Zamknij
Michał Bąkowski

Nawróceni w Gazie raz jeszcze czyli jak ci straszni Żydzi męczą biednych Palestyńczyków

22 października 2023 |Islamski terroryzm, Michał Bąkowski
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2023/10/22/nawroceni-w-gazie-raz-jeszcze-czyli-jak-ci-straszni-zydzi-mecza-biednych-palestynczykow/

Wstyd się przyznać, doprawdy, ale upłynęło niemal 15 lat, odkąd pisałem tu o nawróconych w Gazie.  Moglibyśmy w zasadzie opublikować ten sam artykuł ponownie – tak niewiele się zmieniło.  Te same oskarżenia padają pod adresem Izraela ze strony lewicowych półgłówków, którzy gotowi są widzieć w bolszewickich jaczejkach Hamas i Islamskiej Dżihad „obrońców praw człowieka”, a w armii izraelskiej nowe wcielenie Einsatzgruppen SS, szwadrony śmierci splamione krwią niewinnych Palestyńczyków; i takie same zarzuty słyszymy ze strony antysemitów na prawicy, którzy z radosnym rechotem wyśmiewają wszechpotężny rzekomo wywiad izraelski i cieszą się każdą klęską Izraela.

To prawda, że trzy agencje wywiadowcze zostały zaskoczone przez skoncentrowany atak bandytów z Hamas.  Prawda także, iż otrzymywali ostrzeżenia z Egiptu na temat przygotowań w Gazie.  Wydaje się jednak – a na pewno z czasem dowiemy się więcej na ten temat, ponieważ Izrael jest otwartym społeczeństwem, w którym krytyka organizacji państwowych jest przyjętą częścią procesu sprawowania władzy – że zadecydowała tu z góry przyjęta teza, a nie niekompetencja.  Egipcjanie powtarzali te same ostrzeżenia od dawien dawna.  Tymczasem aprioryczna teza narzucona wywiadom miała charakter polityczny i wynikała w pewnej mierze z nacisków Zachodu, zwłaszcza nacisków amerykańskiej administracji, by nie zaogniać sytuacji w Gazie.  Netanyahu próbował stosować wobec Palestyńczyków politykę divide et impera, godząc się na wzmocnienie Hamas w Gazie, by osłabić Fatah, zarządzającą tzw. Zachodnim Brzegiem Jordanu.  Kalkulował, że agresja Hamas, pomimo buńczucznej retoryki, jest możliwa do powstrzymania przy pomocy zaawansowanej techniki, tj. inwigilacji muru i Żelaznej Kopuły, chroniącej Izrael przed rakietami.  Demagogia i ekstremizm Hamas odstręczają poniekąd niektóre elementy opinii na Zachodzie, a jednocześnie, Hamas otrzymuje tak ogromne pieniądze z Qataru (plus dotacje z niuni, z Ameryki i z Iranu), że musi powoli obrastać w tłuszcz, czego dowodem miały być drogie auta szmuglowane przez tunele z Egiptu, a nawet konie wyścigowe najlepszej arabskiej rasy, dla rozrywki zuchów-terrorystów.  Być może więc, rząd izraelski dochodził do wniosku, że ostrzeżenia wywiadowcze biorą agresywną retorykę Hamas za rzeczywistość, gdy terroryści zamierzają ograniczyć się do codziennych ataków rakietowych (z których większość przechwytywana była przez izraelskie systemy obronne) i cieszyć się życiem za pieniądze szejków z Qataru.

Kolejną niezamierzoną konsekwencją tej polityki, była koncentracja wysiłków wywiadowczych na Libanie i Iranie, gdyż stanowią znacznie większe zagrożenie dla Izraela.  Zaryzykowałbym więc tezę, że nie mamy tu do czynienia z pomyłką wywiadu, ale z gigantyczną skazą w myśleniu politycznym.  Błędne kalkulacje nakładały się tu na własne życzenia, spotęgowane zostały następnie przez pragnienia zachodnich aliantów, co doprowadziło Netanyahu do fałszywej interpretacji najprostszych faktów; dla przykładu, loty na zmotoryzowanych lotniach, obserwowane były ze spokojem przez izraelskie drony inwigilujące Gazę, jako przykład ucywilizowania życia.  Innym przykładem może służyć wydanie 20 tysięcy zezwoleń na pracę w Izraelu na kilka dni przed napaścią.  Netanyahu nie byłby pierwszym politykiem, który padł ofiarą swych pobożnych życzeń.  Wskażę tylko na przykład polskich polityków z lat trzydziestych ubiegłego wieku, którzy przekonywali, że sowiety obrosły w piórka, przemieniły się w państwo rosyjskie i nie zagrażają już Polsce.

O ile obywatele Izraela zostali skutecznie wyleczeni z takich mrzonek przez dzikie okrucieństwo bohaterów walki o prawa człowieka w Gazie, to obawiam się, że pobożne życzenia mają nadal wpływ na reakcję tzw. Zachodu.  Już od 7 października, zanim jeszcze znane były szczegóły pogromu, a tylko powoli dochodziły do nas informacje na temat barbaryzmu i skali ataku Hamas, politycy zachodni nawoływać poczęli Izrael do umiarkowania.  Ileż razy słyszeliśmy, że odwet musi być proporcjonalny, że Izrael nie powinien dokonać inwazji Gazy, że międzynarodowe prawo chroni niewinnych mieszkańców Gazy przed niecnymi zakusami izraelskiej soldateski.  Czyli nic nowego pod słońcem, bo o domaganiu się proporcjonalności pisałem już przed 15 laty.  Na czym miałaby polegać proporcjonalna odpowiedź na rzeź?  Jakie proporcje zachować można wobec morderstw i gwałtów na kobietach i dzieciach?  Jak proporcjonalnie odpowiedzieć na wzięcie ponad dwustu zakładników (nazywanych przez niektórych odmóżdżonych komentatorów „jeńcami”), a wśród nich dziewięćdziesięcioletnich starców i niemowlaków?  Mówienie tu o proporcjach jest oznaką niedorozwoju umysłowego, ale nie ma w tym nic nowego, ponieważ od Izraela wymaga się nie tylko, by walczył z obiema rękami zawiązanymi za plecami, ale by nie walczył w ogóle.

Gaza nazywana jest największym obozem koncentracyjnym na świecie.  Jeżeli przyjąć słuszność takiego porównania, to zwrócić należy uwagę, że szajka więźniów zagarnęła władzę w obozie i zachowuje pełną kontrolę nad resztą uwięzionych – to oni, a nie siły zewnętrzne, są strażnikami, sędziami i katami, to oni decydują, co się dzieje wewnątrz koncłagru, to oni zrzucają oponentów z dachu, by nie marnować kul.  Jeżeli ludzie po drugiej stronie drutu kolczastego nie chcą wypuścić więźniów z obozu, to tylko dlatego, że rozumieją doskonale, jak bardzo ta masa oprawców zagraża ich życiu i bezpieczeństwu ich rodzin.  Ale nie na tym koniec, bo zbóje z Hamas otrzymują azyl polityczny na Zachodzie bez szykan.  Muhammad Qassem Sawalha dostał obywatelstwo brytyjskie, mimo że jeździł do Moskwy w składzie oficjalnej delegacji Hamas, która jest desygnowana jako organizacja terrorystyczna.

Jednym z najbardziej znamiennych przykładów hańbiącej reakcji na konflikt był niedawny wybuch na parkingu szpitala w Gazie.  Wszystkie media, niezależnie od przekonań politycznych, podały w pierwszej chwili wersję Hamas: Żydzi zaatakowali szpital i zginęło w nim 500 osób w tym wiele dzieci.  Izrael odpowiedział początkowo, że nie prowadził działań w tych okolicach, ani nie dokonał ataku o tej porze.  Z czasem pojawiły się wątpliwości.  Krater wybuchu jest niewielki, wybuch spowodował pożar, co może wskazywać na eksplozję paliwa rakietowego; zdjęcia pokazały spalone samochody, wybite szyby i żadnych zniszczeń budynków wokół. – Palestyńczycy obniżyli liczbę ofiar to 475.  Izraelczycy opublikowali podsłuchaną rozmowę między Islamską Dżihad i operatorem z Hamas, w której ci pierwsi przyznają, że to ich rakieta wybuchła w powietrzu. – Każdy może nagrać rozmowę i twierdzić, że to podsłuch.  A zresztą nawet jeżeli to nie była izraelska rakieta, to i tak oni są winni, bo po co napadli na Gazę?

Mgła wojny.  W chaosie działań militarnych nie wiadomo nigdy dokładnie, co się wydarzyło.  Ale w tym wypadku wiadomo z pewnością, że szpital nie został zniszczony i że nie zginęło w eksplozji kilkaset osób.  Dlaczego więc wszystkie agencje prasowe nadal przyjmują liczbę ofiar w Gazie podaną przez Hamas bez jakichkolwiek zastrzeżeń, jak prawdę objawioną?  Wedle „ministerstwa zdrowia” Hamas, zginęło dotąd 4385 Palestyńczyków.  Czy w tej liczbie zawiera się rzekomych 475 ofiar wybuchu na parkingu szpitala?

Zalewam się rumieńcem wstydu na myśl, że muszę wprost nazwać różnicę między rzezimieszkami z Hamas i żołnierzami z Izraela.  Jest to różnica tak oczywista, że aż się nie chce wypowiadać tego wprost.  Z jednej strony mamy bolszewicką jaczejkę, prowadzoną wedle wszelkich zasad rewolucyjnych, wyłożonych w katechizmie Nieczajewa, w Biesach Dostojewskiego, w działalności Lenina, Trockiego, Mao i Pol pota: wszystko jest dopuszczalne, tak długo, jak prowadzi do z góry wyznaczonego celu.  Mordowanie dzieci, gwałcenie kobiet, propagandowe kłamstwo – wszystko jest dobre, gdy zbliża do wymarzonej milenarystycznej przyszłości.  Nie ma w Hamas miejsca na dziecięcą chorobę lewicowości!  Takie brednie są dobre dla ogłupiania niedorozwiniętych sympatyków Palestyny na amerykańskich uniwersytetach, jak Queers for Palestine.  Przeciwko nim stoi Izrael ze swą praworządnością, która każe państwu wypłacać emeryturę wdowom po samobójczych zamachowcach.  W konkretnym przypadku stosunku do ofiar wśród ludności cywilnych, różnica między Izraelem i Hamas jest różnicą intencji.  Zamierzeniem Hamas jest maksymalizacja ofiar cywilnych zarówno w Izraelu, jak i w Gazie, gdy intencją Izraela jest uniknięcie ofiar po obu stronach.  Nie mam wątpliwości, że Palestyńczycy giną w bombardowaniach izraelskich, ale jest tak głównie dlatego, że jak wszyscy bolszewicy, heroiczni bojowcy Hamas kryją się za plecami ludności cywilnej Gazy.  Palestyńskie ofiary tworzą dla Izraela problem propagandowy, gdy żydowskie ofiary Hamas, na równi z cierpieniami Palestyńczyków, są wodą na młyn ich propagandy.

Hamas, jak przystało bolszewikom, nazywa biały sufit czarnym.  Napaść 7 października, to walka wyzwoleńcza.  Izraelski odwet, to niesprowokowana agresja.  Wycofanie się Izraela z Gazy, to była okupacja Gazy.  Apologeci Hamas na Zachodzie (prawdę mówiąc, mało mnie interesują demonstranci w krajach arabskich, którzy gotowi są obrzucać kamieniami ambasady amerykańskie, gdy Saudyjczycy atakują Jemen) zdzierają z murów zdjęcia porwanych zakładników izraelskich, wrzeszcząc na całe gardło from the river to the sea, Palestine will be free! („od rzeki do morza, Palestyna będzie wolna”).  Hasło to jest wezwaniem do całkowitej anihilacji Izraela jako państwa, gdyż rzeką jest tu Jordan, a morzem wybrzeże śródziemnomorskie.  Holenderski sąd uznał ostatnio to sformułowanie za „mowę chronioną”.  Nie jestem zwolennikiem zakazu tego hasła – a takie propozycje padły w Wielkiej Brytanii – bo każdy tuman ma prawo się mylić, a wolność słowa dotyczy poglądów, z którymi się nie zgadzamy, ale nadanie takiemu wezwaniu statusu ochrony prawnej wydaje się posunięciem moralnie obrzydliwym i politycznie krótkowzrocznym.

Tymczasem Putin zaciera łapki i ściska się z Orbanem w Pekinie.  Czy brał udział w planowaniu ataku na Izrael?  Czas to pokaże, choć osobiście wątpię, ale z pewnością jest mu ten atak na rękę.  Irański półksiężyc, o którym pisałem przed 15 laty, jest coraz silniejszy.  Partyzanci z Hamas są zaledwie cieniutkim rożkiem półksiężyca i o wiele mniej ważnym, niż Hezbollah, szyicka milicja w Libanie, trzymająca w rezerwie 150 tysięcy rakiet wycelowanych w Izrael.  Iran może sobie pozwolić na utratę Hamas, ale Hezbollah jest poważną siłą.  Jednak w międzyczasie, sowieciarze zdołali stworzyć pod firmą grupy Wagner inny półksiężyc – a może lepiej byłoby powiedzieć „sierp”.  Ich sierp rozciąga się od Syrii przez Libię, Sudan, Czad, Niger, Mali, Burkina Faso do Sierra Leone i wybrzeży Atlantyku.

Poważny konflikt militarny w Izraelu, odwraca uwagę świata od strategicznych posunięć Moskwy i Pekinu, a w perspektywie, jeszcze bardziej osłabi arsenały broni państw zachodnich, nadwerężone już bardzo przez pomoc dla Ukrainy.

Pogrom w Izraelu może okazać się zwiastunem złych czasów.

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2023/10/22/nawroceni-w-gazie-raz-jeszcze-czyli-jak-ci-straszni-zydzi-mecza-biednych-palestynczykow/
Kategorie: Islamski terroryzm, Michał Bąkowski
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2023/10/22/nawroceni-w-gazie-raz-jeszcze-czyli-jak-ci-straszni-zydzi-mecza-biednych-palestynczykow/