(Polski)

Józef Mackiewicz
The Triumph of Provocation
 
Michał Bąkowski
Votum separatum
 
Dariusz Rohnka
Szkice o Józefie Mackiewiczu
 
Jeff Nyquist
Origins of the Fourth World War
 
« Collapsible communism (as seen in 1991)Only truth can save us now. <br>Trevor Loudon interview »

Sorry, this entry is only available in Polski.



12 Comments "(Polski) Borys dał im łupnia, ale co z tego?"

  1. Dariusz Rohnka

    Michał,

    Czy można dać łupnia czemuś, w istnieje czego się nie wierzy?

  2. michał

    Aaaa, bardzo dobre!

    Corbyn jest bolszewikiem obiektywnie, ale oczywiście także z mojego punktu widzenia. Został jednak odrzucony przez wyborców, wcale nie jako komunista, nie dlatego, że nie podobał im się jego bolszewicki program, ale z innych powodów, o czym powyżej.

    Efektem jest opisany w artykule paradoks, że Corbyn Hood (b) dostał wyborczego łupnia wśród ulewy, co nie jest niestety ani oznaką “przesunięcia na prawo”, ani tym bardziej “masowego antykomunizmu” wśród brytyjskich wyborców.

  3. Dariusz Rohnka

    Nie o to pytałem, ale nieważne.

    Czy na Kępie, zgodnie z przewidywaniami radzieckich meteo, nie powinno teraz śnieżyć? Skąd deszcz? Bolszewickie knowania?

  4. michał

    Arktyka! Wygra!
    O nie, nie! O tak!!

    Czy tak miało być?

    Ale my raczej dziękujemy Panu Bogu za globalne ocieplenie. Tu jest zimno, mokro i paskudnie, ale byłoby o wiele gorzej i zimniej bez ocieplenia. Zaczem wznosić należy dziękczynne modły. Podobnie, jak za tego łupnia.

  5. Bogdan

    Jestem po “lekturze” występu (z przed kilku miesięcy) jednego z wyważonych lokalnych prawicowców – i jestem zdołowany. Nie nim, ale wnioskami, które zaprezentował. I miał dużo racji – ludzie są… no tego… leniwi intelektualnie. Zbyt leniwi by spróbować zrozumieć więcej niż prosty przekaz. Do tego parametry przekazu np. liczby w nim serwowane muszą być wyobrażalne i najlepiej opisujące miarę jakiegoś skandalu, niechby i wydumanego. On jednak chciał być idealistą ale też się poddał.
    Do czego zmierzam? Nie znając wprawdzie realiów medialnych w UK zaryzykuję, że wygrana Torysów nie wynika wyłącznie z ich siły, słabości opozycji itp. Wynika w dużej mierze z tego, że wśród Torysów dało się określić 3 frakcje: nie wychodzimy, wychodzimy łagodnie, wychodzimy bez względu na cenę. I te 3 stanowiska wyczerpują poglądy wielu wyborców. A to proste przekazy, kto by tam silił się na analizę skutków każdej opcji. Większość znalazła coś dla siebie…

  6. michał

    Szanowny Panie,

    Nie wydaje mi się to słuszne. Borys w zasadzie wymusił na wszystkich kandydatach przed wyborami, żeby muszą się zgodzić na jego taktykę negocjacji z niunią. Nie ma więc już teraz trzech koncepcji, a jest tylko jedna: wyjść jak najłagodniej się da, ale z najostrzejszą możliwą retoryką (tzw. “no deal”). Jego umowa nie różni się wiele od umowy May, ale retoryka jest inna. I na tym stanie. To będzie, jak to się ładnie mówi po angielsku – “fudge”.

    Określanie Torysów mianem skrajnej prawicy, jak to czynią tutejsze media, lub nawet zwykłej prawicy, wydaje mi się nieporozumieniem. Sam Johnson należy raczej do lewego skrzydła partii, jest klasycznym liberałem. Co rzecz jasna nie jest niczym nowym. Ani Major, ani May, Cameron czy Osborne, nie są konserwatystami.

    Wbrew swej oficjalnej nazwie, partia Torysów nie była nigdy partią konserwatywną. To jest partia władzy, tzn. zrobią wszystko, by się do władzy dostać i przy niej utrzymać. A jeśli tak, to Johnson lepiej się do tego nadaje niż May, a że nie jest konserwatystą? Mój Boże, nie można mieć wszystkiego.

  7. triarius

    “Poddani Jej Królewskiej Mości”… “Mość”, że w sam raz dla miłośników Zenka, a słowo “poddany” jest dla mnie chyba czymś najbardziej z możliwych uwłaczającym dla dzisiejszego człowieka Zachodu. I to nie “poddanym” Matki Boskiej (to było OK. choć “wasal” jest o niebo lepszy) czy jakiegoś bohatera, tylko babuleńki z marnej opery mydlanej.

    To by był całkiem ciekawy (idiosynkratyczny) felieton, ale, jak “mężczyzna dobrowolnie zakładający muszkę dobrowolnie zrzeka się pretensji, by być traktowanym poważnie”, tak poniekąd Pan, tą “Mością”… Rozumiemy się?

    “Bog Cara Chrani!”, jasne, rozumiem, ale to jednak nie moje klimaty. Bez urazy, ale nieco mniej jedności opinii i, że tak to określę, “parallelnego entuzjazmu” chyba się Panom przyda. W każdym razie faktem (fenomenologicznym) jest, że ja na pewno niczyim (a już na pewno nie… wiadomo) “poddanym” być bym nie chciał.

    Pozdrawiam czule!

  8. triarius

    Zaś, na inny temat (też potrafię!), że ten facio ze Spectatora tak pokochał Rosję Putina tłumaczy się dziecinnie prosto – to liberał, a “liberał” to, jak celnie zauważa Dávila, “starszy brat bolszewika”. (Jakby nieco poskrobać, to nawet i ta boska Thatcher nie jest tu bez grzechu i kto wie, gdzie by dziś chciała żyć, gdyby żyła.)

    Nic nowego i niewiele zaskoczeń sub sole!

  9. michał

    Cha, cha, cha!!! Rod Liddle jako liberał, to jest paradne. Może jednak warto byłoby najpierw go poczytać? Zresztą obojętne. W Pańskich oczach wszyscy są “liberałami”, aż dziw bierze, że nie zaliczył Pan jeszcze do liberałów wielkiego Gomeza.

  10. michał

    Panie Triariusie,

    Co do Pańskiego pierwszego komentarza, tj. tego z 7:03, to nie, nie rozumiemy się.

    Nie rozumiejąc – swoją drogą, co to jest za mania, żeby nie mówić wprost, co się chce powiedzieć, tylko ćśśś, sza, opłotkami i wielokropkami, z aluzjami i mrugnięciem oka, i “rozumiemy się”???? – proszę o wyjaśnienie. Nie widzę żadnego powodu do urazy, nawet gdybym zrozumiał, o co Panu chodzi, ale niestety nie pojmuję.

    Zatem więc, jak by powiedział Stachura, co Pan właściwie chce powiedzieć?? Jeśli łaska, to proszę mię objaśnić w zdaniach oznajmujących, o prostej składni. Na starość nie pojmuję kwietystycznych wybuchów i arabeskowych zastrzeżeń.

  11. triarius

    No widzi Pan… 14 lat pisania tak, by zrozumiał Młody Tygrysista, a nie zrozumiał Zemke, Mąka czy inny Obama z palcem na joysticku, plus, przyznaję, osobiste skłonności, sprawiły, że Piszę dla Pana zbyt trudno… Nie zachęcam do ponownego przeczytania, bo to nie jest waźne ani dla Pana, ani specjalnie dla mnie. Cóż, nigdy nie twierdziłem, że wierzę przesadnie w sens tzw. “wymiany poglądów”. To liberalna ściema, o której miałbym nawet do napisania. (Spokojnie – nie tutaj!)

    Gómez, jakby Pan nie wiedział, był REAKCJONISTĄ I KATOLICKIM FUNDAMENTALISTĄ, więc na Liberała nijak się nie załapuje, nawet wedle moich ostrych kryteriów. Takoż Spengler (mimo “pruskiego socjalizmu”).

    A co do tej Biedronki… Przepraszam – Lidla, to czy zechciałby Pan może zadać sobie trud, by mnie przekonać, że warto nań marnować ostatnie lata życia i stare oczy? Przyznam, że sobie ich nie wyobrażam.

    Co do “Liberalizmu” zaś… Zaprzeczy Pan, że stale oddychamy Oświeceniem i tylko jednostki dostrzegają w tym wszystkim coś innego, niż tylko “po prostu zdrowy rozsądek, naukowość ach!, prawda bez żadnych głupich rojeń czy przesądów”? I wierzy, iż “normalny to dobrze przystosowany”? Choćby do szamba, przedsionka do rzeźni i hodowania Lepszego Nowego Ludzkiego Gatunku? TO właśnie (ten, mój – niech będzie!) LIBERALIZM, i niech Pan mi łaskawie wytłumaczy, czym to (te cele w każdym razie) różnią się od Marksizmu z Leninizmem? (Mnie i Gómezowi nawet, który o liberalnym burżuju mówi to, co ostatnio zacytowałem.)

    Pozdrawiam niezmiennie czule i przebieram nóżkami z niecierpliwości

  12. michał

    Drogi Panie Triariusie,

    Ja akurat wiem, kim był Gomez, ale dzięki za pouczenie. Czyżby doprawdy nie widział Pan ironii w słowach: “W Pańskich oczach wszyscy są „liberałami”, aż dziw bierze, że nie zaliczył Pan jeszcze do liberałów wielkiego Gomeza.”? Nie? W porządku. To się nazywa ironia, to takie liberalne matactwo, w którym zresztą celował Nicolás Gómez Dávila… (wielokropek jest tu ironiczny…)

    Mnie doprawdy nie przeszkadza, że Pan, w swej łaskawości, zechciał mnie nazwać liberałem. Mam wystarczająco wiele ideowej samoświadomości (albo idealnej zarozumiałości), żeby wiedzieć, że tak nie jest. Różnica między antyliberalizmem (a takie jest moje stanowisko) i liberalizmem, jest taka, jak między słońcem i niepogodą (sunny & shite) albo sunnitami i szyitami (sunni & shi’ite). (Kolejny przykład ironii.)

    Nie warto marnować ani chwili na czytanie czegokolwiek, gdy jest wielka literatura do przeczytania. Z pewnością nie warto czytać Roda Liddle, który jest “na prawo” tylko w lewackim świecie (co nie zmienia w niczym szoku powyższego cytatu o “Rosji”). Lepsza byłaby anegdota z Herodota. Moja uwaga pod Pańskim adresem dotyczyła wyłącznie faktu, że nie znając go, chrzci go Pan mianem liberała. Sztandarowym liberałem w tym kraju jest premier Johnson, ale całe media brytyjskie nazywają go “skrajną prawicą” – w takim żyjemy świecie. I dlatego właśnie konfuzja semantyczna jest takim problemem.

    Oczywiście, że nie zaprzeczę oświeceniowych korzeni współczesnej nam miałkości, ale gdyby Pan był czytał cokolwiek mojego (nie, żebym namawiał, z powodów jak wyżej, lepsza byłaby ateńska ohyda z Tukidyda), to wiedziałby Pan o tym. Prawdziwy początek zła był wcześniej: nie byłoby “Oświecenia” bez koszmaru rzekomego “Renesansu”.

    Kto powiedział: “Liberalizm to nic innego jak zezwierzęcenie”? To nie jest podchwytliwe pytanie, drogi Panie Triariusie, ani quiz. Powiedział to oczywiście wielki Friedrich Nietzsche. I miał rację.

    Ale Panu zadedykowałbym raczej słowa Gomeza:

    Idee liberalne są sympatyczne. Ich konsekwencje – tragiczne.

Comment



Wydawnictwo Podziemne