Szachrajstwo polemiczne
Tekstem Zdrowego rozsądku nie da się zastąpić Jeff Nyquist odpowiedział na opublikowaną nieco wcześniej moją z nim polemikę, Ten sam nacjonalizm, którą napisałem poważnie zaniepokojony wyraźną odmianą w tonie oraz sensie wypowiedzi amerykańskiego publicysty. Pisałem nie tylko jako uważny czytelnik jego tekstów, ale także jako tłumacz i propagator kilku przynajmniej tuzinów jego artykułów; jako polityczny sojusznik i przyjaciel, który dostrzega, że nie wszystkie ścieżki, po których kroczy Jeff Nyquist prowadzą do celu. W zamian otrzymałem kubeł pomyj wylany na moją głowę oraz publicystyczny bełkot nie tylko bardzo oddalony od prawdy, ale po prostu nieuczciwy. Nie Jeff, na podobnych zasadach polemizować ze sobą nie będziemy!
Jeff Nyquist się zarzeka: nigdy nie twierdził, że Ukraina jest niepodległym krajem; że nie stworzył „niepodważalnego aksjomatu, jakoby Saakaszwili był przeciwnikiem Moskwy”; że nie mówił nigdy jakoby „sowiecka strategia była w 'strzępach’”. Istotnie, nigdy takich słów nie wypowiedział dosłownie, ale taki właśnie był i ton, i wyraz jego wypowiedzi, a to właśnie one decydują o tym, w jaki sposób wypowiedź jest odbierana przez czytelników. Już w wywiadzie opublikowanym na tej witrynie w listopadzie 2009 roku wypowiedział się jednoznacznie:
Pokój i dobrobyt, stworzone przez potęgę Ameryki, także dobiegają końca. Co się stanie później zależy od ludności Polski, Ukrainy, Niemiec i Francji (między innymi). Polska jest na linii frontu w walce z rosyjską potęgą; cokolwiek dzieje się dziś w Polsce, ma decydujące znaczenie dla Europy. Rosjanie mają poważne problemy w domu; ich strategia neutralizacji Stanów Zjednoczonych jest po prostu wstępnym krokiem do podboju Europy. Jeżeli państwa europejskie wykażą się stanowczością, Rosja może być postawiona w beznadziejnej sytuacji. Polska może w tym względzie nadać ton całej Europie. Mam nadzieję, że Europa odzyska moralną odwagę, wewnętrzną żywotność i wiarę.
i nieco później:
…wydarzenia z roku 2008 wskazują, że Wiktor Juszczenko na Ukrainie i Michaił Saakaszwili w Gruzji wydają się być autentycznymi antykomunistami. W przypadku polskiego prezydenta Kaczyńskiego, mówiono mi, że stara się on usunąć komunistów z polskiego życia narodowego.
Tworząc apokryficzną wersję swoich poglądów Nyquist usiłuje zatrzeć wrażenie, jakie musiał wywrzeć swoimi wcześniejszymi wystąpieniami, wkraczając w ten sposób na pokrętną drogę publicystycznego lawiranta. Zamiast napisać odważnie i zgodnie z rzeczywistością, że mianowicie zbyt pochopnie przypisał wschodnioeuropejskim „przywódcom” znaczenie, którego oni absolutnie nie posiadają oraz misję dziejową, której ani myślą wypełniać, wybrał takie oto rozwiązanie:
I proszę, aby nie przekręcano moich wcześniejszych wypowiedzi. Nigdy nie przedstawiałem niemal niepodważalnych aksjomatów na temat Saakaszwilego czy Juszczenki. Jak napisałem powyżej, jasno odniosłem się do faktów, sugerujących kolaborację Saakaszwilego z Moskwą. A także, i co istotniejsze, nigdy nie powiedziałem, że sowiecka strategia jest „w strzępach”. Powiedziałem, że strategia przeżywa niepowodzenia…
Co powiedziawszy, przechodzi Nyquist do już bezpośredniego ataku na moją osobę, wykorzystując do tego celu ofiary niedawnej katastrofy lotniczej:
Polscy przywódcy, którzy zginęli w ostatniej katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, zostali zabici w sposób, który ze śmiertelną powagą potwierdza ich przywiązanie do antykomunistycznej idei. A może powiesz, że wszyscy oni byli agentami KGB?
W tak nieodpowiedzialny sposób argumentuje obarczony „otwartym umysłem” Jeff Nyquist, przestrzegając przy tym przed postawą, która „fakty podporządkowuje teorii”. Być może zatem warto byłoby zapytać jak w kontekście tejże, własnej, Nyquistowskiej metodologii uzasadni twierdzenie, że „polscy przywódcy” pod Smoleńskiem „zostali zabici”, a także że to morderstwo „potwierdza ich przywiązanie do antykomunistycznej idei.” Może i warto byłoby zapytać, ale tego nie zrobię. Wyzbyłem się już bowiem chęci poznawania Nyquistowskiego sposobu myślenia.
Jeff Nyquist nie zna absolutnie żadnych FAKTÓW, które uzasadniałyby twierdzenie, że ofiary katastrofy lotniczej zostały zamordowane przez sowieckie służby. Nie ma także racji, stwierdzając, że ta śmierć potwierdza ich oddanie antykomunistycznej idei. Osoby zmarłe w wypadku nie leciały na wojnę z Rosją sowiecką, i z całą pewnością nie podejrzewały nawet, że spotka ich ten tragiczny los. Niezależnie kogo Jeff Nyquist miał na myśli – czy przedstawicieli rodzin katyńskich, czy obsługę samolotu, generalicję, czyli dawnych przedstawicieli ludowego wojska polskiego, członków przefarbowanych partii komunistycznych, postokrągłostołowych partii politycznych z gatunku platformy obywatelskiej czy prawa i sprawiedliwości, czy też zdrajcę tradycji politycznej II Rzeczpospolitej, Ryszarda Kaczorowskiego, który w 1990 przekazał insygnia władzy RP komunistycznym rządcom peerelu, czy bohaterkę sierpnia 1980, Annę Walentynowicz, śmierć wszystkich tych osób nie potwierdza niczego poza faktem ich udziału w lotniczej katastrofie.
Wbrew politycznemu zaślepieniu, które otwarcie przypisuje mi Jeff Nyquist, nie mam zamiaru powiedzieć, że „wszyscy oni byli agentami KGB”. Nie tylko dlatego, że nie dysponuję na ten temat żadną wiedzą, również i z tego powodu, że kwestia kagebowskiej, czy też jakiejkolwiek innej agentury nigdy nie wydawała mi się ważna, a już na pewno nie pierwszoplanowa z powodów, które lata temu znacznie lepiej, niż ja mógłbym to zrobić, wyłuszczył Józef Mackiewicz:
Nie jest ważne, czy ktoś działa jako 'prowokator’, czy z własnego głębokiego przekonania. Ważne jest, czy działanie przynosi korzyść Sowietom i międzynarodowemu komunizmowi; niezależnie od tego, czy świadomie, czy nieświadomie. A nie jest rzeczą nieznaną, że działający w najlepszej wierze, z ideowego przekonania, z własnych, a nie z obcych pobudek, o sto mil odlegli od każdej 'agentury’, mogą być bardziej dla celów sowieckich pożyteczni jako bardziej skuteczni… To nie jest paradoks. To życie polityczne.
To oczywiście nie mogłoby zainteresować Jeffa Nyquista, podobnie jak dostępna w języku angielskim część twórczości Józefa Mackiewicza, którą programowo i skutecznie ignoruje. O wiele bardziej zainteresowany jest polemiką z poglądami, których nigdy ode mnie nie usłyszał, a które w popędzie polemicznego szachrajstwa, chciałby koniecznie u mnie dostrzec, przypisując mi w domyśle bezkrytyczny, mówiąc najdelikatniej, stosunek do metodologii Anatolija Golicyna. Pisze – mniemać chyba wolno – w kontekście moich rzekomych poglądów, co następuje:
Natomiast beztroskim twierdzeniem, że całe rządy i konkretni prezydenci są agentami KGB, kompromitujemy sami siebie, utrzymując że wiemy więcej niż w rzeczywistości wiemy.
Tak twierdzi Jeff Nyquist, mimo, że w swojej polemice ani razu nie powołałem się na poglądy autora New Lies for Old, nie napisałem także jednego słowa na temat kagebowskiej agentury, a nie sądzę, aby Nyquist znał moje teksty polskojęzyczne. A pewnie szkoda, gdyż w ten sposób mógłby zaznajomić się z pierwszym, znanym mi, omówieniem książki Anatolija Golicyna, The Perestroika Deception, w którym, w roku 1996, pisałem m. in.:
Można mieć zastrzeżenia wobec szczegółów Golicynowskiej analizy. Wobec skłonności do interpretowania niemal wszystkich wydarzeń jako zgodnych z interesami komunistycznymi. Zapewne przecenia Golicyn możliwości komunistycznych służb specjalnych. Jest nieprawdopodobne, aby wszyscy reprezentanci niekomunistycznych ugrupowań politycznych byli, bez wyjątku, kontrolowani przez komunistów. Wydaje się, że mamy do czynienia z rzeczywistością nieco mniej kontrolowaną, aniżeli jest to skłonny przyznać Golicyn.
Gdyby nawet Jeff Nyquist miał możliwość wcześniejszego poznania powyższego fragmentu, wątpliwe, aby ta okoliczność powstrzymała go od wstąpienia na grząski teren polemiki z poglądami, których nigdy nie reprezentowałem. Tak zdecydowanie łatwiej, a może i przyjemniej. Ale to nie sybarytyzm pobrzmiewa w tonie Jeffa Nyquista, raczej niechęć do uszczuplania przypisanej sobie dziejowej racji. W ten właśnie sposób, obarczony „otwartym umysłem” Jeff Nyquist zachowuje wyłączność na głoszenie andronów z gatunku: „Kremlowscy stratedzy są ludźmi. Nie są bogami” i tym podobnych prawd Nyquistowskiej ewangelii. A czyni to wszystko, nie wolno zapomnieć, w chwili, kiedy „Ameryka jest celem numer jeden… […], Ameryka może zostać jutro powalona…”, kiedy jego amerykańska ojczyzna oczekiwałaby od Nyquista-nacjonalisty czegoś więcej (może pokory?), aniżeli werbalizowanej z rozmachem mizernej nadziei, że, niczym lux ex oriente, wybawienie od sowieckiego zniewolenia przyjdzie ze strony „antykomunistów” w gatunku Saakaszwilego i Juszczenki.
Życie przynosi czasem smutne niespodzianki. Taką niespodzianką dla mnie była zmiana kursu w poglądach Jeffa Nyquista. Jeszcze smutniejsza wydała mi się maniera, z jaką począł uprawiać polityczną polemikę. Dlatego, to co powiem za chwilę, powiem z wielkim żalem.
Ze względu na sposób prowadzenia dyskusji przez Jeffa Nyquista i fakt, że mimo dwukrotnie ponawianej prośby, odmówił umieszczenia mojego tekstu polemicznego na swojej witrynie, oraz zgodnie z opinią naszej redakcji, jego teksty nie będą dłużej publikowane na łamach witryny Wydawnictwa Podziemnego. No Substitute for Common Sense jest ostatnim tekstem Jeffa Nyquista, jaki umieściliśmy. Jako dysponent dwóch witryn internetowych, Jeff Nyquist ma wystarczająco dużo przestrzeni i możliwości, aby opublikować każdy swój tekst, nawet najbardziej drażliwy, zatem nasza decyzja jedynie w minimalnym stopniu wpłynie na upowszechnienie jego publicystyki.
W tej sytuacji pozostaje mi się już tylko pożegnać. Zatem, żegnaj Jeff. Żegnaj dawny przyjacielu!