Zamknij
Michał Bąkowski

Notre Dame

23 kwietnia 2019 |Michał Bąkowski, Świat na haku i pod kluczem
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/04/23/notre-dame/

Złoty Krzyż nad rzeźbą Matki Bolejącej, który przetrwał inferno w Notre Dame, nietknięty i zwycięski, stał się symbolem.  Ale symbolem czego?

Wielka gotycka Katedra ma powstać z popiołów piękniejsza i lepsza niż w czasach średniowiecznej ciemnoty, zapewnia Emmanuel Macron – agnostyk u steru sekularnego państwa francuskiego.  Katolicyzm w szczególności, chrześcijaństwo w ogóle, a najszerzej wszelkie przejawy wiary – wszystko to zamiera we współczesnym świecie.  Większość mieszkańców Europy zachodniej nadal identyfikuje się z chrześcijaństwem, ale np. w Holandii jest to już mniejszość, bo tylko 41% ludności.  Spośród tych, którzy uważają się za chrześcijan, ogromna większość (wyjątek stanowią tu Włochy) nie chodzi do kościoła, zapominając, że diabeł jest wierzący i niepraktykujący.  W zsekularyzowanej Wielkiej Brytanii tylko 17% młodych chrześcijan chodzi do kościoła, we Francji odsetek spada do 7%.  Zwróćmy uwagę, mowa tu o 7% młodzieży, która sama określa się jako chrześcijanie, jest to więc znikoma część ludności.  Co gorsza, ogromna większość ludzi młodych (definiowanych różnie, np. w przedziale wiekowym 16-25 lub 18-24) nie wyznaje żadnej religii (w Zjednoczonym Królestwie prawie 70%).  Dodajmy do tego, że za religię uznano już nie tylko voodoo czy szamanizm, ale nawet wiarę w rycerzy Jedi.  Wedle cenzusu z roku 2001 w Anglii i Walii było więcej wyznawców Jedi niż buddyzmu.

Nie zamierzam zabierać głosu w, skądinąd narzucającej się kwestii, czy lepiej byłoby nie wyznawać żadnej religii, czy raczej czcić zakon fikcyjnych rycerzy wydumanych na potrzeby drugorzędnego filmu hollywoodzkiego z lat 70.  Co mnie zajmuje, to że wielka wiara w unam sanctam catholicam et apostolicam ecclesiam, która legła u podstaw kultury europejskiej, sprowadzona została do rzędu ambarasujących zabobonów.  Religia, która dała asumpt do największych dzieł sztuki, do malarstwa Leonarda, do muzyki Św. Hildegardy von Bingen i do niezrównanej architektury gotyckiej katedry, wywołuje co najwyżej kłopotliwą pauzę w wykwintnej rozmowie w salonach Europy.  Wiara Św. Szczepana Męczennika i Św. Pawła Apostoła, wiara Augustyna i Benedykta patrona Europy, stała się przyczyną zażenowania dla polityków europejskich wszystkich odcieni.  Kościół Św. Franciszka i Dominika, Akwinaty i Loyoli, Teresy i Salezego, postawiony na równi z bełkotem półgłówka i ze śmiesznym przesądem.  Wyznanie wiary, które dało nam niezrównany skarb Mszy Trydenckiej i Misterium Przemienienia, sprowadzone do rzędu kłopotliwych mitów, niezręcznych bajek, których nie należy opowiadać dzieciom, by nie postały im w głowie myśli nie licujące z postępem naszej świetlistej teraźniejszości.

Uzasadnione wydawać się może uznanie wspaniałej paryskiej Katedry za symbol Francji.  W końcu z cudu, jakim była wieloletnia budowa gotyckiej katedry w rozlicznych miejscach kontynentu europejskiego, wyrosła nie tylko jedność Kościoła, ale także ruch masoński.  Agnostyczni francuscy politycy pragną widzieć w Notre Dame zwornik jednoczący historyczne państwo, które w ich oczach jest nadal światową potęgą.  Nie na darmo katolicka katedra w sercu stolicy Francji nie jest nawet własnością Kościoła, a należy do laickiego państwa.  Francja przestała być prawdziwie katolicka przed wiekami.  Hugenoci i Henryk IV, stulecia absolutyzmu i wybitni oświeceniowi prześmiewcy, jak Diderot i Wolter, zrobili swoje, jeszcze zanim jakobini zabrali się do dzieła.  Zbezczeszczenie Notre Dame jest być może warte przypomnienia.  W 1793 roku posadzili – dosłownie – na ołtarzu starożytnej katedry nową boginię: rozum.  Nowe bożyszcze, zostało przyniesione w lektyce i nazywało się Demoiselle Julie Candeille, i okazało się panienką z paryskiej opery.  Czczono nową boginkę przy pomocy tańców półnagich rewolucjonistek.  Ciekawe, co „bogini rozumu” mogła mieć do powiedzenia na ten temat, ale nikt jej nie pytał.  W innych świątyniach paryskich świętowano „rozum” przy pomocy pijatyk, uczt, orgii – i ognisk.  Tak, ognisk.  W 10 lat później, Bonaparte odnowił podupadłą katedrę, ale tylko po to, by uwznioślić swą koronację.  Kiedy Victor Hugo pisał swą sławną powieść, Notre Dame była ruiną.  Skoro jednak przetrwała jakobińskie czastuszki i napoleoński sztafaż, których spadkobiercą jest Macron, to przeżyje nawet restaurację pod jego bezbożną egidą, w roli „symbolu wielokulturowej Francji”.

Czego więc symbolem ma być dumne przetrwanie świętych relikwii przechowywanych w Katedrze; relikwii, które są tylko przedmiotem zakłopotania dla liberalnych Paryżan?  Co reprezentować ma, cudem ocalały złoty Krzyż, wśród poczerniałych szczątków spalonej iglicy, która runęła w płomieniach z ogromnej wysokości?

Chrześcijaństwo przetrwało w katakumbach, podczas straszliwych prześladowań w pierwszych wiekach swego istnienia.  Rozkwitło wśród wymyślnych tortur i męczarni na pokaz dla rzymskiej gawiedzi.  Przeżyło wieki herezji i rozłamów oraz walkę o supremację z ziemską władzą.  Kościół Katolicki przeszedł reformację i rozliczne kryzysy.  Zdołał nawet przetrwać Sobór Watykański Drugi z jego antychrześcijańską polityką „udzisiejszania” (aggiornamento), bo pozostał w swym rdzeniu wierny przestrodze Apostoła: „nie upodobniajcie się do świata tego”.

Przeżywaliśmy w ubiegłym tygodniu tajemnice Męki Pańskiej i misterium Rezurekcji w niezrównanym obrządku Triduum.  Medytowaliśmy nad Bogiem bitym i znieważanym, oplutym i ubiczowanym.  Kontemplowaliśmy Drogę Krzyżową i Skandal Krzyża: wielogodzinną agonię Wszechmogącego Boga, przybitego do drzewa Krzyża.  Ukrzyżowanie było karą tak skrajną, że nawet dla Rzymian było czymś wstydliwym, podobnie jak dla dzisiejszych salonowych elit.  Nie zachowało się wiele szczegółów egzekucji, gdyż było to poniżenie i męczarnia zarezerwowane dla niewolników i wyjątkowo haniebnych zbrodniarzy, udręka tak upokarzająca, że zachowana dla najniższych z najniższych, i dlatego właśnie stała się metodą wywyższenia Syna Bożego.

Wedle profetycznych słów proroka Izajasza, Mesjasz został „wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich.”

Ale Syn Boży pokonał poniżenie i śmierć.  I powstał z martwych, by dać nam życie wieczne.  I tak samo przetrwa, wraz ze swym Kościołem, obojętność współczesnego świata, który trzyma się kurczowo diabolicznej frazy, że można pozostać wierzącym, nie oddając czci Bogu w Trójcy Jedynemu.  Pan Bóg uratował sprawiedliwych z Sodomy i Gomory; dla garstki sprawiedliwych powstrzymał zagładę Niniwy.  Zniszczył ladacznicę Babilonu i każdą potęgę ziemską, bo „Królestwo Boże jest nie z świata tego”.

Współczesny człowiek wierzy w swą potęgę i liczy tylko na siebie.  Nie wątpię więc, że paryska Katedra zostanie pięknie odrestaurowana, na kształt muzeów ateizmu w sowietach.  Jakże miał rację Nicolás Gómez Dávila, gdy zwracał uwagę, że “potęga człowieka nie pozwala mu współzawodniczyć z Bogiem, lecz wystarcza, by wyręczał diabła”.

„Wspaniałość gotyckiej katedry jest próbą uczczenia Boga,” pisał wielki Kolumbijczyk.  Wzniosły przybytek Notre Dame pozostanie widomym znakiem Królestwa Bożego, niezależnie od machinacji sekularnego państwa, które pragnie zaprząc Dom Boży do agnostycznego rydwanu humanizmu.

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/04/23/notre-dame/
Kategorie: Michał Bąkowski, Świat na haku i pod kluczem
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2019/04/23/notre-dame/