(Polski)

Józef Mackiewicz
The Triumph of Provocation
 
Michał Bąkowski
Votum separatum
 
Dariusz Rohnka
Szkice o Józefie Mackiewiczu
 
Jeff Nyquist
Origins of the Fourth World War
 
« Only truth can save us now. Trevor Loudon interview

Sorry, this entry is only available in Polski.



2 Comments "(Polski) Sen Raskolnikowa Część IV"

  1. amalryk

    A więc to ostatnia odsłona snów Raskolnikowa… Nie jestem subtelnym erudytą, a w zasadzie nie jestem nim w ogóle, ale należę do gatunku ludzi uzależnionych od czytania. Czytam od zawsze, tzn. nie sięgam pamięcią do czasu kiedy te tajemnicze czarne znaki na białym papierze byłyby mi jakimś niezrozumiałym szyfrem (myślę, że za sprawą mojej starszej siostry, przy której, zapewne, tajemnej sztuki odszyfrowywania tych czarnych znaków musiałem się chyba nauczyć); ale spośród wszystkich autorów, rozlicznych gatunków literackich i epok, których poznałem, nikt nie jest swym geniuszem równy Dostojewskiemu.
    To są wrażenia całkowicie nieporównywalne, to jest autor z zupełnie innej ligi, rzekłbym nawet z innego świata. Wątpię czy ktoś równie genialny kiedykolwiek zawita jeszcze kiedyś na naszą Ziemię.

    Nie chciałbym aby mój komentarz zabrzmiał jak jakieś tandetne wazeliniarstwo, więc rzeknę tylko, że mimo iż zazdroszczę Panu Michałowi i talentu, i intelektu, i erudycji, to gdy dzieli się z nami swą wiedzą my też się przy nim uczymy…

  2. michał

    Drogi i Szanowny Panie Amalryku!

    To nie jest ostatnia odsłona w żadnym wypadku. Proszę wybaczyć zwłokę, ale rozmaite inne sprawy weszły w drogę.

    Dreszcz mię przechodzi, kiedy czytam Pańskie słowa o niezrównanym geniuszu Dostojewskiego. Być może “Anna Karenina” jest lepiej skonstruowana, być może “Zapiski myśliwego” są lepiej napisane. Może Hesse lub Nietzsche dotykają podobnych głębi, może Kierkegaard lub Pascal wznoszą się na podobne wyżyny. Może Conrad i Mann są niekiedy równie dobrymi narratorami. Ale nikt nie zrobił tego w taki sam sposób, jak ten niezwykły i jedyny w swym rodzaju pisarz.

    Jakże się więc cieszę, że podziela Pan mój podziw. Jakże wielką radością jest dla mnie, że dzieli Pan tę samą fascynację.

    Co rzekłszy, muszę jednak zaprotestować. Nie dzielę się swą wiedzą, a zaledwie swoimi przemyśleniami. Do wiedzy bardzo mi daleko. W pierwszym rzędzie, należałoby przeczytać te genialne strony w oryginale. Niestety mój rosyjski pozwala co najwyżej na zaglądanie do oryginału wówczas, gdy przekłady wydają mi się niejasne lub zbyt wielkie są rozbieżności między różnymi tłumaczeniami. A poza tym istnieje ogromna literatura przedmiotu, którą znam zaledwie wyrywkowo.

    I wreszcie ostatnia rzecz jest taka: podobnie jak Pan, czytuję Dostojewskiego od wielu dziesiątek lat, ponownie i znowu, i jeszcze raz, za każdym razem odkrywając coś nowego. “Sen Raskolnikowa” zacząłem pisać kilkanaście lat temu, ale raczej do szuflady; nie wydawało mi się, żeby to było coś dla Wydawnictwa Podziemnego, i nawet teraz mam wątpliwości. Tym bardziej więc, Pańskie miłe słowa są dla mnie zachętą i bodźcem.

    Czernyszewski, Karakozow i Alosza Karamazow niech się strzegą, bo nadchodzą segmenty Snu, w których dwa plus dwa nie będzie się wcale równało cztery.

Comment



Wydawnictwo Podziemne