Zamknij
Michał Bąkowski

Czerń zagłady. Część I. Snyder o źródłach Holocaustu

28 października 2015 |Michał Bąkowski, Timothy Snyder – paradoksalny historyk
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2015/10/28/czern-zaglady-czesc-i-snyder-o-zrodlach-holocaustu/

Hitlerowska wizja świata

W świecie Hitlera natura i polityka były jednym i tym samym. Prawo dżungli było jedynym prawem. Formy życia w bezustannej walce zdobywają przewagę i władzę, a wówczas eksterminują pokonane formy: polityka to natura, a natura to walka. Tak Timothy Snyder otwiera swoją nową książkę, pt. „Black Earth. Holocaust as History and Warning”*. Hitler nie był odosobniony w swym myśleniu. Nie inaczej myślał Herbert Spencer, dając wolnemu rynkowi „prawo” do zniszczenia słabszego; podobnie myśleli marksiści-leniniści, doszukując się w walce klas „naukowej” podstawy dla determinizmu historycznego. A jednak w ich wypadku była przynajmniej mowa o jakimś „dobru”; o dobrobycie i wzroście gospodarczym w wypadku Spencera, bądź też o „sprawiedliwości społecznej” czy „zwycięstwie proletariatu”, nawet jeżeli te „dobra” nie mają nic wspólnego z Dobrem. W oczach Hitlera walka nie była metaforą. Jedyną rzeczywistością były dla niego rasy i rasy musiały walczyć bez końca. Rasa ma obowiązek objąć w posiadanie wszystko wokół, by zachować się na przyszłość, do przyszłej walki. Skazą w tak rozumianej naturze był Żyd. Żyd wmówił ludziom, że są ponad zwierzętami, że walka nie jest jedynym wyjściem, bo sam bał się walki. Każda idea jest „żydowska” bo uniwersalna. Wszystko co ponad-rasowe jest nienaturalne, jest żydowskie, jest skazą. Świat natury jest podzielony na rasy, ale Żydzi rasą nie są; są antyrasą lub nie-rasą, bo odrzucili najgłębsze wołanie do podboju. W zamian chcą podbić świat przy pomocy uniwersalnych idej, które odwracają rasy od naturalnej walki. Jedyną moralnością jest solidarność ze swą rasą, każda etyka to błąd. To co nie jest rasowe jest żydowskie. Wszystko co abstrakcyjne, ponad rasą, np. państwo czy rząd, religie czy ideologie – to żydostwo. W naturze nie ma państw, nie ma nawet narodów, są tylko walczące rasy.

Snyder wskazuje, że w pierwszej połowie ubiegłego wieku nie były to poglądy aż tak nie z tej ziemi, jak może się dziś wydawać. Niemcy zwłaszcza byli pod wpływem klęski Wielkiej Wojny. W oczach Hitlera, Niemcy tę wojnę wygrały, zajęły mitycznie żyzną Ukrainę, a pomimo to zwycięzcy zostali zagłodzeni przez blokadę „żydowsko-brytyjską”. Hitler zdołał zjednoczyć dwie potężne, choć przeciwstawne siły XX wieku: kolonializm i antykolonializm. Niemcy jako kolonialiści, mieli zagłodzić niższe rasy i zabrać ich ziemię, a jednocześnie jako anty-kolonialiści, mieli zniszczyć Żydów i wyzwolić świat od tyranii ich powszechnych idej. W świecie Hitlera było miejsce tylko dla jednej prostej anty-idei: ludzie są zwierzętami, natura to walka, wszystko inne jest „żydowskim kłamstwem”. Paradoks tej „idei” polega na tym, że zazwyczaj widzi się Hitlera jako agenta „niemieckiego porządku”, gdy jego celem był chaos i anarchia, w której potężni Arianie zanurzą się w orgii krwi pod wodzą führera i wykażą swą wyższość rasy panów. Osobiście uważałem go zawsze za nacjonalistę, etatystę, socjalistę i leninistę. Z wyjątkiem tej ostatniej laurki, Snyder zachwiał mym przekonaniem.

Hitler, pisze Snyder, brał za wzór podbój i kolonizację Ameryki (a wiedzę na ten temat czerpał z lektury Karola Maya). Nie on jeden. Kolonizatorzy niemieccy w Afryce także odwoływali się do metod kolonizacji zachodu Ameryki; mówili o „anihilacji autochtonów” i nawet o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii tubylców”. (Nawiasem, bo Snyder o tym nie wspomina, w 1904 niemieccy koloniści w Afryce wsadzili całe plemię Herero za druty, przymuszając ich do pracy dla Niemiec. To oni stworzyli niemieckie słowo Konzentrazionslager; Dr Heinrich Goering był imperialnym nadzorcą obozów [jego syn założy pierwsze obozy w Niemczech w 1933]; lekarze niemieccy dokonywali eksperymentów medycznych na Herero i teoretyzowali, że jedyna wartość tych podludzi bierze się z tego, co mogą dać wyższej kulturze. Tak zdehumanizowani stawali się tylko przedmiotami w rękach oprawców.) Hitler wszakże nie był „zwykłym” rasistą, patrzącym z góry na „czarnych”. Cały świat był w jego oczach „Afryką”. Niemiecka literatura Kulturkampf opisywała polskich chłopów jako „czarnych”, a polskich arystokratów jako zniewieścialców. Na marginesie, czy nie przypomina to sienkiewiczowskiej „czerni” w opisie ruskiego chłopstwa?

Lebensraum wszedł do języka niemieckiego początkowo jako przekład słowa „środowisko”, „habitat”. Hitler zmienił to znaczenie. „Potrzebuję Ukrainy, żeby nikt nie był w stanie nas zagłodzić, jak podczas poprzedniej wojny.” W nieuchronnie nadchodzącym konflikcie ras, Hitler musiał mieć co najmniej tyle ziemi, co Ameryka, by móc stanąć do rasowych zapasów. Wołga miała być dla Niemiec tym, czym Mississippi była dla Jeffersona, tj. granicą osiedlenia podludzi.

Stosunek Hitlera do Żydów był jednak zupełnie innej natury niż do słowiańskich podludzi. Snyder podkreśla znaczenie i powszechność idei „żydokomuny” czyli utożsamiania bolszewizmu z żydostwem. Tezę judeo-bolszewizmu akceptowali w owych czasach Churchill, Woodrow Wilson czy Wickham Steed. Ale najdziwniejszą opinię znalazł Snyder u Viktora Koppsa, sowieckiego delegata w Berlinie w roku 1920: Żydzi to burżuje, są przeciw rewolucji i nie ma dla nich przyszłości w sowietach, trzeba ich unisztożyt’… Czy to nie zajmujące, że gdzie Churchill i Wickham Steed się mylili, Viktor Kopps przewidział trafnie dalszy ciąg wypadków?

Hitler i Piłsudski

Mit judeobolszewii pozwalał Hitlerowi pogodzić klasyczną wojnę kolonialną (podbój ziem) z chwalebną antykolonialną walką przeciw opresji żydowskiej, dawał obraz wroga, ale nie pomagał sformułować polityki zagranicznej. „Hasło Lebensraumu było wezwaniem do stworzenia Imperium, a nie strategią militarną,” pisze Snyder. By móc przemienić teorię anarchicznej walki w praktykę ludobójstwa, Hitler musiał najpierw przekształcić Niemcy, a następnie zniszczyć Polskę. O dziwo, przez lata w ogóle się Polską nie zajmował, zakładając, że Polska stanie się jego aliantem, a z czasem satelitą. Snyder podkreśla rzecz znaną, choć powszechnie zapoznaną, że Gdańsk i korytarz nie miały nic wspólnego z wybuchem II wojny. Hitler był gotów traktować Polskę jako sojusznika przeciw Żydom i przeciw sowietom, nie przestając jej traktować przedmiotowo. Ale kierunkiem polskiej dyplomacji była dekolonizacja, gdy Hitler chciał kolonizacji. Narodowe wyzwolenie, samostanowienie nie było czczym hasłem dla polskiej dyplomacji. Różnice najlepiej ilustruje stosunek do Żydów. W Polsce antysemityzm miał większy rezonans niż w Niemczech, ale idee podobne do hitlerowskich nie były poważnie debatowane. Hitler zmierzał do zniszczenia państw, w których żyli Żydzi; Polska pragnęła stworzenia państwa żydowskiego. Hitler widział Żydów jako problem globalny, i z wysiłkiem tylko przekonał sceptycznych Niemców, że Żydzi są problemem lokalnym (nie byli, liczyli zaledwie 1% ludności i byli całkowicie zasymilowani). Polska miała autentycznie ogromną mniejszość żydowską, i widziała to jako problem lokalny, a nie globalny. U podstaw tych różnic leżało doświadczenie I wojny i stosunek do pokoju wersalskiego; powstanie państwa polskiego było ogromnym osiągnięciem, niemal cudem, gdy ze strony niemieckiej, „niezasłużona” klęska i drakońskie reparacje podyktowane w Wersalu wytworzyły głęboki resentyment i niechęć do europejskiego porządku.

Hitler nie był zwolennikiem samostanowienia, ale początkowo przedstawiał się jako taki. Nie miał szacunku dla państwowości, ale używał instytucji państwa dla swych celów. Nie był nawet niemieckim nacjonalistą. Jego celem była anarchiczna, totalna wojna, która wykaże rasową wyższość Niemców-Arian. Musiał więc znaleźć sposób, by zmusić swych rodaków do wojny, musiał omamić ich wizją nacjonalistycznej 1000-letniej Rzeszy. Inspirację znalazł w modelu bałkańskim, gdzie militarystyczne reżymy, używały wymyślonego zagrożenia wobec ziomków za granicą, dla uzasadnienia akcji zaborczej. Celem polityki wewnętrznej Hitlera była wyłącznie mobilizacja sił niezbędnych dla zdobycia nowych ziem. Los ziomków był mu całkowicie obojętny, bo Hitler nie był nacjonalistą; nacjonalizm był mu potrzebny jako siła, jako narzędzie wojny. Wojna była mu potrzebna jak chleb. Nawet ekspansja nie była celem samym w sobie, toteż Hitler zmodyfikował model bałkański. Wprowadził państwo partyjne (na wzór sowietów), gwałt poza prawem i instytucjami państwa, anarchię na eksport, hybrydowe instytucje (SS czy Einsatzgruppen były poza państwową kontrolą), wyjęcie spod prawa (pierwsze obozy koncentracyjne były poza prawem), globalizację żydowskiego zagrożenia, wojnę totalną (zniszczenie państwa i nieograniczona władza nad podbitymi rasami). Z wyjątkiem kwestii żydowskiej, wszystkie te pomysły wziął od Lenina. Snyder pokazuje, że Hitler musiał się namęczyć, by przekonać Niemców do żydowskiego zagrożenia. W Polsce, gdzie antysemityzm był poważną siłą, nawet endecy nie uważali Żydów za globalne zagrożenie: dla polskich antysemitów to byli polscy Żydzi i polski problem.

Ciekawie pisze Snyder o różnicach między Piłsudskim i Hitlerem w podejściu do polityki w ogóle (szacunek Piłsudskiego do państwa i celowa praca poprzez instytucje, wobec bezgranicznej pogardy Hitlera dla instytucji wszelkiego rodzaju), ale też w szczegółach. Piłsudski znał Żydów, miał wśród nich przyjaciół i wrogów; znał także osobiście wielu bolszewików, więc dla niego „żydokomuna” była hasłem nonsensownym, sowiety były realnym zagrożeniem, a mniejszość żydowska problemem polityki wewnętrznej, głównie dzięki wysiłkom endecji. Polityka zewnętrzna była dla niego kwestią wyzwolenia narodów z niewoli, a głównym jej przedmiotem – Ukraina. Dla Hitlera Ukraina była także przedmiotem, ale kolonizacji. W oczach piłsudczyków Ukraina była potencjalnym sojusznikiem lub ojczyzną, ale nigdy nie „Afryką”, jak dla hitlerowców. Prometeizm był najlepszym wyrazem tego podejścia, wyrazem romantycznego przekonania, że można walczyć o wolność „waszą i naszą”. Piłsudski rozumiał zagrożenie sowieckie, ale widział je jako nowoczesną wersję Imperium Rosyjskiego (to słowa Snydera, nie moje). Hitler natomiast rozumiał nowość i odmienność sowietów, ale przypisywał ją żydowskim spiskom. Sowieciarze nazywali obu faszystami, nie odróżniając w swej propagandzie między autorytarnym obrońcą państwowości (Piłsudskim) i biologicznym anarchistą (Hitlerem). Wobec kolonializmu Hitlera sowiety były „samokolonizujące”, skolonizowały swą własną ludność. Kiedy Polacy podpisali umowę ze Stalinem, Ukraińcy odebrali to jako zdradę, i odtąd ostatnią nadzieję na ratunek pokładali w inwazji niemieckiej i zniszczeniu sowietów.

Odnoszę wrażenie, że Snyder przesadnie podkreśla szacunek Piłsudskiego do instytucji. W rzeczywistości Marszałek był zawsze gotów używać zaufanych ludzi i wolał polegać na nieformalnych kontaktach. Zbytnio ufał zakulisowym działaniom, bo to one przyniosły mu w życiu sukces. I Piłsudski, i Hitler byli w głębi duszy spiskowcami.

Żydzi na Madagaskar!

Sanacja, zdaniem Snydera, skompromitowała podstawę moralną polityki Piłsudskiego, a mianowicie, że „Polska” to państwo, a nie rasa. Rzeczpospolita jako ponadnarodowa idea umarła wraz z Piłsudskim. Większość piłsudczyków nie była antysemitami i wielu Żydów było piłsudczykami, ale w walce z endecką opozycją, sanacja przyjęła antysemicką retorykę i politykę. W 1935 roku odpowiedzialność za sprawy żydowskie przeniesiona została z ministerstwa spraw wewnętrznych do spraw zagranicznych. Żydzi przestali być normalnymi obywatelami, chronionymi przez polskie państwo. Odpowiedzialność za nową politykę przyjął Wiktor Drymmer, który wprowadził w życie nowy kurs: prawo do emigracji do zamorskich kolonii. Polska zajęła więc pozycję pomiędzy koncepcją nazistowską (Żydzi muszą być wyeliminowani, więc emigracja jest najlepszym wyjściem), a syjonistami (Żydzi mają prawo do własnego państwa). Wszystkie trzy koncepcje rozpatrywały Madagaskar jako rzeczywisty cel emigracji, ale w końcu stanęło na Palestynie. Hitler był zdecydowanie przeciwko powstaniu państwa żydowskiego, Polska i syjoniści zdecydowanie za, ale najważniejszy głos należał do Wielkiej Brytanii, która kategorycznie odmówiła otwarcia Palestyny dla emigracji żydowskiej. Od 1937 roku, wobec brytyjskiego oporu, Polska zaczęła trening i zbrojenie żydowskich terrorystów. Żabotyński proponował nawet, by Polsce powierzono Mandat Ligi Narodów w Palestynie. Jedyna poważna baza syjonizmu istniała w Polsce, gdzie Begin, Szamir, Stern mogli liczyć na konkretne poparcie. Snyder pokazuje przekonująco polskie korzenie, polską inspirację i polski, romantyczny charakter grup takich jak Betar, Irgun, Lehi, a także rolę odegraną przez ludzi pokroju Witolda Hulanickiego czy Drymmera w powstaniu Izraela. Dla idealistów po stronie polskiej, zaangażowanie w walkę o państwo żydowskie było prostą kontynuacją założeń polityki prometejskiej; widzieli w tym pełną analogię do polskiej walki o niepodległość i wreszcie wprowadzenie w życie hasła „za wolność waszą i naszą”. Wyzwolenie narodowe było w polskich oczach jednoznacznie wartościowe. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że skrywanym motywem tej polityki było pozbycie się Żydów z Polski i taktyczne machinacje przeciw endecji.

Z Polską na sowiety?…

Snyder podkreśla, że nie wolno utożsamiać polityki polskiej w latach przedwojennych z polityką hitlerowską. Wizja Polski bez Żydów była antysemicka, ale nie zawierała w sobie określenia Żydów jako przyczyny wszelkiego zła, metafizycznej siły o globalnym zasięgu. Problem żydowskiej mniejszości w Polsce miał charakter ekonomiczny, gdy w Niemczech nie istniał. Byli w Polsce zacięci antysemici, ale główny nurt anstysemityzmu (jeśli można to tak nazwać) był natury ekonomicznej (jak to m.in. pokazują reportaże Mackiewicza z lat 30.). Hitler nie rozumiał Polski (ani, dodam, rozumieć nie chciał), więc widział w polskiej polityce jedynie miły mu antysemityzm. To z kolei doprowadziło go do myśli, że mógłby z Polską ruszyć na sowiety. Polska doktryna militarna rozważała (i przygotowywała) wojnę z Niemcami i wojnę z sowietami, ale nigdy z obydwoma naraz, przez co polscy stratedzy nie dostrzegli, że odkąd Stalin nie czuł się zagrożony przez Polskę, przestał się z nią liczyć, a odkąd Hitler pojął, że Polska nie pójdzie z nim na sowiety, to najpierw mentalnie, a potem faktycznie, wymazał ją z mapy. W typowy dla siebie sposób, Snyder podsumowuje: Polacy nie zrozumieli, że dla nazistów „Madagaskar” nie był miejscem, ale etykietką, „zakładką w płonącej książce”. Dla Himmlera Madagaskar był synonimem Endlösung, dla Becka był realną alternatywą wobec Palestyny jako terytorium państwa żydowskiego. Dyplomatom Becka wydawało się, że nadchodząca wojna stworzy idealne warunki dla zbudowania przyjaznego Polsce państwa żydowskiego. Nigdy nie przyszło im na myśl, że utracą własną państwowość. Innymi słowy, Polacy nie rozumieli nadchodzącego zagrożenia. Ale kto je wówczas rozumiał?

Pozostaje jeszcze kwestia sławnej Mszy Św. w Berlinie przy symbolicznej trumnie Piłsudskiego w maju 35 i warty honorowej Wehrmachtu przy grobie na Wawelu. Śmierć Piłsudskiego nastąpiła we wczesnej fazie władzy Hitlera i nakazanie żałoby w Niemczech widziane była jako oczywiste posunięcie taktyczne. Ale warta honorowa w zdruzgotanej Polsce? To jest dziwne i całkowicie niezgodne z polityką Hitlera w Polsce, która opierała się na założeniu, że Polska nie jest i nigdy nie była państwem. Jedyne znane mi wyjaśnienie jest takie, że wartę wystawiono bez wiedzy i zgody Hitlera, i prędko ją usunięto.

Lekcja Anschlussu

Snyder pokazuje na przykładzie Austrii, jak zniszczenie państwa tworzy warunki do prześladowań. Anschluss usatnowił z dnia na dzień bezprawie i umożliwił spontaniczną akcję antyżydowską w postaci przymuszania żydowskich przechodniów do czyszczenia chodników w Wiedniu. Rytualne poniżenie, bicie, opluwanie, wyśmiewanie austriackich współobywateli było na porządku dziennym, ponieważ Austria nagle zniknęła, nie było państwa ani prawa. Występy wiedeńskich chuliganów miały symbolicznie polityczny wydźwięk, gdyż Żydzi zmywali z chodników namalowane przez rząd Schuschnigga przed niedoszłym referendum hasło „Österreich”… Żydzi byli pełnoprawnymi obywatelami państwa, którego nazwę wymazano z mapy świata. Bogaci Żydzi byli wyrzucani z domów, bezkarnie okradani i bici na ulicach. „Austriacy w ciągu jednej nocy stali się antysemitami i nauczyli Niemców jak traktować Żydów.” To co w Niemczech zajęło lata – zmiany legislacyjne, biurokratyczna praktyka itd. – w Austrii zajęło jedną noc, bo znikło państwo i przyszła anarchia. Z samej logiki Anschlussu wynikało wszak, że Hitler musiał prędko zamknąć to okno, bo Austria miała stać się częścią Rzeszy. Nauka nie poszła w las i wyczyny nazistów austriackich znalazły swą kulminację podczas Kristallnacht. Snyder podkreśla, że ogromna większość Niemców była przeciwna chaosowi i bezprawiu, co doprowadziło Heydricha i Himmlera do zmiany taktyki: Żydów usuwano odtąd z Niemiec po cichu.

Gdy Hitler przemawiał w Wiedniu, Beck prosił amerykański Departament Stanu o wywarcie nacisku na Anglików, by otworzyli Palestynę dla emigracji żydowskiej. Nikt nie kiwnął palcem pomimo oczywistych dowodów prześladowań Żydów. Co więcej, Polska musiała wkrótce przyjąć dziesiątki tysięcy polskich Żydów, wysiedlonych z Niemiec i Austrii, o czym tak dramatycznie pisał Józef Mackiewicz na początku 1939 roku.

Wojna totalna

Przyczyną zerwania z Polską w styczniu 1939 nie był Gdańsk ani korytarz, a wyłącznie stosunek do Żydów i do Stalina, twierdzi Snyder. Hitler nakazał swym generałom przygotować wojnę destrukcyjną: totalną anihilację polskiego państwa i fizyczną destrukcję wszystkich jednostek, które mogłyby takie państwo odbudować. Była to polityka zgodna z jego rasowymi ideami, ale całkowicie sprzeczna z jego własną polityką wobec Polski prowadzoną z uporem przez z górą 5 lat. Nie należy się jednak dziwić człowiekowi, który po latach opluwania żydokomuny, podpisał pakt ze Stalinem. 22 sierpnia 39 powiedział swym generałom, że celem wojny nie będzie dojście do jakiejś linii, ale „zniszczenie żywych sił”, całkowita destrukcja Polski. „Prawo stoi po stronie silniejszego.” Wojna Hitlera była wojną kolonialną. Europejczycy w owych czasach uważali „niszczenie sił wroga” za dopuszczalne w Afryce; bombardowanie ludności cywilnej było zrozumiałe w koloniach, ale nie w Europie. 7 tysięcy Żydów zginęło walcząc w polskich mundurach we wrześniu, o wiele więcej niż zginęło Żydów niemieckich do tego momentu. Ofensywa niemiecka w aspekcie militarnym, politycznym i rasowym, nie była skierowana przeciw Żydom, tylko przeciw Polsce jako politycznemu podmiotowi. Co rzekłszy, zniszczenie państwa polskiego miało najgorsze konsekwencje dla polskich Żydów. Od czasu podboju Polski, Niemcy zakładali getta w każdym kraju, gdzie próbowali zniszczyć państwo, ale w żadnym z krajów, w których prowadzili bardziej konwencjonalną okupację. „Getto było miejskim wyrazem destrukcji państwa.” Getto było wyrazem wojny totalnej.

Snyder utrzymuje, że zwrócenie pierwszej fali terroru przeciw Polakom, a nie Żydom, było oznaką przekonania Hitlera, że Żydzi nie są rasą. Państwo polskie mogło być sojusznikiem lub wrogiem, rasa słowiańska była na pewno wroga, ale Żydzi byli bakcylem, czymś co należy usunąć całkowicie ze środowiska. Getta miały być jak zagrody dla bydła przed transportem na mityczny Madagaskar. W czerwcu 1940 Vichy zgodziło się na deportację Żydów na wyspę u brzegów Afryki (francuską kolonię), ale transport musiałby się odbyć za zgodą Churchilla. Hitler był zdumiony po raz kolejny. Spodziewał się, że Anglia będzie bronić Czechosłowacji, ale nikt nie kiwnął palcem. Polska miała się poddać, Francja miała się bronić, Anglia miała podpisać pokój po upadku Francji. – Hitler przeliczył się na każdym kroku. Plan deportacji Żydów na Madagaskar upadł wraz z Bitwą o Brytanię. 31 lipca 1940 roku Hitler nakazał przygotować plan inwazji sowietów i Madagaskar zastąpiony został przez Syberię.

Podwójna okupacja

Podwójna okupacja ziem zajętych najpierw przez Stalina, a potem Hitlera stworzyła wyjątkowe warunki. Podwójna inwazja ze strony jakichkolwiek dwóch mocarstw byłaby dramatyczna, ale podwójne zniszczenie państwa miało skutki katastrofalne. Nkwd było o wiele sprawniejsze niż Einsatzgruppen. Wymordowali dwa razy tyle Polaków w latach 37-38 w czasie pokoju, co Niemcy w 39 roku. Powody ludobójstwa nie były tu rasowe, ale „etnostrategiczne” (znakomicie trafne, wydaje mi się, określenie Snydera). Ważne także, iż po czystkach samo nkwd stało się organizacją w większości rosyjską. Ilość żydowskich czekistów spadła z 40% do 4%. Takie nkwd, poniżone przez Stalina, zrusyfikowane i mordercze, zostało obrócone ku zniszczeniu polskich elit i polskich instytucji w 39 roku. Prawie 300 tys. polskich obywateli zostało deportowanych, z czego 60% stanowili Polacy, a 20% Żydzi, których było zaledwie 8% ludności na wschodnich ziemiach RP.

Anihilacja polskiego państwa przez nkwd miała oczywisty wpływ na dalszy bieg wypadków – Hitler zajął „dzikie pola”, a nie „państwo” – poprzez fakt, że nie było odtąd żadnych instytucji państwowych ani prawnych, ale głównie poprzez wpływ wywarty na tych, którzy przeżyli sowiecką okupację. Sowieci, nie oddając nigdy kontroli, stwarzali wrażenie, że oddają władzę w ręce miejscowej ludności, w ten sposób implikując szerokie rzesze w sowiecką okupację. Nikt nie opisał tego mechanizmu tak precyzyjnie jak Józef Mackiewicz w Drodze donikąd. Sowieci brali poważnie możliwość oporu, więc zamiast aresztować konspiratorów, infiltrowali, czyli postępowali dokładnie na odwrót niż gestapo. Społeczeństwo polskie pod sowietami nauczyło się w pierwszym rzędzie nie ufać nikomu, bo każdy był potencjalnym zdrajcą, gdy pod okupacją niemiecką Polacy byli całkowicie wyłączeni z wszelkiej wspólnoty z okupantem, więc, jak mówił Mackiewicz, „Niemcy robili z nas bohaterów, a sowieci gówno”. System sowiecki był inkluzywny, nie było więc jasnych różnic między ofiarami i kolaborantami – kolejny okupant podsunie jaskrawe rozróżnienie: nur für Deutsche.

Sowieci stworzyli warunki materialne (odbierając majątki Polakom i firmy głównie Żydom), psychologiczne i polityczne, dla nadchodzącej okupacji niemieckiej. Polityczny kapitał mogli Niemcy zbić tylko wobec ludności nie-polskiej, gdyż nie mogli uchodzić za wyzwolicieli Polski, ale mogli się podawać za wyzwolicieli wobec Ukraińców i Bałtów. W przeciwieństwie do żydowskich nacjonalistów (którzy byli klientami Polski), ukraińscy nacjonaliści byli w pierwszym rzędzie antypolscy. W 1941 roku i jedni, i drudzy złożyli propozycje współpracy Hitlerowi. Tak! Zarówno Ukraińcy, jak Lehi Avi Sterna! Lehi widzieli Brytyjczyków w tym samym świetle, co Ukraińcy sowietów, więc nie jest aż tak dziwne, że Stern proponował „współpracę między Nowymi Niemcami i odnowionym narodowym Żydostwem”. Stern zakładał, że skoro Hitler chciał się pozbyć Żydów z Europy, to powinien powitać z radością emigrację do Palestyny, w czym najwyraźniej pomylił podejście Polski z metodami nazistów.

Odpowiedź Hitlera mogła być tylko jedna: jedynym wyzwoleniem jest wyzwolenie świata od Żydów i do tego mogą się przyczynić Ukraińcy. Nie było miejsca w jego planach dla żadnych państw, ani polskiego, ani ukraińskiego, ani tym bardziej żydowskiego.

Sytuacja Żydów podczas podwójnej okupacji Polski i Bałtyki (tak nazywano państwa bałtyckie w przedwojennej Polsce), była niemożliwa. Żydzi, jako kapitaliści i burżuje, ucierpieli bardziej pod sowietami niż inni. Polskie prawo było podstawą ich prywatnej własności i działań handlowych, ich samorządu i wolności religijnej, ich szkół i kultury. Na domiar złego, nie mieli dokąd uciekać, bo Ameryka i Palestyna były zamknięte, a w Polsce pod Niemcami panował terror. Uciekali do sowietów i prędko szli do gułagu, jak Juliusz Margolin. Wielu Żydów wolało wrócić do niemieckiej strefy niż przyjąć sowieckie obywatelstwo (nkwd pisało w tajnych raportach, że Żydzi są szczególnie wrogo nastawieni do sowieckiej własti). Margolin opisuje takie wypadki. Na przykład Mieczysław Braun, poeta polski, uciekł przed Niemcami na wschód. We Lwowie należał do bolszewickiego związku literatów, ale znienawidził komunizm tak bardzo, że wrócił do Warszawy, do getta; a przed wyjazdem tłumaczył Margolinowi: „U Niemców grozi śmierć fizyczna, a tu moralna! U Niemców nie trzeba będzie kłamać, ukrywać swoich myśli! U Niemców mieszka więcej Żydów niż tutaj. Moje miejsce jest wśród nich.”

Snyder pokazuje, co najlepiej wykładał Mackiewicz, a mianowicie, jak sowiecka okupacja uczyniła z marginalnych, ekstremistycznych grup nacjonalistycznych, główny nurt polityki. Jednak jego twierdzenie, że Litwini np. mogli sensownie wyobrazić sobie Hitlera jako oswobodziciela z sowieckiej okupacji, gdy Polacy nie mogli, jest nie do przyjęcia. Snyder przykłada tu narodową etykietkę do ludności zamieszkującej te ziemie, ale zapomina, że obok siebie żyli bracia, z których jeden był Litwinem, a drugi Polakiem; jeden Ukraińcem, a drugi Białorusinem. Mieszkańcy tych ziem, „tutejsi”, jak pisał o nich Mackiewicz, nie oglądając się na swą przynależność narodową, czuli się wyzwoleni po prostu jako ludzie. Kiedy Wehrmacht przepędził czerwoną armię, to ludzie poczuli się wolni. Wiemy, co stało się dalej, wiemy, jak to się skończyło, ale oni nie wiedzieli. I dlatego witali chlebem i solą nadchodzących Niemców, ku zgrozie późniejszych autorów bogoojczyźnianych czytanek. Bohaterowie Nie trzeba głośno mówić… też witają Niemców z nadzieją, ale prędko spostrzegają, że „to nie ten Niemiec, co był przyszedszy w pietnastym, osiemnastym. Taki sam bolszewik, tylko że szczeka jak pies”. Ale co im było robić? Choć „gówno wychodzi z Niemcami, to nie z bolszewikami że nam iść”.

Litwa była zacisznym portem dla Żydów pod koniec lat 30. Nie było tam antysemityzmu, bo polityczny dyskurs zdominowany był przez antypolonizm. Łotwa była jeszcze bardziej przyjazna dla Żydów. Sowiecka okupacja przerwała tę idyllę przez klasyczny manewr dekapitacji: areszt i deportację elit. W rezultacie sowieckich prześladowań, ucierpiała nieproporcjonalnie duża liczba Żydów. Ich własność – fabryki, sklepy, domy – sowieciarze „oddali” lokalnej ludności, co miało poważne konsekwencje w czerwcu 1941. I o tym będzie mowa w części II.

______

* Polski przekład: Timothy Snyder, Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie, Znak 2015

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2015/10/28/czern-zaglady-czesc-i-snyder-o-zrodlach-holocaustu/
Kategorie: Michał Bąkowski, Timothy Snyder – paradoksalny historyk
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2015/10/28/czern-zaglady-czesc-i-snyder-o-zrodlach-holocaustu/