Komunizm metodą?
Poniżej publikujemy artykuł Daniela Paczkowskiego napisany w odpowiedzi
na tekst polemiczny Michała Bąkowskiego. Zgodnie z dobrą
tradycją polskiego piśmiennictwa, pozostawiamy
tę wypowiedź bez wcześniejszego komentarza.
Redakcja
Pan Michał Bąkowski zaprosił mnie do polemiki z jego tekstami dotyczącymi istoty komunizmu.
Bardzo sobie cenię zaproszenie do opublikowania tekstu w witrynie zajmującej się problematyką twórczości Józefa Mackiewicza, gdzie znajduje się również szereg ciekawych tekstów politycznych, mimo tego, że trudno mi się często zgodzić z ich treścią. Ale do rzeczy.
W odpowiedzi na mój komentarz pod tekstem zatytułowanym „Rosja czy sowiety” z 12 października 2009 roku pisze pan Michał w następujący sposób:
„Ma Pan chyba rację w jednym punkcie, że “niespójność poglądów autorów blogosfery” wynika z ich istotnie “różnego rozumienia” podstawowych pojęć. Całkowicie się z Panem zgadzam.”
Otóż to! Jednym z powodów, dla których trudno przyjąć punkt widzenia autorów tekstów na stronie Wydawnictwa Podziemnego jest ich różne od przyjętego powszechnie, rozumienie pojęć. A takie samo lub podobne rozumienie pojęć jest konieczne do komunikacji międzyludzkiej, do istnienia społeczeństwa. Trudno byłoby nawzajem się rozumieć, ba, trudno byłoby funkcjonować w społeczeństwie, gdyby każdy z nas różnie rozumiał na przykład słowo „masło”. Komunizm jest co prawda słowem wyższego poziomu abstrakcji, ale trudno owocnie dyskutować, nie ustaliwszy uprzednio znaczenia pewnych słów.
Pójdę trochę na łatwiznę i przytoczę znaczenie terminu komunizm według Słownika języka polskiego (http://sjp.pwn.pl), dlatego że jest bliskie mojemu rozumieniu tego terminu. Myślę także, że jest to znaczenie nadawane temu słowu przez większość osób odwiedzających tę witrynę.
Komunizm
1. «Ideologia i doktryna społeczna postulująca zbudowanie społeczeństwa bezklasowego, opartego na społecznej własności środków produkcji i równym podziale dóbr.»
2. «Ustrój totalitarny realizowany w ZSRR, narzucony krajom Europy Środkowej i Wschodniej po II wojnie światowej, oparty na monopolu władzy skupionej w rękach jednej partii.»
Komunizm rozumiem jako ideologię i doktrynę społeczną, którą po rewolucji październikowej w ZSRR i innych państwach tak zwanego bloku wschodniego próbowano za pomocą rozwiązań ustrojowych wprowadzać w życie. Próby te okazały się w większości tych krajów bezpłodne. Społeczeństwa bezklasowego i społecznej własności produkcji w żadnym z tych krajów nie udało się bądź to wprowadzić, bądź też utrzymać na dłuższą metę. Rozwiązania te są sprzeczne z odwieczną naturą człowieka dążącego do posiadania dóbr doczesnych oraz najlepiej czującego się w warunkach wolności, pisząc oględnie. W krajach Europy wschodniej uwolnienie się od rozwiązań ustrojowych właściwych komunizmowi nastąpiło mniej więcej na przełomie lat 80-ych i 90-ych i dlatego potocznie rozumie się ten czasu jako upadek komunizmu.
Pan Michał nie uważa, że komunizm w ogóle upadł, a jego stosunek do zmian przełomu lat 80-ych i 90-ych wyrażony został choćby w tekście pt. „Składany komunizm. Część II (*) Moskiewski pucz”:
„Najdziwniejszą cechą wspólną „rewolucji ‘89” był fakt, że wszystkie były rozpoczęte przez służby bezpieczeństwa. Tyle jest po temu dowodów, że wyznawcy nie mogli tego dłużej lekceważyć i wystąpili z odpowiednim „wyjaśnieniem”. Zaakceptowali oczywisty stan rzeczy, że Gorbaczow zapoczątkował przemiany dla swych własnych celów, prawdopodobnie dla przyspieszenia pierestrojki, ale raz rozpoczęte, wydarzenia wyrwały się spod kontroli, czego wyniki mają być najlepszym dowodem: czyż można sobie wyobrazić, żeby Moskwa planowała utratę kontroli nad Europą Wschodnią? – zapytają retorycznie wyznawcy.”
Ja akurat wcale nie jestem przekonany, że wydarzenia zapoczątkowane przez służby specjalne, dużo wcześniej przecież niż w 1989 roku, wyrwały się spod kontroli. Ja uważam, że służby specjalne zaplanowały upadek komunizmu jako ustroju politycznego po to, aby uratować część wpływów, władzy oraz kontroli nad gospodarką. W jakim stopniu im się to udało, można tylko przypuszczać, obserwując w sposób niedoskonały rzeczywistość, gdyż wiele rzeczy ukrytych jest przed wzrokiem ludzkim, ale faktem jest, że komunizm rozumiany jako ustrój w krajach satelickich Europy środkowo-wschodniej upadł. Nie inaczej stało się w Rosji oraz w Chinach.
Pan Michał Bąkowski jednakże podważa definicję komunizmu rozumianą w powyższy sposób. Pisze na przykład:
„Jeżeli zdefiniować komunizm przez odniesienie do raczej mglistej teorii i znacznie bardziej konkretnej praktyki centralnego zarządzania gospodarką (co samo przez się jest co najmniej dyskusyjne, ale krytyka tej fałszywej definicji przekraczałaby ramy tego artykułu), to komunizm upadł o wiele wcześniej, bo w 1917 roku, by nigdy się nie podnieść.” („Składany komunizm Część I (*)”, 04.12.2007)
„Komunizm wykazywał się zawsze nadzwyczajną giętkością taktyczną przy żelaznej dyscyplinie strategicznej. Przywódcy komunistyczni nie tracili nigdy z oczu nadrzędnego celu, niezależnie od koniunktury. Tym celem, nie była nigdy mityczna zasada „każdemu według jego potrzeb” czyli uszczęśliwienie ludzkości. Co za tym idzie, centralne zarządzanie gospodarką, które na ogół wskazuje się w pierwszym rzędzie jako punctum saliens komunizmu, nie miało nigdy nic wspólnego z istotą rzeczy. Nigdy nie interesowało komunistów sprawne zarządzanie gospodarką, wyłącznie sprawna kontrola nad gospodarką, a tym samym nad ludnością. Utożsamianie komunizmu z centralnie zarządzaną ekonomią (czyli, żeby posłużyć się marksistowskim bełkotem: „społeczną własnością środków produkcji”) prowadzi prostą drogą do fałszywej opozycji w postaci „komunizm-kapitalizm”. Taka przeciwstawność nigdy nie istniała w rzeczywistości, a komuniści propagowali ją dla swych własnych celów strategicznych, gdyż im mniej rozumie się wroga, tym trudniej go pokonać.
Nie był także nigdy istotą rzeczy skrajny totalitarny terror. Na wzór tzw. „komunistycznej gospodarki”, terror raczej zaciemniał obraz. Józef Mackiewicz uważał wręcz, że badania nad „tajemniczą dyspozycją psychiczną bolszewików” prowadzić należy na Zachodzie, „gdzie fenomen komunizmu występuje w formie prawie czystej, tzn. bez przymieszki zewnętrznego nacisku policyjnego”. W dzisiejszych czasach, metodyczna przemoc jest stosowana nader rzadko – z wyjątkiem krajów takich jak Chiny, Korea czy Kuba, gdzie jest nadal nieodzowną częścią metody. Niewątpliwie jest nadal bardzo dużo gwałtu we wszystkich republikach sowieckich – mord polityczny, tortury, zastraszanie i ogólne bezprawie są nadal codziennością w sowietach – to nie da się tego porównać do terroru czeka i jej następców. Nieopisane bestialstwo bolszewickiego terroru w pierwszej fazie po zdobyciu władzy na nowym terenie, da się wyjaśnić koniecznością fizycznego zniszczenia wrogów oraz potrzebami przyspieszonej sowietyzacji reszty społeczeństwa, ale nieuniknione zelżenie terroru w następnych fazach, ma także ten nieszczęsny skutek, że wspomaga mit o „ewolucji”. Mit o ewolucji komunizmu leży w samym sercu wielkiej prowokacji: był używany setki razy od „smienowiechowców” i prowokacji pod kryptonimem „Trust”, aż do rewolucji ’89 we wschodniej Europie i moskiewskiego puczu, jako zwieńczenia wieloletniej operacji, którą Józef Mackiewicz nazwał „Trustem nr 2”.” („Składany komunizm Część III Zaraza czy coś gorszego?”, 11.01.2008)
No tak, ale czym w takim razie jest komunizm według niego? Odpowiedzi dostarcza akapit:
„Jeżeli jednak ani ideologia, ani metody nie wyróżniają komunizmu jako politycznego fenomenu, to jak można go zdefiniować? Zastanawiał się nad tym Orwell w Roku 1984. W słynnej scenie, w której Winston poddany jest torturom w celach edukacyjnych, O’Brien zapytuje o motyw Partii: Dlaczego chcemy władzy? Winston odpowiada truizmem o dobru kolektywu i straszny ból z miejsca przeszywa jego członki, po czym O’Brien wykłada mu dobrotliwie:
„The Party seeks power entirely for its own sake. We are not interested in the good of others; we are interested solely in power. Not wealth or luxury or long life or happiness, only power, pure power.”
Władza jako cel, jedyny cel. Czysta władza jako istota systemu. To jest zadowalająca definicja.” („Składany komunizm Część III Zaraza czy coś gorszego?”, 11.01.2008)
oraz fragment komentarza pod ostatnim tekstem:
„Komunizm jest w moim mniemaniu (pomijając trudność definicji, która sama w sobie jest cechą tego fenomenu) Metodą. Nadrzędną, przewodnią myślą komunizmu jest skuteczność, praktyczna giętkość działania, którą nazywam Metodą. W tym zatem sensie, komunizm nigdy nie “zmienił metod”, bo przestałby być komunizmem. Skoro jednak naczelną cechą owej Metody jest praktyczna giętkość, to oczywiście wszystkie metody są dozwolone i z takiego punktu widzenia, komunizm zmienia metody bezustannie, bo na tej zmienności właśnie polega.”
No tak, tylko do czego prowadzi ta definicja? Do zaprzeczenia moim zdaniem, jakoby celem komunizmu jako ustroju było zbudowanie modelu społeczeństwa opisanego przez teoretyków komunizmu. Pierwsza moja wątpliwość tyczy się samej metody. Co miałoby odróżniać komunizm, jako najdoskonalszą technikę utrzymania władzy od wcześniejszych technik stosowanych do jej utrzymania? Czy metody stosowane przez służby sowieckie, różnią się w istotny sposób od metod stosowanych przez na przykład służby brytyjskie czy wcześniej rosyjskie? Jeśli tak, to proszę o przykłady. Skąd ta pewność, że jest to najskuteczniejsza ze znanych metod zdobycia i utrzymania władzy, skoro jest realizowany od niespełna stu lat? Zbyt mało moim zdaniem, aby stwierdzić o jej skuteczności.
Czytam też:
„Celem był „Wspólny Europejski Dom” i dominacja nad światem.” („Nieświęte przymierze (*)”, 10.10.2007)
albo
„Niezależnie od taktycznych wolt, każdy z tych przywódców trzymał się podstawowych zasad marksizmu-leninizmu: długoterminowym strategicznym celem było dla nich zawsze panowanie nad światem.”(„Składany komunizm Część I (*)”, 04.12.2007)
Pytam, kto ma panować nad światem? Człowiek ma to do siebie, że jest w stanie poświęcać się w działaniu albo dla idei w którą wierzy, albo dla grupy, z którą się identyfikuje, albo dla obu tych rzeczy naraz. Skoro wykluczamy komunizm jako ideę i uważamy że jest jedynie metodą zdobycia i utrzymania władzy nad światem, to znaczy, że zdobyć tę władzę chce pewna grupa ludzi? Czy chodzi o komunistyczne służby specjalne (dziś FSB)?
Ale jeśli tak, to wydaje się, że po zmianach przełomu lat 80-ych i 90-ych są one nadal dalsze od celu, który im przyświeca, niż na przykład w latach 70-ych. I trudno jest określić czas, w jakim takie zdobycie władzy na całym świecie będzie realnie możliwe.
Najbardziej absurdalny wydaje mi się jednak akapit, pochodzący również z komentarza pod ostatnim tekstem:
„Prawdziwym rozróżnikiem komunizmu, jest jego cel: panowanie nad światem. Ani Pinochet, ani Franco nigdy nad światem panować nie zamierzali. Hitler jest tu dziwnym przypadkiem, bo w moim mniemaniu jego globalne aspiracje w połączeniu z oczywistymi ograniczeniami nacjonalizmu, stały się przyczyną jego klęski. Ale też Hitler był niedoskonałym bolszewikiem.”
Absurdalny, gdyż może prowadzić do absurdalnych wniosków. Czyż bowiem Aleksander Macedoński nie chciał panować nad ówczesnym światem? A Cesarstwo Rzymskie? Czy to są przykłady komunizmu? Pytania absurdalne, nieprawdaż? Ale przecież Aleksander Macedoński chciał panować nad ówczesnym światem. Skoro to absurd, muszą istnieć inne rozróżniki komunizmu.
Pyta Pan Michał w komentarzu:
„Czy porzuciwszy metody komunizmu wojennego na rzecz Nepu, Lenin przestał być komunistą i naruszył swą Metodę? Przyzna Pan, że chyba nie. Czy Stalin naruszył Metodę, wchodząc w pakt z Hitlerem?”
Odpowiem tak: Gdyby NEP się utrzymał w ZSRR, oznaczałoby to po prostu wcześniejszy upadek dążeń do komunizmu na rzecz budowy innego społeczeństwa. A Stalin wchodząc w pakt z Hitlerem dążył do rozszerzenia strefy wpływów ZSRR, czyli budowanego tam komunizmu.
Oczywiście można przyjąć, że komunizm nie jest ani doktryną, ani ideologią, ani ustrojem tylko metodą utrzymania władzy, choć bardzo elastyczna i niespójna to definicja. Tylko do czego poznawczo miałaby ona prowadzić? To że służby specjalne wywodzące się z dawnego ZSRR, dziś rosyjskie, chcą zwiększać swe wpływy widać przecież niezależnie od tego, czy nazywa się dzisiejszą Polskę, Rzeczpospolitą Polską, czy też prl nr 2, nieprawdaż?