumny.
Rosja mocarstwem? kilka tysięcy atomowych głowic i skorumpowana soldateska, tylko wspólnie z Chinami byliby zagrożeniem dla świata. Putin to zwykły morderca-aparatczyk (z 40 mld. dolarów na czarnych kontach).
“Rosja” nie jest mocarstwem, bo Rosja nie istnieje. Przestała istnieć w listopadzie 1917 roku, kiedy międzynarodowa szajka zdobyła władzę w największym kraju na globie. Rosja nie podniosła się nigdy. Podobnie zresztą jak Polska nie podniosła się nidgy, odkąd upadła w 1939 roku pod ciosami dwóch bolszewików. prl – wraz ze swym dzisiejszym wcieleniem – a także sowiety z dzisiejszą “Rosją” należą bez reszty do historii rewolucji światowej.
Dobrze że Rosja zrobiła porządek w tej Czeczeni…
Czyżby próba odniesienia do sytuacji politycznej w połowie XIX w., kiedy to czeczeńscy powstańcy walczyli o niepodległość swojego kraju z carską Rosją – na oko, komentarz odrobinę spóźniony.
A może mowa o aktywności wojsk sowieckich na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia? Może ten głos jest wyrazem aprobaty dla mordów, tortur, gwałtów, handlu ludzkimi organami, wszystkich zbrodni jakich sowiecka Rosja dopuściła się na tym terenie? Jeśli tak – pogratulować dobrego samopoczucia.
Cóż za interesująca egzystencja.
Czeczenia leży w granicach Rosji – więc wojska rosyjskie zaprowadziły tam porządek – może nie pamiętasz jaki tam był bardak w latach 1996 – 1999?, za tak zwanej niepodległości. Porwania ludzi i zwykły bandytyzm bił już tam wszelakie rekordy – patologie o których piszesz miały właśnie wówczas swoje apogeum. Nie lubię Czeczenów – za to lubię Słowian, i jeszcze lubię porządek którego w tzw. wolnej Czeczeni nie było – było to państewko bandyckie do którego płynęła kasa z krajów arabskich aby tylko zaszkodzić Rosji i szerzyć islam. Teraz pod rządami Ramzana Kadyrowa zapanował w tej republice rosyjskiej porządek i zwykli ludzi bardzo to sobie chwalą…
O sancta simplicitatis! Jakiż to Świat potrafi być prosty!
Chyba że kolega Ątułan sobie tu z nas jaja robi?
A niech sobie robi jaja! Wyjdzie swoją drogą na to, że i ‘smutny pan’ potrafi!
Czeczenia nie leży w granicach Rosji, tylko w sowietach, ale nawet zakładając, że to “Rosja”, to czy pan Anton zastosowałby te same prawa wobec pacyfikacyjnej akcji wojsk rosyjskich w Polsce po rozlicznych powstaniach?
Mamy tu do czynienia z dziwną wersją nacjonalizmu, wedle której Słowianin jest lepszy niż Niemiec, Czeczeniec czy Węgier, biali są pewnie lepsi od czarnych, żółtych i czerwonoskórych, ale wszyscy razem o niebo lepsi od Żydów… (to ostatnie wnioskuję z innego komentarza p. Antona). Oczywiście takie klasyfikowanie narodów i ras jest dość infantylne.
Narody składają się z ludzi. Pojedynczych ludzi. To tylko im, to znaczy nam, przysługuje miano bytów, tylko ludzie naprawdę istnieją, gdy narody są tylko hispostazami. Jeśli nie dość codziennego doświadczenia, to także zwykła logika, a może raczej zasady rachunku prawdopodobieństwa, wskazują, że w każdym narodzie są ludzie dobrzy i źli, głupi i mądrzy, kanalie i święci. W polskim narodzie jest np. pan Anton, a w czeczeńskim są antykomuniści. Wolałbym raczej znaleźć się w okopach z tymi ostatnimi niż z p. Antonem i jego zachwytem, jak Chińczycy parzą z moździerza…
Aha, nie sądzę, żeby on sobie robił jaja – on to mówi najzupełniej poważnie.
A co mam panie Michale napisać?, że lubię Czeczenów i Kaukazców – to skłamię – nie przepadam za tymi ludźmi i tyle. A w konflikcie Polski z Rosją zawsze poprę Polskę – nawet jak nie będzie miała racji…
Panie Antonie,
To się nazywa nacjonalizm. To jest definicja nacjonalizmu.
Niech mi Pan proszę wytłumaczy, dlaczego? Mówię to poważnie (bo czasami sobie żartujemy). Dlaczego ja, jako Polak mam przekładać innych Polaków, choćby kanalie, ponad porządnych ludzi, którzy Polakami nie są? Ja autentycznie pragnąłbym zrozumieć Pańskie motywy, bo ja bym tak nie mógł, nie potrafił.
Dlaczego nie lubi Pan Czeczeńców? Spotkałem kiedyś tępego Szwajcara, czy mam z tego powodu nie lubić Szwajcarów? Kochałem się kiedyś w pięknej Włoszce, czy mam kochac wszystkich Włochów? Narodowość w żaden sposób nie determinuje naszych postaw, nie ogranicza naszych wyborów. Czeczeńcy też mogą być porządnymi ludźmi, Rosjanie też. Ba! nawet Polacy…
Czy nie wydaje się Panu? Powtarzam, pytam Pana jak najpoważniej. Po prostu nie umiem pojąć postawy nacjonalistycznej.
To nich Pan najpierw zapyta takiego Czeczena – dla niego nie jest najważniejsza Czeczenia tylko jego ‘tejp czyli klan, dopiero potem jeśli w ogóle Czeczenia, dlatego państwowość oparta na strukturze klanowej jest bardzo słaba, przykład Albanii, Somalii itd. Nacjonalizm to stosunkowo młoda ideologia, i zapewniam że nie ma w niej nic złego – bo co może być złego w dbaniu o polski interes narodowy?, nasz rząd ma wręcz taki obowiązek – chociaż różnie z tym bywa. A tak ogólniej to niechęć do obcych jest motywowana genetycznie i kulturowo – ja np. nie chciałbym mieszkać w dzielnicy arabskiej bo mają dużo dzieci i są hałaśliwi a często nachalni – a ja lubię spokój, ot i cała filozofia.
A Pan nie daj sobie wmówić przez różnych cwaniaków z GW i innych że nacjonalizm to coś złego – bo oni głoszą tą swoją ideologię na pewno nie w Pana interesie…
Pytam Pana, ponieważ Pan był tak łaskaw i przybył do Podziemia. Żadnych Czeczeńców tu nie widzę. Czeczeńcy są oczywiście nacjonalistami, tak jak Pan, ale przynajmniej walczą z komuną, zarówno z sowiecką, jak i ze swoją własną w osobie Kadyrowa. A Pan?
Przypuszczam, że mówiąc GW ma Pan na myśli wybiórcze gazetki, ale ja takich nie czytuję, nie czytuję bowiem komunistycznej prasy. Przykro mi, jeśli to Panu nie konweniuje. Nacjonalizm to jest coś złego, coś bardzo złego i chętnie podejmę na ten temat dyskusję, ale tylko rzeczową, a to znaczy, że musiałby Pan najpierw poczytać. Poczytać coś poważniejszego niż wybiórcze gazetki.
Komuny też nie lubię ale jestem zwolennikiem silnego państwa – takie rozmemłanie jak teraz to mi się nie podoba…
To wszystko bardzo pięknie, ale nadal nie odpowiedział Pan, dlaczego jest nacjonalistą? Dlaczego woli pan bolszewika Wałęsę niż antybolszewika Sawinkowa? Kanalię taką jak Polak Dzierżyński niż uczciwego człowieka i bohatera takiego jak generał von Panwitz?
Wałęsy nie znoszą – Dzierżyński to już renegat – ale w każdym społeczeństwie, narodzie mamy do czynienia ze zdrajcami i renegatami a naród dalej jest narodem i trwa nawet mimo braku państwowości itd.
Dobrze. Zdołaliśmy się zgodzić co do jednego: w każdym narodzie są renegaci i zdrajcy, może pozbądźmy się tego emotywnego języka i powiedzmy: ludzie źli. Czy może zgodzi się Pan także, że w każdym narodzie mogą się znaleźć ludzie dobrzy?
No oczywiście…
A narody składają się z ludzi, dlaczego w takim razie jeden naród może być lepszy od innego?
Dlatego że tak jest – nich pan spojrzy na Europe i Afrykę, chyba nie muszę pytać gdzie zdolniejsi ludzie mieszkają. Taką RPA zbudowali biali z europy i wyobrazi pan sobie że RPA wytwarza prawie 40% PKB czarnej afryki, albo jak dobrze stała Rodezja (Zimbabwe) pod rządami brytoli a teraz co Mugabe z tego kraju zrobił?, bieda i hiperinflacja – takie przykłady można mnożyć. Ludzie się różnią między sobą i jest to zupełnie normalna sprawa…
Dla Pana to jest dowód wyższości rasowej, a dla mnie dowód wyższości gospodarki rynkowej nad komunizmem.
Ale wróćmy do poprzedniej dyskusji. Ludzie różnią się między sobą – znowu się zgadzamy. Pan różni się ode mnie, a obaj jesteśmy Polakami. A jak Pan jako Polak różni się od Stefana Pesticcio, który Polakiem nie jest?
“A jak Pan jako Polak różni się od Stefana Pesticcio”
Nie znam człowieka…
Hmmm… Może inaczej. Czym, jako Polak – a nie jako jednostka imieniem Anton – różni się Pan od kogokolwiek, kto Polakiem nie jest, np. Stefana, którego Pan nie zna? Innymi słowy, od Szkota albo Włocha?
Panie Michale
Yevno Azef wiecznie żywy, zmienia tylko nicki i nazwiska.
Nie obawia się Pan posądzeń?
Panie Michale
Z piszących ale już nieżyjących przypominają Pańskie wywody Zenona z Elei.
Z żyjących pisanine Maleszki.
Obawiam się posądzeń. Drżę na myśl, że człowiek sowiecki mnie posądzi i wyda na wieczne potępienie, osądzi, obsmaruje i obrzuci błotem, naznaczy, potępi, sprzeda i ześle.
Panu to nie grozi.
Azef nie był homosovieticusem. Służył wiernie swemu mocodawcy, chociaż w masce.
Ozywia się rozmowa, nieprawdaż?
Azef nie był, ale Pan jest.
Pan też jest. Jak Azef.
Muszę kończyć. Wzywają na odprawę. Było mi miło i pouczająco. Do miłego świergotu.
Dobranoc Panu.
“Ale wróćmy do poprzedniej dyskusji. Ludzie różnią się między sobą – znowu się zgadzamy. Pan różni się ode mnie, a obaj jesteśmy Polakami. A jak Pan jako Polak różni się od Stefana Pesticcio, który Polakiem nie jest”
Różnie się genetycznie i kulturowo – a przede wszystkim tzw. samoświadomością…)
Nie wiem doprawdy, czy Pan świadomie unika odpowiedzi. Spróbuję raz jeszcze. Czy jest jakakolwiek cecha, którą Pan posiada JAKO POLAK, której nie może posiadać Białorusin? Jeżeli tak, to jaka? Polakiem będąc, chciałbym wiedzieć.
Jak Ukraińcy mordowali Polaków na Wołyniu w 1943 roku to nie pytali o jakieś “cechy” – wystarczyło im że byli katolami i mówił po polsku, zapewniam Pana że w takiej sytuacji wiałby Pan do Polaków a nie do Ukraińców i nie myślałby Pan o żadnych “cechach” jakie was różnią czy nie różnią…
Tak, ale ja pytam Pana, a nie Ukraińców. Rozumiem, że oskarża Pan Ukraińców o nacjonalizm. Zgadzamy się znowu, co jest na swój sposób zdumiewające. Tylko że ja nacjonalistą nie jestem, nie przekładam mojego narodu ponad inne, więc moje oskarżenie pod adresem nacjonalizmu ukraińskiego czy żydowskiego ma sens. Podczas gdy w Pana wykonaniu, to przyganiał kocioł garnkowi…
Rozumiem, że nie ma żadnej cechy wspólnej Polakom, która odróżniałaby nas od kogokolwiek innego, bo jak dotąd żadnej Pan nie wskazał, jaka jest w takim razie podstawa Pańskiego nacjonalizmu?
Autor podpisujący się homosovieticus, próbował umieścić tu cztery kolejne komentarze. Trzy zapiski od homososa zostały odrzucone, ponieważ zawierały podejrzane linki do sowieckich stron, a czwarta została umieszczona w rubryce Kurioza, na poczesnym miejscu, obok Black Hawka, czyli tam gdzie przynależy.
” Trzy zapiski od homososa zostały odrzucone, ponieważ zawierały podejrzane linki do sowieckich stron”
To państwo nie istnieje już od 20 lat – więc rozumiem że linki pochodziły z Rosyjskich stron?, ja jednak zdecydowanie odróżniam dawny CCCP od współczesnej Rosji.
Rokita kiedyś napisał że zwycięstwo Putina i jego ekipy to zwycięstwo białej Rosji…
Panie Michale wyjedź Pan na dłużej z kraju i też staniesz się Pan Nacjonalistom, a o cechach to przecież pisałem:
1. Samoświadomość
2. Język
3. Kultura
4. Zwyczaje
5. Krajobraz
6. Potrawy
itd., no już nie wspomnę o tak podstawowych jak kolor i inne “cechy” genetyczne…
Szanowny Panie,
Nie wiem doprawdy, co Pan tutaj robi, bo my nie rozpoznajemy istnienia żadnej Rosji, a wyłącznie te same sowiety. Tak jak nie ma żadnej Polski – a tylko kaprawy prl. Na szczęście nie wiem, kto to jest Rokita i wiedzieć nie chcę, skoro człowiek myli czekistę Putina z ludźmi godnymi, jak Biali Rosjanie. W prlu nie byłem od bardzo dawna, więc nie wiem dlaczego miałbym się stać “nacjonalistom”.
Nie wiem, co Pan tutaj robi, bo my nie podzielamy Pańskiego nacjonalizmu. Co więcej, uważamy, że nacjonalizm jest najgorszą przeszkodą na drodze Polski ku niepodległości. Drogę tę Józef Mackiewicz nazwał drogą donikąd. Polski naród kroczy dumnie tą drogą od wielu dekad, i dlatego właśnie jesteśmy w Podziemiu.
Pańska lista cech polskości wydaje mi się bardzo dziwna. Jaki “krajobraz” dzielić miałby polski patriota Sadyk Pasza z Panem? Czyżby Pan znał Berdyczów? Jaką kulturę albo język – zwłaszcza język! – dzielę ja z Wałęsą? Wiele potraw polskiej kuchni jest identyczne z kuchnią ukraińską i jakoś nie powstrzymuje to ukraińskiego nacjonalizmu. Moje zwyczaje są w większości identyczne ze zwyczajmi miliarda katolików na świecie.
Ale samoświadomość?! To znaczy co? Samoświadomość dotyczy świadomości siebie jako jednostki, Pan ma chyba raczej na myśli świadomość kolektywną, co znowu – jest drogą donikąd.
Ja jestem zwolennikiem silnego i sprawnego państwa – nigdzie tu nie piszę że jestem nacjonalistom. Moim zdaniem wszystkie ideologie w tym nacjonalizm “prowadzą donikąd” jak się nie potrafi zliczyć do dziesięciu.
Ale są lepsze i gorsze – jakbym już musiał wybierać to bym wolał jednak ten Nacjonalizm niż bolszewizm…
Wynikałoby stąd, że jak się potrafi zliczyć do dziesięciu, to ideologie nie prowadzą donikąd…
Pozwolę sobie delikatnie zwrócić Pańską uwagę, że komunistyczne “państwo” (bo na miano państwa komunistyczne twory nie załsugują) czy to pod wodzą Stalina, Mao, Putina czy Chaveza jest także “silne”, a więc etatyzm nie wyzwoli nikogo od komunizmu.
Być może nie pisał Pan wprost, że jest nacjonalistą, ale ja tak twierdzę zupełnie wprost na podstawie Pańskich wypowiedzi. Jak Pan na pewno wie sam, za każdym zdaniem stoi jakaś metafizyka…
Putin wyprowadził Rosję ze smuty Jelcynowskiej – wygrał wojnę z Czeczenią i przywrócił szacunek do Rosji na arenie międzynarodowej, to są fakty. Przy pijanym Jelcynie faktyczną władzą sprawowali Bierezowski, Gusiński, Chodorkowski (wszyscy z pochodzenia nie Rosjanie), Rosja była wtedy rozkradana na wielką skalę – ale w mediach zapadnoj jewropy była super demokratyczna… I proszę tu Rosji z CCCP nie mylić bo to zasadnicza różnica – a że Putin pochodzi z KGB to o niczym nie świadczy, z czasem Rosjanie przejmowali władzę w tej instytucji, i już nie można było jej porównywać z NKWD, tak jak nie naszego UB (rozwiązanego w 1956 roku przez Gomułkę) z jednak naszą SB…
Szanowny Panie,
Putin nie wyprowadził “rosji” z jakiejkolwiek smuty. Używanie tego rodzaju analogii jest dowodem historycznego analfabetyzmu. Słusznie mówi Pan, że nie należy mylić Rosji z sowietami, dlaczego więc popełnia Pan ten błąd???? Rosja upadła w listopadzie 1917 roku, by się nigdy nie podnieść. Na jej miejscu powstał barbarzyński twór, tak jak królewstwo germańskich barbarzyńców na gruzach Rzymu. Czy powiedziałby Pan, że Teodoryk wyprowadził Rzym ze smuty?
Pochodzenie władców ma także stosunkowo małe znaczenie. Wielu rzymskich cesarzy nie było Rzymianami, Napoleon nie był Francuzem, Piłsudski niekoniecznie Polakiem, a Jagiełło koniecznie nie Polakiem. Cóż więc ma Pan na myśli, mówiąc o “pochodzeniu” tych, co sprawować mieli faktyczną władzę?
Faktyczną władzę w sowietach sprawuje kolektyw. Kolektyw, którego “pochodzenie” jest bez znaczenia. Lenin otaczał się nie-Rosjanami, bo Rosjanom nie ufał. Ufał wielu Polakom, Żydom, Łotyszom, Gruzinom, których pochodzenie było dla niego bez znaczenia. Jak słusznie powiedział Kaganowicz: “jestem z pochodzenia bolszewikiem”. Kolektyw władający sowietami wyłaniany jest w różny sposób, ale na pewno nie w demokratycznycvh wyborach. Bywa nim politbiuro, albo wierchuszka czeki, ale nie Jelcyn czy Gorbaczow.
Z Pańskich wynurzeń wnioskuję jednak, że Pana obchodzi tylko narodowość. “Nasza sb” – wybaczy Pan, ale nie zamierzam obdarzać sowieckiego łajna przywilejem wielkich liter – jest dokładnie po linii leninowskich przykazań: zróbcie to samo co my, ale po swojemu. Byle po polsku. Skoro bolszewickie slogany są napisane na czerwonych szmatach “po polskiemu”, to już jest wszystko pięknie i patriotycznie. A jeśli torturujący w kazamatach bezpieki – o pardon, naszej esbe – jest Polakiem z krwi i kości, to wszystko jest cacy.
Niech Pan łaskawie zrozumie, co następuje: bolszewicka kanalia polskiego pochodzenia jest bardziej moim wrogiem, niż jakakolwiek inna kanalia, ponieważ jest gangreną na moim narodzie. To polską bolszewię musimy zwalczać w pierwszym rzędzie, i tylko wtedy mamy prawo wystąpić przeciw każdej innej bolszewii.
Polska powinna sobie ułożyć stosunki z Rosją taką jaka jest, dobrze że nie jest to związek radziecki, innej Rosji na razie nie będzie… A ta słaba Rosja z lat 90tych wielu pasowała ale nie Rosjanom, tak więc trudno do nich mieć pretensje że teraz 70% głosuje na Putina, jak bym tam mieszkał też bym na niego głosował, bo nikt o zdrowych zmysłach nie chce być słaby i chory tylko silny i zdrowy, ot i cała filozofia…
PS. A z tym moim wpisem o Putinie tutaj jest taka sprawa że pomyliłem z inną notką.
Ot, i cała filozofia!
Słusznie, słusznie. Niemcy były silne za Hitlera, a sowiety potężne za Stalina. Każdy chce być silny. Trzeba więc utożsamić się z państwem i wszystko będzie pięknie. A w imię silnego państwa można wykończyć tych, którzy je chcą osłabić. Czyż nie? Nie wiem tylko, dlaczego nobilituje Pan ten bełkot mianem “filozofii”. To nie jest żadna filozofia, to jest ideologia siły: ten kto ma pałkę w ręku, ma rację. Rzecz w tym, że wobec tych Putinów, na których z taką chęcia Pan by głosował (jak gdyby im były potrzebne czyjekolwiek “głosy”), obaj znaleźlibyśmy się pod stienką.
Żaden “bełkot” odwieczne prawo natury – jak powiedział Putin: “słabych biją” – tak było jest i będzie i uwaga! – tylko silne państwo może zagwarantować to że tych słabych nie będą bili, ot i cała filozofia…
To nie jest rzeczywiście “żaden ‘bełkot'”, a po prostu bełkot, bez cudzysłowu. A to dlatego, że słuszność leży po stronie siły tylko w oczach Putinów, Stalinów i Hitlerów.
Ale jest w tym co Pan mówi coś interesującego. Mianowicie supozycja, że słuszność po stronie siły jest jakoby “prawem natury”. Tak nie jest. W naturze nie ma żadnej słuszności, nie ma żadnego sensu. Tylko człowiek jest w stanie wnieść w naturę sens. Tygrys zabija nie dlatego, że jest silny, ale dlatego że jest głodny i taka jest jego natura. Jeśli więc rzeczywiście pragnie Pan powrotu do natury, to może lepiej powinien Pan zastanowić się nad swymi pragnieniami, bo w stanie natury nie ma prawa, ani państwa; nie ma państw silnych ani słabych. Jest tylko Pan i inni, którzy nie są zobowiązani czymkolwiek, więc kiedy w Pańskim baraku w końcu znajdzie się silniejszy od Pana, to proszę łaskawie nie narzekać, kiedy zgwałci Pańską żonę, zje Pańskie dzieci, a Pana samego przybije do płotu zardzewiałymi gwoździami. Nie wątpię, że w ostatnich chwilach męki, bohatersko wzruszy Pan ramionami i zacytuje za swym idolem: “słabych biją”…
Ja mówię o państwie, państwo ma gwarantować ochronę słabym, a nie tak jak Tusk ględzić że on nic nie może, w Katowicach spalili 7 samochodów a ludzie się boją zeznawać, a dlaczego się boją??? Ano bo wiedzą że nie mogą liczyć na ochronę państwa – prosta zależność. Na Wołyniu w 1943 też zabrakło państwa, i ludzie musieli się organizować w Samoobrony żeby przetrwać, i tutaj dochodzimy do krótkowzroczności tzw. klasy politycznej – odnośnie dostępności do broni, ta tzw. klasa polityczna traktuje społeczeństwo jak chłopstwo pańszczyźniane, w takich Czechach legalnej broni jest 10X więcej niż w Polsce że przykładu Finlandii nie przytoczę, jak nie można liczyć na państwo to dajmy ludziom możliwość by sami się organizowali i bronili (w razie jakiegoś nieszczęścia, którego teraz nie sposób przewidzieć)…
Jak kto?? Co za tusk?
Pan należy bez reszty do prlu, Pan pragnie głosować na Putina, co Pan tutaj robi?? Żadna Polska nie istnieje. Upadła przez takich ludzi jak Pan, których nacjonalizm oślepił do takiego stopnia, że przyjęli prl za państwo polskie.
Pański projekt uzbrajania chłopów pańszczyźnianych jest zupełnie genialny. Czy Pan należy już do putinowskich “naszi” czy “nazi” czy jak im tam?
Tak, wczoraj się zapisałem 🙂
Nic Pan z tego co napisałem nie zrozumiał…
A gdzie ja pisałem o zbrojeniu chłopów pańszczyźnianych???, takowych już nie ma i to nie dzięki ludziom takim jak Pan, pisałem w jaki sposób tzw. klasa polityczna traktuje polskie społeczeństwo, teraz Pan zrozumiał???
“odnośnie dostępności do broni, ta tzw. klasa polityczna traktuje społeczeństwo jak chłopstwo pańszczyźniane”
To jest dosłowny cytat z Pańskiej łaskawej wypowiedzi. Użycie przez Pana słowa “jak” wskazuje na intencję porównania: społeczeństwo jest traktowane jak pańszczyźniani chłopi i trzeba mu dać broń. Stąd mój żartobliwy skrót myślowy “uzbroić chłopów pańszczyźnianych”. Nie przyszło mi na myśl, że ktoś mógłby wziąć to dosłownie, no bo niby jak? Och, jakże się pomyliłem. Delikatna ironia nie dla współczesnych, zwłaszcza nie dla tych, co pragną zbrojnej rewolucji “przeciw panom” (znowu ta ironia, ale co począć?)
Ciekaw jestem, co też ma Pan na myśli mówiąc, że to nie dzięki ludziom takim jak ja nastąpiło uwłaszczenie chłopów? Czyżby wytykał mi Pan, że nie jestem Imperatorem Wszechrosji? To prawda, nie jestem. Zważywszy Pańską ideową konfuzję, nie jestem wcale pewien, czy to dobrze w Pańskich oczach.
Gdzież byśmy byli bez ironii?