Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski. Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres. Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce: 1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania? 2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki? 3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych? Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie. |
Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza. Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania: 1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem? 2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie? 3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku? Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału. |
1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność? 2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej? 3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze? 4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin? 5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony? 6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku: Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012! Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012? |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana. |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Punkt Langrange`a. Powieść. |
H![]() |
| 1946. Powieść. |
Panie Michale, w swoich tekstach niezmiennie powtarza Pan, że komunizm nie upadł tylko zmienił metody, pisząc kolokwialnie.
Być może, niespójność poglądów autorów blogosfery, których zdarza się Panu od czasu do czasu cytować, a pańskich poglądów wynika z różnego rozumienia tych pojęć.
Czy bolszewizm vel komunizm to systemy dążące do zniewolenia ludzi, całych państw poprzez odebranie własności, zniszczenie religii, tych aspektów wiele mógłbym wymienić.
Czy też tylko metoda utrzymania władzy?
Bo przecież zmiana jakościowa między ZSRR, a Rosją dotycząca choćby prawa własności czy religii jest dostrzegalna (Wiem, poda Pan zaraz przykład Chodorkowskiego), nie mówiąc już o różnicach pomiędzy komunizmami (na przykład europejskim, a chińskim).
Mnie zastanawia, co Pan rozumie przez pojęcie komunizm.
Pozdrawiam
Przepraszam za przecinki nie w tym miejscu, co trzeba.
Drogi Panie Danielu,
Rzeczywiście zagraża nam konfuzja semantyczna. Nie wydaje mi się, żebym gdziekolwiek mówił, że komunizm “zmienił metody” i spróbuję wytłumaczyć, dlaczego jest to istotne. Komunizm jest w moim mniemaniu (pomijając trudność definicji, która sama w sobie jest cechą tego fenomenu) Metodą. Nadrzędną, przewodnią myślą komunizmu jest skuteczność, praktyczna giętkość działania, którą nazywam Metodą. W tym zatem sensie, komunizm nigdy nie “zmienił metod”, bo przestałby być komunizmem. Skoro jednak naczelną cechą owej Metody jest praktyczna giętkość, to oczywiście wszystkie metody są dozwolone i z takiego punktu widzenia, komunizm zmienia metody bezustannie, bo na tej zmienności właśnie polega. Mówili o tym już Marks i Engels w manifeście, a do znudzenia powtarzał to Lenin. Poglądowy wykład Metody zmiennych metod, że pozwolę sobie użyć takiego określenia, dał Lenin zwłaszcza w swym działaniu.
Czy porzuciwszy metody komunizmu wojennego na rzecz Nepu, Lenin przestał być komunistą i naruszył swą Metodę? Przyzna Pan, że chyba nie. Czy Stalin naruszył Metodę, wchodząc w pakt z Hitlerem? Metoda domaga się zrobienia wszystkiego, czego w danym momencie wymaga zdobycie, bądź utrzymanie władzy.
Pyta Pan, czy komunizm to system dążący do zniewolenia ludzi, czy TYLKO metoda? Przyzna Pan chyba, że nie ma żadnej sprzeczności między tymi możliwościami. Włada się najpewniej zniewolonymi. Po pierwotnej fazie nieuniknionego terroru, kiedy zniewolić trzeba wolnych, można dać zsowietyzowanym masom coraz więcej “wolności”.
Chyba Pana nie rozumiem, co do różnic między sowietami (ja nie pisuję tych nazw z wielkich liter, bo takie twory na to nie zasługują). W Rosji oczywiście szanowano własność prywatną, a w sowietach wsadza się do ciupy Chodorkowskiego, który nb. należy całkowicie do putinowskiej klasy władców. Kłótnie pomiędzy tymi ludźmi nie różnią się aż tak bardzo od zwykłej partyjnej dintojry i nie inaczej jest z wszelkimi aferami w prlu nr 2. Jest atoli możliwe, że chciał Pan powiedzieć, iż istnieje istotna różnica pomiędzy sowietami za Gorbaczowa a sowietami Putina. Ale jak się Panu zdaje, czy ta różnica jest większa niż poprawa bytu obywatelii sowieckich pomiędzy powiedzmy 1953 i 1956 rokiem? Tamta odwilż to była prawdziwie delikatna operacja, bo żyli jeszcze ludzie, którzy pamiętali wolność (stąd zresztą gwałty w Poznaniu czy na Węgrzech). Przejście od Gorbiego do Jelcyna w porównaniu, to był drobiazg, ale Pan zdaje się życzy sobie nazywać rezultat tej operacji “Rosją”. Pański wybór. Ja nie zamierzam.
Ma Pan chyba rację w jednym punkcie, że “niespójność poglądów autorów blogosfery” wynika z ich istotnie “różnego rozumienia” podstawowych pojęć. Całkowicie się z Panem zgadzam.
Panie Michale,
Trochę za daleko idziemy w rozważaniach. Proponuję na razie skupić się na samej istocie komunizmu. Pisze Pan że jest to metoda. Czy tylko metoda? I czy tylko ma ona polegać na zdobyciu i utrzymaniu władzy? Bo jeśli tak, to w tym ujęciu komunizm nie różniłby się wiele od wszelkich systemów istniejących przed 1917 rokiem, nieprawdaż?
Moim zdaniem komunizm jako metoda utrzymania władzy jest tylko pochodną innych podstawowych cech komunizmu. Co Pan o tym sądzi?
P.S. W Rosji oczywiście szanowano własność prywatną, ale czy zawsze? Czy własność prywatna Powstańców Styczniowych była szanowana? W Rosji również istniała wolność przekonań religijnych, prawda? Ale czy dotyczyła na przykład starowierów po reformach prawosławia lub na przykład unitów w XIX wieku? Gdyby komunizm był li tylko metodą, to pomiędzy Rosją, a sowietami, jak Pan życzy sobie pisać, istniałaby tylko różnica jakościowa.
Daniel,
Czy tylko metoda? I czy tylko ma ona polegać na zdobyciu i utrzymaniu władzy?
Mnie tez Michal probowal przekonac, ze komunizm moze istniec w sytuacji wolnosci slowa, prywatnej wlasnosci, wolnych wyborow, itd., co moim zdaniem jest oczywistym absurdem.
To twierdzenie Michala wynika z jego teorii ze komunizm nie zgnil w 1989 roku w Europie Wschodniej, ale ciagle tam kwitnie i rosnie w sile.
Tymczsem jest chyba oczywiste, ze Pol Pot, ktory kontrolowal kazdy aspekt zycia swoich niewolnikow, mial nad nimi duza wieksza wladze (i trudniej bylo mu ta wladze odebrac) niz Putin (ktoremu oligarchowie moga zwiac na Zachod z calymi fortunami i kupowac sobie wille na Lazurowym Wybrzezu).
Mozna oczywiscie tak zmienic tradycyjne znaczenie slowa “komunizm” by objac nim zarowno nazistowskie rzady w Pekinie jak i faszystowskie rzady Putina w Moskwie (skoro, wedlug Michala, Hitler byl bolszewikiem, no to Putin tez musi nim byc), ale moim zdaniem takie zmiany tylko maca ludziom w glowach. Prosciej by bylo po prostu powiedziec, ze komunizm (czyli brak wolnosci slowa, brak prywatnej wlasnosci i brak wolnych wyborow) jest gorszy od nazizmu (czyli braku wolnosci slowa i wolnych wyborow, ale z prywatna wlasnoscia), a oba sa gorsze od faszyzmu (czyli braku wolnosci slowa, ale z prywatna wlasnoscia i duzym poparciem spolecznym).
A cale to macenie, ze Polska pod rzadami Lecha Kaczynskiego jest panstwem komunistycznym, tylko odwraca uwage od prawdziwych, czysto bolszewickich rewolucji takich autentycznie lewicowych tyranow jak Hugo Chavez w Venezueli, ktory zamyka niezalezna prase, nacjonalizuje prywatne przedsiebiorstwa i falszuje wybory.
Ale tutaj zdecydowana większość tekstów powstała w oparciu o tezę, że komunizm nie upadł w 1989 roku. W takim razie ze względu na wątpliwości nie tylko moje, dobrze byłoby ustalić czym jest komunizm, bo jeśli tylko metodą utrzymania władzy, to znaczyłoby, że zawsze istniał na Ziemi od kiedy podobne metody z różnymi modyfikacjami, bo przecież postęp techniczny zmieniał dostępne metody, były stosowane.
Jeśli zaś nie są to tylko metody i istnieją zasadnicze podobieństwa pomiędzy ZSRR, a Rosją Putina, takie, że różnice pomiędzy tymi państwami stają się nieistotne, to dobrze byłoby zdefiniować ten nieszczęsny komunizm.
Panie Danielu,
Czy można „iść za daleko w rozważaniach”? Myślenie jest ćwiczeniem w konsekwencji. Mój ulubiony wykładowca miał w zwyczaju mówić, że za każdym zdaniem kryje się jakaś metafizyka. Innymi słowy, każda wypowiedź ma jakieś konsekwencje (logiczne, i nie tylko), ale też z czegoś wynika, wychodzi z jakichś założeń. Myślenie, które nie stosuje się do tych zasad nie jest godne nazwy myślenia. A zatem będziemy tu szli dalej w rozważaniach, nawet jeśli dla niektórych jest to zbyt daleko. Będziemy szli aż do ostatecznych konsekwencji, ale będziemy także cofać się do źródeł, bo z prądem płyną tylko śmiecie. W myśleniu trzeba być skrajnie konsekwentnym; tylko działanie domaga się od nas kompromisów. Ale też gdzie można pozwolić sobie na dopowiadanie rzeczy do końca, jak nie w podziemiu? Komuż jeszcze mówić bez gródek, jak nie nam, starym kontrrewolucjonistom?
Proponuje mi Pan, żeby skupić się na samej istocie komunizmu. Doskonale! Pozwoli Pan wszakże sobie powiedzieć, że na tej stronie pisałem o tym obszernie; pisał o tym tutaj także Dariusz Rohnka; obaj pisaliśmy o tym w książkach. Pozwoli Pan sobie napomknąć, że w skromnej opinii niżej podpisanego, temat istoty komunizmu rozsadza poniekąd przyjęte ramy komentarza w blogosferze. Jest, rzecz jasna, niewykluczone, iż winić za to należy niedoskonałość mej percepcji, tudzież brak lingwistycznej precyzji w formułowaniu rzeczonej definicji. Bardzo to być może. Jednak nawet w takim wypadku, byłbym skłonny twierdzić, że waga dyskusji nad istotą komunizmu także przekracza ramy przyjęte dla internetowego komentarza. A zatem proponuję Panu, żeby (jeśli zechce Pan podjąć dyskusję ze mną) zapoznał się Pan z moimi wypowiedziami na ten temat i przedstawił swą krytykę. Zapewniam Pana najuroczyściej, że nie będę unikał debaty. Alternatywnie, jeżeli nie ma Pan ochoty zapoznawać się z ich treścią, co przecież jest nie tylko zrozumiałe, ale zupełnie racjonalne, to może zechce Pan wyłożyć, co Pan rozumie pod nazwą „komunizm”. Z radością udostępnimy Panu miejsca na niniejszej stronie na dłuższą wypowiedź, po czym znowu, z całą powagą, podejmę dyskusję.
Inaczej trudno mi będzie odpowiedzieć na pytanie, co sądzę o tym, że „komunizm jako metoda utrzymania władzy jest tylko pochodną innych podstawowych cech komunizmu”, ponieważ uzasadniałem powody, dla których tak być nie może zbyt wiele razy, nieprawdaż? Zdumiewa mnie twierdzenie, że jeśli komunizm jest najdoskonalszą znaną ludzkości Metodą zdobycia i utrzymania władzy, to wówczas „nie różniłby się wiele od wszelkich systemów istniejących przed 1917 rokiem”. Zdumiewa mnie swą absurdalnością, a oczywistą absurdalność zawsze dość trudno wykazać, no bo niby to oczywiste…
Czy w Rosji szanowano własność powstańców styczniowych?!? Nie, nie szanowano, bo niezależnie od naszych poglądów na ten temat, powstańcy łamali panujące w Rosji prawo. My uważamy, że postępowali słusznie, występując przeciw temu prawu, ale oni doskonale wiedzieli, jakie mogą być konsekwencje niepowodzenia powstania. Nie inaczej postąpiłoby wobec buntowników jakiekolwiek państwo na Zachodzie, państwo uważane powszechnie za „cywilizowane” (w przeciwieństwie do carskiej Rosji, którą trzeba koniecznie uważać na „więzienie narodów”). Kiedy w Wielkiej Brytanii poprosił o azyl polityczny uciekinier z czasów stanu wojennego, i w podaniu napisał, że przyspawał koła pociągu do szyn, za co go prześladowano, to oburzony sędzia nakrzyczał nań, że mało mu się oberwało za takie przestępstwa. – I takie są skutki konfundowania bolszewickich tworów z państwami.
Ale najdziwniejsza jest Pańska konkluzja: „Gdyby komunizm był li tylko metodą, to pomiędzy Rosją, a sowietami, jak Pan życzy sobie pisać, istniałaby tylko różnica jakościowa.” Nieśmiało pozwolę sobie zwrócić uwagę, że taki związek wynikania nie zachodzi. Co więcej, ja przecież – chyba! – dość jednoznacznie twierdzę, że istnieje między nimi właśnie różnica jakościowa! Używając Pańskiej logiki, należałoby powiedzieć, że „różnica pomiędzy czernią a bielą jest tylko jakościowa”. Z pewnością, tylko jak nas to zbliża do zrozumienia istoty rzeczy?
Pani Soniu,
Pan Michał mówi, że komunizm przechodził różne etapy i np. miał się całkiem dobrze podczas leninowskiego NEP-u (powyżej jest to wyjaśnione).
Pani zdanie jest odmienne, więc proszę powiedzieć, kiedy komunizm w “Polsce” upadł i z jakich przyczyn?
Być może już Pani o tym wcześniej pisała, lecz nie przypominam sobie.
Z szacunkiem M.
Soniu,
Nie. Nie próbowałem Cię przekonać. Ja w ogóle nie próbuję nikogo do niczego przekonać. Lenin, że na chwilę wrócę do głównego bohatera mojej rozprawki, twierdził, że “w filozofii nie wolno być bezpartyjnym” czyli – w okropnym żargonie tych strasznych ludzi – nie należy próbować być obiektywnym w myśleniu, nie należy nigdy zapominać o agitacji i propagandzie, o perswazji. Ale ja ciężko chromolę perswazję. Nie zamierzam ani Ciebie, ani nikogo innego przekonywać do czegokolwiek, bo interesuje mnie tylko prawda. Wdaję się w polemiki z powodów jak najbardziej egoistycznych, bo mnie potrzeba jak powietrza, żeby moje rozumienie prawdy wystawione było na krytykę. Zazwyczaj żadnej krytyki nie ma, tylko milczące pukanie się w czoło.
Zarzucasz mi, że moje twierdzenie, jakoby komunizm mógł istnieć “w sytuacji wolności słowa, prywatnej własności, wolnych wyborów” wynikało z “teorii, że komunizm nie zgnił w 1989 roku w Europie Wschodniej, ale ciągle tam kwitnie i rośnie w siłę”. To jest zupełne pomieszanie z poplątaniem i delikatnie mówiąc, niezupełnie uczciwe przedstawienie moich poglądów. Ale wybaczam, co innego mi pozostaje.
Twoje definicje komunizmu, nazizmu i faszyzmu, bardzo mi się podobają, choć trochę wydają mi się ahistoryczne i arbitralne. Nie mam jednak nic przeciwko normatywnemu użyciu języka. Jeśli odtąd konsekwentnie będziesz używać tych określeń w takich znaczeniach, mnie to odpowiada, będziemy zawsze wiedzieli, gdzie stoimy. Z tego jednak nie wynika wcale, żebym się z nimi zgadzał. Lenin podczas Nepu byłby według Ciebie nazistą, jeśli dobrze Cię rozumiem.
Ale ja pewnie znowu tylko mącę, taki już ze mnie mąciciel, najczarniejszy reakcjonista i zatwardziały antyk. To ja. To ja.
Panie Michale,
Na razie nie odpowiadam na Pana komentarz. Chciałbym tylko powiedzieć, że wyłapał Pan najsłuszniej pomyłkę w moim komentarzu. Ostatnie słowo powinno brzmieć: “ilościowa”.
„Gdyby komunizm był li tylko metodą, to pomiędzy Rosją a sowietami istniałaby tylko różnica ilościowa.”
Czy tak? Nie wydaje mi się, żeby to zasadniczo zmieniło uprzedni brak wynikania logicznego. Niezależnie jednak od oceny logicznej, zdanie to wydaje mi się nadal poznawczo puste, ponieważ komunizm jest Metodą, a różnica między sowietami i Rosją jest fundamentalna, aż do punktu zaprzeczenia. Postaram się jednak cierpliwie, choć z niecierpliwością, oczekiwać dalszych wyjaśnień.
Marek,
Pan Michał mówi, że komunizm przechodził różne etapy i np. miał się całkiem dobrze podczas leninowskiego NEP-u. Pani zdanie jest odmienne, więc proszę powiedzieć, kiedy komunizm w “Polsce” upadł i z jakich przyczyn?
Moim zdaniem komunizm nie tyle “upadl”, co po prostu zgnil. I nie tylko w Polsce. Na tej zgniliznie (to dobry nawoz) w Polsce urosla niezla demokracja, a w Rosji czysty, chamski faszyzm.
Roznica pomiedzy Rosja Putina i Rosja NEP-u jest taka, ze NEP byl tylko fortelem – TYMCZASOWA gra na zwloke (by odbudowac gospodarke zniszczona przez rewolucje pazdziernikowa). Trwal raptem 8 lat (od 1921 do ok. 1929 roku), a potem nastapily nacjonalizacje i kolektywizacje. Jelcynowsko-putinowski kapitalizm trwa juz w Rosji od 18 lat. Oczywiscie, jezeli Putin zmieni nagle kurs, zamknie granice i zapedzi chlopow z powrotem do kolchozow, to przyznam Michalowi racje.
Michal,
Lenin podczas Nepu byłby według Ciebie nazistą, jeśli dobrze Cię rozumiem.
Lenin podczas NEP-u byl umierajacym inwalida. Czasy NEP-u to okres zacieklej walki o wladze miedzy Trockim i Stalinem. Kiedy Trocki zostal z Rosji wygnany, NEP upadal.
Szanowna Pani,
“…w Polsce urosla niezla demokracja…”
Pani raczy sobie żartować. Ale to smutny żart.
Zeppo,
Pani raczy sobie żartować.
Byc moze twoja definicja “demokracji” jest nieco odmienna od mojej. Sa naiwni ludzie wedlug ktorych slowo “demokracja” jest synonimem takich slow jak “raj” lub “sielanka”. Tymczasem “demokracja” oznacza po prostu tyranie wiekszosci. Troche lepsza od tyranii mniejszosci. A niczego innego od tyranii na razie nie wymyslono.
Czyli wychodzi na to, że “…w Polsce urosła niezła tyrania większości…” na tej zgniliznie, jaką był – bo przecież nie jest! – komunizm.
Pani raczy żartować.
Gdybyż tylko świat był taki prosty. Gdyby tylko można było powiedzieć, że jak brak wolności słowa, brak prywatnej własności i brak wolnych wyborów, to mamy do czynienia z komunizmem, a jak brak wolności słowa i wolnych wyborów, ale prywatna własność jest tolerowana, to się nazywa nazizm, faszyzm natomiast to tylko brak wolności słowa. Gdybyż tak rzeczywiście było, to mógłbym spakować manatki i wracać do wolnej Polski, ale tak nie jest.
Uproszczenia powyższego podziału są zbyt oczywiste, by się nimi zajmować. Wszyscy wiedzą, że prywatna własność była tolerowana i przez Lenina (Nep, który on sam wprowadził w życie wobec wrogości innych bolszewików), i przez Stalina (czego najlepszym dowodem kariera Armanda Hammera). Nakładają się tu na siebie różnice między systemami totalitarnymi i autorytarnymi, przy jednoczesnym zapoznaniu podstawowego elementu, jakim musi być poszanowanie prawa; przecinają się one z klasycznymi podziałami na systemy kolektywistyczne i indywidualistyczne, zapoznając jednocześnie róznice pomiędzy tymi systemami autorytarnymi, które bronią społeczeństwa przed totalitarzymem, a tymi, które do niego prowadzą.
Nazywanie zatem generałów Pinocheta lub Franco “faszystami” jest równie śmieszne, co nazywanie “faszystą” Li Penga lub Putina; generałowie, nie będąc socjalistami nie mogli być faszystami, a Li Peng i Putin są po prostu komunistami.
Prawdziwym rozróżnikiem komunizmu, jest jego cel: panowanie nad światem. Ani Pinochet, ani Franco nigdy nad światem panować nie zamierzali. Hitler jest tu dziwnym przypadkiem, bo w moim mniemaniu jego globalne aspiracje w połączeniu z oczywistymi ograniczeniami nacjonalizmu, stały się przyczyną jego klęski. Ale też Hitler był niedoskonałym bolszewikiem.
Współczesna “Rosja” nie jest oczywiście państwem faszystowskim poza definicją Soni, jest wyłącznie pełną i świadomą kontynuacją sowietów. Współczesna Polska natomiast jest pełną, ale nieświadomą kontynuacją prlu. Wewnętrzny ograniczony samorząd, który Sonia nazywa “tyranią większości” jest bez znaczenia, ponieważ, jak przepowiedział Lenin, kiedy wybije godzina, bolszewicy znowu posiądą Polskę. W ciągu lat 80. w prlu panowała zdumiewająca wolność słowa, w tym sensie, że można było mówić, co kto chciał i publikować w podziemiu, co kto chciał; był ogromny czarny rynek, który pozwalał ludziom nie umrzeć z głodu, a często raczej dobrze się bawić. Komuniści po prostu uwolnili czarny rynek i podziemie, poniewaź dostrzegli, że ani jedno, ani drugie w niczym im nie zagraża.
Prawdę mówiąc, wiedzieli to wcześniej. Wiedzieli to z lektury obowiązkowej, z dzieł Lenina.
Czyli, rzec by można, Rosja ucierpiała podwójnie: jako pierwsza i największa ofiara bolszewizmu (największa przynajmniej do momentu zagarnięcia Chin przez Mao), a także jako państwo, którego historyczna tradycja zbrukana została skutecznie przez niedorzeczne insynuacje i teorie á la Kucharzewski. Utożsamianie bolszewii z Rosją jest nie tylko krzywdzące, przede wszystkim tragiczne, jeśli idzie o konsekwencje polityczne, niewątpliwie.
A jednak, w zestawieniu z innymi państwami opanowanymi przez komunizm, tradycja historyczna Rosji nie ucierpiała aż tak bardzo. Warto pamiętać, że przez pierwsze ćwierć wieku od pamiętnego październikowego przewrotu, utożsamianie bolszewii z Rosją nie było powszechne; niemal nikt w tym okresie nie negował, że w 1917 roku dokonało się w Rosji głębokie przewartościowanie nie tyle polityczne, co cywilizacyjne; że rewolucyjny twór Lenina i towarzyszy powstał na gruzach caratu, a nie jako jego kontynuacja. Radykalne odwrócenie pojęć nastąpiło dopiero w chwili wybuchu „wojny ojczyźnianej”, diabelskiego paktu Stalina z zachodnimi demokracjami itd. itp., a mit Rosji funkcjonującej pod ideologicznym płaszczykiem komunizmu został upowszechniony.
Podobnym, jak w przypadku Rosji, ćwierćwieczem politycznego realizmu, nie mogły się nacieszyć ludy i państwa podbite w aurze uwielbienia dla generalissimusa S. Kraje takie jak Polska, Bułgaria czy Rumunia nie mogły liczyć na równie celne i skuteczne określenie przepaści, dzielących ich przedwojenne odpowiedniki od powojennych rewolucyjnych bękartów, tak jak to miało miejsce w przypadki Rosji i sowdepii. Zrobiono (używam formy bezosobowej ze względu na ilość uczestniczących aktorów) bardzo wiele, aby owe przepaściste różnice skutecznie zamaskować. Przy czym rzecz nie dotyczyła tylko sfery semantycznej, ale przede wszystkim sfery polityczno-mentalnej.
Tej samej, która jest odpowiedzialna za uprzykrzone, od 20 lat, powtarzanie mantry o rzekomym upadku komunizmu.
Michal,
Komuniści po prostu uwolnili czarny rynek i podziemie, poniewaź dostrzegli, że ani jedno, ani drugie w niczym im nie zagraża.
Uwolnili !? A to lajdaki, a to hultaje ! Zamiast gnebic, rozstrzeliwac, zmuszac – uwolnili… Zaprawde, ich lotrostwo nie zna naprawde zadnych granic ! Oczywiscie, ta podstepna taktyka jest tylko tymczasowa, wkrotce rozpocznie sie na nowo “dokrecanie sruby”. 20 lat ? A co to 20 lat, gdy gra sie o tak wielka stawke, a mianowicie…
Prawdziwym rozróżnikiem komunizmu, jest jego cel: panowanie nad światem.
Pierwszym komunista byl wiec Aleksander Wielki… Nic dziwnego, ze zainteresowal sie nim sam Oliver Stone. Obok portretow Fidela Castro i Hugo Chaveza, nakrecil tez kiedys obraz o Aleksandrze Macedonskim, ktory rowniez twierdzil ze nikogo nie “podbija”, a jedynie “wyzwala” wszystkie narody spod tyranii perskiej…
“Jako na matki odejście się żali
Mała dziecina, tak ja płaczu bliski”