Zamknij
Piotr „Triarius” Obmiński

prl czy coś gorszego? <br>VI Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

2 czerwca 2019 |Piotr „Triarius” Obmiński, Szósta Ankieta – prl czy coś gorszego
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/06/02/prl-czy-cos-gorszego-vi-ankieta-wydawnictwa-podziemnego-11/

1. Jaka jest natura współczesnego państwa polskiego? Czy jest to państwo suwerenne? Czy jest to niepodległa Polska?

W sumie bantustan, no prawie. Jak zresztą większość współczesnych tzw. „państw” pozbawionych broni jądrowej. Państwo suwerenne to nie jest – 20% „obywateli” to jawna targowica i nikt z istotnych polityków nawet nie ośmieli się tego głośno powiedzieć; niemal totalna podległość Unii, zarówno zgodnie z umowami, jak i całkiem bez żadnych prawnych podstaw; rosyjskie wpływy wciąż ogromne; wpływy innych mocarstw równie potężne, w tym co najmniej dwóch, których interesy są wyraźnie sprzeczne z jakąkolwiek samodzielnością czy siłą Polski… Dla mnie to nie jest niepodległa Polska – starłem się w tej sprawie ostro kilka lat temu na szalom24 z Szeremietiewem. Nie za taką Polskę ginęli (lub tracili spore majątki) moi przodkowie! Jednak państw naprawdę niepodległych jest dziś b. niewiele, sytuacja Polski jest z wielu wzgl. b. trudna, stan psychiczny polskiego społeczeństwa jest dość tragiczny, elita jest totalnie obca, zafałszowana lub nieistniejąca. To też jednak należałoby uwzględnić w tej diagnozie.

2. Czy po upływie 30 lat, jest to nadal państwowo-prawna kontynuacja polskiej rzeczpospolitej ludowej czy raczej definitywne zerwanie z prlem? Czy zmienił Pan zdanie w tej kwestii w ostatnich 30 latach?

W sumie kontynuacja, choć obecna władza – uwzględniając okoliczności, w tym naprawdę nikłą naszą, patriotów znaczy, siłę i bojowość – uczyniła krok w b. dobrym kierunku, znad samej, jak się zdaje, przepaści (za ćwierć wieku bylibyśmy co najwyżej grupą folklorystyczną, jak to sobie wymarzył Stalin), choć oczywiście ten krok nie mógł być duży i, jeśli się coś radykalnie nie zmieni na poziomie globalnym czy choćby europejskim, dużo dalej chyba się nie posuniemy, a i te osiągnięcia zawsze będą zagrożone.

3. Jeżeli kontynuacja, to czy w istotnych elementach dałoby się zauważyć zalążek przyszłej państwowości polskiej? Jeżeli zerwanie, to na czym ono polegało?

Powiem szczerze, z głębi własnego przekonania, choć to oczywiście musi się wydawać chorym egocentryzmem i megalomanią: na razie PiS dziwnie udatnie robi, co się da, ale to tylko taktyczne zwycięstwa na krótką metę – prawdziwą, i chyba sumie jedyną, możliwość odrodzenia Polski (i, da Bóg, choćby i świecki) Zachodu widzę w Tygrysiźmie Stosowanym. Czyli tym, co stanowi istotę moich poglądów, głoszonych (w mniej lub bardziej pokrętnej formie, bo ja się tym w sumie bawię, nikt mi nie płaci, mało kto się przejmuje) na moim blogu.

Musimy sobie bowiem zdać sprawę z tego, że Katolicyzm (a z nim chyba całe Chrześcijaństwo) jest, jako ziemska siła, skończony – co najmniej od kiedy opanowano samą jego głowę, wysłano Papieża „na emeryturę”… Co było przez niektórych oczekiwane od dawna, bo nikt niezależności Papiestwa od dwustu lat naprawdę nie broni, a zamiary lewizny są chyba oczywiste nie od dziś.

Zamiarem obecnych globalnych lewackich totalitaryzmów jest wyhodowanie, wyewoluowanie znaczy, nowego UDOMOWIONEGO człowieka – Marksizm bez Darwina (lepiej czy gorzej pojętego) – nie ma wiele sensu, a to co teraz Zachód dręczy, to jego własny schyłkowy rak, a nie jakieś resztki po Leninie czy wpływ tego, że Marks sobie coś tam pisał i to uzyskało dość sporą popularność.

Polska może istnieć tylko, o ile państwa narodowe nie zostaną do końca zniszczone, na co się wciąż, i coraz mocniej, zanosi. Teoretycznie jest szansa, że, np. z pedofilią, możemy wykrzesać iskrę i stać się początkiem Kontrrewolucji całej zachodniej cywilizacji. Kiedy sobie np. prole uświadomią, jakie to prawa wobec ich dzieci rezerwują dla siebie obecne elity. Miało być o Polsce, a ja o sprawach globalnych, ale naprawdę jestem przekonany, że jeśli te globalne sprawy b. mocno i całkiem szybko się nie zmienią, mówienie o Polsce dla naszych ew. wnuków traci sens.

4. Czy uporczywe obstawanie przy terminie „prl” w sytuacji, w której 99% społeczeństwa uważa, że żyje w Wolnej Polsce, nie powoduje nieuchronnej konfuzji semantycznej?

Konfuzję niestety wywołuje, jeśli np. ludziom, którzy robią to, co w danej (zgoda, że dla idealistów niewesołej) sytuacji da się realnie zrobić – czyli np. politykom PiS, czy ludziom na PiS głosującym – wymyśla się od „kolaborantów”. Jednak kiedy sobie czysto intelektualnie, teoretycznie i „akademicko”, rozmawiamy, to związki III RP z PRLem są bardzo wyraźne, znaczne i wyjątkowo szkodliwe. Można by figlarnie rzec, że w III RP pozostało z PRL niemal wyłącznie to, co najgorsze, to zaś, co można by w sumie uznać za lepsze od liberalizmu, który nas obecnie dręczy, zostało radośnie, przy ogólnym aplauzie, odrzucone. (A ja naprawdę nigdy nie kochałem PRL i są na to dość liczne dowody.)

5. Na jaką ocenę zasługuje to coś, w czym żyjemy współcześnie? Jest lepiej? Nie da się zaobserwować istotnych zmian? Jest zdecydowanie gorzej?

Mówimy o ostatnich niecałych 4 latach? Ja osobiście mam akurat spore finansowe kłopoty, w dodatku wynikające wprost z walki z karuzelami VATowskimi, ale nie jestem tak prymitywny, by nie przyznać, że ogólnie i większości przyzwoitych ludzi żyje się ostatnio o wiele lepiej. Mam nadzieję, że do mnie też kiedyś to zdąży dojść, na razie jednak idę pod włos zasadzie „byt określa świadomość”, podnosząc wysoko sztandar zasady „Amicus Plato...”. Jest lepiej! Nawet ostatnio w kwestii żydowskiej bezczelności pokazaliśmy pazurki, a riposta Kaczyńskiego na rozkręcenie kwestii pedofilii w KK była po prostu błyskotliwa, miażdżąca i, o czym już wspomniałem, potencjalnie to może nawet odwrócić bieg Historii. (Nie żebym był aż takim optymistą, ale jednak jest cień szansy i na to.)

6. Czy istnieje możliwość, że współczesna nam forma państwowości polskiej jest groźniejsza nawet niż prl?

Gdyby nam nadal miłościwie panowała Platforma, albo gdyby się jeszcze dorwała do władzy, z Polską byłoby naprawdę już bardzo źle. Teraz będą – oni i ich zagraniczni mocodawcy – o wiele radykalniejsi i bardziej niecierpliwi, ale wystarczyłoby, żeby wygrali byli te ostatnie wybory. Za 15 lat nie byłoby sensu poważnie mówić o Polsce. Na razie zagrożenia wciąż są, rozkosznie nie jest, ale słodkie bezbronne cielę w gęstym lesie pełnym drapieżników nie ma łatwo, Zachód ewidentnie pada, Katolicyzm jest praktycznie skończony, a my, z PiSem na czele, nie mamy absolutnie żadnych innych idei, które by mogły na to miejsce wskoczyć i oddziaływać w kierunku odzyskania przez nas godności, (excusez le mot) jaj, siły, no i na koniec, dałby Bóg, suwerenności. (O której już się dziś, jak ustaliliśmy mało komu na Zachodzie śni, więc to by musiała być (Kontr)Rewolucja na skalę galaktyczną!)

7. Czy można rozważać naturę tego tworu w oderwaniu od międzynarodowego kontekstu? Jeżeli nie, jak podjąć debatę na temat szerszych implikacji politycznych w Europie i na świecie?

No to właśnie tego było w moich poprzednich odpowiedziach sporo, w zasadzie powinienem teraz to tutaj przenieść, ale sobie to, za pozwoleniem Koleżeństwa, daruję. Trochę wyżej to wszystko jest, nie doczytałem do tego punktu, zanim to tam wpisałem, ale międzynarodowy kontekst to moje drugie imię, więc i tak musiałem się hamować, bo byłoby tego o wiele więcej.

Dziękujemy za zaproszenie do w tej Ankiecie udziału!

https://bez-owijania.blogspot.com

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/06/02/prl-czy-cos-gorszego-vi-ankieta-wydawnictwa-podziemnego-11/
Kategorie: Piotr „Triarius” Obmiński, Szósta Ankieta – prl czy coś gorszego
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/06/02/prl-czy-cos-gorszego-vi-ankieta-wydawnictwa-podziemnego-11/