Odpowiedź na Ankietę ukrainną
1. Od wielu tygodni trwały demonstracyjne przygotowania sowieckiej Rosji do inwazji na równie sowiecką Ukrainę. Przygotowania w żadnym razie nie były kamuflowane. Komunistyczny prezydent Xi prosił jedynie Putina o niezakłócanie igrzysk; przywódca sowieckich liberałów Żirinowski jeszcze w grudniu zapowiadał: „wejdziemy do was 22 lutego”. Jak interpretować tę niewątpliwą „teatralność” wojennych przygotowań?
W obecnej sytuacji próba oceny wydarzeń na Ukrainie będzie obarczona znacznym ryzykiem błędu. Mgła wojny, jak mawiają niektórzy komentatorzy, a właściwie mgła sowieckiej dezinformacji zaciera prawdziwy obraz i prowokuje do snucia mniej lub bardziej prawdopodobnych teorii. Poniższe nie będzie więc analizą, a tylko przymiarką do uporządkowania treści, które docierają z terenów objętych działaniami Kremla.
Ostentacja przygotowań do wojny wydawała mi się sposobem zademonstrowania przez Putina całkowitej niemocy politycznej, militarnej i moralnej szeroko rozumianego Zachodu. Niezdolność konsolidacji i spójnego działania NATO i EU wobec gromadzenia sowieckich sił wzdłuż granicy z Ukrainą była przez ostatnie dwa miesiące kompromitująca dla tych organizacji i już samo to mogło być celem Putina. Podziały wzdłuż indywidualnych interesów zostały ukazane w jaskrawym świetle. Rozłam pomiędzy USA i Niemcami w obliczu potencjalnego konfliktu z ChRL pokazał słabość, a wręcz faktyczny rozpad NATO. Manewr kremlowskich decydentów wydawał się ostatecznym zamknięciem nepowskiej operacji zapoczątkowanej przez Gorbaczowa w połowie lat 80-tych. Koniec z „odwilżą”, koniec z farsą „upadku” komunizmu, koniec z grą pozorów, teraz nastąpi powrót do dawnej polityki w stylu stalinowskim. Moment takiej zmiany wydaje się idealnie dobrany. Rozkład i degeneracja cywilizacji zachodniej prowokuje do lekkiego pchnięcia tej zdewastowanej konstrukcji i obserwacji ostatecznej destrukcji. Ale do osiągnięcia tych celów operacja militarna w skali obserwowanej obecnie na Ukrainie wydaje się strzelaniem z działa do muchy. W świetle powyższych, hipotetycznych zamiarów, jest to manewr zupełnie niezrozumiały.
2. Biorąc pod uwagę dość oczywistą polityczną spolegliwość Ukrainy wobec wschodniego sąsiada, jaki mógł być powód narodzenia się w głowach sowieckich strategów idei inwazji?
Jest to kolejne pytanie, na które odpowiedź siłą rzeczy może mieć wyłącznie formę niepopartej dowodami hipotezy. Najbardziej prawdopodobne wydają się sugestie pojawiające się na forum WP, o tzw deputinizacji, czyli nadchodzącej zmianie na Kremlu i kolejnej „odwilży”, czyli prowokacji mającej na celu otwarcie Zachodu na finansowe, technologiczne i gospodarcze potrzeby sowieckiego państwa. A zatem realne cele inwazji byłyby całkowicie sprzeczne z tymi, które wydawały się aktualne jeszcze podczas przygotowań do niej. To jest właśnie trudność w interpretacji, o której pisałem powyżej.
3. Demonstracyjny atak na „suwerenne i demokratyczne państwo ukraińskie”, jak to oceniają zachodni politycy, musiał spowodować konflikt w stosunkach pomiędzy „Rosją” Putina a tak zwanym Zachodem. Dlaczego Kreml zdecydował się na ten krok?
Jeżeli teoria o deputinizacji i „odwilży” jest trafna, to konflikt z Zachodem jest tu elementem koniecznym. Eskalacja napięcia, działania prowokujące do rozpowszechniania poglądów o szaleństwie kremlowskiego władcy, okrucieństwo wobec ofiar, ataki na cele cywilne, to wszystko budowałoby atmosferę oburzenia i oczekiwania (bo nie wymuszenia przecież) zmiany przynoszącej rozładowanie konfliktu i „normalizację” rozumianą według definicji Jurija Bezmienowa. Im większy szok na Zachodzie wywołany brutalnym atakiem, tym silniejsze oczekiwania westchnienia ulgi. Oczywiście według zachodnich norm politycznych takie działania nie mieszczą się w głowie. Mi samemu nadal ciężko jest uwierzyć, że celem inwazji na Afganistan w 1979 roku miała być jedynie demonstracja słabości, ale czy sam „upadek” komunizmu byłby zrozumiały, gdyby stosować niebolszewicką logikę?
Oczywiście za chwilę może się okazać, że celem inwazji jest jednak całkowita, militarna destrukcja struktur ukraińskiego sąsiada i powyższe dywagacje stracą sens. Teraz jednak, 28. 02. 2022. ta teoria wydaje się jedyną sensowną, zwłaszcza, jeśli przeanalizuje się dochodzące z obszarów objętych działaniami strzępy informacji, o czym poniżej.
4. Co stanowi cel działań wojennych?
Jeśli przyjrzeć się sposobowi przeprowadzania operacji militarnej przez sowiecką armię, to w oczy rzuca się zastanawiający (przy takiej dysproporcji sił) brak skuteczności. Pierwsze godziny ataku, nawała artylerii rakietowej i działania lotnictwa taktycznego powinny całkowicie wyeliminować ukraińską obronę przeciwlotniczą i lotnictwo (przede wszystkim myśliwskie). Tymczasem do dziś sowieckie operacje lotnicze nadal są odpierane i podobno dochodzi ciągle do starć w powietrzu z ukraińskimi Migami i Suchojami. Nie udało się zdobyć z marszu głównych miast. Kijów ciągle się broni, Charków, mimo oblężenia także pozostaje w rękach Ukraińców. Ciekawym przypadkiem jest atak sowieckich doborowych oddziałów specjalnych na lotnisko w Hostomlu niedaleko Kijowa. Desant został przeprowadzony bez jakiegokolwiek wsparcia regularnej armii. Uzbrojone w lekką broń oddziały spadochronowe po zajęciu lotniska były osamotnione i zostały rozbite przez amię ukraińską, a operacja poniosła spektakularną klęskę, niczym atak „czerwonych diabłów” Montgomery’ego pod Arnhem. Zadziwiający błąd taktyczny, biorąc pod uwagę wcześniejszą skalę przygotowań. Stopniowo pojawiają się opinie o rozkładzie w sowieckich szeregach, demoralizacji, dezercjach. Dużą popularność i falę memów wywołała plotka o przejęciu sowieckiego czołgu przez Cyganów gdzieś na wschodnim kierunku natarcia. Wszystkie te doniesienia sprawiają wrażenie słabości i nieskuteczności najeźdźców, co w zestawieniu ze skalą przygotowań i jakością zgromadzonych wojsk wygląda dość zaskakująco. Czy zatem cała operacja ma być inscenizacją pod kolejną „pierestrojkę”?
Ciężko stwierdzić, na ile ten obraz jest odzwierciedleniem rzeczywistej sytuacji, a na ile obserwatorzy ulegają operacjom dezinformującym. Na tym polega trudność w komentowaniu na żywo tego typu wydarzeń i to, co dziś wydaje się pewnikiem, jutro może zostać zdyskredytowane przez nowe doniesienia.
5. Jaki może być ich dalekosiężny efekt?
W tym miejscu muszę powstrzymać pokusę snucia domysłów. Nie należy ufać prognozom. Zwłaszcza, jeśli dotyczą przyszłości.