Zamknij
Michał Bąkowski

prl czy coś gorszego? (Ścios o „podziemiu”)

28 kwietnia 2019 |Michał Bąkowski, Ósmy krąg Aleksandra Ściosa, Szósta Ankieta – prl czy coś gorszego
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/04/28/prl-czy-cos-gorszego-scios-o-podziemiu/

Pisaliśmy o Aleksandrze Ściosie kilkakrotnie.  Nie zamierzam odgrzewać dawnych sporów, ani zajmować się dość oczywistymi różnicami między Wydawnictwem Podziemnym a publicystyką Ściosa.  Najlepiej zrobił to, moim zdaniem, Andrzej Dajewski w artykule pt. „Przeciwko zakłamywaniu i niedorzecznościom”.  Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, Ścios dokonał ostatnio czegoś w rodzaju „ataku na podziemie”.  A było tak: dama, podpisująca się Kora Jabłońska, napisała taki oto komentarz pod artykułem pt. „Po co demokracja? 1 – Wybory” (przytaczam in extenso):

Zaczynam wreszcie rozumieć Pana rozumowanie. Nie będziemy przykładać ręki do dalszego niszczenia naszej państwowości przez 95% ludzi, którzy są potencjalnymi sprawcami naszego postępującego upadku, bo niezależnie od tego kto rządzi obecną masą upadłościową, efekt jest ten sam. Dlatego też będziemy czekać na cud odrodzenia się w nieokreślonej przyszłości, jednocześnie działając w podziemiu i żyjąc swoim życiem w swoim gronie podobnych nam romantyków. Faktycznie jednak nie widzę żadnego rozwiązania naszej sytuacji, bo na PiS już nie liczę, nawet w sprawie niedopuszczenia do zniszczenia naszych dzieci, a więc wielu pokoleń Polaków, przez destrukcję osobowości.

Niezależnie od tego, czy jest w komentarzu p. Jabłońskiej subtelna ironia czy grubymi nićmi szyty sarkazm, trudno się nie zgodzić z jej diagnozą.  Jakie jest rozwiązanie sytuacji dla tych, którzy w swej naiwności liczyli na pis (czy jak im tam)?  Nie wiem, z jakiego dokładnie powodu p. Jabłońska dopatruje się właśnie „destrukcji osobowości” w działaniach prlowskiego (nie)rządu, ale to są tylko techniczne drobiazgi, bo faktem pozostaje – obojętne czy tkwi w tym sarkazm, czy nie – że „niezależnie od tego, kto rządzi obecną masą upadłościową, efekt jest ten sam”.  Piszę mniej więcej to samo tutaj od tuzina lat i nie znalazłem formuły równie trafnej jak ta właśnie.  Zaczem podziękowania dla Kory Jabłońskiej.

Zważywszy tę niekontrowersyjną słuszność zacytowanego powyżej komentarza oraz wyrażenie zgody z tezami Ściosa, zadziwiła mnie zjadliwość odpowiedzi autora.  P. Aleksander cierpi niestety na słowne rozwolnienie, więc nie będę nawet próbował przedstawić w skrócie jego sążnistej riposty w trzech częściach (zainteresowany czytelnik może bez zwłoki zajrzeć do źródła).  Zatrzymam się jednak przy paru interesujących punktach.  Zaczął od wytknięcia nieszczęsnej komentatorce niedostatków intelektualnych oraz oskarżył ją o zabiegi propagandowe:

Niewiele Pani zrozumiała. Choć przyznaję – robienie z moich tekstów i projektu długiego marszu, jakiejś politycznej utopii i zamykanie ich w działaniach „podziemnych”, jest udanym zabiegiem propagandowym.

„Zabiegiem propagandowym”, na ile potrafię zrozumieć ten hermetyczny język, byłoby tu chyba porównanie maoistowskiego długiego marszu do Podziemia.  Konotacje z komunistycznym dyktatorem chrl dlaczegoś mniej Ściosa dotykają, niż niezamierzone – bo nie sądzę, żeby p. Kora kiedykolwiek słyszała o Wydawnictwie Podziemnym – aluzje do nas.  Ścios wykłada następnie o romantyzmie i realizmie, o dysonansie poznawczym „między stanem obecnym (dla Pani rzeczywistym)”, a tym, o czym on pisze.  Odnoszę wrażenie, że wpadł tu w pułapkę przypisywania oponentce opinii, których p. Kora nie wypowiedziała, ale czego się nie robi dla erystycznego efektu.  W tym wypadku, ze swadą typową dla ludzi przekonanych o swej wyższości, ironizuje na temat swego rzekomego marzycielstwa.

Ba!  Ale dalej Ścios ma rację w całej rozciągłości.  Opisuje bowiem dzisiejszy prl, tzw. iiirp, jako „symulację, pozorującą stan rzeczywisty”, jako „zasłonę fałszu, kłamstwa i zbrodni”.  Nazywa toto falsyfikacją języka i fałszerstwem podstawowych pojęć, w celu „oszukania i wykorzystania Polaków”.  Nie szczędzi zjawisku współczesnej „Polski” gorzkich słów: czytamy o patologii i aberracji, o kompletnym wypaczeniu i zamazaniu rzeczywistości, o odwróceniu i przeciwieństwie świata rzeczywistego.

To byłby opis prlu, który rozpoznaję, ale zostawmy wreszcie Ściosa, bo on się nie zniży do dyskusji z proponentami „podziemia” (jak to z pogardą określa, nie szczędząc nam pełnego lekceważenia cudzysłowu).  Nie ma sensu ponownie wykładać, że i my uważamy prl bis za fałsz, za miraż, za Łżeczywistość.  Darek pisał o tym obszernie w „Rubikonie rzeczywistości”, co wywołało debatę (dyskutowaliśmy to na naszej witrynie nie raz i nie dwa).  I dlatego właśnie jesteśmy w Podziemiu.  Bez cudzysłowu.  Nie obawiając się „politycznej utopii” i wbrew „zabiegom propagandowym” Ściosa.

Ależ tak!  Jestem osobiście niezreformowanym i entuzjastycznym – no, z tym entuzjazmem, to pewnie przesadziłem, bo nie jestem z urodzenia entuzjastą – proponentem Podziemia.  Skąd ten niesmak do Podziemia u Ściosa?  Przecież peroruje zapalczywie o Piłsudskim i jego rzekomym „romantyzmie”, o legionistach, którzy pragnąć mieli błyskotek, a „dali Polsce żołnierza i kadry przyszłego państwa”.  (Z tym ostatnim akurat mógłbym polemizować, ale nie teraz i nie tu.)  Spiskowiec Piłsudski nie miałby zapewne nic przeciw Podziemiu, a mógłby nawet mieć pretensje o branie go w obmierzły cudzysłów.  Ale ja nie Piłsudski i pretensji mieć nie zamierzam.

Na zakończenie swej polemiki z p. Jabłońską pisze Ścios tak:

Jeśli świadomość Polaków była zatruwana przez półwiecze okupacji sowieckiej i trzy dekady sukcesji komunistycznej, jeśli nadal jest deformowana przez zgraję partyjnych szalbierzy i watahę propagandystów, nie można wymagać, by zmiany następowały błyskawicznie.  Nie sposób też oczekiwać, by dotyczyły milionów.

Zdania te wydają mi się bez reszty przekonujące i całkowicie słuszne, ale w takim razie dobrym wyjściem dla tej „niewielkiej garści” Polaków „o kapitale wiedzy, rozmachu działań i swobodzie myśli”, mogłoby się okazać Podziemie.  Nie?

***

Przytoczyłem ten, zupełnie marginalny i na swój sposób nieważny, punkt z dyskusji na ściosowej witrynie, w jednym tylko celu.  Chciałbym oto postawić przed naszymi Czytelnikami pytanie.  Z czym my naprawdę mamy do czynienia?  Co to jest ten twór, który – chyba p. Jabłońska była optymistką, bo nie 95%, ale – 99.9% Polaków uważa za Wolną Polskę?  Nazywamy to różnie.  Darek woli po prostu „peerel”.  Ja waham się między prlem a „prlem bis” lub „prlem nr 2” dla zaznaczenia pewnej kosmetycznej zmiany, która zaszła przed 30 laty.  Być może najbardziej trafnym wydaje mi się zwrot „najlepszy z prlów”, który wskazuje na ewolucyjną ciągłość organizmu, a także jego polityczne, społeczne i gospodarcze „zaawansowanie” (przynajmniej w porównaniu z parcianą rzeczywistością oryginału).  Ale czy wszystkie te określenia nie mają zasadniczej wady nieadekwatności?  Czy to nie jest tylko kolejna zasłona, którą można zbyć z łatwością?  Czy to nie kolejna „symulacja, pozorująca stan rzeczywisty”, że pozwolę sobie zapożyczyć od Ściosa?  Czy w dzisiejszej sytuacji, odsyłanie do historycznego fenomenu, zakorzenionego w konkretnych realiach politycznych, nie jest lenistwem intelektualnym?  Czy w celu uniknięcia fałszu, nie stworzyliśmy własnego łgarstwa?  Czy nie obałamuciliśmy siebie samych etykietką „prlu”?  Minęło 30 lat, czy zatem przywieszka pt. „prl” niesie ze sobą istotną treść?  Czy odpowiada dzisiejszej rzeczywistości?

Jaka jest prawdziwa natura problemu, z którym borykamy się od lat trzydziestu?

Być może, gdyby udało nam się zbliżyć do istoty rzeczy, to zdołalibyśmy wówczas sformułować jakąś diagnozę.  A od diagnozy dojść możemy, choćby i przy pomocy długiego marszu, do recepty.  Może się okazać, że Podziemie ze swym naciskiem na nieuczestniczenie w strukturach państwowych dzisiejszej Polski, jest ślepą uliczką.  Niewykluczone, że nasze naleganie na podtrzymanie ducha oporu wobec fałszu prlowskiej Łżeczywistości, jest nieporozumieniem.  Być może rację miał Ścios, gdy utrzymywał, że należy głosować w wyborach, a może rację ma teraz, gdy woła o bojkot, gdy tworzyć chce Legiony i maszerować równym krokiem w długim marszu, byle nie do Podziemia (choć wyznaję ze skruchą, że nie jestem już do końca pewien, co właściwie zaleca Aleksander Ścios).  Rzućmy wszystko na szalę – a może nawet na stos – i rozważajmy sine ira et studio, bez lęku i bez gniewu, ale także bezstronnie, czyli tak jak rozważać należy:

Czy to jest Wolna Polska?  Prl to?  Czy coś gorszego?

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/04/28/prl-czy-cos-gorszego-scios-o-podziemiu/
Kategorie: Michał Bąkowski, Ósmy krąg Aleksandra Ściosa, Szósta Ankieta – prl czy coś gorszego
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/04/28/prl-czy-cos-gorszego-scios-o-podziemiu/