Zamknij
Zeppo

Więc jak powodziło się Ukraińcom w wolnej Polsce? (1)

24 czerwca 2011 |Piszcie do mnie na Berdyczów, Ukraina, Zeppo
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2011/06/24/wiec-jak-powodzilo-sie-ukraincom-w-wolnej-polsce-1/

„A jak powodziło się Ukraińcom w wolnej Polsce?” – pyta Michał Bąkowski w swoim ostatnim artykule Piszcie do mnie na Berdyczów czyli „operacja polska” I. Pyta retorycznie, bo zaraz sam sobie odpowiada, jakby nie czekał od nikogo odpowiedzi, albo jakby taka odpowiedź musiała być raz na zawsze oczywista.  Ale oczywista – niestety – nie jest.

Od zakończenia II wojny światowej haniebną tradycją stało się oskarżanie Polski międzywojennej o realizowanie antyukraińskiej (a czasem drastycznie antyukraińskiej) polityki mniejszościowej w Małopolsce Wschodniej i województwie wołyńskim. W stawianiu polskiego państwa „pod ścianą” zarzutów systemowego antyukrainizmu przez dziesiątki lat solidarnie uczestniczyły (i dziś także uczestniczą) polskie instytuty historyczne, Polska Akademia Nauk, polskie wydawnictwa, ośrodki opiniotwórcze, twórcy polskich szkolnych programów nauczania, historycy, żurnaliści, wykreowane i zakłamane „autorytety moralne”, etc., etc. Próby podejmowania rzeczowej dyskusji z tym – niemalże zinstytucjonalizowanym – kłamstwem od dziesiątków lat nieodmiennie natrafiały na mur milczenia i narażały na zarzut „narodowego szaleństwa”, „nacjonalistycznego szału”. Wymyślono nawet specjalną inwektywę: „prawicowe oszołomstwo” i „prawicowe oszołomy”, jakby prawda była w tym względzie „szaleństwem” i jakby krytyka tego monstrualnego, wielopiętrowego kłamstwa musiała mieć „prawicowe” afiliacje. Albo – co jeszcze ciekawsze – musiała być rezultatem sowieckich inspiracji, bo do dziś inwektywa „prawicowego oszołomstwa” stosowana jest w tym względzie naprzemiennie z oskarżeniami o „bezmyślne uleganie sowieckiej propagandzie”, która „chce nas skłócić z Ukraińcami”, bowiem jeśli sowieci czegoś się śmiertelnie boją, to właśnie zgody polsko-ukraińskiej. A więc budowanie takiej „zgody” jest imperatywem polskim: niezależnie od wszystkiego.

Koncesje na pisanie o sprawach polsko-ukraińskich nieodmiennie otrzymywali od komunistycznego państwa głównie historycy pochodzenia ukraińskiego (np. Mirosława Papierzyńska-Turek, Stefan Kozak, Ryszard Torzecki, Stefan Zabrowarny, Rafał Wnuk, Grzegorz Motyka, Eugeniusz Misiło i legion innych), których zadaniem – jako „niekwestionowanych specjalistów od spraw polsko-ukraińskich” – było planowe wieloletnie, wielokierunkowe i wielopłaszczyznowe zakłamywanie tej sfery i budowanie zmistyfikowanej historii, w której skonstruowano zwłaszcza syndrom „oczywistych win Polski wobec Ukraińców”, dodatkowo wspierany otrzymywanymi w nagrodę stopniami i tytułami naukowymi. Ta celowa działalność miała (i ma nadal) jeden-jedyny cel. Tym skrywanym, niejawnym celem było i jest – rzecz jasna – amputowanie z polskiej pamięci historycznej holokaustu bezbronnej ludności polskiej Zachodniego Wołynia, Małopolski Wschodniej, Małego Podola i Południowego Podlasia, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów w latach II wojny światowej i po jej zakończeniu. Albo przynajmniej tego ludobójstwa „uzasadnienie” i „usprawiedliwienie” – właśnie owymi potwornymi, wstrząsającymi „przewinami II Rzeczypospolitej wobec Ukraińców”. W tym procederze uczestniczyli i uczestniczą (dla uniwersyteckich stopni, tytułów i posad, a także dla pieniędzy i udziału w strukturach władzy) także polscy fałszerze historii, których nazwiska są dobrze i powszechnie znane, bo są oni stałymi gośćmi w mediach, są profesorami uniwersytetów, dyrektorami w strukturach IPN-u, „autorytetami moralnymi” – lokajami władzy.

Z trudem i powoli zaczyna się jednak – od niedawna – przebijać gorzka prawda: w monografiach młodych historyków, w niezależnych badaniach, w zbiorach dokumentów.

Więc jeśli chcemy uczciwie i poważnie rozmawiać o trudnych sprawach polsko-ukraińskich, to zanim przedstawimy interpretacje – ustalmy fakty. Sine ira et studio. Mam wewnętrzne przekonanie, że niezależnie od obszarów tematycznych i kierunków panamichałowego cyklu, niezależnie także od tego, że – być może – ten wątek nie należy do mainstreamu tego cyklu, to jednak odpowiedź na zadane przezeń pytanie powinna koniecznie zostać obszernie udzielona. Nie jako polemika, ale jako faktograficzny fundament przyszłej/przyszłych dyskusji. Jednakże, nawet jeśli miałaby ona przybrać formę koniecznego skrótu, to i tak będzie obszerna, głównie dlatego, że historia prób podejmowanych w międzywojniu przez państwo polskie dla przekonania Ukraińców do zgodnej współpracy w ramach jednego państwa jest zdumiewająco (a dla wielu zapewne – nieoczekiwanie) długa.

***

Polskie ustawodawstwo mniejszościowe w II RP należało do najbardziej liberalnych w Europie. Ukraińcy korzystali (lub mogli korzystać) bez przeszkód z ochrony życia, wolności obywatelskich, tolerancji religijnej i kulturalnej, własnego szkolnictwa mniejszościowego elementarnego, średniego i zawodowego, z nieskrępowanej możliwości zakładania własnych organizacji politycznych, edukacyjnych, kulturalnych, finansowych, oświatowych, sportowych i gospodarczych, z możliwości tworzenia ukraińskojęzycznych mediów, wydawnictw, zakładów dobroczynnych i społecznych, z udziału w funduszach publicznych. W II Rzeczypospolitej zdarzało się nawet, iż działały ukraińskie organizacje oświatowe, polityczne i gospodarcze – finansowane z budżetu państwa i jednocześnie demonstrujące jawnie antypolskie programy i stanowiska. Bez przeszkód działały ukraińskie samorządy, reprezentacja parlamentarna, liczne ukraińskie organizacje młodzieżowe i paramilitarne.

Nie do wiary, prawda?

A więc, jak powodziło się Ukraińcom w wolnej Polsce? Jak wyglądało i jakie było ukraińskie życie w międzywojennej Polsce? Bo może jednak Polska krzywdziła Ukraińców? Może jednak traktowała ich jak obywateli drugiej kategorii? Może naprawdę była dla Ukraińców piekłem? Może jednak ta potworna polska opresja rzeczywiście usprawiedliwia morze krwi i festiwal barbarzyństwa?

Spójrzmy na fakty. Na stan posiadania mniejszości ukraińskiej.

***

W rezultacie wygranej wojny z 1918–1919 oraz odparcia najazdu bolszewickiego – w granicach państwa polskiego znalazła sie cała Małopolska Wschodnia i Zachodni Wołyń. Po odzyskaniu tych ziem władze niepodległej Polski dokonały tam ważnych zmian w podziale administracyjnym. Wprowadzono nowe struktury wojewódzkie, podzielone na powiaty i gminy. Na terytorium Galicji Wschodniej, będącej do niedawna częścią zaboru austriackiego powstały trzy województwa: lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie. Na terytorium byłego zaboru rosyjskiego utworzono województwo wołyńskie.

Tak więc, na północy rozciągał się równoleżnikowo prawosławny Wołyń z dużą przewagą żywiołu ukraińskiego. Małopolska Wschodnia była katolicka z dwoma obrządkami – łacińskim (rzymsko-katolickim) i wschodnim (uniackim, grecko-katolickim). Z narodowościowego punktu widzenia, podzielona była na dwie części: w południowej (karpackiej) przeważali zdecydowanie Rusini (Ukraińcy), podczas gdy w północnej (nizinnej)  przewaga etnosu rusińskiego nie była już tak duża i można by powiedzieć, że ten obszar miał charakter mieszany; także pod względem konfesyjnym.

Podziału terytorialnego dokonano na mocy ustawy sejmowej z 26 września 1922, zaś pół roku później, 14 marca 1923 roku, Rada Ambasadorów, działająca z upoważnienia zamkniętej już Konferencji Pokojowej – w oparciu o 87 art. Traktatu Wersalskiego oraz 91 art. traktatu z Saint-Germain-en-Laye definitywnie zaakceptowała wschodnie granice państwowe Polski, zgodnie z literą Traktatu Ryskiego. Decyzja ta zamykała w sensie prawno-międzynarodowym kwestię Galicji Wschodniej, gdyż Polska zyskiwała pełną państwową suwerenność nad tym terytorium. Tym sposobem, granice wschodnie Polski otrzymywały gwarancje międzynarodowe, co miało także i ten skutek, iż polskie władze państwowe definitywnie odrzuciły wszelkie ukraińskie żądania utworzenia w Małopolsce Wschodniej ukraińskiej autonomicznej struktury.

Jaka była liczebność ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce międzywojennej? Wedle spisu powszechnego z 1921 roku, ogólna liczba Ukraińców zamieszkujących terytorium Polski wynosiła 3 miliony 950 tysięcy. W Małopolsce Wschodniej, której populacja liczyła ogółem 4 miliony 220 tysięcy, Ukraińcy stanowili ok. 60% (2 mln. 650 tys.), podczas gdy Polacy liczyli 1 mln. 73 tys., zaś Żydzi 467 tys. Na Wołyniu, na ogólną liczbę 1 mln. 775 tys. ludności, Ukraińcy stanowili 75% (1 mln. 300 tys.). W województwie wołyńskim żyło także 264 tys. Polaków i 181 tys. osób innych narodowości (Żydzi, Czesi, Niemcy i inni).

Charakterystycznym zjawiskiem polskiej polityki na Wołyniu Zachodnim (także zresztą w województwach poleskim, nowogródzkim i wileńskim) był państwowy program osadnictwa wojskowego, którego jednym z nieskrywanych celów była polonizacja tych ziem, realizowana przez poszerzanie polskiego stanu posiadania. Podstawą prawną osadnictwa były dwie ustawy sejmowe z 17 grudnia 1920 roku. Pierwsza z nich przejmowała na własność państwa polskiego wszystkie dobra należące do skarbu rosyjskiego, dynastii carskiej, Kościoła Prawosławnego, a także opuszczone dobra prywatne. Wszystkie one miały być przeznaczone na cele osadnictwa wojskowego i reformy rolnej. Druga ustawa – o nadawaniu ziemi żołnierzom – uprawniała do uzyskania ziemi bezpłatnie tych byłych żołnierzy, którzy odznaczyli się w wojnie, bądź byli ochotnikami i odbyli służbę frontową. Odpłatnie zaś prawo do zakupu ziemi otrzymywali ci byli żołnierze, którzy zadeklarowali chęć pracy na roli. Powstałych w taki sposób gospodarstw rolnych nie można było odstępować ani sprzedawać przed upływem 25 lat.

***

Przyjęty przez Polskę tzw. traktat o mniejszościach narodowych (zwany małym traktatem wersalskim) zobowiązywał polskie władze do zapewnienia swoim mniejszościom narodowym pełni praw obywatelskich, cywilnych i politycznych.

Zatrzymajmy się dłużej na kwestiach politycznych. Przypomnę, że mówimy o jawnym, legalnym życiu politycznym i organizacyjnym Ukraińców w Polsce międzywojennej.

Na prawej stronie ukraińskiego politycznego spektrum działały legalnie ugrupowania i partie, które w latach 1918-1919 nie tylko otwarcie wspierały ukraińską irredentę, ale nawet stanowiły polityczno-ideologiczny fundament tzw. Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL). Spośród nich Ukraińska Chrześcijańsko-Społeczna Partia i (od 1925 roku) jej kontynuatorka – Ukraińska Chrześcijańska Organizacja, skupiały środowiska zbliżone do Kościoła Grecko-Katolickiego i stanowiące bezpośrednie zaplecze polityczne Prowincji Greckokatolickiej. Najważniejszą partią polityczną ukraińskiej prawicy narodowej była jednak utworzona w 1899 roku Ukraińska Ludowa Partia Pracy (UNTP), która w istocie kierowała strukturą ZURL, zaś działając w państwie polskim, nadal uznawała emigracyjny „rząd” Petruszewycza za legalny, wspierała jego działania w swojej prasie wydawanej legalnie w Małopolsce Wschodniej, wzywała ukraińską mniejszość do nieposłuszeństwa wobec polskiej administracji, jawnie nawoływała do secesji Małopolski Wschodniej i utworzenia „państwa ukraińskiego”. Można bez zbytniej przesady powiedzieć, że UNTP (Ukrajinśka Narodno-Trudowa Partija) realizowała politykę emigracyjnego „rządu ZURL” wobec władz polskich. Ta polityka miała zresztą dwa etapy: do marcowej decyzji Rady Ambasadorów (1923) jawnie antypolska, traktująca polskie władze jako okupantów, zaś ich decyzje za nielegalne. W tym czasie UNTP wymusiła na małopolskich Ukraińcach bojkot spisu powszechnego, wyborów parlamentarnych w 1922 roku, poboru do wojska, etc. Po marcowej decyzji w/s wschodnich polskich granic nastąpił w partii rozłam: na „nieprzejednanych” i „autonomistów”, którzy dopuszczali działalność w ramach państwa polskiego. Ugodowcy, orientowali się na polski program prometejski (Saczynśkyj) albo jak Dmytro Doncow (tak, tak – legalnie prowadzący polityczną działalność w Polsce) propagowali hasło „z Polską przeciwko Rosji bolszewickiej”. Ostatecznie, na zjeździe w 1924 roku ugodowcy przegrali z kretesem, a partia przyjęła zdecydowanie wrogi kurs wobec państwa polskiego.

Naturalnym sojusznikiem UNTP była zbudowana w 1924 roku Ukraińska Partia Pracy Narodowej (UPNR), znana także jako „Zahrawa” (Zarzewie) od nazwy periodyku wydawanego we Lwowie. Ideologiem partii i jednocześnie redaktorem naczelnym „Zahrawy” był właśnie Dmytro Doncow, a inni liderzy, to Roman Suszko, Dmytro Lewyćkyj, Ostap Łućkyj, Iwan Kedryn-Rudnyćkyj, Milena Rudnyćka, Dmytro Palijiw. UPNR skupiała różnorodne środowiska nacjonalistyczne, które łączyła zwłaszcza doktryna „dwóch wrogów”, czyli idea sobornej (zjednoczonej) Ukrainy, odrzucająca kategorycznie możliwość jakiegokolwiek porozumienia zarówno z Polakami, jak i z Rosjanami, sowietami i Ukrainą Sowiecką. Głównym programowym celem partii było „wyzwolenie ziem ukraińskich od politycznego panowania obcych i od socjalizmu”. Oparciem dla działań UPNR były struktury Kościoła Greckokatolickiego, zaś „Zahrawa” traktowana była jako swego rodzaju laboratorium myśli nacjonalistycznej. Tym bardziej, że UPNR ukierunkowała swój polityczny program na realizowanie „idei czynnego nacjonalizmu” (czyli po prostu – ukraińskiego wariantu faszyzmu) przy ścisłej współpracy z ośrodkami zagranicznymi (głównie z UWO w Berlinie, której twórca i komendant Jewhen Konowalec był „zagranicznym reprezentantem” UPNR).

Dosyć marginalnym ugrupowaniem na ukraińskiej politycznej prawicy była Ukraińska Organizacja Monarchistyczna, której nieformalnym liderem-patronem był Pawło Skoropadśkyj.

O tym wszystkim polski kontrwywiad miał szczegółowe informacje. Dlaczego nie interweniowano? No, zapewne w obawie przed zarzutem „haniebnej antyukraińskości”.

Tak, czy inaczej – zainteresowanie polskich specsłużb przyspieszyło konsolidację ukraińskich środowisk nacjonalistycznych i antypolskich, działających legalnie na polskiej scenie politycznej: 11 lipca 1925 na lwowskim zjeździe z połączenia UNTP i UPNR powstało Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne (UNDO) – najważniejsza i najbardziej wpływowa partia mniejszości narodowej w międzywojennej Polsce. Zresztą, UNDO uważało się za jedynego przedstawiciela ukraińskiej mniejszości w Polsce. Oryginalnym jednak powodem stworzenia UNDO był projekt ukrycia ideologii nacjonalizmu czynnego pod kamuflażem partii „politycznego legalizmu”. Program polityczny UNDO tak stawiał problem „dwóch wrogów”:

„Na ziemiach zachodnioukraińskich (tzn. w Polsce – mój dopisek) UNDO będzie realizować swoje cele, stosując wszystkie możliwe środki, aby zwłaszcza nie dopuścić do zaakceptowania przez Ukraińców legalności polskiego panowania”;

„Aczkolwiek obecny ustrój Ukrainy Sowieckiej nie odpowiada ideologii UNDO, to jednak traktujemy tę strukturę jako etap do osiągnięcia zjednoczonego państwa ukraińskiego”

Jak widać, podstawowe cele polityczne i metody ich realizacji formułowane były świadomie niejasno, dając możliwość niemal dowolnej interpretacji.

Wkrótce UNDO stanęło na politycznym rozdrożu, przed strategicznym wyborem pomiędzy: ugodą z państwem polskim, co mogło oznaczać zjednoczenie wszystkich tych ukraińskich środowisk emigracyjnych, które w Polsce i przy polskiej pomocy działały w Ukraińskim Centrum Politycznym na Wygnaniu. A także mogło oznaczać podjęcie w nowych warunkach, prawdziwego legalizmu – negocjacji z polskimi władzami na temat ukraińskiej autonomii gospodarczej i kulturalnej w Polsce.

Alternatywą była opcja antypolska, szukająca oparcia w niemieckim wywiadzie wojskowym, reprezentowana przez Ukraińską Organizację Wojskową, założoną we Lwowie i Pradze przez Jewhena Konowalca i od 1922 przeniesioną do Berlina, zaś od 1926 roku przejętą pod pełną kontrolę Abwehry.

Ostatecznie, UNDO dokonało taktycznego wyboru, przyjmując opcję propolską, zaś prawdopodobną przyczyną tego propolskiego zwrotu tej partii było zagrożenie (w konkurowaniu o wpływy i „rząd dusz” nad mniejszością ukraińską w Polsce) ze strony środowisk emigracji naddnieprzańskiej (petlurowskiej), całkowicie i bezalternatywnie propolskich. Liderzy UNDO zdecydowali się wykorzystać wszystkie możliwości, jakie dawało polskie państwo prawa do legalnej walki o zwiększenie praw mniejszości ukraińskiej, o rozbudowę szkolnictwa mniejszościowego, oświaty i struktur gospodarczych. UNDO nie było zresztą partią polityczną w ścisłym sensie, ale raczej ruchem politycznym, bez rozbudowanych struktur organizacyjnych. Kontrolowało rozbudowaną sieć niemal wszystkich ważniejszych instytucji ukraińskich w Polsce: kulturalno-oświatowych, takich jak np. Proswita i Ridna Szkoła.

Oprócz UNDO, działało w Polsce ponad dwadzieścia ukraińskich partii politycznych, przy czym dwie – nielegalnie: Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (od 1929) i Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy (od 1923), w której jednak Ukraińcy stanowili zdecydowaną mniejszość.

Drugą (po UNDO) co do znaczenia politycznego i liczebności była Ukraińska Partia Socjalistyczno-Radykalna, założona w 1926 roku i programowo zbliżająca się stopniowo do komunizmu. Do 1926 roku w Małopolsce Wschodniej istniała Ukraińska Radykalna Partia, zaś na Wołyniu – Ukraińska Partia Socjalistów-Rewolucjonistów, przy czym z ich połączenia powstała w 1926 UPSR. 

Typowo klerykalną strukturą była Ukraińska Katolicka Partia Narodowa (od 1926), ograniczona jednak terytorialnie do województwa stanisławowskiego. Prawicowy i nacjonalistyczny Front Jedności Narodu (od 1933 roku), działał legalnie, choć w drastycznej opozycji wobec władz polskich i polskości jako takiej. Aspirował do przywództwa w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym i usiłował być konkurencją dla OUN. Od 1931 roku działało Włościańskie Zjednoczenie Ukraińskie, które podobnie jak Ruska Organizacja Ludowa deklarowało swój propaństwowy, legalistyczny charakter. Do 1926 roku w Małopolsce Wschodniej istniała Ukraińska Radykalna Partia, zaś na Wołyniu – Ukraińska Partia Socjalistów-Rewolucjonistów, przy czym z ich połączenia powstała w 1926 wspomniana już UPSR. W 1924 roku w Chełmie powstało Ukraińskie Zjednoczenie Socjalistyczne „Seljanskyj Sojuz” – działające na zasadach klasowej, chłopskiej partii.

Do grupy partii centro-lewicowych należała Ukraińska Socjal-Demokratyczna Partia, zdelegalizowana w 1924 roku pod zarzutem gloryfikacji ustroju sowieckiego, zaś jej następczyni, istniejąca od 1927 roku Ukraińska Partia Pracy była niewiele znaczącą strukturą prosowiecką, wręcz optującą za przyłączeniem Małopolski Wschodniej do Ukrainy Sowieckiej. Swoje partie polityczne miały także rusińskie, moskalofilskie środowiska Małopolski Wschodniej, z których najważniejszą były Ruska Narodna Organizacja, która w 1928 roku zmieniła nazwę na Ruska Włościańska Organizacja oraz założona w 1927 roku – Ruska Agrarna Partia.

Partie ukraińskie nie wzięły udziału w wyborach do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1919, gdyż trwała wojna polsko-ukraińska o Galicję Wschodnią. Rząd emigracyjny Petruszewycza i jego legalnie działająca, małopolska partia (UNTP) wezwały do bojkotu wyborów parlamentarnych w listopadzie 1922 roku (zaś UWO rozpoczęła w Małopolsce Wschodniej akcje sabotażowe i terror na niespotykaną dotąd skalę. Terror skierowany był zarówno na polskich urzędników i urzędy, punkty wyborcze, jak również na te ukraińskie środowiska, które szukały porozumienia z Polską, lub tylko chciały żyć w spokoju). Ostatecznie, bojkot udał się tylko częściowo, bowiem te partie ukraińskie, które wzięły udział w wyborach uzyskały łącznie 25 mandatów w Sejmie i 6 mandatów w Senacie.

22 listopada 1922 roku powołano Ukraińską Reprezentację Parlamentarną, składającą się z Ukraińskiego Klubu Sejmowego (20 posłów), Ukraińskiego Wiejskiego Klubu Sejmowego, tzw. chliborobów (5 posłów) i Ukraińskiego Klubu Senatorskiego (6 senatorów).

W 1927 roku odbyły się wybory samorządowe, w których w Małopolsce Wschodniej Ukraińcy zdobyli: 

w radach gminnych 56,8% mandatów (Polacy – 35,2%)

w radach miejskich 18,9% mandatów (Polacy – 43,5%)

w sejmikach powiatowych 23,9% mandatów (Polacy – 67,5%)

 Na Wołyniu Ukraińcy zdobyli w tych wyborach ogółem 71% mandatów na wsi i 14,6% w miastach.

W wyborach do Sejmu i Senatu w 1928 udział mniejszości ukraińskiej był masowy i zarejestrowano 7 ukraińskich list państwowych (lista 6 – Ukraiński Związek Ludowy, lista 8 – Ukraińskie Włościańsko-Robotnicze Socjalistyczne Zjednoczenie „Sel-Rob”, lista 18 – Blok Mniejszości Narodowych, lista 19 – „Sel-Rob”- lewica, lista 22 – Blok Wyborczy Ukraińskich Socjalistycznych Włościańsko-Robotniczych Partii, lista 26 – Ukraińska Partia Pracy i mieszana lista 13 – „Jedność Robotniczo-Chłopska”, z której startowali polscy i ukraińscy komuniści). Ogółem, Ukraińcy zdobyli w tych wyborach 46 mandatów do Sejmu (w Małopolsce Wsch. – 28, na Wołyniu – 10, na Polesiu – 2 i z listy państwowej – 6), oraz 11 mandatów w Senacie (z Małopolski Wsch. – 8, z Wołynia – 1 i z listy państwowej – 2).

Tym sposobem, Ukraińska Reprezentacja Parlamentarna II Sejmu RP liczyła 58 posłów i senatorów, spośród których aż 22 reprezentowało UNDO. W praktyce parlamentarnej Ukraińska Reprezentacja Parlamentarna podzielona była pomiędzy 6 klubów, zgodnie z afiliacjami partyjnymi.

W wyborach do Sejmu i Senatu w 1930 roku – mniejszość ukraińska uzyskała 34 mandaty (28+6), zaś w wyborach w 1935 roku – 25 mandatów (19+6) i w ostatnich wyborach w 1938 roku – również 25 mandatów (19+6).

Trzeba także wiedzieć, że półformalna tzw. „ugoda kompromisowa”, zawarta 29 maja 1935 roku pomiędzy UNDO i rządem polskim (reprezentowanym przez ministra spraw wewnętrznych gen. Zyndrama Kościałkowskiego, następcę zamordowanego min. Pierackiego), była zwieńczeniem dwu-trzy letnich intensywnych negocjacji. Ukraińcom przyniosła ona obranie lidera UNDO – Wasyla Mudrego wicemarszałkiem Sejmu, powszechną i szeroko wobec Ukraińców zastosowaną amnestię, ale zwłaszcza olbrzymie państwowe dotacje i kredyty dla ukraińskich organizacji gospodarczych w Małopolsce.

Proswita, działająca w Galicji Wsch. już od 1868 roku, posiadała w latach 20-tych 84 filie, w których działało ponad 30 tys. Ukraińców. Proswita zajmowała się działalnością edukacyjną, oświatową, wydawniczą, kulturalną w 3,500 czytelni i bibliotek ukraińskich (które grupowały ok. 360 tys. czytelników). Zajmowała się organizowaniem i edukacją ukraińskiego ruchu spółdzielczego, posiadała ok. 150 ukraińskojęzycznych wydawnictw prasowych i książkowych, kilkaset świetlic ludowych, orkiestr ludowych, chórów i grup folklorystycznych. Cała ta olbrzymia i szeroko zakrojona działalność była bez żadnych ograniczeń prowadzona w języku ukraińskim, przy pełnej akceptacji polskiej administracji. Proswita powołała w 1920 r. konspiracyjne struktury „Ridnej Chaty”, od 1922 zalegalizowane przez władze polskie jako Rusińskie Towarzystwo Dobroczynne „Ridna Chata”, działające na Chełmszczyźnie i Podlasiu. Centrala towarzystwa mieściła się w Chełmie, zaś w drugiej połowie lat 20-tych stan posiadania Ridnej Chaty, to sieć terenowa 130 filii, które za tzw. „kordonem sokalskim” (czyli na Wołyniu) prowadziły działalność analogiczną do prac Proswity w Małopolsce Wschodniej. W 1930 roku władze polskie zdelegalizowały Ridną Chatę w wyniku przejęcia jej przez wspominaną już ukraińską komunistyczną partię „Włościańsko-Robotnicze Zjednoczenie Socjalistyczne” (Sel-Rob), które zresztą jako takie działało legalnie i zdelegalizowane zostało dopiero w 1932 roku.

Blisko programowo związane z Proswitą i prowadzące zbliżoną działalność było lwowskie Towarzystwo Wykładów Naukowych im. Petra Mohyły. Jego siedem filii (we Lwowie, Przemyślu, Rohatynie, Samborze, Sokalu, Stanisławowie i Tarnopolu) działało wg modelu „uniwersytetów ludowych”. Nie trzeba dodawać, że wyłącznie w języku ukraińskim.

W jeparchii stanisławowskiej od 1931 roku funkcjonowała sieć czytelni grecko-katolickich „Skała”, obejmując do 1939 roku ponad 200 czytelni i bibliotek. Środowiska rusińskie (prawosławne i moskalofilskie) miały swoje ważne organizacje kulturalne i wyznaniowe we Lwowie – Narodny Dom i Instytut Stawropigjański.

Jednak za najważniejsze uważane było działające we Lwowie do 1939 roku Naukowe Towarzystwo im. Szewczenki, traktowane przez Ukraińców jako surogat narodowego uniwersytetu i zajmujące się zarówno badaniami naukowymi w wielu dyscyplinach, jak również intensywną działalnością wydawniczą i popularyzacją nauki.

We Lwowie przez cały okres międzywojnia prowadziło działalność szereg ukraińskich stowarzyszeń zawodowych, spośród których największe i najbardziej wpływowe, to Ukraińskie Towarzystwo Lekarskie i działający od 1923 roku Związek Ukraińskich Adwokatów.

W latach II Rzeczpospolitej bez żadnych przeszkód ze strony polskich władz powstawały i rozwijały się ukraińskie organizacje sportowe, gimnastyczne i paramilitarne. Do najważniejszych należały:

 „Płast” czyli masowa organizacja ukraińskiego skautingu, współdziałająca ściśle w sferze oświatowej z oddziałami Towarzystwa Proswita. Zbliżony charakter, cele i programy miały trzy inne, masowe organizacje o charakterze sportowo-gimnastyczno-pożarniczo-paramilitarnym.

Ukraińskie Towarzystwo Gimnastyczno-Pożarnicze „Łuh”, powstałe w 1925 roku. Po kilku latach istnienia posiadało 750 kół terenowych i ponad 100 tys. członków, objętych systematycznym przysposobieniem wojskowym.

Ukraiński Związek Siczowy „Sicz” był organizacją sportowo-gimnastyczno-pożarniczą, choć w rzeczywistości strukturą paramilitarną z atamanem głównym, podlegającymi mu esaułami, czetarami i oboźnymi. Na poczatku lat 20-tych „Sicz” posiadała ok. 1000 Komitetów Siczowych i terenowych kół. W 1924 roku została zdelegalizowana, jako zagrażająca porządkowi publicznemu.

Towarzystwo Sportowe „Sokił”, paramilitarna struktura ukraińska, prowadząca systematyczne przysposobienie wojskowe, posiadała w 1930 roku 508 ognisk i ok. 25 tys. członków.

Jednakże najważniejszymi strukturami w życiu ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce w II Rzeczypospolitej były organizacje gospodarcze, a zwłaszcza niesłychanie rozwinięta sieć spółdzielczości. Wymieńmy tylko niektóre z tych struktur:

Zjednoczenie Związków Spółdzielczych we Lwowie „Centrosojuz”, działające w latach 1924-1944, zaś powstałe z założonego w 1922 roku Związku (Ukraińskich) Spółek Gospodarczych. Centrosojuz był fachowym ośrodkiem kierowniczym i koordynacyjnym całej ukraińskiej spółdzielczości w Małopolsce Wschodniej i obsługiwał 5 central krajowych, 25 związków powiatowych i 1491 spółdzielni. Ta potężna organizacja wykazywała swoje roczne obroty: w 1924 r. zaledwie 350 tys. zł., ale już w 1937 – 37 mln. 504 tys. zł.

Narodna Torhiwla, wyspecjalizowana spółdzielnia spożywcza we Lwowie, wydzielona ze struktury Centrosojuzu i od 1926 roku pełniąca funkcję fachowej centrali ukraińskiej spółdzielczości spożywczej. Prowadziła wielkie składy, hurtownie oraz sprzedaż produktów żywnościowych ukraińskich spółdzielni i producentów prywatnych. Kontrolowała i zarządzała siecią ponad 150 spółdzielni i 1500 sklepów.

Masłosojuz, czyli Związek Spółdzielni Mleczarskich, działający od 1924 do 1944, zarządzając ukraińskim mleczarstwem. Obrót Masłosojuzu wynosił w 1938 roku – 12 mln. zł.

Czerwona Kalyna, działająca we Lwowie w l. 1921-1939, elitarna (100 członków) spółdzielnia wydawnicza, założona i kierowana przez b. wojskowych liderów UHA i USS.

Ukraiński Autonomiczny Krajowy Związek Rewizyjny, działający do 1944 roku, posiadał wyłączne prawo przeprowadzania audytu wszystkich ukraińskich spółdzielni.

I jeszcze np.: Ukraiński Centralny Bank Kooperatyw, Ziemski Bank Hipoteczny, Ubezpieczeniowe Towarzystwa „Dnister” i „Karpatja”, Gospodarcze Towarzystwa „Silskyj Hospodar”, „Narodna Hostynycja” i „Mołoda Hromada”. Związek Ukrainek, Ukraiński Komitet Pomocy Ukrainie Sowieckiej.

Negocjacje w/s powołania ukraińskiego uniwersytetu zakończyły się niepowodzeniem. Władze polskie proponowały umiejscowienie go w Warszawie albo w Krakowie, Ukraińcy godzili się tylko na Lwów.

31 lipca 1924 roku na wniosek rządu Władysława Grabskiego Sejm ogłosił ustawy o szkolnictwie mniejszościowym (lex Grabski) oraz prawa językowe mniejszości w życiu publicznym. Na mocy ustawy w Małopolsce wschodniej i na Wołyniu wprowadzono szkoły utrakwistyczne (dwujęzyczne: polsko-ukraińskie). Tam, gdzie ludność ukraińska stanowiła 25% ogółu, oraz na żądanie przynajmniej 40 dzieci – otwierane były szkoły ukraińskojęzyczne. W Małopolsce Wsch. w 1922 istniało 2247 szkół polskojęzycznych oraz 2100 – ukraińskojęzycznych. W 1925 roku szkolnictwo ukraińskojęzyczne obejmowało 745 szkół utrakwistycznych, zaś w okresie 1925-1939 – 573 szkoły, w których uczyło się 70 tys. uczniów.

„Lex grabski” nie miało zastosowania do niepaństwowych sieci ukraińskojęzycznych szkół zawodowych i spółdzielczych. Przy czym zwłaszcza szkoły spółdzielcze i proswitańskie stanowiły gęstą sieć szkolnictwa ukraińskojęzycznego i były niesłychanie ważnym instrumentem narodowej edukacji i realizowania procesów tożsamościowych. Bez trudu ta sieć, sprawna i działająca bez przeszkód ze strony administracji państwowej, przejęła niemal wszystkie obowiązki i realizowała niemal wszystkie cele szkolnictwa państwowego.

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2011/06/24/wiec-jak-powodzilo-sie-ukraincom-w-wolnej-polsce-1/
Kategorie: Piszcie do mnie na Berdyczów, Ukraina, Zeppo
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2011/06/24/wiec-jak-powodzilo-sie-ukraincom-w-wolnej-polsce-1/