prl czy coś gorszego? <br>VI Ankieta Wydawnictwa Podziemnego
1. Jaka jest natura współczesnego państwa polskiego? Czy jest to państwo suwerenne? Czy jest to niepodległa Polska?
Współczesne państwo polskie z jednej strony odwołuje się do zmitologizowanej II Rzeczpospolitej, wolnej, niepodległej, pełnej swobód obywatelskich i wielkich osiągnięć gospodarczych, a także legendy opatrznościowego ojca narodu – Piłsudskiego, a z drugiej kokietuje Zachód, robiąc – partykularnie – interesy na Wschodzie. Nie jest państwem suwerennym, nawet nie ma takich ambicji, a niepodległość, która przeszła do lamusa, jest jedynie deklaratywna. Państwo przypomina kreatywną wydmuszkę, która w zależności od potrzeb może stać się wszystkim, to jak uniwersalny rekwizyt. Zmienność, tymczasowość, niejednoznaczność uniemożliwiają spójne działania w perspektywie długoterminowej i jednocześnie rozmywają polityczną odpowiedzialność. Społeczeństwo w chocholim tańcu chętnie rezygnuje z wolności na rzecz rozbuchanej konsumpcji i iluzorycznego poczucia bezpieczeństwa. Emocje zastępują myślenie, szybki zysk, pieniądze – etykę, a wszelkie instytucje państwowe i idee wypaczają się, stając się własnymi karykaturami. Taki rodzaj polskiego wirusa, który wszystko spotworzy.
2. Czy po upływie 30 lat, jest to nadal państwowo-prawna kontynuacja polskiej rzeczpospolitej ludowej czy raczej definitywne zerwanie z prl-em? Czy zmienił Pan zdanie w tej kwestii w ostatnich 30 latach?
W zakresie faktów jest to kontynuacja PRL, w zakresie deklaracji – zerwanie. I aby to przypieczętować, najprawdopodobniej rocznica pierwszych „wolnych” wyborów z 4 czerwca 1989 zostanie niedługo ogłoszona nowym świętem narodowym. Ostatnie lata coraz wyraźniej obnażają, że żadnego zerwania z PRL-em nie było. Nikt się z tym nie kryje, uznając – nie bez racji – że już nie ma takiej potrzeby, bo polska pamięć zbiorowa jest bardzo ulotna. Polacy czują naturalną niechęć do czytania, rozwoju intelektualnego, zdobywania wiedzy, myślenia, doskonalenia się. Wysiłek intelektualny jest źle widziany, bo przecież Polak rodzi się i wie(!), więc nic nie musi. Niedojrzałość obok karykaturalnej deformacji rzeczywistości to nasze dwa sztandarowe produkty, którymi możemy obdarzyć cały świat.
3. Jeżeli kontynuacja, to czy w istotnych elementach dałoby się zauważyć zalążek przyszłej państwowości polskiej? Jeżeli zerwanie, to na czym ono polegało?
„Powrót do polskiej państwowości próbuje się osiągnąć na drodze faszyzacji kraju” – każdy wyraz w tym zdaniu można by wziąć w cudzysłów albo dowolnie wymienić na inny. Deklaratywna próba odwołania się do chrześcijańskich korzeni, tradycji walk niepodległościowych, postaw patriotycznych, bohaterskich żołnierzy wyklętych nie łączy, tylko dzieli społeczeństwo. Straszne to i śmieszne, bo w tę wydmuszkę nie da się tchnąć samodzielnego życia – sprostytuowane wartości nie mają takiej mocy, a z drugiej strony potężna fala globalizacji niweczy tego typu wysiłki. Przypomina to swoisty dance macabre.
4. Czy uporczywe obstawanie przy terminie „prl” w sytuacji, w której 99% społeczeństwa uważa, że żyje w Wolnej Polsce, nie powoduje nieuchronnej konfuzji semantycznej?
Myślę, że prl i Wolna Polska to jedynie dwie odmienne narracje, mające więcej wspólnego z fikcją literacką niż z rzeczywistością, która jak wyrzut sumienia spychana jest do podświadomości i niepokoi jedynie w sennych majakach.
5. Na jaką ocenę zasługuje to coś, w czym żyjemy współcześnie? Jest lepiej? Nie da się zaobserwować istotnych zmian? Jest zdecydowanie gorzej?
Jest lepiej, bo rozwój cywilizacji technicznej…
Bez zmian pozostają nasze stałe narodowe cechy i relacja: arogancka, cyniczna władza – ogłupiałe, zdziecinniałe społeczeństwo.
Jest zdecydowanie gorzej, bo uniwersalne wartości stają się antywartościami.
6. Czy istnieje możliwość, że współczesna nam forma państwowości polskiej jest groźniejsza nawet niż prl?
Groźniejsza o tyle, o ile ma więcej twarzy. Kiedyś wróg był jasno, w odczuciu społecznym, zdefiniowany, a teraz nadmiar masek stępia ostrość widzenia.
7. Czy można rozważać naturę tego tworu w oderwaniu od międzynarodowego kontekstu? Jeżeli nie, jak podjąć debatę na temat szerszych implikacji politycznych w Europie i na świecie?
Nie, nie można.
Należy opisywać rzeczywistość, unikając pułapek nowoczesnej frazeologii, czyli warto by najpierw podjąć próbę oczyszczenia języka.