Zamknij
Tomasz Kornaś

Bolszewika goń, czytaj Szczyrbę

13 kwietnia 2023 |Czerwoni na szóstej!, Tomasz Kornaś
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2023/04/13/bolszewika-gon-czytaj-szczyrbe/

 

Parę miesięcy temu Jacek Szczyrba wydał nową powieść, „Czerwoni na szóstej”. Mając w pamięci lekturę jego świetnego debiutanckiego „Punktu Lagrange’a” ochoczo wziąłem się za czytanie. Ale muszę się przyznać, że jeszcze przed lekturą dopadło mnie zdziwienie i pewien rodzaj rozczarowania.

No jakżeż… 144 strony raptem? Na tylu stronicach – pomyślałem – nie bardzo da się „rozpędzić” fabułę, a wiedziałem już przecież, że Szczyrba to potrafi. Bo „Punkt…” – jak pamiętałem z lektury sprzed paru lat – fabularnie wciągnął, porwał; czuć tam było przestrzenie, potoczystość, nawet miejscami rozmach. O obu powieściach już Państwo tutaj na szacownych stronach Wydawnictwa Podziemnego mogli czytać, więc kolejnej recenzji ani jednego, ani drugiego tytułu czynił nie będę – rzecz to już niepotrzebna. Ja sobie tutaj tylko trochę po amatorsku porozważam metodę autora i podzielę się refleksjami.

Nie wykluczam, że może mam pewne czytelnicze skrzywienie. Od dzieciństwa czytałem dużo, często, chętnie, z zapałem, entuzjazmem nawet. Czytam „międzygatunkowo”, bo i literaturę, i dzienniki, i eseje, i opracowania naukowe. Od różnych gatunków różne mam oczekiwania. Od dzienników oczekuję obrazu epoki przefiltrowanego przez osobowość i miejsce w świecie notującego, klarownego najlepiej stylu, różnorodności spojrzeń; od esejów wyrafinowania, subtelnego, wyszukanego języka; od opracowań naukowych frapującego tematu, konkretu, mocnej podstawy źródłowej, prawdy, żelaznych wniosków. A od literatury pięknej też oczekuję paru elementów, nie tylko wciągającej fabuły; literatura uwodząca wyłącznie fabułą (najzgrabniejszą chociażby) to za mało, czas na takiej lekturze spędzony – co do zasady – zdaje mi się stratą czasu. Owszem, dla relaksu, dla odpoczynku, dla higieny mózgu czasem taka rzecz jest wskazana; sięgam, owszem, ale od tego są kryminały. Tam finezja, rozmach mogą się ograniczać do fabuły. Żeby jednak odpocząć, a zarazem nie pozbawiać się czegoś poza fabułą, która sama poza relaksem nic w świadomości nie zostawi, staram się sięgać po kryminały stare, zapomniane. Taka lektura jest często wędrówką po innych, skończonych światach, z inną obyczajowością, jest nieraz „skażona” realiami, dzisiaj takimi nie do pojęcia, nie do zrozumienia częstokroć.

Od literatury pięknej oczekuję wielopłaszczyznowości fabuły, czasem zmian tempa, nieoczywistego sposobu prowadzenia narracji, takiego ujęcia tematu, żeby zgrabna (jeśli jest zgrabna) fabuła nie była jedyną wartością. Warto też, żeby fabuła była zanurzona w jakimś konkretnym świecie, w konkretnych okolicznościach czasów, miejsc, systemów politycznych. Jeśli spełnia te wymogi (choćby w części), to niech też nie będzie zbyt „wątła”. Jak wchodzę czytelniczo w pewien świat, to chcę w nim się na dłużej rozgościć! Zrobię tutaj wyraźne zastrzeżenie – to o czym piszę, o tym swoim spojrzeniu na literaturę jakiej pożądam, to nie jest postulat, który chciałbym „zuniwersalizować”. Nie twierdzę, że taka literatura jaką ja lubię, taka po jaką najchętniej sięgam jest najlepsza. Nie, piszę o tym co ja lubię, co mnie się podoba, co ja najchętniej wybieram – piszę tylko o swoich gustach. A zawężając i konkretyzując –subiektywnie spoglądam na dwie powieści Jacka Szczyrby.

Pierwsza jego powieść – jak wyżej zaznaczyłem – wprost mnie uwiodła, i fabułą, i rozmachem, i antybolszewickim przesłaniem. W wielu miejscach rozpoznawałem (a może tylko tak mi się wydawało?) refleksy lektur autora, świadome czy półświadome nawiązania do tego co pisali, mówili Józef Mackiewicz, Vladimir Volkoff, Anatol Golicyn, może też Władimir Bukowski; „wyłowić” też można było złośliwości pod adresem towarzyszki noblistki Szymborskiej… To była frajda, taka lektura! Czytało się „Punkt Lagrange’a” znakomicie; jeszcze to było wartością dodaną, że autor obdarował czytelników pobocznymi wątkami, czy półwątkami, zgrabnie zinkrustował narrację „męskimi” klimatami (romans Texasa z nauczycielką angielskiego). Zaletą jej było też to, że w świetnym opakowaniu autor „przemycił” swój konsekwentny antybolszewizm. Najprzedniejsza to była lektura. Niedawno sięgnąłem ponownie, no i tak, wrażenia były takie jak zapamiętane z pierwszej lektury. Cymes!

Bardzo się więc ucieszyłem, kiedy przyszła wieść, że jest nowa powieść autora. Kiedy dotarł egzemplarz niemile mnie zaskoczył jego rozmiar. Lektura była dla mnie lekkim (lekkim!) zawodem, ale nie w tym znaczeniu, że powieść wydała mi się zła, słaba, nudna. Nie, w innym zupełnie znaczeniu! Zawodem z powodu (cały czas patrzę ze swojej perspektywy!) niewykorzystanej do końca szansy. Bo ta powieść jest trochę jak start dreamlinera – szybko, krótko, na wprost i koniec. Autor, pasjonat lotnictwa, napisał ją – takie miałem odczucie – na podobieństwo startu samolotu właśnie: startujemy, wznosimy się, z toru nie zbaczamy. A powieść, żeby porwała, wciągnęła na całego, powinna operować nie tylko zmiennością czasu i miejsca jak to jest u „Czerwonych na szóstej”, powinna główną oś fabuły czasem zostawiać, kierować ku wątkom pobocznym, zwalniać tempo fabuły, przyspieszać, meandrować. Czemuż np. – myślałem zawiedziony – wątku Amelii autor nie rozbudował? Pisał autor: „Gdyby Marshall nie zabronił Czang Kaj-szekowi strzelać do Mao, dziś nie mielibyśmy problemu z Koreą”… Skoro Chiny, skoro Czang Kaj-szek, to – tak sobie zamarzyłem – można było np. wpleść jakiś choćby mikrowątek z generałem Jerzym Grobickim, attaché wojskowym przy Czang Kaj-szeku…? „Spolszczyć” w ten sposób trochę powieść? W paru miejscach miałem wrażenie jakby i może autor miał ochotę pójść szerzej i nie tak na wprost, ale szybko się reflektował i takie „poboczności” w momencie ich inicjowania kasował. Żartem zapytałbym – dlaczegóż to autor „Czerwonych na szóstej” nie spróbował poprowadzić fabuły korzystając z konstrukcyjnych pomysłów autora „Punktu Lagrange’a”?

Ale może i marudzę zanadto. Autorska koncepcja była taka, żeby napisać powieść zwięzłą, mocną, konkretną. Taka metoda mnie nie zachwyciła – wolałbym się bardziej czytelniczo wtopić w fabułę, „rozgościć” w wykreowanych przez autora światach i okolicznościach. Ale, kimżeż ja właściwie jestem, żeby autorowi suflować metodę? Tylko jednym z czytelników. Jednym, zapewne niereprezentatywnym, co jednakowoż nie stoi na przeszkodzie, aby autor się dowiedział, jak jeden z czytających „Czerwonych na szóstej” widzi jego metodę pisarską w perspektywie „Punku Lagrange’a”.

Tak trochę może na poboczu rozważań, i na pozór w sprzeczności z tym co wyżej – znalazłem w „Czerwonych…” zdanie, które rozgościło się chyba na dobre w mojej świadomości przez swoją „zgrabność”, zwięzłość i „retoryczność”: „Kim właściwie jest sojusznik, dla którego Ameryka uruchomiła wszystkie swoje rezerwy produkcyjne?” Niesamowite jak jednym, prostym, krótkim, absolutnie niepozornym zdaniem można wyrazić dramat sojuszu bolszewicko-amerykańskiego. Niby tylko pytanie, najmniejszej w nim emfazy, niby wątpliwość zaledwie, a jaka groza za nim! Niepotrzebne jest czasem pisanie mnogich zdań, przywoływanie historycznych okoliczności, opisowo – liczbowe przedstawianie ogromu zbrodni bolszewickich. Za zwięzłość i siłę tego zdania – pytania, które tak mnie zachwyciło, postanowiłem wybaczyć p. Jackowi szczupłość fabuły, z tym oczywiście zastrzeżeniem, że ta moja czytelnicza względem autora absolucja wejdzie w życie w momencie, kiedy autor wyda kolejną powieść, w której nie poskąpi nam swego talentu, nie poskąpi fabularnych, rozległych horyzontów. Czekam!

Na koniec – półżartem. Zastanawiam się jaki właściwie jest… tytuł drugiej powieści p. Jacka. „Czerwoni na szóstej” czy może raczej „Czerwoni na szóstej!”? Patrząc na książkę w której tytuł ten pojawia się pięciokrotnie to liczbowo, wychodzi 3 do 2 za opcją pierwszą. Ale problem to nienowy – dość przypomnieć powieść „Spójrz wstecz, Ajonie!” Barbary Toporskiej.

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2023/04/13/bolszewika-gon-czytaj-szczyrbe/
Kategorie: Czerwoni na szóstej!, Tomasz Kornaś
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2023/04/13/bolszewika-gon-czytaj-szczyrbe/