Zamknij
Michał Bąkowski

Jak rozpętałem II wojnę czyli Wiktor Suworow i Józef Mackiewicz (3)

18 kwietnia 2018 |Mackiewicz i Suworow, Michał Bąkowski
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2018/04/18/jak-rozpetalem-ii-wojne-czyli-wiktor-suworow-i-jozef-mackiewicz-3/

Tajemne poczynania

Suworow przywiązuje ogromną wagę do wydarzeń stosunkowo mało znanych, do mów, na które nikt nie zwrócił uwagi, do bitew, o których historycy milczą.  Jego metodę widać jak w soczewce w analizie wydarzeń jednego konkretnego dnia: 19 sierpnia 1939 roku.  Tego dnia Stalin przerwał rozmowy z przedstawicielami Anglii i Francji, przedstawił projekt traktatu niemieckiemu ambasadorowi w Moskwie, podjął decyzję o mobilizacji, wydał Żukowowi rozkaz zgniecenia VI armii japońskiej na granicy Mongolii oraz wygłosił mowę na tajnym zebraniu politbiura.  W mowie tej Stalin dowodził, że partie komunistyczne nie mogą zagarnąć władzy w Europie w warunkach pokoju.  Układ z Hitlerem, argumentował dalej, dawał sowietom natychmiastowe korzyści (zniszczenie Polski i wolną rękę w krajach bałtyckich) oraz potencjalne długoterminowe zyski. 

W wypadku klęski nieuchronnie nastąpi sowietyzacja Niemiec i zostanie utworzony rząd komunistyczny.  Nie wolno nam zapominać, że zsowietyzowane Niemcy znajdą się w wielkim niebezpieczeństwie, jeśli owa sowietyzacja będzie następstwem klęski Niemiec w krótkotrwałej wojnie.  Anglia i Francja będą jeszcze wystarczająco silne, by opanować Berlin i unicestwić zsowietyzowane Niemcy.  A my nie będziemy w stanie przyjść z pomocą naszym bolszewickim towarzyszom w Niemczech. *

Zadaniem polityki sowieckiej miało być przeciąganie wojny, „by Anglia i Francja, zmęczone i wyniszczone, nie mogły pokonać zsowietyzowanych Niemiec”.  Stalin chciał pozostać neutralny i, wyczekując sprzyjającej chwili, udzielać pomocy Hitlerowi, zaopatrując go w surowce i produkty.

Rozpatrzmy teraz drugą ewentualność, to jest zwycięstwo Niemiec.  Niektórzy są zdania, że taka możliwość stanowi dla nas poważne zagrożenie.  Jest w tej opinii jakaś cząstka prawdy, ale byłoby błędem sądzić, że owo zagrożenie będzie tak bliskie i tak wielkie, jak niektórzy je sobie wyobrażają.  Jeżeli Niemcy odniosą zwycięstwo, wyjdą z wojny zbyt wyniszczone, by rozpocząć konflikt zbrojny z ZSRR.

Zarówno zwycięskie Niemcy, jak i pokonane Francja i Anglia, będą otwarte na komunistyczną infiltrację.  „Otworzą się przed nami rozległe perspektywy szerzenia Rewolucji Światowej”, twierdził wódz.

Towarzysze!  W interesie ZSRR – Ojczyzny Mas Pracujących – leży, by wojna wybuchła pomiędzy Rzeszą i kapitalistycznym blokiem angielsko-francuskim.  Należy zrobić wszystko, żeby ta wojna ciągnęła się jak najdłużej, żeby obie strony nawzajem się wyniszczyły.

Wedle sowieckich źródeł, nie było ani takiego posiedzenia politbiura, ani przemówienia Stalina, co nie powinno nas dziwić, gdy przypomnimy sobie, że sowieci odmawiali przyjęcia odpowiedzialności za Katyń, pomimo oczywistych dowodów, a Mołotow aż do śmierci twierdził, że nie było żadnej tajnej klauzuli w jego pakcie z Ribbentropem; Putin nie ma nic wspólnego z otruciem Skripala, ani Assad nie ma broni chemicznej.  Stalin posunął się nawet do wystosowania oficjalnego démarche, gdy na Zachodzie ukazały się raporty na temat jego przemówienia.

Jeszcze więcej wagi przywiązuje Suworow do bitwy stoczonej między sowietami i Japończykami o Chałchin-Goł na granicy Chin i Mongolii.  Jego zdaniem, operacja Żukowa w Mongolii była pierwszym przykładem blitzkrieg w najczystszej formie, nieznanym dotąd przypadkiem koncentracji ognia artyleryjskiego na wąskim odcinku frontu, połączonym ze zmasowanym atakiem 153 bombowców i głębokimi wypadami wojsk pancernych.  Historycy zgadzają się, że znaczenie tej bitwy dla przebiegu II wojny było ogromne.  Odtąd bowiem Japonia skierowała swą ekspansję na południe i wschód, przeciw koloniom brytyjskim i Ameryce, a nie na północ i zachód, zostawiając tym samym Stalinowi wolną rękę w Europie.  Ale Suworow zwraca uwagę na inny aspekt bitwy.  Otóż propaganda Stalina nie roztrąbiła tego sukcesu sowieckiego oręża, jak to miała w zwyczaju.  Suworow widzi w tym dowód, że pod Chałchin-Goł odbyła się próba generalna do ostatecznej rozprawy z Hitlerem.

Mamy tu do czynienia z typowym dla Suworowa chaosem.  Mowa Stalina uzasadnia bowiem „hipotezę Lodołamacza”, gdy Chałchin-Goł i mobilizacja prowadzą go wprost do „hipotezy 6 lipca”: Stalin musiał, zdaniem Suworowa, zaatakować Hitlera przed wrześniem 1941, gdyż po dwóch latach „musiałby zwolnić do domów” roczniki powołane dwa lata wcześniej.  Zważywszy, że nasz autor raczej nie wykazuje się nieznajomością natury bolszewickiego reżymu, twierdzenie to jest szokujące w swej naiwności.  Jest zupełnie oczywiste, że Stalin trzymałby miliony pod bronią, gdyby mu to było potrzebne, a nie czułby się zmuszony do niczego.

Wojna zimowa

Jeszcze w Lodołamaczu utrzymywał Suworow z pewnym obiektywizmem, że wojna z Finlandią była poglądową lekcją, jak należy bronić własnego terytorium; jak wykorzystać naturalne warunki dla budowy pasa obronnego, który przeszedł do historii jako Linia Mannerheima.  Lekcja ta została całkowicie zignorowana – kolektywnie, przez dowództwo czerwonej armii, i osobiście przez Stalina.  Ale w Winowajcy nie ma już ani śladu tego obiektywizmu, ani choćby szczątkowego podziwu dla bohaterstwa fińskich obrońców.  Tym razem Suworow dostrzega niezwykłą odwagę tylko po stronie sowieckich agresorów.  Pokonanie Finlandii miało być wielkim osiągnięciem, gdyż „eksperci wojskowi z całego świata uznali fortyfikacje Mannerheima za nie do zdobycia”.  Wielu wskazywało na wojnę zimową jako najlepszy dowód, że potęga sowiecka stoi na glinianych nogach, ale Suworow wyśmiewa takie konkluzje.  Dla niego, operacje sowieckie w Finlandii były dowodem wielkiej siły.  Jakże łatwo było przyzwyczajonym do mrozu i śniegu Finom walczyć z atakującymi krasnoarmiejcami…  (To jest tak bardzo nie do wiary, że na wszelki wypadek podaję miejsce: The Chief Culprit, s. 141.)  Z jakiegoś powodu, ten sam argument nie pada „w obronie” Wehrmachtu po roku 1941.  Ten sam Suworow, który kilkadziesiąt stron wcześniej wynosił pod niebiosa „dwa miliony pionierów z odznaką spadochroniarza”, jako „największe wojska desantowe na globie”, teraz nagle zapomniał o „najlepszych bombowcach”, o milionach spadochroniarzy, a w zamian lamentuje, że „padał śnieg, był mróz i robiło się ciemno o godzinie czwartej”, więc krasnoarmiejcy są usprawiedliwieni.  Mało tego, Suworow rozgrzesza dowództwo armii, bo nie mogli z wyprzedzeniem znać warunków, w jakich przyszło im walczyć.  Ale zaraz!  Najwspanialszy wywiad wojskowy w historii ludzkości, który w poczet swych niezrównanych analityków zaliczyć miał wkrótce samego Wołodię Rezuna, nie zdołał ustalić, że w Finlandii w grudniu pada śnieg, bywa zimno i robi się wcześnie ciemno?  Zdaniem Suworowa, wojna zimowa jest kolejnym przyczynkiem do chwały niezwyciężonych krasnoarmiejców.

Z wydarzeń w Finlandii należało wyciągnąć tylko jeden logiczny wniosek: nic nie było niemożliwe dla Czerwonej Armii.

Suworow przytacza na zakończenie wiele cytatów z różnych niemieckich polityków i wojskowych o rzekomym kamuflażu potęgi sowieckiej podczas wojny zimowej.  Göring na przykład, miał się wyrazić, że była to największa w historii kampania dezinformacji…

Wojna Finlandii z sowietami była przedmiotem szczególnego zainteresowania Józefa Mackiewicza.  Wojna zimowa była w jego oczach przykładem, jak walka z sowietyzmem prowadzić może do honorowego pokoju, gdy ugoda wiedzie tylko do haniebnej klęski.  Już w 1939, gdy był redaktorem i wydawcą Gazety Codziennej w Wilnie, poświęcał wiele uwagi wydarzeniom na froncie fińskim, a i później pisał o niej wielokrotnie.  Obserwując z żabiej perspektywy prowincjonalnego i odciętego od świata Wilna, Mackiewicz analizował sytuację na gorąco, często trafniej niż to robi Suworow w swych sławnych książkach pisanych z perspektywy kilkudziesięciu lat.  Pisał w grudniu 1939 roku, że gdy niejednego zastanowić mogło milczenie Anglii wobec agresji sowieckiej na Polskę, to on już wówczas dostrzegał, że Anglia pragnie przeciągnąć Stalina do antyniemieckiego obozu.  Co więcej:

Niemcy chcą sojuszu z Sowietami.  Niemcy dążą do podobnego celu z drugiej strony frontu: zabiegają o sojusz z Sowietami, nie tyle dla uzyskania ich pomocy militarnej, ile z obawy przed wciągnięciem Sowietów do antyniemieckiej koalicji.  Stąd płyną ich ustępstwa na rzecz Sowietów: przekreślenie polityki antykominternowskiej, wyrzeczenie się planów nad Bałtykiem, ewakuacja Niemców, ostateczny koniec polityki ukraińskiej i wolna ręka, dana Sowietom na Bałkanach.  Ustąpienie Morza Bałtyckiego: stąd nawet wyrzeczenie się odwiecznej, tradycyjnej polityki popierania państw skandynawskich przeciwko blokowi rosyjskiemu.  Życzliwe dla Sowietów umywanie rąk w stosunku do progermańskiej dotychczas Finlandii.

Artykuł nazywa się „Świat zamarł w oczekiwaniu”, można go znaleźć w tomie pt. Nudis verbis i jest z pewnością wart przeczytania.  Mackiewicz wykazywał tu wyrafinowane zrozumienie dla subtelności polityki międzynarodowej, tak rzadkie w polskiej publicystyce, gdzie wszystko musi być sprowadzone do relacji ze „sprawą polską”.  W serii artykułów w Gazecie w roku 1940 opisywał, jak doszło do rozmów sowiecko-fińskich pomimo, że Linia Mannerheima nie została przełamana.  Stało się tak, ponieważ Finowie nie chcieli prowadzić wieloletniej wojny z ogromną sowdepią bez sojuszników.  Jedyną skuteczną pomoc mogli otrzymać ze strony Niemiec, choć Hitler nie chciał im jej wówczas udzielić.  A jednocześnie Finlandia nie chciała znaleźć się w obozie anglo-francuskim, gdyż nie wierzyła gwarancjom Londynu i Paryża.

Po wojnie, na łamach Lwowa i Wilna, rozwijał tę koncepcję.  Finlandia ma jednego wroga na kuli ziemskiej – sowiety.  W roku 1940 tylko jedne Niemcy mogły rozbić raj krat.  Znalezienie się zatem w obozie alianckim skazywało Finów na przyszłą zależność od sowietów, podczas gdy „bolszewicy byli naprawdę słabi…”

Koncepcję o zakamuflowaniu własnej potęgi militarnej przez Sowiety, marnym wyglądem wojsk w Polsce w okresie września i słabością w wojnie z Finlandią, przypisać należy wersji puszczonej przez propagandę niemiecką, która w inny sposób nie mogła wytłumaczyć w skutkach, już nie błędów, a – obłędów swojej polityki.

Powrócę jeszcze do tego punktu, gdy dojdziemy do interpretacji wydarzeń z czerwca 1941 roku.

Błędy Stalina

Pierwszym błędem Stalina w rozgrywce z Hitlerem było, zdaniem Suworowa, wszczęcie wojny z Finlandią.  Nie ze względu na hekatombę ofiar – tym bolszewicy nie przejmują się nigdy – ale dlatego, że atak niebezpiecznie zbliżał Stalina do żywotnych źródeł rudy żelaza w Szwecji.  Złoża bogatej rudy szwedzkiej były niezbędne dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego.  Wojna zimowa była więc pierwszym dzwonkiem alarmowym dla Hitlera.  Drugim miało być wcielenie państw bałtyckich do sowietów.  Z punktu widzenia strategicznych interesów Hitlera, oddawało to porty bałtyckie w ręce Stalina i umożliwiało skuteczne sparaliżowanie dostaw ze Szwecji.  W obu wypadkach, Suworow wydaje mi się nieprzekonujący.  Dostawy szwedzkiej rudy były zawsze podatne na trudności i ataki z wielu stron.

W czerwcu 1940 Stalin miał popełnić największy błąd.  Skoncentrował trzy armie na granicy rumuńskiej, gdy Wehrmacht był zajęty podbojem Francji, i dokonał efektywnie rozbioru Rumunii, zajmując Besarabię (Mołdawię) i Bukowinę.  Błąd, wedle Suworowa, polegał na powstrzymaniu ofensywy Żukowa, zanim jego czołgi doszły do pól naftowych.  Zajęcie Ploiești byłoby zniszczyło Wehrmacht jako nowoczesną machinę wojenną, gdyż Hitler całkowicie zależał od dostaw ropy z Rumunii i sowietów.  Powstrzymanie wojsk Żukowa uzmysłowiło Hitlerowi niemal namacalnie, jak straszne niebezpieczeństwo zawisło nad jego planami.  Argumentacja Suworowa wydaje się przekonująca w tym punkcie.

Wróćmy wszakże do pierwotnych jego założeń.  Przekonywał nas dotąd, że Stalin pragnął, by zachodnie mocarstwa wykrwawiły się w długotrwałej walce z Hitlerem.  Czy po krótkiej rozprawie z Francją mógł nadal być pewien takiego obrotu spraw?  Czy nie było co najmniej równie prawdopodobne, że podbudowany zwycięstwem Hitler obróci się przeciw niemu?  A zatem, czy zbliżając się do pól naftowych, Stalin nie zabezpieczał się jednak w paradoksalny sposób?

Rzecz chyba w tym, że – jak to próbowałem wykazać w poprzedniej części – Suworow błędnie suponuje, jakoby Hitler nigdy nie miał w planach ataku na sowiety.  Trzy posunięcia Stalina na pewno miały swój efekt, bo już w lipcu 1940 rozpoczęto przygotowania do operacji Barbarossa, ale nie „sprowokowały napaści”, która bez rzekomych błędów Stalina nie byłaby w ogóle nastąpiła, a tylko przyspieszyły ją.

Obrona i atak

Dochodzimy tu do kluczowego punktu historycznej koncepcji Suworowa.  W skrócie wygląda ona następująco: przez 20 lat sowiety próbowały podważyć porządek wersalski w Europie i wreszcie w sierpniu 1939 Stalin zdołał osiągnąć swój pierwszy cel; wywołał wojnę między kapitalistami, w której on sam pozostać miał bierny (tylko od czasu do czasu oportunistycznie anektować miał terytoria), by wreszcie ruszyć na osłabione Niemcy i wyzwolić zmęczoną wojną Europę.  „Hipoteza Lodołamacza” – wyrzygania Hitlera na Europę – przecina się tu z „hipotezą 6 lipca”, że Stalin szykował się do ataku, gdy Hitler go uprzedził w czerwcu 1941.  Ponieważ Stalin nie przygotowywał się do wojny obronnej, to był wyłącznie gotowy do ataku.  Niestety zdradziecki Hitler ubiegł go i w rezultacie ukochany raj krat nie podbił całego świata, a w 50 lat później rozpadł się, co zdaje się zasmucać Suworowa (a cieszyłoby mnie, gdyby tylko było prawdą).

W Lodołamaczu przytacza Suworow opowiastkę, jak bohatersko szły naprzód wojska graniczne nkwd w czerwcu 1941, choć niestety ci sami żołnierze nie byli w stanie bronić mostów i przejść granicznych, bo nie mieli żadnego przygotowania do walki obronnej: „po prostu nikt ich nie nauczył się bronić, ani nie przypisał im niczego do obrony”.  Nasuwa mi się artystowskie pytanie: kto jest tu w większym stopniu zsowietyzowany?  Enkawudziści, którzy nie potrafią się bronić wobec nacierającego wroga, bo nie było rozkazu, czy Suworow, który przytacza ten fakt jako dowód, że Stalin chciał zaatakować Hitlera?

Suworow jest zdania, że ofensywa na Chałchin-Goł i plan ataku na Rumunię w 1940 roku (ale także natarcie na wojska japońskie w 1945) były odbiciem wielkiego planu ataku na Hitlera w lecie 1941; że gdyby tylko Japończycy uprzedzili atak sowiecki, to wynik byłby taki sam jak 22 czerwca.  Jest to zaskakująca konstatacja.  Obnaża bowiem immanentny dla sowieckiego myślenia element nieliczenia się z rzeczywistością, a także brak wszelkiej taktycznej giętkości (w przeciwieństwie do niezwykle elastycznej strategii).  W wielu dziedzinach życia, przejście od obrony do ataku, od działań zaczepnych do obronnych, jest kwestią podstawową.  Drużyna piłki nożnej nastawiona na atak, musi czasami także się bronić.  Wedle zasad Suworowa, FC Barcelona powinna poddawać się natychmiast, za każdym razem, kiedy przeciwnicy ich atakują, bo oni przecież nie przyjechali na mecz po to, by się bronić.  Równowaga między ofensywą i obroną jest podstawą militarnej strategii, o czym doprawdy wie każdy student historii wojskowości.  Wszyscy wielcy wodzowie od Hannibala, Scypiona i Aleksandra, po Napoleona i wielkiego Aleksandra Suworowa, zawsze przygotowywali się do działań zaczepnych, ale nigdy nie wykluczało to gotowości do obrony, jeżeli tego wymagała od nich zmienna sytuacja.

Absurdalność tezy Wiktora Suworowa najłatwiej zademonstrować przy pomocy myślowego eksperymentu.  W drugiej połowie czerwca 1941 Hitler szykował się do ataku, do ogromnej inwazji z użyciem wielkich sił.  Spróbujmy sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby Stalin uprzedził operację Barbarossa i natarł pierwszy?  Czy wśród żołnierzy i oficerów Wehrmachtu zapanowałaby panika i bezhołowie?  Czy poddawaliby się masowo?  Czy szliby milionami w niewolę, byle tylko nie walczyć za swego „ukochanego wodza”?  Szczerze mówiąc, wątpię.

Wehrmacht był być może najlepszą machiną wojenną w historii ludzkości.  Armie niemieckie osiągnęły niezwykłe sukcesy na wielu frontach, pomimo niebywałego idiotyzmu Fürhera – w sensie zarówno jego politycznej ślepoty, jak i z punktu widzenia militarnej strategii.  Wiemy doskonale, z jaką niezwykłą odwagą i zaciętością bili się żołnierze niemieccy w odwrocie, we Włoszech, we Francji, w Belgii, a przede wszystkim na froncie wschodnim i w Niemczech, w obronie złej sprawy (a na dodatek sprawy przegranej), wobec przeważających sił aliantów.  W moim przekonaniu, nie ma takiej możliwości, żeby Wehrmacht dał się zaskoczyć tak, jak zaskoczona została armia czerwona.

Suworow gromadzi wiele dowodów na poparcie tezy, że Stalin przygotowywał się do ataku na Hitlera.  Myli się wszakże, że istnienie takiego planu w jakiś sposób usprawiedliwia rozmiary klęski z czerwca 1941 roku.  Jest wręcz odwrotnie i wystarczy sięgnąć do Mackiewicza, by to pojąć.  W kolejnej części mych rozważań zajmę się porównaniem stanowiska Suworowa i Józefa Mackiewicza w tej kwestii.

_______

* Większość cytatów z mowy Stalina z 19 sierpnia 1939 przytaczam za http://www.suworow.pl/index.php?page=przemowienie-stalina-19-sierpnia-1939

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2018/04/18/jak-rozpetalem-ii-wojne-czyli-wiktor-suworow-i-jozef-mackiewicz-3/
Kategorie: Mackiewicz i Suworow, Michał Bąkowski
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2018/04/18/jak-rozpetalem-ii-wojne-czyli-wiktor-suworow-i-jozef-mackiewicz-3/