Przez integrację Zachodu do jego dezintegracji. Odpowiedź na Ankietę ukrainną
Moim zdaniem, teatralność fazy poprzedzającej wkroczenie wojsk sowieckich na demobolszewicką Ukrainę w oczywisty sposób miała na celu sprawdzenie i „urobienie” Zachodu do przyszłych wydarzeń i określenie stopnia możliwości jego zaangażowania się. Jeszcze podczas niej wyraziłem zdanie, że celem może być „akcja porządkująca” ukraińską demokraturę na wzór operacji gruzińskiej z 2008 roku czy tej sprzed sześciu lat, dopuszczając też możliwość „polowania na jelenia z ponętną łanią”. Wobec aktualnych wydarzeń skłaniam się za tą drugą opcją, co przebieg wydarzeń wydaje mi się potwierdzać. Docierające informacje świadczą o tym, że sowieci do „inwazji” nie wysłali jednostek bojowych tylko ćwiczebne i jeszcze nie wyszkolone, ze świeżego poboru. Jednak nie są to wg mnie „ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji” jak stwierdził wcześniej jeden z dyskutantów. Jest to „rozpoznanie bojem” i „przygotowanie teatru działań”. Jedność ukraińskiej armii jest demonstracyjna (choć podobno na froncie krymskim doszło do jej załamania; ze względu na powszechny brak informacji o położeniu i ruchach wojsk trudno cokolwiek potwierdzić). Powód narodzenia się idei tej „inwazji” był moim zdaniem ten sam co w latach 1990-99 w Jugosławii: wciągnąć Zachód w rozgrywkę na swoim terenie, związać jego (zasadniczo polityczne) siły i maksymalnie je osłabić, aby go ostatecznie pokonać w przyszłości, którą to fazę może rozpocząć „deputinizacja”. Wydarzenia po „inwazji” pokażą, czy celem jest tylko Europa. W moim mniemaniu „inwazja” jest właśnie wstępem do „deputinizacji”. Poznawszy dobrze słabość ofiary i jej anatomię, zgromadziwszy i zabezpieczywszy kapitał (obszczak), oplatając ją swoją siecią, wspólnie z komunistami chińskimi, sowieci wydają się być gotowi do uderzenia w fundamenty Zachodu. Uważam, że czekistowska ekipa zdecydowała się na ten krok, osiągnąwszy już to, do czego została wyznaczona. Sowieci mogliby kontynuować swoją dotychczasową taktykę bez ponoszenia znaczniejszych kosztów, ale postanowili przyspieszyć wydarzenia, zapewne uznając, że sytuacja już dojrzała do bardziej zdecydowanego „przechylenia talerza”. Inscenizacja zdaje mi się być wzorowana na hiszpańskiej „wojnie domowej”. Oprócz dostaw broni z Zachodu i z „demoludów”, które odgrywają w wydarzeniach wiodącą rolę, powstają już „brygady międzynarodowe”. Można oczekiwać, masowych demonstracji pokojowych na świecie itp. Dzisiejsza integracja Zachodu nie oznacza integracji prawicy, quasi-prawicy, czy „demokratów”. Oznacza integrację przede wszystkim bolszewików i pro-bolszewików. Gdy na Kremlu zmieni się ekipa na „gołębi”, co mogą uwiarygodnić „dysydenci” w rodzaju Nawalnego, integracja polityczna rządów Zachodu pęknie jak bańka mydlana. Taki jest moim zdaniem cel dzisiejszych działań wojennych i cel dalekosiężny: przez integrację Zachodu do jego dezintegracji. Cel wynikający logicznie z zastosowania „nowej metodologii” Golicyna.