Kto zniszczył Kerczeński Most?
Spektakularna eksplozja na moście w Cieśninie Kerczeńskiej nasuwa wiele pytań. Na pierwszy rzut oka, tylko Ukraińcy mogli dokonać takiego aktu, gdyż w ich interesie leży zablokowanie najważniejszej linii zaopatrzenia, łączącej Krym i zajęte przez Putina południowe regiony Ukrainy z Rosją właściwą. Nawet zmniejszenie tonażu transportu, przechodzącego przez most, będzie miało ogromne skutki logistyczne. W największej mierze dotyczy to zaopatrzenia wojska, ale ma także wpływ na cywilnych mieszkańców Krymu.
Przyjrzyjmy się zatem wypadkom. Wiemy, że wcześnie rano, pierwszego dnia po urodzinach Putina, miała miejsce ogromna detonacja na moście. Podejrzewano atak z powietrza, a nawet desant podwodny, ale zdjęcia i filmy zdają się dowodzić, że wyleciała w powietrze ciężarówka wyładowana materiałami wybuchowymi, a eksplozja spowodowała zapalenie się pociągu towarowego z paliwem. Czy był to tylko fatalny zbieg okoliczności? W wyniku detonacji, zniszczona całkowicie jest jedna estakada mostu drogowego, druga estakada ma strukturę naruszoną na tyle, że tylko osobowe auta mogą jej używać (co wyklucza dostawy wojskowe), a most kolejowy domagać się będzie intensywnych napraw. Wiemy jednak również, że most jest obiektem najwyższej strategicznej wagi. Wedle upartych pogłosek ma swój własny, osobny system obrony przeciwlotniczej, a każdy pojazd przed wjazdem na most, poddany jest rygorystycznym sprawdzianom: jest prześwietlany i testowany na zawartość materiałów wybuchowych. Mało tego, słychać również plotki, jakoby Amerykanie specyficznie zastrzegli, że ich sprzęt nie będzie nigdy użyty w ataku na Most Kerczeński.
Za kierownicą wielkiej lory zasiadał niejaki Machir Jusubow. 7 października wziął ładunek 21 ton „opakowań” z Armawiru w celu dostarczenia ich do Symferopola. Właścicielem ładunku i zleceniodawcą była firma TEK-34 z Uljanowska. Jusubow znalazł zlecenie na przewóz na popularnej sowieckiej stronie maklerskiej ATI.su (proszę zwrócić uwagę: .su, nie .ru, jak zazwyczaj kończą się adresy internetowe w Rosji). Ze strony ATI.su kontraktem zajmował się pracownik imieniem „Oleg”, z moskiewskim adresem IP.
Jak dotąd, nic podejrzanego nie byłoby w tej historii, gdyby nie fakt, że firma TEK-34 została sprzedana w 2020 roku i od tego czasu umieściła tylko jedno zlecenie na ATI.su – kontrakt na przewóz przyjęty przez Jusubowa. Machir prowadził swoją własną ciężarówkę, ale zarejestrowana była na nazwisko jego bratanka Samira Jusubowa, ponieważ on sam obawiał się, że straci możliwość zarobku w wyniku wcześniejszej sprawy sądowej. Samir mieszka zagranicą.
Z Armawiru do Mostu Kerczeńskiego jest 463 kilometry. Machir powinien był znaleźć się na moście po południu lub wieczorem 7 października, czyli w dzień 70 urodzin Putina. Jusubow zatrzymał się jednak po drodze, po czym spędził noc na parkingu dla ciężarówek. O świcie wjechał na most, nie zatrzymywany przez serię wyrafinowanych skanerów i rentgenów ani przez system detekcji ładunków wybuchowych. (Nie potrafię powiedzieć dokładnie, jak odbywa się sprawdzanie pojazdów przed wjazdem na most. Na zdrowy rozum, procedura powinna zapewne zawierać zatrzymanie każdego wehikułu, gdyż inaczej, nawet w wypadku wykrycia materiałów wybuchowych, mógłby kontynuować swą podróż, wjechać na most i dokonać detonacji. Sądzę zatem, że przepuszczenie 21 ton materiałów wybuchowych mogło się odbyć wyłącznie w dwóch wypadkach: albo przy udziale strażników na moście, albo dzięki użyciu niewykrywalnych materiałów, np. Semtexu.) Kiedy jego ciężarówka zrównała się z pociągiem towarowym, nastąpiła detonacja. W eksplozji zginął kierowca i dwoje ludzi z Petersburga w pobliskim aucie osobowym. Wedle nie potwierdzonych raportów, pociąg towarowy stał nieruchomo na moście, na którym nie ma żadnych zwrotnic ani semaforów, i obowiązuje ścisły zakaz zatrzymywania się.
Jak zwykle w takich wypadkach, należy postawić pytanie o źródła. Skąd my to wiemy? Jak jest możliwe, że imię i adres IP pracownika ATI.su, znalazły się w domenie publicznej? Skąd taka masa szczegółów? Wiemy nawet, jaką zapłatę miał otrzymać nieszczęsny Jusubow za swą na Krym pojażdżkę. Wszystkie te informacje podane zostały przez anonimowe źródła na sowieckim odpowiedniku WhatsApp, pt. Telegram (programie popularnym w całych sowietach, jak raj krat długi i szeroki), z powołaniem na ustalenia dochodzeń policyjnych. Innymi słowy, jeżeli te dane są prawdziwe, to mamy do czynienia z celowymi przeciekami. A jeśli są to fałszywe tropy, to także opublikowano je rozmyślnie. A zatem nie wolno im ufać w żadnym wypadku.
Pozwolę sobie sformułować tytułowe pytanie inaczej: kto mógł wysadzić most w powietrze? Logicznie rzecz biorąc, są trzy możliwości, ale każda z nich rozpada się na kolejnych kilka wariantów. Po pierwsze, Ukraińcy; na drugim miejscu, „ktoś trzeci”, partia niezaangażowana bezpośrednio w konflikt na Ukrainie; a na trzecim – sowieciarze. Pierwsza opcja, najbardziej prawdopodobna, sprowadza się do ukraińskiego wywiadu i służb specjalnych. Osobiście, jestem przekonany, że taka akcja leży w zakresie ich możliwości. Problem w tym, że Ukraińcy dotychczas nie potwierdzili, jakoby to była ich sprawka (choć warto podkreślić, iż w poprzednich podobnych wypadkach, opóźniali niekiedy oficjalne potwierdzenie ze względów operacyjnych). Co rzekłszy, w tym wypadku zamachowcem okazał się niewinny, postronny człowiek, który wykonując swą pracę, bezwiednie użyty został jako narzędzie terroru. Plan zamachu musiał z góry zakładać zabójstwo kierowcy. A w takim razie, przyznanie się do detonacji ciężarówki, miałoby poważne, ujemne skutki dla propagandy ukraińskiej. Propagandzie tej udało się jak dotąd skaptować zachodnią publikę i podbić jej serca odwagą ludności w obliczu agresji. Propagandowa machina ukraińska odniosła wielkie sukcesy w zajęciu „moralnych wyżyn” wobec bezmyślnej przemocy hord Putina. Przyznanie się do zamachu bombowego na Most Kerczeński zrobiłoby większą wyrwę w obrazie Ukrainy na Zachodzie, niż bomba zdołała uczynić w strukturze mostu.
Ktoś trzeci? Siła, która nie jest bezpośrednio zaangażowana w konflikt? Na ile jest możliwe, żeby zamachu dokonał np. Mossad? Iran lub chrl? Van der Leyen na miotle? Albo Biden na rowerze? A może zbójeckie elementy jakiegoś państwa, które zainteresowane są eskalacją konfliktu? Nie wykluczajmy takich możliwości, ale powiedzmy z góry, że wydają się niezwykle mało prawdopodobne. Możliwości wykonania nikłe, ryzyko ogromne, a potencjalne zyski niewielkie.
Pozornie najmniej wiarygodna jest opcja trzecia. Bo niby w jakim celu Putin miałby niszczyć linie zaopatrzenia swoich własnych wojsk? Po co mu osłabianie związków Krymu z Rosją, kiedy mieszkańcy Krymu stosunkowo mało odczuli dotąd wojnę i nie są emocjonalnie związani z Ukrainą? Ale przecież trzecia opcja, podobnie jak wcześniejsze dwie, jest niejednorodna: zamach nie musiał być dokonany z rozkazu Putina, mogły go dokonać grupy w kgb przeciwne wojnie, grupy przeciwne Putinowi, lub inne, popierające wojnę, tylko krytyczne pod adresem metod prowadzenia działań wojennych.
Wiemy skądinąd, że Putin jest gotów zaatakować obywateli własnego kraju, jeżeli tylko może to jakoś przyczynić się do umocnienia jego władzy ( http://wydawnictwopodziemne.com/2008/03/21/burza-w-moskwie/ ). „Burza w Moskwie” pozostawiła 300 zabitych i ponad tysiąc rannych, i doprowadziła Putina na prezydencki stolec. Czy to on sam wydał rozkaz takiego ataku, czy też szerszy kierowniczy kolektyw, w którym, jak to wśród gangsterów, mają miejsce tarcia, jak najlepiej prowadzić wojnę – to wydaje mi się niemożliwe do rozstrzygnięcia, ale także drugorzędne. Ale jakie byłyby potencjalne zyski z ataku na most dla sowieciarzy?
Propagandowe zyski już wskazałem, gdyż ukraiński wywiad wojskowy jest najbardziej prawdopodobnym wykonawcą, więc oczernienie różowego obrazu Ukrainy jest nie do pogardzenia. Zakłócenie linii zaopatrzenia wojska ma poważne znaczenie, ale o wiele poważniejsze byłoby potencjalne usprawiedliwienie braku dostaw, gdy ich prawdziwym powodem są klasycznie sowieckie braki wszystkiego, a nie dziura w moście.
Wielu analityków zwraca uwagę, że w świetle posiadanych informacji, nie można nadal wykluczyć ataku z powietrza, ponieważ filmy i zdjęcia łatwo sfałszować, a rakiety nadlatują z taką prędkością, że i tak nie byłoby ich widać (na filmach widać tylko oślepiający wybuch). Tymczasem, tak zdecydowane poszlaki, wskazujące na użycie ciężarówki, wspomagają narrację Moskwy, że walczy z faszystowskim i terrorystycznym tworem kijowskim.
Inni wskazują, że w długoterminowych planach Zachodu leży doprowadzenie do konferencji pokojowej, w której Ukraina zostanie zmuszona do wyrzeczenia się Krymu, na przykład w zamian za przystąpienie do niuni. W takim razie, atak na krymski most paradoksalnie wzmacnia pozycję „Rosji” w przyszłych negocjacjach. Kłopot z tą supozycją, że Ukraińcy zdają sobie doskonale sprawę z takiej trudności. Inaczej mówiąc, wszystkie hipotezy wyjaśniające zniszczenie mostu, opierają się na przekonaniu, iż mamy do czynienia z „autentycznym” konfliktem między dwoma suwerennymi podmiotami politycznymi, co delikatnie mówiąc, wydaje się niesłuszne.
Ktokolwiek dokonał zamachu na Kerczeński Most, snuje o wiele bardziej dalekosiężne plany, niż zakłócenie linii zaopatrzenia nad Morzem Czarnym.