(Polski)

Józef Mackiewicz
The Triumph of Provocation
 
Michał Bąkowski
Votum separatum
 
Dariusz Rohnka
Szkice o Józefie Mackiewiczu
 
Jeff Nyquist
Origins of the Fourth World War
 
« Only truth can save us now. Trevor Loudon interview

Sorry, this entry is only available in Polski.



8 Comments "(Polski) “Niespodziewany koniec lata” część IX Emigracja"

  1. amalryk

    Koniec lata. Ba, słusznie zauważa Barbara Toporska, że w komuniźmie żadnych innych pór roku poza późnojesienną szarugą nie ma. Nie ma też pór dnia jest tyko posępna, wietrzna deszczowa noc. Absurdalny świat zmierzający donikąd, żadnej nadzieji, żadnego zbawienia, żadnego sensu…

    Emigracja z takiego miejsca to rozsądny wybór – byle tylko było gdzie….

  2. michał

    Dokąd uciekać – oto jest pytanie.

    Mackiewicz zauważył – przed wielu, wielu laty – że postępy komunizmu powinny być mierzone na tzw. wolnym Zachodzie, z dala od kazamatów, tortur i pałek. No, i doczekaliśmy się. Sądzę, że Londyn jest bardziej zsowietyzowany niż Warszawa. Skoro więc komunizm jest kulturową zarazą, której nie można zwalczać przy pomocy indywidualnego terroru, ani (wg Darka) poprzez partyzantkę ideową, to jaki sens może tu mieć emigracja?

  3. Andrzej

    Panie Michale,,

    Nie znając poziomu bolszewizacji londyńczyków sądzę, że są jeszcze na etapie początkowym i kontrrewolucja mogłaby ich wyleczyć, gdy tymczasem w Warszawie i reszcie “nowego, wspaniałego” peerelu mamy do czynienia z dobrze już ukształtowanym homososem. Wstrząsy i/lub długotrwałe leczenie nie gwarantują jego powrotu do zdrowia.

    Ostatnio chodzi mi po głowie Paragwaj (jako ostatnia wyspa). Ale nie znam dobrze tamtejszej rzeczywistości i nie ma złudzeń, że jest to kraj, gdzie bolszewicy nie stanowią zagrożenia (tamtejsza kompartia ma niemal stuletnią historię, ale szczęśliwie niewielkie poparcie).

    Co Pan sądzi o działaniach Javiera Milea? Mnie się zdaje, że ogranicza się tylko do sfery gospodarczej, ale może to tylko niezbędna taktyka na początek? Jednak to zdeklarowany liberał, a nie konserwatysta. Bolsonaro był jednak bardzo słaby i nieudolny, a jego antybolszewizm wydawał mi się wątpliwy (sądząc po efektach).

  4. Dariusz Rohnka

    Michał,

    „Ideowa partyzantka” nie jest (wedle mnie) szczęśliwym terminem; indywidualny terror byłby nieefektywny, ale na tym nie kończą się formy skutecznej aktywności, którą niekiedy łatwiej prowadzić z oddalenia; łatwiej zachować dystans od tutejszej zgnilizny. Ale do tego potrzebne jest miejsce na świecie, w którym można uprawiać w spokoju życie ideowego emigranta.

    Aktualna atmosfera pachnie lasem birnamskim, bardziej niż przed laty, gdy stroiliśmy sobie żarty z pewnych zjawisk. Z oddalenia wygląda to paskudnie, a z Twoich słów wnoszę, że tak jest. Nie jest do pozazdroszczenia życie w epicentrum zarazy, choć domyślam się, że takie umiejscowienie ma niewątpliwy walor poznawczy.

  5. michał

    Drogi Panie Andrzeju,

    Obawiam się, że Anglia jest w kleszczach sowietyzacji od dawien dawna, a w Londynie jest znacznie gorzej niż w reszcie kraju. Nb. nie inaczej jest Berlinie czy Paryżu, które są znacznie bardziej na lewo niż reszta Niemiec i Francji, ale to nie jest fenomen naszej współczesności. Rewolucje zazwyczaj rozpoczynały się w wielkich miastach, a oponenci rewolucjonistów pochodzili z “reszty kraju”.

    Nie mam niestety wyrobionej opinii na temat Mileia. Te sztuczki podczas wyborów mało mi się podobały, ale pewnie on lepiej rozumie, co jak należy się zachować w demokratycznym procesie, niż ja. Gospodarka Argentyny, niegdyś najbogatszego kraju na świecie, jest w tak fatalnym stanie, że nic innego doprawdy nie mógł zrobić, jak skupić się na reformie monetarnej, fiskalnej i gospodarczej. Na to oczywiście trzeba czasu, a w demokracjach tak dobrze nie ma. Pinochet najpierw zreformował socjalistyczną gospodarkę Chile, a dopiero potem zgodził się na wybory. Milei nie będzie miał tego luksusu. Czytałem gdzieś, że obcina wprawdzie budżet drastycznie, ale buduje armię. Argentyna nie ma żadnych wrogów, więc armia może być potrzebna tylko do zdobycia Falklandów. Ponoć on sam jest zupełnie obojętny na hasło “Las Malvinas son Argentinas”, ale jak już będzie wojsko, to się może zmienić.

    Jest jeszcze inna możliwość. A mianowicie, że Milei szykuje armię do walki z gangsterami, których wprawdzie jest w Argentynie mniej niż w całej reszcie Ameryki Łacińskiej, ale ponoć podnoszą głowy. W takim razie, przyjazne mu siły zbrojne byłyby potrzebne dla wprowadzenia stanu wyjątkowego – ale to tylko spekulacje.

  6. michał

    Darku drogi,

    Nie ma nic zdrożnego w określeniu ideowa partyzantka. Uzasadniałeś już wcześniej swe oburzenie w związku z tym terminem i p. Andrzej odparł wszystkie Twe argumenty. Nie widzę żadnego powodu – dosłownie: żadnego – by nie używać takiego określenia. Na przykład w takim zdaniu: Józef Mackiewicz uprawiał ideową partyzantkę.

  7. Dariusz Rohnka

    Michał,

    Twój zapał do mieszania dwóch porządków jest… niebywały. Idee są bronią, jak twierdził Zdziechowski, ale co innego jest walczyć na przekonania, co innego na szable i karabiny. Mackiewicz robił jedno i drugie. Walczył z bolszewikami w 1919 i w 1920, planował powstanie zbrojne w 39. Ale nie uprawiał „ideowej partyzantki”. Jeżeli upierać się przy militarnej metaforze: walczył swoim piórem frontalnie.

  8. michał

    Zapał byłby może bywały, gdyby nie to, że nie jestem łatwopalny, nie zapalam się generalnie w ogóle, a już na pewno nie do mieszania. A tu jeszcze te porządki i bywanie, które też jakoś mnie nie kręcą. Wychodzi więc na to, że mnie się nic nie pomieszało – choć nie wolno wykluczać, że zapalna mieszanka porządków i bywania, tworzy zasłonę dymną i nie widzę, o co chodzi – ale Tobie pomieszały się metafory.

Comment



Wydawnictwo Podziemne