Benia Dniepropietrowski. Część 2
„Klan doniecki” i „rewolucja godności”
Po wyborach prezydenckich w styczniu-lutym 2010 roku do władzy doszedł „klan doniecki”. Poważną konkurencję dla Janukowycza stanowiła jedynie Tymoszenko, z którą kilka miesięcy wcześniej usiłował utworzyć „szeroką koalicję” przeciwko Juszczenko. Młodociany przestępca, który został następnie komunistą i o którym mówiono, że stworzył kombinację „węgiel-koks-metal” stanowiącą podstawę dla „sukcesów gospodarczych” Achmetowa [1], tym razem osiągnął swój cel, jakkolwiek przez dwa tygodnie Tymoszenko usiłowała zablokować w sądzie ogłoszenie wyniku. Wkrótce po objęciu stanowiska, Janukowycz zadeklarował, że „postsowiecka” Ukraina nie powinna być zaangażowana w żaden pakt militarny i zlikwidował komisję ds. przystąpienia do NATO, co niweczyło starania „prozachodnich” Juszczenko i Tymoszenko, odrzucając następnie uczestnictwo w kremlowskim „układzie o bezpieczeństwie zbiorowym” (przedtem zagwarantował „rosyjskim” czekistom użytkowanie krymskiej bazy Floty Czarnomorskiej na kolejne 25 lat). Gdy już pozałatwiał najważniejsze sprawy, wraz ze swoją ekipą zajął się „reformą państwa” i „walką z korupcją”. W jej ramach spowodował oskarżenie Tymoszenko o przekroczenie uprawnień przy zawieraniu kontraktu gazowego z „Rosją” i skazanie jej na 7 lat więzienia, co odebrane zostało jako próba eliminacji opozycji i poskutkowało krytyką ze strony Zachodu oraz stosownymi krokami dyplomatycznymi, m.in. odwołaniem wizyty Janukowycza w Brukseli.
*
W kwietniu 2010 roku, poprzez swoją spółkę na Cyprze, Kołomojski został właścicielem grupy kanałów 1+1 Media, w których główny program zainwestował dwa i pół roku wcześniej. Tym razem kosztowało go to 319 milionów dolarów. Mając do dyspozycji tego rodzaju rzecznika, nie tylko mógł skutecznie bronić się przed atakami w mediach, ale i sam atakować, a nawet wpływać na polityczną rzeczywistość. Dzięki współpracy z Achmetowem oraz przyjacielskim stosunkom z doradcą i zastępcą szefa administracji Janukowycza Andrejem Portnowem, prawnikiem, którego zatrudniał od 10 lat (pracującym także dla Tymoszenko), miał bardzo dobre stosunki z nową władzą i nie musiał się niczego obawiać. Spokojnie powiększał swoje aktywa, na początek koncentrując się na transporcie lotniczym. Będąc już właścicielem kilku ukraińskich linii lotniczych (do poprzednich doszły w międzyczasie Donbasaero i Roza Vytriv), we wrześniu 2010 roku utworzył z nich oddzielną grupę spółek kontrolującą 48,5% ukraińskiego rynku transportu lotniczego. Rozwijając skrzydła na zachodnią Europę, w kolejnym roku przejął kontrolę nad trzema skandynawskimi tzw. tanimi liniami lotniczymi: szwedzkimi liniami regionalnymi Skyways i City Airline oraz duńską linią międzynarodową Climber Sterling. Nie przyniosło mu to jednak dużych zysków. Już rok później, wszystkie trzy, jak również dwie linie ukraińskie, ogłosiły bankructwo.
Być może miało to związek z tym, że Kołomojski w tym czasie bardziej zainteresował się wykorzystaniem swojej grupy medialnej. Gdy ją przejmował, od dwóch lat zarządzał nią Aleksander (Ołeksandr) Tkaczenko – doświadczony specjalista w zastosowaniu telewizji w polityce, który swoją karierę zaczynał w kluczowych latach 1988-91, prowadząc program „studia młodzieżowego” w pierwszym programie lokalnej telewizji sowieckiej, a w latach 2000-2004 związał się m.in. z Juszczenko i Pińczukiem. W połowie maja 2011 roku Tkaczenko zainicjował w stacji 1+1 swój program autorski, w formie 45-minutowych wywiadów, do których często zapraszał polityków, co poskutkowało dużą popularnością kanału. Dążąc do zwielokrotnienia sukcesu, w 2012 roku Kołomojski i Tkaczenko zawarli umowę z popularnym studiem Kwartał 95, zajmującym się produkcją przedstawień satyrycznych, parodiujących znanych polityków. Autorem, reżyserem i głównym prowadzącym jednego z takich przedstawień o nazwie Wieczorny Kwartał był utalentowany komik kabaretowy oraz aktor, pochodzący z Krzywego Rogu Wołodymyr Zełenski (Władimir Zelenski). Łącznikiem pomiędzy Kołomojskim a Zełenskim był narzeczony córki Kołomojskiego i współwłaściciel Kwartału 95, Timur Mindicz („Kwartał 95” jest nazwą części śródmieścia Krzywego Rogu, wokół Placu Gorkiego).
*
Od połowy 2012 roku zaostrzył się konflikt polityczny pomiędzy „prozachodnią opozycją”, która coraz bardziej odwoływała się do ukraińskiego nacjonalizmu, a „prorosyjską” ekipą Janukowycza. Do eskalacji doszło na początku lipca, gdy grupa opozycyjnych aktywistów i parlamentarzystów ogłosiła strajk głodowy na tle zatwierdzenia nowej „ustawy językowej”, umożliwiającej urzędowe wykorzystanie rosyjskiego w regionach, gdzie więcej niż 10% ludności używa tego języka (dotyczyło to także innych języków, jak węgierskiego i białoruskiego). Nie osiągając spełnienia swoich postulatów, po dwóch tygodniach go zakończyli, uzyskując jednak duże poparcie w społeczeństwie zachodniej i centralnej części Ukrainy. Coraz większą rolę w opozycji odgrywało Wszechukraińskie Zjednoczenie »Swoboda« odwołujące się wprost do przedwojennych tradycji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Po uzyskaniu 37 mandatów w parlamencie w efekcie wyborów parlamentarnych na jesieni 2012 roku, jego aktywiści, nie przebierając w środkach, natychmiast przystąpili do ataków na reprezentantów Partii Regionów, będącej zapleczem politycznym Janukowycza. Na parlamentarnej sali obrad dochodziło nie tylko do ostrych potyczek słownych i wzajemnych wyzwisk, ale też do bijatyk (dochodziło do nich i później, ostatnio w 2021 roku).
*
21 listopada 2013 roku, utworzony przez Partię Regionów i „nową, prawdziwą” kompartię rząd ogłosił dekret o zawieszeniu procedury zawarcia układu stowarzyszeniowego „postsowieckiej” Ukrainy z Unią Europejską, uzasadniając to „koniecznością rozwoju stosunków gospodarczych z Rosją oraz Wspólnotą Państw Niepodległych”. Było to otwarte rzucenie wyzwania „prozachodniej” opozycji i ta natychmiast wezwała do masowych protestów. Dysponowała już znacznym poparciem w Kijowie oraz w kilku innych dużych miastach i łatwo jej było je zorganizować. Tym bardziej, że poparli je niektórzy „magnaci”. Główną sceną protestu był ponownie kijowski Majdan – stąd też nazwano go euromajdanem – a do dużych manifestacji doszło także w innych miastach „opozycyjnych”, w tym we Lwowie, Tarnopolu, Mikołajowie, Żytomierzu i Czernichowie. Ponadto opozycji udało się zorganizować wiece w niektórych miastach pozostających pod kontrolą ekipy rządzącej, jak np. w Ługańsku i w Sewastopolu. Szczególnie aktywną grupę wśród protestujących tworzyli zyskujący coraz większe poparcie nacjonaliści ze Swobody, których lider Ołeh Tiahnybok stał się powszechnie lansowanym kandydatem na przyszłego prezydenta.
Po zlikwidowaniu przez milicję „miasteczka namiotowego” na Majdanie pod koniec listopada, protest przyjął formę wystąpienia przeciwko Janukowyczowi i ekipie rządowej. Początkowo przebiegał dość spokojnie, lecz z czasem manifestanci bardzo się zradykalizowali, co poskutkowało użyciem wobec nich szturmowych oddziałów milicyjnych Berkut. Aktywiści opozycji zorganizowali w związku z tym własne „oddziały bojowe” – samoobronę, której trzon tworzyły „sotnie” utworzonego w trakcie protestu nacjonalistycznego Prawego Sektora, organizacji krytycznej także wobec opozycji i przebijającej Swobodę w swojej retoryce i radykalizmie. Do pierwszych starć doszło jeszcze w pierwszej połowie grudnia, podczas kolejnej próby pacyfikacji protestu. Uchwalone w połowie stycznia przez rządzącą koalicję ograniczenie prawa do zgromadzeń i zrzeszania się oraz wprowadzenie kontroli informacji medialnych stały się przyczynkiem do kolejnej eskalacji konfliktu. Znacząco wpłynęły na to rozpowszechniane informacje o atakach na aktywistów i dziennikarzy opozycyjnych mediów oraz o przypadkach zaginięć ludzi. Tydzień później, w wyniku ostrych starć z Berkutem od ran postrzałowych zginęły dwie osoby, zaś jeden z aktywistów znaleziony został martwy na peryferiach Kijowa ze śladami tortur na ciele. W ten sposób, cały kraj ogarnęła „rewolucja godności”.
Do kulminacji przemocy doszło na Majdanie w dniach 18-20 lutego 2014 roku, gdy w wyniku walk Berkutu z „sotniami” Prawego Sektora oraz strzałów niezidentyfikowanych do dziś snajperów zginęło 100 manifestantów oraz 17 „szturmowców” [2]. Po mediacji trzyosobowej grupy polityków Unii Europejskiej (z Niemiec, Francji i „postkomunistycznej” Polski) 21 lutego doszło do zawarcia porozumienia pomiędzy Janukowyczem i opozycją, lecz jeszcze tego samego dnia Janukowycz opuścił Kijów i udał się do Charkowa, gdzie ogłosił, że nie zamierza podać się do dymisji, a to co się dzieje określił „wandalizmem, bandytyzmem i zamachem stanu”. Dwa dni później, przejęty przez opozycję ukraiński parlament zadeklarował, że Janukowycz „niekonstytucyjnie zrzekł się uprawnień”. Po delegalizacji Partii Regionów, jego nowym przewodniczącym został partyjny zastępca Tymoszenko (Tymoszenko uwolniono z więzienia 22 lutego, co pozwoliło jej jeszcze przemówić do tłumów zebranych na Majdanie), blisko z nią związany od 1997 roku Aleksander (Ołeksandr) Turczynow – „były” komunista z Dniepropietrowska (był m.in. sekretarzem rejonowego komitetu komsomołu, a następnie kierownikiem wydziału agitacji i propagandy tegoż), swego czasu doradca Kuczmy (znali się z Jużmaszu). Z racji zostania „marszałkiem”, Turczynow został tymczasowym prezydentem „postsowieckiej” Ukrainy, do czasu nowych wyborów, które wyznaczono na drugą połowę maja.
Opisane wydarzenia miały także uczestników, którzy się zbytnio nie afiszowali – kremlowskich czekistów. W tym samym czasie, gdy ukraińska opozycja przejmowała stery władzy w Kijowie, w Sewastopolu odbył się wiec, na którym „wybrano” nowego mera miasta i ogłoszono, że miasto nie będzie przekazywać podatków do budżetu „postsowieckiej” Ukrainy. Cztery dni później, na ulicach Symferpola pojawiły się nieoznakowane oddziały żołnierzy nazwanych „zielonymi ludzikami”, które zajęły budynki władz Autonomii Krymskiej. Wkrótce potem pojawiły się na nich flagi „Rosji”. Nikt nie interweniował.
*
9 lutego bieżącego roku (2022), portal dnepr.news zamieścił artykuł przytaczający wypowiedzi jednego z liderów skrajnych nacjonalistów ukraińskich z organizacji S14 (po ukraińsku także Січ, czyli Sicz), który stwierdził, że euromajdan sfinansował Kołomojski [3]. Skrajni nacjonaliści mają bujną wyobraźnię i są z reguły całkowicie oderwani od rzeczywistości, ale coś może być na rzeczy, jeśli się weźmie pod uwagę, że po euromajdanie Kołomojski wspomagał ukraiński ruch nacjonalistyczny oraz wykorzystał go do utworzenia swojej jednostki „wolontariuszy”. Pośrednio też wskazuje na to polityczny profit, który Kołomojski uzyskał od nowej ekipy u władzy. Byłoby to typowe dla niego posunięcie – przestawienie się w odpowiednim czasie na wspieranie nowej grupy zarządzającej krajem. Z upublicznionych nagrań rozmów telefonicznych wiadomo, że jeszcze w grudniu 2013 roku rozmawiał z Janukowyczem (pośrednikiem był Portnow), który prosił go o „odpowiednie relacjonowanie wydarzeń” w kanale 1+1 [4]. Wydaje się, że Kołomojski patrzył już wówczas dużo dalej w przyszłość. „Rewolucja godności” zaowocowała także tym, że Benia postanowił osobiście wystąpić na scenie politycznej „postsowieckiej” Ukrainy.
Przez pierwsze dwa miesiące po odsunięciu od władzy „klanu donieckiego”, osobą faktycznie decydującą w kwestiach zarządzania krajem była Tymoszenko. Zapewne to za jej zgodą, Kołomojski został 2 marca szefem administracji obwodu dniepropietrowskiego, co rozpoczęło jego karierę polityczną (była to jego inicjatywa; jak stwierdził później, rozmowy w tej sprawie rozpoczęły się w styczniu). Przebywał wówczas w swojej posiadłości nad Jeziorem Genewskim (formalnie należącej do jego siostry), ale bez zwłoki powrócił do Dniepropietrowska, aby zająć stanowisko zarządcy „swojego” regionu. Polityka ma swoje prawa i już dzień później nowy administrator publicznie wypowiedział się o Putinie, nazywając go „schizofrenikiem niewielkiego wzrostu”, za co następnego dnia został przez tego drugiego określony mianem „wyjątkowego oszusta”. Wypowiedź Kołomojskiego miała swój kontekst, bowiem do problemów na Krymie [5] doszły dodatkowo problemy w Donbasie, gdzie z poparciem Kremla wzrastał opór przeciwko nowej władzy z hasłami odłączenia się od „postsowieckiej” Ukrainy. Posiadając fabryki metalurgiczne oraz inne zasoby i tu, i tam, Kołomojski miał się o co martwić.
Wraz z nim, do Dniepropietrowska przybyła grupa jego zaufanych współpracowników z Borysem Fiłatowem i specjalistą od „rozwiązywania problemów” Korbanem na czele (ten pierwszy od jesieni 2015 roku pozostaje merem Dniepropietrowska/Dniepra, zaś drugi jest aktualnie szefem obrony terytorialnej miasta). Kołomojski nie był jedynym „magnatem”, któremu nowa ekipa polityczna przekazała pod zarząd ważny region kraju. Drugim był założyciel i szef potężnej korporacji metalurgicznej Związek Przemysłowy Donbasu (od 2005 roku właściciel m.in. polskiej Huty Częstochowa), Sergiej (Serhij) Taruta, który został gubernatorem obwodu donieckiego. Taruta był także znanym i znaczącym od wielu lat politykiem (i wciąż nim jest). Karierę w tej branży rozpoczął jeszcze w czasach Kuczmy (w latach 2004-2005 był członkiem „rady biznesmenów” przy rządzie Janukowycza), aby następnie zbliżyć się do Juszczenko, przystąpić do partii Tymoszenko, założyć własną partię i wreszcie przyjąć pozycję „bezpartyjnego” [6]. Obwód dniepropietrowski i doniecki sąsiadują ze sobą.
„Król czekolady” i amerykański „pas rdzy”
Pod koniec marca 2014 roku w Wiedniu miało miejsce poufne spotkanie trzech ukraińskich „magnatów” oraz jednego ze znaczących przywódców niedawnej opozycji. „Magnatami” byli: znany jako „kasjer Moskwy” Dmitrij (Dmytro) Firtasz [7], szef administracji Janukowycza Sergiej (Serhij) Łowoczkin oraz właściciel m.in. korporacji cukierniczej Roshen Petro Poroszenko – „Król czekolady”, który swoją potęgę finansową zaczął budować we wczesnych latach 90. i rozwinął w czasach Kuczmy (swego czasu był związany z Medwedczukiem), kiedy to zaangażował się również w politykę (m.in. został inicjatorem Partii Regionów; w 2012 roku, na prośbę Janukowycza był ministrem gospodarki i handlu w zdominowanym przez tę partię rządzie), a następnie związał się z Juszczenko (za jego kadencji był m.in. zastępcą prezesa banku narodowego oraz ministrem spraw zagranicznych). Politykiem zaś był lider jednej z głównych partii politycznych – UDAR, przedtem znany bokser wagi ciężkiej, Witalij Kłyczko (Kliczko). Rozmowy trwały długo, bowiem tematem spotkania były zbliżające się wybory prezydenckie, w których swoje kandydatury zgłosili Kłyczko i Poroszenko. Ustalono, że Kłyczko zrezygnuje z kandydowania i poprze Poroszenko w zamian za poparcie jego kandydatury na mera Kijowa, zaś dysponujący mediami o największej wówczas na „postsowieckiej” Ukrainie sile przekazu Firtasz i Łowoczkin zrobią co trzeba, aby Poroszenko został wybrany w pierwszej turze (także Poroszenko kontrolował jeden z kanałów telewizyjnych). Tak też się stało [8].
Zanim jednak do tego doszło, w pierwszej połowie kwietnia na dobre rozpoczęła się rebelia w Donbasie, gdzie separatyści przejęli kontrolę w kilku miastach, w tym w Doniecku i Ługańsku oraz opanowali część granicy z „Rosją”. W takiej sytuacji, 15 kwietnia nowe władze w Kijowie podjęły tam „operację antyterrorystyczną”, która poskutkowała walkami policyjnych jednostek ukraińskich z milicją rebeliantów, wzmocnioną „wolontariuszami z Rosji”. Na początku maja doszło też do zamieszek i starć demonstrantów i kontrdemonstrantów w Odessie, podczas których zginęło 48 osób, z czego 42 po podpaleniu budynku, w którym się schronili – byli to głównie przeciwnicy euromajdanu. Wiele wskazuje na to, że to Kołomojski doprowadził do pacyfikacji buntu, wysyłając tam zorganizowane grupy kibiców-„ultrasów” i nacjonalistów, bowiem to jego partner w interesach został następnie szefem administracji obwodu odeskiego, po odwołaniu osoby związanej z Tymoszenko. Wybór Poroszenki przebiegł w cieniu zaciekłych walk w Donbasie, skutkujących wieloma ofiarami śmiertelnymi (17 lipca także zestrzeleniem malezyjskiego samolotu pasażerskiego z 298 osobami na pokładzie). Separatystom udało się już przeprowadzić „referenda” i utworzyć dwie „republiki ludowe”.
*
Na początku swoich rządów w Dniepropietrowsku, Kołomojski zadeklarował m.in. że poświęci swoje interesy na rzecz zwalczania separatystów. W praktyce wyglądało to jednak nieco inaczej. Na początek zaproponował, aby obwody, w których działają separatyści, zostały przyznane innym „magnatom”: doniecki Achmetowowi, zaporoski Pińczukowi, ługański Tarucie, a Krym Wadimowi Nowinskiemu (partnerowi biznesowemu Achmetowa). W ten sposób zapewne wszyscy mieli dbać o siebie nawzajem. Jego propozycja nie została jednak zrealizowana (Achmetow i Pińczuk odmówili) i o swoje aktywa musiał zadbać sam. Wobec walk w Donbasie, grożących mu utratą części zasobów, w pierwszej połowie czerwca zaproponował Poroszenko, który niedawno został prezydentem, natychmiastowe wybudowanie na granicy z „Rosją” ukraińskiej wersji „linii Mannerheima” – dwumetrowej stalowej ściany z zabezpieczającą do niej dostęp fosą oraz pasem drutu kolczastego, częściowo też zelektryfikowanej, przesyłając projekt techniczny i deklarując chęć pokrycia kosztów budowy.
Gdy i to nie zostało zaakceptowane (Poroszenko ma swoje aktywa głównie na prawobrzeżnej Ukrainie – najważniejsze zakłady koncernu Roshen znajdują się w Winnicy), Kołomojski zaczął wykorzystywać utworzone wcześniej pod nadzorem Korbana oddziały „wolontariuszy”, które na początek przyjęły formę batalionu Dnipro-1 [9]. Nie była to odosobniona inicjatywa, bowiem inni „magnaci” także starali się zabezpieczyć swoje zakłady, na przykład Achmetow korzystał do ochrony swoich hut ze stworzonych w tym celu „szwadronów robotniczych” (podobno także z usług pułku Azow). Dla Beni i jego współpracowników „ochrona” nie ograniczała się jednak tylko do zabezpieczenia przed separatystami. Na początku września bojcy batalionu Dnipro-1 pojawili się w Pokrowsku, w charakterze asysty nowego dyrektora kompanii węglowej Krasnolimańska. Był on jej dyrektorem już wcześniej, lecz został odwołany i wobec decyzji przywrócenia go, wydanej przez dniepropietrowski sąd, w ten tradycyjny „postsowiecki” sposób wracał na stanowisko. Indagowany podczas tej akcji rejderskiej dowódca oddziału wyjaśnił, że posiada dokumenty świadczące o tym, że pieniądze uzyskane przez zakłady Krasnolimańska są wykorzystywane do finansowania separatystów. Podobna historia wydarzyła się pod koniec września w odniesieniu do jednego z kombinatów metalurgicznych w obwodzie dniepropietrowskim, należącym do grupy spółek Firtasza. Do jego biur włamała się 100-osobowa grupa rejderów, wśród których niektórzy mieli na ubraniach naszywki Dnipro-1.
Ponieważ do grona partnerów biznesowych Kołomojskiego należały osoby z otoczenia ówczesnego premiera Arkadija Jaceniuka, te i podobne działania pozostawały bez reakcji. Inaczej było jednak w przypadku nocnej akcji rejderskiej z 19 marca 2015 roku, przeprowadzonej w związku z konfliktem wokół zmiany szefa publicznej spółki Ukrtransnafta – operatora systemu rurociągów do transportu ropy naftowej. Gdy uzbrojona grupa zajęła biura firmy, aby przywrócić na stanowisko odwołanego wcześniej prezesa firmy związanego z Kołomojskim i po kilku godzinach Benia wyszedł na zewnątrz, dziennikarz amerykańskiego Radio Swoboda (RFE/RL) zapytał go, co takiego tam robił. Ten w odpowiedzi słownie go zaatakował, używając przy tym wulgaryzmów [10]. Wywołało to skandal, który zaowocował publicznym upomnieniem Kołomojskiego przez Poroszenko.
Następnego dnia, wskutek „usterki technicznej” wszystkie konta Poroszenko w Prywatbanku zostały zablokowane. Kolejnego dnia, po wizycie Kołomojskiego w siedzibie Ukrtransnafty, grupa ludzi zagrodziła metalowymi barierami wejście do budynku, twierdząc, że jest to zabezpieczenie na wypadek rejderskiego przejęcia przedsiębiorstwa. Zapowiadała się próba sił, do której jednak nie doszło. Po dniu zwłoki, 24 marca Poroszenko wydał oświadczenie wzywające Kołomojskiego do ustąpienia ze stanowiska szefa administracji obwodu dniepropietrowskiego. Wyrażając stosowny żal Benia oświadczył, że wycofuje się z życia politycznego „postsowieckiej” Ukrainy. Wkrótce potem jednak utworzył dwie partie opozycyjne (nacjonalistyczną i „socjalistyczną”; szefem tej pierwszej został Korban, który notabene także jest pochodzenia żydowskiego) – zbliżały się wybory lokalne oraz uzupełniające wybory parlamentarne. Wobec aneksji Krymu i rebelii w Donbasie, Kołomojski utracił swoje aktywa tamże (wśród krymskich był hotel, magazyn ropy i stacje benzynowe) [11], a w rezultacie zatargu z Poroszenko stracił dodatkowo kontrolę nad ukraińskim przemysłem naftowym. To jednak nie był koniec jego problemów.
*
Od roku 2014 na „postsowieckiej” Ukrainie rozwijał się kryzys gospodarczy i bankowy, który spowodował ogromny deficyt kapitałowy Prywatbanku, grożący jego upadkiem. Jako jedną z przyczyn szef banku centralnego wskazał politykę kredytową Prywatbanku i zaproponował program jego restrukturyzacji (klientami banku była ponad połowa dorosłych Ukraińców). Plan uzgodniono, ale zarząd i udziałowcy go nie zastosowali. Być może Kołomojski liczył na to, że dzięki głosom swojej grupy politycznej w parlamencie porozumie się z Poroszenko, który nie dysponował większością (wsparł go przy wyborze nowego premiera i prokuratora generalnego). Tak się jednak nie stało i na początku drugiej połowy grudnia 2016 roku ukraiński bank centralny (NBU) ogłosił niewypłacalność Prywatbanku, a rząd go upaństwowił. Wprowadzono tymczasowy zarząd, całość akcji przekazano za jedną hrywnę ministerstwu finansów, a na koniec dokapitalizowano bank brakującą kwotą ponad 5,5 miliarda dolarów z funduszy IMF. Wystąpienie Kołomojskiego i Bogoliubowa do sądu administracyjnego w maju następnego roku nie przyniosło rezultatu, a wkrótce po tym wyroku nowy zarząd Prywatbanku pozwał ich przed londyńskim sądem o wyprowadzenie zeń 1,9 miliarda dolarów (powszechnie przypisywano im defraudację całej straty) [12]. Rok 2017 nie był udany dla Kołomojskiego także z powodu bankructwa lub zawieszenia działalności kilku amerykańskich spółek grupy Prywat. Okazało się przy tym, że były one wykorzystywane do wzajemnych pożyczek dużych kwot pieniędzy (tzw. related party loans) poprzez transfery w Prywatbanku.
Przed utratą Prywatbanku Kołomojski przeniósł się do Szwajcarii, a następnie do Izraela, którego miał obywatelstwo (także Cypru, gdzie zarejestrowanych była większość kontrolowanych przez niego spółek zagranicznych) [13]. W przeprowadzce na Bliski Wschód pomogły mu niewątpliwie dobre kontakty z amerykańskimi organizacjami żydowskimi, których działalność wspomagał z Bogoliubowem od połowy lat 90. oraz sfinansowanie przez nich budowy dużego centrum żydowskiego Menora w Dniepropietrowsku, otwartego jesienią 2012 roku. Przebywając w Genewie i w Tel Avivie skupił większą uwagę na swoich zagranicznych interesach. Ponieważ i one nie były uczciwe, niebawem zapoznał się z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Zanim to jednak nastąpiło, w związku ze wspomnianym pozwem Prywatbanku, 19 grudnia 2017 roku sąd w Londynie zamroził warte 2,5 miliarda dolarów światowe aktywa grupy Prywat.
Obecność Kołomojskiego na rynku amerykańskim nie wiązała się jedynie z branżą metalurgiczną, skupioną głównie w tzw. pasie rdzy – Rust Belt. Zainteresował go bowiem także tamtejszy rynek nieruchomości. Jak wiadomo jest to bardzo popularny sektor gospodarki dla inwestycji, szczególnie zaś dla tych, które umożliwiają ulokowanie nie całkiem legalnych dochodów. Kołomojski wybrał w tym celu Dallas, Louisville w stanie Kentucky oraz jeden z głównych ośrodków podupadającego Rust Belt – Cleveland w stanie Ohio. Ukraiński „magnat” rozpoczął wykupywanie nieruchomości w Cleveland po globalnym kryzysie finansowym w 2008 roku, przejmując biurowce w centrum miasta i w niedługim czasie stając się największym właścicielem nieruchomości. Sytuacja ta zaalarmowała Amerykanów, którzy od lat podejrzewali Kołomojskiego i Bogoliubowa o pranie pieniędzy wyprowadzanych z Prywatbanku. Od 2018 roku Departament Sprawiedliwości uważnie przyglądał się ich firmie Optima Management, szukając możliwości zajęcia należących do niej nieruchomości w USA w związku z wyrokiem londyńskiego sądu. Formalną sprawę sądową przed Delaware Court of Chancery wytoczono Kołomojskiemu i Bogoliubowowi w maju 2019 roku na podstawie pozwu nowych władz Prywatbanku, wkrótce po pojawieniu się w amerykańskiej prasie informacji o wszczęciu przez FBI śledztwa w sprawie potencjalnych przestępstw finansowych (pozew Prywatbanku określał kwotę wypranych w ciągu dekady pieniędzy na ok. 470 miliardów dolarów).
________
[1] Kombinacja „węgiel-koks-metal” polegała na tym, że koks produkowany z dotowanego węgla pozwalał na znaczne obniżenie kosztów przetwarzania metali. Kontrolowanie łańcucha produkcyjnego od wydobycia węgla do eksportu wyrobów metalowych umożliwiało transfer za granicę kwoty dotacji, w postaci zysku z eksportowanego metalu i zwrotu VAT. Przyjmuje się, że na tym właśnie opierała się współpraca dwóch głównych postaci „klanu donieckiego”, Achmetowa i Janukowycza.
[2] Wydarzenia te transmitował na żywo należący do Kołomojskiego kanał telewizyjny 1+1, a fragment walk można zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=F2ajRVC6tv4. Snajperzy zabijali zarówno uczestników euromajadnu, jak i funkcjonariuszy Berkutu. Po przejęciu władzy przez opozycję oskarżono o to berkutowców, lecz jeden z tropów prowadził do Gruzji i środowiska związanego z Saakaszwilim, które mocno wspierało euromajdan (co zaowocowało późniejszą karierą polityczną Saakashviliego na Ukrainie; w przeddzień przesłuchania w tej sprawie Saakaszwili został wydalony z Ukrainy), a inny wiązał ich z Prawym Sektorem. Niewyjaśniona pozostaje też kwestia związku z tymi wydarzeniami jednego z organizatorów euromajdanu, współpracownika Tymoszenko Serhija Paszynskiego. Niezależnie od tego wszystkiego, można chyba doszukiwać się analogii do podobnych zdarzeń podczas „obalania komunizmu” w „socjalistycznej” Rumunii i obejmowania władzy przez ekipę Iliescu w końcu grudnia 1989 roku.
[3] https://dnepr.news/news/evromaydan-profinansiroval-oligarh-iz-dnepra-kolomoyskiy-radikal-video
[4] https://www.youtube.com/watch?v=uNXj5f7eCMo oraz https://www.youtube.com/watch?v=2ZLEt-8fi_E
[5] 7 marca 2014 roku, lider „prorosyjskich” separatystów krymskich udał się do Moskwy, a 11 marca ogłoszona została „niepodległość” Krymu wraz z zapowiedzią przyłączenia go do „Rosji”. 16 marca odbyło się w tej kwestii „referendum”. Po przejściu na stronę „rosyjską” 72 jednostek wojskowych „postsowieckiej” Ukrainy (2 marca zrobił to, mianowany dzień wcześniej przez Turczynowa dowódca wojskowych sił morskich), armia ukraińska rozpoczęła wycofywanie się z półwyspu.
[6] Kołomojskiemu, ale także Tarucie przypisuje się finansowanie słynnego pułku Azow. Po tegorocznej inwazji Kremla, podczas oblężenia i obrony Mariupola w której uczestniczył Azow, Taruta zaprzeczył temu w „liście otwartym” do redakcji amerykańskiej stacji telewizyjnej CNN (wraz z nim podpisało go ponad 200 osób).
[7] Związany na początku z Mogilewiczem „transferem ropy” na Ukrainę (RusUkrEnergo), znajomy Putina i współpracujący z jego ekipą, Firtasz zasługuje na szczególną uwagę. W tej kwestii warto przeczytać tekst z lata 2018 roku: https://energetyka24.com/gaz/analiza-dmytro-firtasz-rosyjska-figura-na-ukrainskiej-szachownicy
[8] W jedynym głosowaniu, które odbyło się 25 maja, Poroszenko uzyskał 54,7% poparcia. Tymoszenko, która także starała się o wybór, nie była w stanie z nim konkurować na bazie zasług dla euromajdanu, bowiem Poroszenko od początku grudnia 2013 roku był na nim stale obecny (jednym z jego znanych wystąpień było zablokowanie szturmu nacjonalistów na siedzibę Janukowycza: https://www.youtube.com/watch?v=5kvsTmC4lsc ; po „rewolucji godności” odrzucił ofertę uczestnictwa w koalicyjnym rządzie, który zdominowała partia Tymoszenko Batkiwszczyna). Jego jedynym realnym konkurentem mógł być jedynie Kłyczko, który był równie popularny.
[9] Formalnie była to jednostka policyjna podlegająca ukraińskiemu MSW (podobnie jak nacjonalistyczny pułk Azow). Taką samą nazwę nosiła fundacja Kołomojskiego, która miała sfinansować budowę stalowej zapory na granicy, zaś obecnie nosi ją finansowany przez niego klub piłkarski, odtworzony po bankructwie klubu SK Dnipro (Kołomojski był jego właścicielem).
[10] https://www.radiosvoboda.org/a/kolomoyskyi_radiosvoboda/26910865.html
[11] W marcu 2015 roku Kołomojski przedstawił dziennikarzowi Financial Times ciekawą interpretację aneksji Krymu, stwierdzając, że Putin „jedynie wykorzystał sytuację. Jest takim samym rejderem jak i my”.
[12] W połowie października 2019 roku, w drugiej instancji zapadł wyrok, nakazujący Kołomojskiemu i Bogoliubowowi wpłacenie do Prywatbanku 10,9 miliona funtów szterlingów. Kwota ta została powiększona w lutym 2021 roku o dodatkowy milion.
[13] W „postsowieckiej” Ukrainie nie jest dopuszczalne jednoczesne posiadanie innego obywatelstwa. Indagowany w tej kwestii Kołomojski odpowiedział, że nielegalne jest podwójne obywatelstwo, zaś on ma trzy.