Zamknij
Andrzej Dajewski

Przeciwko zakłamywaniu i niedorzecznościom

11 grudnia 2017 |Andrzej Dajewski, Ósmy krąg Aleksandra Ściosa, Polemiki i wątki
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2017/12/11/przeciwko-zaklamywaniu-i-niedorzecznosciom/

Niezwykle trudno jest dziś spotkać Polaka, który nie traktuje „nowego, wspaniałego peerelu” – oczywistej kontynuacji tworu stworzonego 73 lata temu na powojennych gruzach wolnej Polski – jako własnego państwa i w mniejszym bądź większym stopniu nie identyfikuje się z nim, jako swoją niepodległą ojczyzną. Tym cenniejszym wydaje się być przekaz, który tę fatalną postawę podważa. Przekaz głoszący, że tzw. III RP „podtrzymuje historyczną i personalną spuściznę” poprzedniej odsłony peerelu, będąc niczym innym jak „komunistyczną hybrydą” – wynikiem „»wielkiej inscenizacji« tzw. transformacji ustrojowej”, której fundamentem jest komunistyczne kłamstwo: fałszywy upadek komunizmu – dezinformacja i prowokacja jednocześnie. Wydaje się też, że jest to dostateczny powód do zainteresowania się nim i skomentowania go na antybolszewickiej witrynie.

Twierdzenia, które przytoczyłem powyżej, zawarte są w nowej książce Aleksandra Ściosa pod tytułem „Nudis Verbis – przeciwko mitom” [1], w szczególności zaś we wstępie, w którym autor książki wyjaśnia czytelnikowi dlaczego ją napisał. Jej zasadniczą zawartość stanowi wybór tekstów Ściosa z lat 2014-2017, opublikowanych wcześniej na jego blogu (tekst kończący książkę pochodzi z 2010 roku, zaś fragment jednej z poprzednich książek Ściosa „Antykomunizm – broń utracona”, z 2013 roku). Mackiewiczowski tytuł, częste odwoływanie się przez autora do spuścizny Józefa Mackiewicza poprzez cytowanie i komentowanie fragmentów jego dzieł literackich i publicystyki, a także powoływanie się na postawę polityczną Mackiewicza, służą Ściosowi do oparcia na nich własnych tez politycznych. Tezy te, prezentowane przez niego publicznie co najmniej od 10 lat, były już wielokrotnie omawiane i dyskutowane na stronie internetowej Wydawnictwa Podziemnego [2]. W szczególności, zrecenzowany został jeden z tekstów Ściosa z sierpnia 2015 roku, należący do cyklu zapożyczającego tytuły od artykułu Józefa Mackiewicza zatytułowanego „Nudis Verbis”, opublikowanego w emigracyjnym czasopiśmie „Lwów i Wilno” w dwóch częściach, w 1947 i 1948 roku. W recenzji tej, Michał Bąkowski trafnie przewidział, że cykl Ściosa zaowocuje jego nową książką o takim właśnie tytule. Ponieważ tekst ten, traktujący o poglądach wyrażanych przez Ściosa w odniesieniu do tego co pisał oraz prywatnie wyrażał Józef Mackiewicz, wydaje mi się dostatecznie dobrze prezentować  zasadnicze różnice pomiędzy tezami Ściosa a tezami Mackiewicza, postanowiłem odnieść się przede wszystkim do kwestii programowych, zawartych w „Nudis Verbis – przeciwko mitom”. Nie będę jednak w stanie, a i nie chcę tego wcale robić, uniknąć zestawienia jego poglądów z poglądami Mackiewicza. Z góry zatem przepraszam Szanownego Czytelnika za powtarzanie niektórych uwag, zawartych we wspomnianej powyżej recenzji.

Określając we wstępie do swojej książki aktualną rzeczywistość polską jako „fałsz państwowości skażonej okupacją komunistyczną”, Ścios zwraca też uwagę na istotną przemianę, jaka dokonała się w społeczeństwie polskim, w efekcie zaakceptowania przezeń komunistycznego kłamstwa. Jak stwierdza: „do faktycznej akceptacji, a w konsekwencji do legalizacji komunizmu, wystarczył tylko jeden czynnik – rezygnacja z podstawowej dychotomii My-Oni i wyzbycie świadomości, że komunizm jest tworem całkowicie obcym i wrogim polskości”. W związku z tym, nawołuje swoich czytelników do przyjęcia postawy przeciwnej do tak określonej, a zgodnej z tą, do której nakłaniał Józef Mackiewicz i której nieodzownym warunkiem przyjęcia jest „przeprowadzenie »kanciastej« granicy pomiędzy pojęciami”. Po przeczytaniu wstępu, jakkolwiek nie wolnego od zasadniczo obcych Mackiewiczowi narodowych emocji, czytelnik mógłby sądzić, że Aleksander Ścios zdecydowanie odrzuca dzisiejszą peerelowską łżeczywistość, którą tak trafnie wcześniej zdefiniował. Powoływanie się przez Ściosa na fundamentalne hasło Mackiewicza: „żadnej współpracy z bolszewikami!” sugerowałoby również, że nie interesują go kwestie związane z tzw. życiem politycznym „komunistycznej hybrydy”. Aktywne uczestnictwo w nim, nie tylko bowiem legalizuje i uwiarygodnia ten bolszewicki twór, ale także go wzmacnia. Bardzo by się jednak pomylił ten, kto by sądził, że Ścios traktuje polityczne „gry i zabawy” peerelu jako element prowokacji, której istotą jest wspieranie bolszewików i utrzymywanie ich tworu – fikcji wolnego państwa polskiego, i którą należy bezwzględnie odrzucić.

Książka Ściosa, w dalszej części, pełna jest odniesień i uwag dotyczących pozycji międzynarodowej w jakiej tzw. III RP obecnie się znajduje a także polityki wewnętrznej, prowadzonej przez zarządzających ową kontynuacją peerelu. Ścios niejednokrotnie nazywa ją Polską, dając tym samym do zrozumienia – wbrew temu co sam twierdzi – że jest to domena narodowa Polaków. W tym kontekście, interesują go dwie kwestie, którym poświęca główne rozdziały swojej książki i które określa jako dwa podstawowe błędy, popełniane przez „środowisko patriotyczne”, starające się wpływać na polityczne oblicze owego „fałszu państwowości”, aktualnie, od dwóch lat, to oblicze bezpośrednio kreujące (robiło to już trzykrotnie w latach wcześniejszych). Według niego, środowisko to powinno niezwłocznie zaprzestać praktykowania mitów „»georealizmu« i »demokracji III RP«”, bowiem mity te „zagradzają nam drogę do wolnej Rzeczypospolitej”. Tym samym najwyraźniej uważa, że możliwe jest uczynienie wolnego państwa z komunistycznego tworu, w wyniku odpowiedniego wpływu na jego politykę przez tych, którzy na współpracę z bolszewikami swego czasu poszli oraz tych, którzy do nich później dołączyli. W „III RP” nie istnieje bowiem żadne, liczące się „środowisko patriotyczne”, które nie zaakceptowałoby komunistycznego tworu i nie dążyłoby bądź nie dąży do uczestnictwa w jego strukturach. Ściosowi nie chodzi więc o to, aby „komunistyczną hybrydę” w całości, radykalnie odrzucić, podobnie jak Mackiewicz odrzucał wszystkie komunistyczne „państwowości”, lecz o to, aby uczestnicząc w jej instytucjach, przestać popełniać błędy na które wskazuje.

W tym miejscu należy przedstawić sposób, w jaki Ścios dokonuje interpretacji cytowanych przez siebie tez Mackiewicza.  Autor „Nudis Verbis – przeciwko mitom” deklarując, że odwołuje się do „Nudis Verbis” Mackiewicza: „ponieważ nie ma w polskiej literaturze politycznej rzeczy równie doskonałych i uniwersalnych dla opisania naszej obecnej sytuacji”, w istotnych kwestiach przykrawa (nawiązując do jego publicystycznego pseudonimu, można by rzec „przyciosuje”) tezy Mackiewicza tak, aby pasowały mu do jego własnych poglądów. Cytując Mackiewicza, przypisuje mu poglądy wręcz przeciwne do tych jakie Mackiewicz w rzeczywistości wyrażał (a robił to bardzo klarownie), oraz takie których Mackiewicz nigdy nie wyrażał. W szczególności, dotyczy to niezwykle ważnej dla Mackiewicza, kwestii „Rosja a Sowiety”. Mackiewicz, wielokrotnie wyrażał pogląd, że Sowiety nie powinny być utożsamiane z Rosją sprzed bolszewickiego przewrotu, podkreślając i uzasadniając to, że w swojej istocie są jej przeciwieństwem. Jestem głęboko przekonany o tym, że na tej samej podstawie, nigdy nie nazwałby też Rosją obecnego tworu sowieckiego, który używa tej nazwy. Prezentując zdanie z gruntu przeciwne oraz nie wyjaśniając czytelnikowi zasadniczej różnicy semantycznej, Ścios cytuje autora „Zwycięstwa prowokacji”, po czym natychmiast zamieszcza własne twierdzenia, z których wprost wynika, że Rosja i Sowiety to jedno i to samo. Oto przykład: Ścios cytuje Mackiewicza: „Katastrofa, to nie śmierć połowy ludzkości w wojnie atomowej. Katastrofa, to życie całej ludzkości pod panowaniem ustroju komunistycznego”. Natychmiast po tym cytacie stwierdza od siebie: „określenie »ustrój komunistyczny« wolno dziś zastąpić »rosyjskim mirem«”, w dalszym zdaniu jeszcze dodając: „dlatego w perspektywie Mackiewicza dopiero dzień upadku Rosji, stanie się triumfem wolności”. Innym przykładem jest następujące zdanie Ściosa: „Gdy Józef Mackiewicz pisał, że »okupacja niemiecka zrobiła z nas bohaterów, okupacja sowiecka robi z nas gówno« – chciał podkreślić tę właśnie, najbardziej nieludzką cechę rosyjskiej dominacji”. Taka oto jest interpretacja Mackiewicza przez Ściosa, który ponadto, w swojej książce niejednokrotnie utożsamia powojenną okupację sowiecką z okupacją rosyjską.

Ktoś mógłby pomyśleć, że Ścios odnosi się wyłącznie do dzisiejszej „Rosji” – przedmiotu jawnie sprawowanej władzy komunistów (aktualnie czekistów) i to tylko ją utożsamia z Rosją. Są to jednak, u swoich podstaw, wciąż te same Sowiety co 30 lat temu. „Upadek komunizmu” w ZSRS w roku 1991 to jeden z kamieni milowych „oszustwa pierestrojki” i Ścios ten fakt uznaje. Pisze o dzisiejszej „Rosji” jako komunistycznym tworze – kontynuacji ZSRS oraz o władających nim kremlowskich czekistach-siłownikach, których najskuteczniejszą bronią jest dezinformacja. Powołuje się na tezy Golicyna odnośnie istoty sowieckiej dezinformacji, zawarte w jego książce „New Lies for Old”. Uznając je, powinien zatem odrzucić tę dezinformację i określać dzisiejszą „Rosję” jako Sowiety, zgodnie z naturą tego tworu. Nie wyjaśniając różnic w poglądach swoich i Mackiewicza na tę kwestię, utożsamia jednak Sowiety z Rosją, uzasadniając to cytatami z Mackiewicza i przypisując mu poglądy, których nie wyrażał. Przechodzi do porządku dziennego nad oczywistymi sprzecznościami i zakłamuje poglądy Mackiewicza.

Ścios nie chce patrzeć dalej, niż poza czubek narodowego nosa. Komunizm jest dla niego złem, lecz przede wszystkim dlatego, że ma swój wpływ na „sprawę polską”. To, że stanowi zagrożenie ogólnoświatowe i jako takie obejmuje Polaków, mało go już zajmuje. Pisząc, że „tylko USA mogą pokonać Rosję i Chiny – dwa komunistyczne twory dążące do władzy nad światem” robi to tylko w odniesieniu do swoich propozycji szukania sojuszników dla peerelowskiej, „komunistycznej hybrydy”. Szerszy kontekst go nie interesuje, nie rozwija tematu dążenia komunizmu do panowania nad całym światem.

W części książki poświęconej „georealizmowi”, jako aktualnego wroga Polaków i państwowości polskiej, na równi z „Rosją”, Ścios uznaje Niemcy. Jak stwierdza: „historycznym dążeniem tych państw jest ustanowienie na Wiśle granicy rosyjsko-niemieckiej i wymazanie Polski z mapy świata”. Nie odnosi się jednak do kwestii, jak to się ma do peerelowskiej „hybrydy”, tworu sowieckiego zarządzanego przez czekistów oraz do powojennych Niemiec, które stanowią dziś najbardziej znaczący element UE, pędem zmierzającej ku bolszewickiej „świetlanej przyszłości” (oceniając skutki komunistycznej „jesieni ludów”, można by określić dzisiejsze, zjednoczone Niemcy oraz dzisiejszą, zjednoczoną Europę jako „zjednoczone z komunizmem”). Bardziej niż odrzucenie ”komunistycznej hybrydy”, zajmuje go jej pozycja w świecie narodów. Postrzega rzecz tak: „Polska nie potrzebuje bowiem – ani Rosji ani Niemiec. (…) Doświadczenia historyczne aż nadto udowadniają, że budowanie dobrosąsiedzkich relacji z tymi państwami musi być skazane na klęskę. Podejmowane po 1989 roku próby prowadzenia takiej polityki są wyrazem skrajnego infantylizmu i nieznajomości historii”. W tym przypadku, kontekstu komunistycznego nie chce dostrzec, interesuje go tylko kontekst narodowy. Fundamenty swoich tez zbudował bowiem Ścios w optyce narodowo-patriotycznej, wytwarzającej wykrzywiony obraz rzeczywistości. W tej optyce, nieważne albo mniej ważne jest to, że naród jest zniewolony przez komunizm, od tego czy inne narody – w tym takie, które są równie zniewolone – mu zagrażają. W efekcie tego, Ścios praktykuje nie lepszy „georealizm” niż ci, których krytykuje. Jest to w istocie: polrealizm. Przypomnieć wypada, że za najgorszy z nacjonalizmów, Józef Mackiewicz uważał nacjonał-komunizm. Czy nie z nim mamy dziś do czynienia?

W części książki poświęconej „mitologii demokracji”, Ścios koncentruje się na kwestii podziału „My-Oni”. Powołując się na Mackiewicza, pisze o potrzebie stworzenia takiego podziału, celem określenia i wykluczenia „Onych” z dyskursu politycznego oraz z narodowej wspólnoty. Ma tu na myśli tych, którzy stworzyli „komunistyczną hybrydę”, podtrzymują ją oraz stoją na przeciwnym biegunie politycznym dzisiejszego peerelu, w odniesieniu do „środowiska patriotycznego”. W tym miejscu należy jednak podkreślić fakt, że ową „komunistyczną hybrydę” współtworzyli i współtworzą od lat „Nasi” – to samo „środowisko patriotyczne”, do którego Ścios się odwołuje i które przeciwstawia „Onym”. Jest wobec niego krytyczny, zarzuca mu wspomnianą „mitologię demokracji”, która umożliwia „Onym” pełne uczestnictwo w życiu politycznym peerelu#2 oraz propagowanie ich kłamstw, nie chce jednak dostrzec jego niezwykle istotnej roli w wykreowaniu i trwaniu peerelu. Nie chce też dostrzec, że wynika to z logiki systemu, że tak właśnie został on zaprojektowany, aby w pełni i ostatecznie zintegrować wszystkich Polaków z komunizmem. W tym, przede wszystkim, „środowisko patriotyczne”.

Ścios niemal wyłącznie zajmuje się sprawami związanymi z bieżącym bytem „komunistycznej hybrydy”. Utożsamiając ją z Polską, pisze o „bezpieczeństwie Polski”, „polskich służbach”, „wrogich Polsce ośrodkach”, „rządzącej Polską grupie”, „tworzeniu negatywnego wizerunku Polski na arenie międzynarodowej”, „osłabieniu pozycji negocjacyjnej Polski” i tak dalej. Jak to już zostało słusznie stwierdzone, Ścios „jest zanurzony bez reszty w prlu”. Nic nie wskazuje, aby miało się to kiedykolwiek zmienić, pomimo stwierdzeń autora „Nudis Verbis – przeciwko mitom”, że „III RP”: „posiada fasadowe cechy parlamentaryzmu”, „celebruje mitologię karty wyborczej”, zaś „zza tej fasady działają prawdziwi decydenci”. Ścios nawołuje do stworzenia „opozycji antysystemowej”, lecz gdy nadchodzą kolejne „wybory”, nie widzi alternatywy – namawia do czynnego uczestnictwa w nich [3]. Czy nie czyni tak dlatego, że sam czynnie wspiera struktury tego tworu i gra rolę w jego politycznym spektaklu? Tematy, które często porusza na swoim blogu: peerelowskie „służby”, peerelowskie „bezpieczeństwo państwowe”, „Polska a NATO” oraz prezentowana przy tej okazji wiedza, według mnie sugerują, że może być w te sprawy osobiście zaangażowany, na stosownym „stanowisku rządowym”, czy też będąc „ministerialnym ekspertem”, że zdaje się brać udział w owym „fałszu państwowości”. W rezultacie przyjęcia takiej postawy popada w sprzeczność z samym sobą: „nie chce, ale musi”. Przywołuje na przykład Mackiewicza: „my musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu!”, po czym dodaje od siebie: „to państwo musi upaść, z jego mediami, instytucjami i samozwańczymi elitami”. Lecz zajmują go kwestie bezpieczeństwa, służb specjalnych i militarnych sojuszy tego właśnie „państwa” oraz namawia innych, aby brali udział w jego „wyborach”. Popada w niedorzeczności.

Komunizm jest zarazą której, jak każdej zarazie, ulegają przede wszystkim ofiary nieodporne, słabe. Lecz ma też cechę szczególną. Potrafi oszukać i wykorzystać także tych, którzy zdają się dobrze wiedzieć czym naprawdę jest i jak się przed nim bronić – deklarują swój antykomunizm. Nie oznacza to, że ofiara musi zmienić swoje postrzeganie komunizmu. Wystarczy, aby uległa jego prowokacji, z jakiegoś powodu dała się wciągnąć w spreparowaną przez komunistów rozgrywkę i, nieświadoma tego w pełni, w ten sposób działała na ich korzyść. Przez lata swojego rozprzestrzeniania się, dostosowywania do warunków, taktycznego zmieniania oblicza i wykorzystywania każdej dogodnej możliwości, komunizm wypracował metody, służące mu do neutralizacji i do wykorzystywania swoich wrogów. Wykorzystując ich słabości, potrafi stworzyć warunki, które mu to umożliwiają. Dla Polaków oraz ich bliższych i dalszych sąsiadów z komunistycznego kręgu, a także – a może przede wszystkim – dla społeczeństw tzw. wolnego świata, warunki te stworzyła, zwycięska dla komunistów, prowokacja „upadku komunizmu” oraz jej efekt w postaci „komunistycznych hybryd”. Nawet jeśli na początku ktoś dostrzegał tę prowokację, wystarczyło aby w pewnym momencie, kierując się na przykład motywami narodowo-patriotycznymi, dał się w nią wciągnąć i na nią przystał (choćby zrobił to, w swoim mniemaniu, tylko taktycznie), aby stał się jej ofiarą i zaczął działać na korzyść komunizmu. Wobec komunizmu skuteczna jest bowiem tylko jedna taktyka, którą należy mu przeciwstawić: odrzucenie go i jego instytucji w całości, niezależnie od tego, jaką mają formę. Dopiero wówczas, można próbować zrozumieć rzeczywistość i starać się go pokonać. Uświadomienie sobie i zrozumienie tego faktu jest, moim zdaniem, konieczne, aby wydobyć się z bagna „fatalnej fikcji”, którą już dawno temu zdefiniował Józef Mackiewicz w odniesieniu do bolszewizmu: „wierzymy i widzimy tylko to, co chcemy, a nie to, co jest zgodne z rzeczywistością”. Aleksander Ścios tego niestety nie chce dostrzec.

Jeśli komuś naprawdę zależy na wolnej Polsce, powinien zdecydowanie i konsekwentnie, odrzucić „nowy, wspaniały peerel”, przede wszystkim zaś, zaprzestać czynnego udziału w jego instytucjach. Tym bardziej, jeśli twierdzi, że są to struktury komunistyczne oraz, że polski antykomunizm nie istnieje i niezbędne jest odbudowanie go.

_______

[1] Aleksander Ścios, Nudis Verbis – przeciwko mitom, Wydawnictwo Prohibita, Warszawa 2017.

[2] http://wydawnictwopodziemne.com/category/polemiki-i-watki/osmy-krag-aleksandra-sciosa-polemiki-i-watki/

[3] https://bezdekretu.blogspot.com/2015/10/aksamitna-zdrada.html?showComment=1444844075024#c3786744130267561785

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2017/12/11/przeciwko-zaklamywaniu-i-niedorzecznosciom/
Kategorie: Andrzej Dajewski, Ósmy krąg Aleksandra Ściosa, Polemiki i wątki
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2017/12/11/przeciwko-zaklamywaniu-i-niedorzecznosciom/