Zamknij
Michał Bąkowski

Cham chamem

31 sierpnia 2007 |Cham chamem, Michał Bąkowski
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2007/08/31/cham-chamem/

„Największy polski pisarz XX wieku pozostaje w Polsce prawie nieznany. Jego dzieł nie ma w księgarniach, czytelniach i bibliotekach szkolnych. Erudyta, który wielokrotnie bardziej zasłużył na literacką Nagrodę Nobla niż Czesław Miłosz czy Wisława Szymborska, żadnych nagród nie otrzymał. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że Józef Mackiewicz (bo o nim tu mowa) był zdecydowanym antykomunistą, który ten nieludzki system znał nie tylko z literatury czy z opowieści, ale sam zaznał jego dobrodziejstw na własnej skórze, będąc przymusowym poddanym Józefa Stalina w latach 1939-1941. Dziś niezawisłe (!) sądy Rzeczypospolitej Polskiej stoją na straży, aby nawet fragmenty jego dzieł nie mogły być drukowane w kraju bez zgody jedynej spadkobierczyni jego praw. Jest nią Nina Karsow-Szechter, wdowa po Szymonie Szechterze, stryju Adama Michnika. Nie tylko ciekawostką jest więc fakt, że Adam Michnik jest jednym z organizatorów literackiej Nagrody Nike w neo-PRL (bo do takiego kręgu twórców odnosi się głównie środowisko, w którym to wszystko się obraca), natomiast Józef Mackiewicz jest patronem nagrody literackiej, która promuje zupełnie inne wartości. Ale cóż, Gazeta Wyborcza jest bogata i opiniotwórcza, zaś patron nagrody swego imienia skazany został na to, co najgorsze – na niebyt.”

Tak od serca wygarnął Łukasz Reda w wypracowaniu pt. Józef Mackiewicz zaszechterowany, PolskieJutro.com.

Czy wybranie się do biblioteki, czytelni albo księgarni mogłoby mieć jakiś wpływ na Redę? Nie sądzę. Nie bywa w księgarniach, bo gdyby bywał, nie pisałby takich bzdur; nie czytał Mackiewicza ani nie zna historii, bo gdyby czytał, to wiedziałby, że Mackiewicz żył pod bolszewicką okupacją tylko rok, że ani Moja dyskusja z NKWD, ani Prorok z Popiszek nie są fragmentami Drogi donikąd; nie zna pisowni nazwisk ludzi – Świerzewski? Karsow? – o których ośmiela się zabierać głos. I tak dalej. Ten człowiek tak bardzo pochłonięty jest swoim ideologicznym zboczeniem, że nie zauważyłby rzeczywistości nawet, gdyby uderzyła go swym pięknem w twarz, więc nie ma oczywiście sensu polemizować z czymś takim. Poza tym odmawiam doprawdy prowadzenia polemiki z kimś, kto pisze „qui bono”… Zatrzymam się tylko przy jednym punkcie: związku pomiędzy poglądami politycznymi a więzami rodzinnymi.

Argument ten jest do znudzenia powtarzany przez „komentatorów nowej sprawy Mackiewicza”: dziwny związek pomiędzy bolszewikiem, Adamem Michnikiem, i antykomunistką, Niną Karsov. Związek, który w języku polskim nazywa się powinowactwem, a nie pokrewieństwem, jak wielokrotnie błędnie głoszono w prlowskiej blogosferze. Ponieważ ludzie ci nie tylko nie znają historii, ale są pozbawieni najbardziej rudymentarnej kultury, to nie jest im wiadomym, że nawet związki pokrewieństwa, nie determinują podobieństwa poglądów politycznych ani postaw życiowych. Nie słyszeli pewnie nigdy o Kainie i Ablu, o Jakubie i Ezawie, o Izaaku i Ismaelu, o Józefie i jego braciach – nie słyszeli o nich, bo to wszystko Żydzi (z wyjątkiem Ismaela, który był czymś na kształt pre-przechrzty, co pewnie czyni go emocjonalnie bliższym prlowskiemu antysemicie), zatem – spisek! Żydo-komuna! Bij, zabij! Żydzi na Madagaskar!! Wodzu, prowadź!!!

Mam dla nich przykrą wiadomość: Pan nasz, Jezus Chrystus, też był Żydem. Niestety, wbrew przeciwstawnym pogłoskom, nie był Polakiem, co musi być dla nich bardzo trudne do przyjęcia. Przykro mi, jeśli wiadomość ta będzie przyczyną kryzysu egzystencjalnego dla pana Redy, ale wróćmy do związków rodzinnych, które są jednak ciekawsze niż światopoglądowy stan polskiego antysemity. Józef Mackiewicz był odlegle spowinowacony z Feliksem Dzierżyńskim – czy to czyni go bolszewikiem? Czy może na odwrót: jest usprawiedliwieniem dla tej kanalii, Dzierżyńskiego? Gdyby Reda zadał sobie trud przeczytania Mackiewicza, to byłby znał artykuł Mój szwagier – szef GPU. Mackiewicz pisał tam między innymi o politycznych podziałach, które przebiegać mogą także poprzez rodzinę:

Granica „przecina wzdłuż państwa, kraje, narody, warstwy społeczne i nawet poszczególne rodziny, pojedyncze domy. Określenie polskie: ‘wojna domowa’ jest starym i bardziej trafnym niż w obcych językach: ‘wojna cywilna’, albo w rosyjskim ‘grażdanskaja’, albo w niemieckim ‘Burgerkrieg’. Walczą bowiem ze sobą nie tylko członkowie jednego narodu, ale często i jednej rodziny, jednego właśnie: domu. Taką sytuację wywołał w Europie Wschodniej przewrót bolszewicki.”

Gdyby Reda znał historię, to byłby słyszał o kardynale Andriju Szeptyćkim, Metropolicie Greko-katolickiego kościoła unickiego, duchowym ojcu ukraińskiego narodu, który był rodzonym bratem polskiego generała Stanisława Szeptyckiego – pisał o nim także Józef Mackiewicz, ale doprawdy, czy ja nie wymagam za dużo? Dlaczego miałby Reda wiedzieć cokolwiek o przedmiocie, o którym postanowił się wypowiedzieć? Czyż nie lepiej dać swobodnie upust swym antysemickim uprzedzeniom, a prawdę zostawić Mackiewiczowi? Adam Michnik, będąc niezachwianym komunistą, musi tarzać się ze śmiechu, czytając te brednie. Nie musiał nawet kiwnąć małym palcem, a rzekomi antykomuniści, w stylu Odojewskiego, Orłosia czy Trznadla, napadać będą na jedynego prawowitego wydawcę Mackiewicza; osobę, która jak nikt inny zasłużyła się w rozpowszechnieniu tej twórczości. Co może Redę obchodzić prawda? On nie zamierza czytać broszur Mackiewicza odnalezionych z ogromnym nakładem pracy przez Ninę Karsov; broszur, których już same tytuły mogłyby dać mu do myślenia: Optymizm nie zastąpi nam Polski i Prawda w oczy nie kole. Tak, ślepota endeckiego optymizmu nie zastąpi nam Polski, bo prawda dzisiejszego prlu nr 2 nie kole go w oczy. Ale prawda była ważna dla Mackiewicza:

„Credo przewodnie, Pan pyta? Prawda. Czy coś z niej, ale zawsze prawda.”

Tak to widział Mackiewicz.

Prawda w tej sytuacji jest taka, że Józef Mackiewicz zapisał prawa autorskie do swej spuścizny literackiej swojej żonie, Barbarze z Toporskich Mackiewiczowej, która z kolei zapisała je wydawcy dzieł Mackiewicza, Ninie Karsov. Tak zwani „obrońcy” Mackiewicza postanowili zatem zakwestionować ten dość prosty łańcuch przyczyn i skutków, przy pomocy twierdzenia, że Toporska nie była żoną Mackiewicza. Słowem, że Mackiewicz kłamał przez całe życie. W imię twórczości człowieka, który prawdę stawiał jako przesłanie swego pisarstwa, dla obrony przed zakusami żydo-komuny, ogłoszono go kłamcą. To przeszło nawet moje oczekiwania, a myślałem, że po przeczytaniu arcydzieł smaku w rodzaju Pod pręgierzem, nic mnie już w tej sprawie nie zadziwi.

Łukasz Reda tak sformułował swoje stanowisko:

„Nie może być tak, że uzurpatorskie poczynania komunistycznej dysydentki mogą przez kilkanaście lat blokować dostęp do dzieł najwybitniejszego, po Henryku Sienkiewiczu, polskiego pisarza.”

Jest zupełnie prawdopodobne, zważywszy całkowitą nieznajomość dzieł Mackiewicza, że Reda nie czytał także nigdy Sienkiewicza, ale może taki cytat będzie mu znany: „Cham chamem.”

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2007/08/31/cham-chamem/
Kategorie: Cham chamem, Michał Bąkowski
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2007/08/31/cham-chamem/