Zamknij
Michał Bąkowski

Wycisk Prezesa Wielomskiego

24 sierpnia 2008 |Michał Bąkowski, Wycisk Prezesa
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2008/08/24/wycisk-prezesa-wielomskiego/

Czytałem w polskiej blogosferze na temat wydarzeń w Gruzji i najpierw ogarnęło mnie zdziwienie, potem rozbawienie, a wreszcie przemożny smutek. Nie czytuję prlowskiej prasy z zasady, nie czytuję enuncjacji rządowych ani lewicowej większości – te wcale by mnie nie dziwiły. Czytuję tylko tzw. prawicę, i jej poziom intelektualny wydaje mi się (z nielicznymi wyjątkami) bardzo mizerny. Ale czy jest czemu się dziwić? Czego właściwie spodziewać się po publicystach, którzy nie są w stanie rozpoznać sytuacji swego własnego kraju?

Zacznijmy od Stanowiska Konfederacji Polski Niepodległej w sprawie agresji Federacji Rosyjskiej na Gruzję http://www.kpn.org.pl/aktualnosci.htm. Wiele można się nauczyć z takich oświadczeń, zwłaszcza na temat historii:

„W roku 2008 Rosja napadła na Gruzję, w roku 1979 na Afganistan, w roku 1968 na Czechosłowację, w roku 1956 na Węgry, we wrześniu 1939 roku na Polskę, w grudniu 1939 na Finlandię a w roku 1940 anektowała państwa bałtyckie.” [pisownia moja]

A ja naiwnie myślałem, że to sowiety zaanektowały państwa bałtyckie i napadły na Polskę i Finlandię. Przynajmniej Polska, Litwa czy Estonia były wówczas suwerennymi państwami, ale Węgry w 1956 roku? A Czechosłowacja w 1968? Wypadnie mi wrócić do szkoły i uczyć się historii na nowo, bo ja myślałem, że sowiety zagarnęły i Węgry, i Czechosłowację krótko po wojnie, a czy można napaść na państwo, które się okupuje? Wedle panów z KPN najwyraźniej można.

KPN domaga się następnie „stanowczej reakcji Unii Europejskiej i Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego”, a nawet odebrania Rosji „Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2014 roku w Soczi”! Że też nie obawiają się represji za tak odważne wystąpienie! Ale to jeszcze nic wobec nieustraszonego męstwa, jakie zademonstrował Adam Wielomski, Prezes Klubu Zachowawczo-Monarchicznego. Pan Prezes wypowiedział się pięć razy w sprawie wojny w Gruzji na łamach www.konserwatyzm.pl. Rozpoczął był od przyznania, że nie wie nic na temat Osetii, „ale wie jedno: wedle logiki demoliberalnej – potwierdzonej ostatnio w autonomicznej serbskiej republice Kosowo – Osetia Pd ma prawo do samostanowienia i rosyjskie czołgi należy uznać za ‘wyzwolicielskie’”. Pan Prezes w ten raczej okrężny sposób próbował zdaje się wyrazić słuszną skądinąd myśl, że jeśli Zachód w swej ślepocie uznał „niepodległość” państewka albańskich terrorystów z Kosowa, to nie może nie uznać osetyńskich gangsterów. Jak wiadomo z kursu logiki dla szkół podstawowych, ze słusznych przesłanek wyciągnąć można idiotyczne wnioski, co Prezes czyni nadzwyczaj często.

Następnie w artykule Gruzja: katastrofa polskiej dyplomacji Prezes zaprezentował realizm swej myśli politycznej: „Od chwili ataku gruzińskich wojsk zastanawiałem się na co liczył Prezydent Gruzji wydając rozkaz do ataku. Były dwie możliwości: 1/ kompletnie zwariował i samotnie zaatakował Rosję; 2/ miał wszystko dogadane z Amerykanami i był pewien ich stanowczego politycznego poparcia. Opcja druga była trudna z powodu małego zainteresowania Amerykanów Kaukazem, ale Prezydent Saakaszwili, mający amerykańskie obywatelstwo i wiele lat mieszkający w USA, mógł być po prostu agentem CIA.”

Porażony realizmem tego myślenia, zapomniałem przez chwilę, że Południowa Osetia (podobnie jak Abchazja) jest częścią Gruzji, że na początku sierpnia „Osetyńcy” (czyli naprawdę gangsterzy z kgb) wysadzili w powietrze ciężarówkę pełną gruzińskich policjantów i zaatakowali gruzińskie wioski. 7 sierpnia miały się odbyć rozmowy pomiędzy Gruzinami a osetyńskimi separatystami, zaaranżowane przez „dyplomatów rosyjskich”, ale tylko strona gruzińska przybyła na miejsce rozmów. Co się stało dalej jest mniej jasne (tj. kto pierwszy otworzył ogień? czy sowieckie wojska ruszyły z północnej Osetii przed atakiem gruzińskim, czy po?), ale wydaje się oczywiste, że Saakaszwili wpadł w sowiecką pułapkę. Niech mi nasz real-polityczny Prezes odpowie, jaka byłaby dobra, realistyczna reakcja na taką prowokację? Zmilczeć i schować ją w kieszeń? I co dalej? Prowokator będzie tak długo prowokował, aż osiągnie swój cel. Gdyby Saakaszwili cierpliwie znosił prowokacje, to prędzej czy później i tak zobaczyłby sowieckie czołgi na ulicach gruzińskich miast. Jaką odpowiedź dyktowałaby tak miła sercu Prezesa Realpolitik? Julia Łatynina określiła Południową Osetię jako „wspólne przedsięwzięcie kgb i osetyńskiego gangstera [towarzysza Kokoity], dla rozprowadzenia pieniędzy przeznaczonych przez Moskwę na walkę z Gruzją”. Putin płaci, ale domaga się rezultatów. Pan Prezes na pewno proponowałby realistyczne z nim rozmowy…

Jakie wnioski wyciąga Prezes z Gruzińskiej lekcji? „Los Gruzji jest przesądzony. Saakaszwili – jeśli autentycznie kocha swój kraj – powinien podać się do dymisji i uciec za granicę (byle nie do nas…), pozwalając na sformowanie rządu, z którym Rosjanie będą chcieli rozmawiać. Abchazja i Osetia są na trwale stracone – rzecz w tym, aby uratować resztę, zminimalizować straty ludzkie i materialne.” [pisownia Prezesa] A że „Rosjanie” będą chcieli rozmawiać wyłącznie ze swymi kukiełkami, to Prezes uważa na pewno za romantyczne mrzonki.

A dalej w tekście Show w Tbilisi mamy takie kawałki: „W oczach dyplomacji unijnej Rosja wyszła na poważnego partnera, który po przeprowadzeniu policyjnej akcji przeciwko gruzińskiemu watażce, wstrzymuje ataki militarne.” Warto zwrócić uwagę Prezesa na fakt, że sowieckie wojska operują nadal wewnątrz Gruzji właściwej, gdzie, wedle sowieckich oświadczeń, pilnują porządku publicznego…

Najciekawsze jednak enuncjacje zawiera tekst pt. Tarcza i Tbilisi. Prezes zastanawia się tu nad możliwymi opcjami politycznymi dla Polski i dochodzi do wniosku, że „z konserwatywnego punktu widzenia najlogiczniejsza jest opcja prorosyjska, gdyż Moskwa nie ma ideologicznych obsesji (paradoks historii…) i pod jej skrzydłami można budować kraj autentycznie konserwatywny”. Jednak, realistą będąc, Prezes odnotowuje z rozpaczą, że romantyczni rodacy nie dorośli do jego wizji, więc gotów jest ostatecznie zgodzić się na opcję proamerykańską. Ba, rozpacz i rzekomy realizm nie są dobrymi doradcami, bo najwyraźniej zamykają mu oczy na rzeczywistość. Do sojuszu potrzeba dwóch stron, a sowieciarze z pewnością mogą się obejść bez sojuszu z Prezesem. Myśl o budowaniu czegokolwiek (oprócz komunizmu) pod opiekuńczymi skrzydłami Putina rozczuliła mnie mimowolnie. Wyobraziłem sobie pana Prezesa umoszczonego wygodnie pod skrzydłami Łubianki, konserwatywnie i monarchistycznie podkręcającego wąsa… Ech, łza się w oku kręci.

Zatrzymam się dłużej nad pewną marginalną uwagą Prezesa, ponieważ wydaje mi się znamienna dla tego typu konserwatyzmu, który Józef Mackiewicz sprowadzał do „całowania każdej zastanej rzeczywistości w de…”, ale także dlatego, że pokazuje ślepotę zaściankowego realizmu, który widzi źdźbło w oku bliźniego, ale nie dostrzega belki we własnym oku. Pisze Prezes:

„Ostatnia wojna gruzińsko-rosyjska pokazuje, jak kończy się samodzielność pozornego podmiotu politycznego: podmiot pozorny, mimo że posiadał przewagę zaskoczenia, był zdolny prowadzić wojnę z podmiotem realnym przez zaledwie 5 dni.” [interpunkcja moja, bo prezesowa jest taka sobie]

To ma być o Gruzji, która miała przewagę zaskoczenia tylko w bujnej wyobraźni Prezesa, w rzeczywistości bowiem siły sowieckie czekały skoncentrowane w tunelu Roki, łączącym północną i południową część Osetii. Istotny jest jednak ów „podmiot pozorny”. Podmiot pozorny? Prezes nie zniża się do jasnego artykułowania myśli, więc nie wiadomo, o co dokładnie mu chodzi, musimy zatem snuć domysły. Na zdrowy rozum, wydawałoby się, że podmiot pozorny w polityce, to twór, który przy pewnych elementach suwerennej państwowości (które składają się na owe „pozory”) jest takiej suwerenności pozbawiony. Klasycznym pozornym podmiotem byłby np. prl, którego oprócz apologetów Paxu z Myszy Polskiej oraz Prezesa we własnej osobie, nikt już dziś zdaje się nie uważa za państwo polskie, choć nie było tak za czasów jego istnienia. Jeśli zatem Prezes uznaje współczesną Gruzję za podmiot pozorny – gdzie, paradoksalnie, bylibyśmy zgodni – to jak wyglądałaby w tym świetle współczesna Polska? Państwo stworzone na mocy pokątnego układu pomiędzy bolszewicką tajną policją a jej mniej tajnymi współpracownikami – czy taki twór zasługuje na miano podmiotu realnego w oczach Prezesa? A jak, w mniemaniu Prezesa, zakończy się samodzielność pozornego podmiotu politycznego pt. prl nr 2? Czy sojusz z Rosją uchroni prl bis przed losem Gruzji?

W jednym punkcie zgadzam się z Prezesem, wtedy mianowicie, gdy pisze: „Od jakichś 200 lat byliśmy politycznymi idiotami.” Pan Prezes, wraz z rozmaitymi przedstawicielami prlowskiej prawicy, należy bez reszty do tej długiej historii politycznego idiotyzmu.

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2008/08/24/wycisk-prezesa-wielomskiego/
Kategorie: Michał Bąkowski, Wycisk Prezesa
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2008/08/24/wycisk-prezesa-wielomskiego/