Zamknij
Michał Bąkowski

„Suwerenność i niepodległość” prlu bis

23 września 2009 |Michał Bąkowski, Ósmy krąg Aleksandra Ściosa
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2009/09/23/%e2%80%9esuwerennosc-i-niepodleglosc%e2%80%9d-prlu-bis/

Pisałem niedawno, że Aleksander Ścios jest jednym z najciekawszych autorów polskiej blogosfery. Zważywszy, iż uważam blogosferę za jedyną dostępną wolnym Polakom trybunę, z której można wypowiedzieć się na temat współczesnej sytuacji politycznej Polski, bez wchodzenia w kompromis z prlem, czuję się zobowiązany podejmować dyskusję z tymi nielicznymi głosami, które na taką dyskusję zasługują. Ścios jest jednym z takich głosów.

Jak wykładałem w poprzednim artykule, wiele w jego twórczości wydaje mi się niepodważalnie słusznym i wręcz bliskim stanowiska zajmowanego przez Wydawnictwo Podziemne. Nie trzeba iść śladami założyciela wybiórczej gazetki, nie trzeba być wyznawcą irenizmu, bo nie to jest ważne, co nas łączy, ale to co nas dzieli. Na tym należy skupić uwagę, temu poświęcić myśl i nad tym debatować. W polskiej blogosferze natomiast nie ma dyskusji, są tylko równoległe do siebie, nigdy się nieprzecinające, towarzystwa wzajemnej adoracji. Mniejsza jednak o adoratorów, wróćmy do Ściosa, bo on jest ciekawy. Mam wrażenie, że pan Aleksander – a to samo mniej więcej dałoby się powiedzieć także o Jerzym Targalskim (Józefie Darskim) bądź o autorze podpisującym się literkami FYM – nie stawia kropki nad ‘i’, zatrzymuje się przed wyciągnięciem wniosków, kiedy te wydają mu się zbyt już doprawdy ekstremalne. Zastanawiałem się nad przyczynami takiego stanu rzeczy i pewna uwaga wypowiedziana w innym kontekście przez mego towarzysza podziemnej niedoli nasunęła mi możliwe rozwiązanie zagadki. Otóż wszyscy trzej wymienieni powyżej autorzy zdają się „wychodzić z całkowicie mylnego założenia podmiotowości peerelu…”, jak to określił Dariusz Rohnka.

To prawda. Debatują spory pomiędzy prlowskimi partiami politycznymi, jakby to robiło jaką różnicę, czy u władzy jest Kaczor czy Donald. Rozpatrują plusy i minusy „polskiej polityki zagranicznej”, jak gdyby to nie była zabawa w ciuciubabkę. Wyśmiewają „gabinet ciemniaków”, krytykują jednych ministrów, wychwalają innych, śledzą walkę o stołki, a przecież to nic więcej, jak współczesny ekwiwalent partyjnej dintojry.

Darski napisał ostatnio, że „8 grudnia 1991 r. Polska odzyskała niepodległość”… [1] Napisał to w artykule skądinąd ciekawym i niepozbawionym słuszności, ale to jedno zdanie, wraz z przenikającą całość tezą o podmiotowości prlu bis, kompromituje resztę. Tak mi się przynajmniej zdawało do czasu, aż przeczytałem komentarz autorstwa Aleksandra Ściosa pod jego własnym artykułem. W odpowiedzi na czytelniczy komentarz, dotyczący „utracenia resztek niepodległości”, pan Aleksander zaproponował następujące rozróżnienie:

„Należałoby uczynić pewne uściślenie. Polska – nawet ta, po roku 1990 – jest państwem niepodległym. Niepodległość ma bowiem również wymiar potencjalny, czyli możliwości działania państwa wolnego od obcych wpływów. Polska posiada tę możność (nie jest ona ograniczona w żaden realny sposób), a pytanie dotyczy tego – na ile chce ją wykorzystać. Ograniczona natomiast jest suwerenność Polski, głównie wewnętrzna, poprzez oddziaływanie na państwo nieformalnych grup interesu, reprezentowanych przez byłą nomenklaturę i agenturę komunistyczną. Ograniczona także jest suwerenność zewnętrzna – czego najlepszym przykładem jest konieczność uwzględniania interesów Rosji w decyzjach dotyczących państwa polskiego. W tym znaczeniu działania rządu Olszewskiego i rządu PiS-u zmierzały do uzyskania przez Polskę suwerenności – wewnętrznej i zewnętrznej.” [2]

Wyznaję, że pomyślałem w pierwszej chwili: „a co jeśli jednak coś w tym jest?” Jeśli autorytety tak wysokiej próby, jak Ścios i Darski, uważają, że Polska „odzyskała niepodległość 8 grudnia”, to ja, podziemny człowiek, muszę się przynajmniej nad tym zastanowić. Na pierwszy rzut oka, rozróżnienie pomiędzy suwerennością a niepodległością jest tak absurdalne, że niemal komiczne. Polski wyraz „niepodległość” oddaje pewien odcień znaczeniowy słowa „suwerenność”, a mianowicie, że to co suwerenne, nie podlega niczemu czyli jest niepodległe. Zwykło się w polszczyźnie używać słowa „niepodległość” wyłącznie wobec państw, które w swych decyzjach politycznych nie podlegają innym państwom. Suwerenność natomiast ma szerszy zakres znaczeń, może się np. odnosić do jednostki, której autonomiczna wola decyduje o jej działaniach; albo do monarchy jako suwerena, czy wreszcie – w demokratycznej ortodoksji – do narodu jako ostatecznego nośnika suwerenności.

A zatem prima facie rozróżnienie takie jest niedorzecznością, gdyż Polska nie może być jednocześnie niepodległa i niesuwerenna, zresztą nie tylko Polska. Sytuacja prlu bis jest atoli tak dziwnie zagmatwana, tak wiele ma ów osobliwy twór cech państwowopodobnych, że być może w kuriozalnym kontekście prlu rozróżnienie Ściosa ma jakiś sens? Innymi słowy, prl jest absurdem stojącym na nonsensie i poganianym brednią, więc może potrafi nawet być niepodległym bez suwerenności? Stąd wzięło się moje wstępne wahanie. Trzeba to zatem rozważyć.

Zacznijmy od tego, że mamy do czynienia z komentarzem pisanym na gorąco; czasami zatem będziemy musieli wziąć poprawkę na brak ścisłości w określeniach. Kiedy Ścios pisze np. „Polska – nawet ta, po roku 1990”, to ma chyba na myśli „tylko tę po roku 1990”, bo przecież nie przypisywałby niepodległości prlowi nr 1(?). Dla uniknięcia nieporozumień, ja oczywiście ani myślę przypisywać niepodległości kontynuacji prlu po 1989 roku.

Wstępne określenie niepodległości jako pewnej potencjalności wydaje się teoretycznie słuszne. Kłopot jednak w tym, że ta potencjalność musi się aktualizować choćby od wielkiego święta, bo jeśli miałaby pozostać tylko w sferze potencjalnej, to rzecz jasna państwo taką niepodległością obdarzone nie byłoby wcale niepodległe. Twierdzenie atoli, że prl bis „posiada tę możność, ale nie chce z niej korzystać”, wydaje się wkraczać w dziedzinę surrealizmu politycznego. Skąd możemy czerpać tego rodzaju wiedzę? W jaki sposób możemy wyrokować na ten temat z taką apodyktycznością? W jaki sposób przejawiałaby się taka „możność”, a w jaki „niekorzystanie z niej”? Polityków ocenia się na podstawie ich słów i czynów, a z czego wnioskuje się o ich „potencji i powściągliwości”? Gdzie są dowody na to, że prl bis MOŻE działać niezależnie od obcych wpływów, ale nie korzysta z tej możności? Oczywiście jest zupełnie możliwe, że Aleksander Ścios jest w posiadaniu takich dowodów, tylko krótka notka na internecie uniemożliwiała mu ich podanie. Jednakże nie rozwiązuje to czysto teoretycznego problemu, że państwo, które odmawiałoby korzystania ze swej niezawisłości, nie zasługiwałoby na miano niepodległego. To trochę tak, jak ci wariaci w Locie nad kukułczym gniazdem, którzy są w wariatkowie dobrowolnie – czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach nazwałby ich wolnymi?

Dalej Ścios przechodzi do kluczowego stwierdzenia: suwerenność Polski jest ograniczona. Rozróżnia następnie suwerenność wewnętrzną, ograniczoną przez „oddziaływanie nieformalnych grup interesu, reprezentowanych przez byłą nomenklaturę i agenturę komunistyczną” oraz zewnętrzną, która ograniczona jest przez „konieczność uwzględniania interesów Rosji”.

Z mojego punktu widzenia, „była” nomenklatura oraz sowiecka agentura, to jedno i to samo, ale nie będę o to kopii kruszył. Interesy demokratury czyli prlowskiej elity władzy, która zachowała swe przywileje po rzekomym przyjęciu demokracji, wydają mi się zupełnie zbieżne z interesami sowieckimi, głównie dlatego, że identyczna demokratura jest u władzy w sowietach i wszystkich demoludach. A jednak prl wydaje mi się niesuwerenny nie tylko ze względu na istnienie i działanie agentury. Nie można bowiem nazwać suwerennym państwa – to już jest nadużycie, bo prl w ogóle nie jest państwem, ale niech tak zostanie – które u swego zarania ma tajny kontrakt, sławetny układ pomiędzy ubecją i koncesjonowaną „opozycją”, w widomy sposób tę suwerenność ograniczający. Panowie, leżący w pijanym widzie pod okrągłym stołem, zgodzili się, że „są granice, których przekraczać nie wolno”, jak to ze smakiem określił był kiedy indziej towarzysz Gierek. Jak zatem można nazwać płód tego pijackiego mezaliansu suwerennym państwem? Jak można nazywać toto Niepodległą Polską?

Natomiast co do „suwerenności zewnętrznej” prlu, która wedle Ściosa ma być ograniczona przez KONIECZNOŚĆ uwzględniania interesów obcego mocarstwa, to po pierwsze, słowo „ograniczenie” wydaje mi się tu eufemizmem; po drugie i ważniejsze, nie widzę, jak pogodzić tak określoną suwerenność zewnętrzną z potencjalną niepodległością. Przyjrzyjmy się temu raz jeszcze: Polska ma być niepodległa, bo MOŻE działać w sposób wolny od obcych wpływów, nawet jeśli z tej możności nie korzysta, a jednocześnie pozbawiona jest zewnętrznej suwerenności, bo MUSI uwzględniać obce interesy. Czy to tylko mój fikuśny mózg płata mi figle, czy te dwa założenia wykluczają się wzajemnie? Określanie niepodległości li tylko jako potencjalności wydaje mi się rażącym błędem, ale nawet jeśli przyjmiemy taką definicję, to wedle założeń Ściosa, dzisiejsza Polska nie jest choćby potencjalnie niepodległa, jeśli musi – powtarzam, MUSI – „uwzględniać obce interesy w decyzjach dotyczących państwa polskiego”. Gdzie w tym niepodległość? Ani potencjalna, ani aktualna. Ani wirtualna, ani ewentualna, ani nawet hipotetycznie możliwa, pod warunkami, które same są tylko hipotetycznie możliwe.

Wszystkie te misterne rozróżnienia nie doprowadziły nas daleko. Nie widziałem na wstępie żadnych dowodów, żeby nazywać współczesną wersję prlu Wolną Polską i nadal nie widzę powodów, bym miał zmienić zdanie.

A na domiar złego, mnie to po prostu obraża.

______

 

  1. Nowa wojna Putina,
    http://niezalezna.pl/article/show/id/24565/articlePage/1

  2. http://cogito.salon24.pl/125818,dzien-pabiedy#comment_1724151 Poprawiłem literówki w tekście i zmieniłem interpunkcję, co mam nadzieję mi Autor wybaczy. Łatwo o tego rodzaju błędy w pisanych na gorąco komentarzach.

 

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2009/09/23/%e2%80%9esuwerennosc-i-niepodleglosc%e2%80%9d-prlu-bis/
Kategorie: Michał Bąkowski, Ósmy krąg Aleksandra Ściosa
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2009/09/23/%e2%80%9esuwerennosc-i-niepodleglosc%e2%80%9d-prlu-bis/