Zamknij
Jeff Nyquist

Zdrowego rozsądku nie da się zastąpić

20 kwietnia 2010 |Jeff Nyquist, Trójkątna konstelacja
Źródło: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2010/04/20/english-no-substitute-for-common-sense/

W związku ze śmiercią prezydenta Kaczyńskiego składam kondolencje polskiemu narodowi. Mamy tu do czynienia z wydarzeniem tyleż smutnym, co budzącym niepokojące skojarzenia. Samolot polskiego prezydenta może będzie w przyszłości symbolizować Europę, której wydaje się, że masowe zbrodnie należą do przeszłości.

Odpowiadając Darkowi Rohnka, nie rozumiem jego twierdzenia, że moje rozumowanie uległo „przemianie, która się niedawno ujawniła.” Darek twierdzi, że stworzyłem pewnego rodzaju niepodważalny aksjomat, jakoby Saakaszwili jest przeciwnikiem Moskwy. W artykule, opublikowanym na tej witrynie, zatytułowanym „Zrozumieć strategiczne cele wroga”, pisałem: „jeśli poddamy analizie gruzińskie wydarzenia… to widzimy, że Moskwa potrzebowała partnera w Tbilisi, na którym mogła polegać; mogła polegać, że rozpocznie on wojnę w sposób, który pozwoli na stwierdzenie, że nie był to akt jawnej rosyjskiej agresji.”

Tyle na temat mojego „niepodważalnego aksjomatu”. Uznałem możliwość, że gruziński prezydent Saakaszwili może być agentem Moskwy. Jednakże w tym samym czasie Saakaszwili miał znaczące osiągnięcia w walce z socjalizmem i z Rosją. Dlatego wyraziłem ostrożny optymizm, który nie każdemu przypadł do gustu. Wszystko to dowodzi otwartości mojego umysłu, a także i tego, że w wielu dziedzinach jestem ignorantem, błądzącym po omacku wraz z innymi. Co jest trudne do zaakceptowania w naszej dyskusji, to automatyczne przypisywanie roli „sowieckiego narzędzia” do przywódców byłych krajów komunistycznych, po prostu dlatego, że to pasuje do tez Golicyna. Nie znaczy to, że nie zgadzam się z Golicynem. To z czym się nie zgadzam, to postawa, która fakty podporządkowuje teorii. Jeśli moje myślenie kiedykolwiek było odmienne, wówczas rzeczywiście możecie stwierdzić, że uległem przemianie. Łatwo było dostrzec, że Gruzja była pod moskiewską dominacją, kiedy u władzy był Szewardnadze. Ale jak ocenić Saakaszwilego? W konkretnych przypadkach, w konkretnych krajach, kiedy tak dużo dzieje się w różnych regionach, potrzebujemy konkretnej wiedzy. Nawet wówczas musimy być ostrożni, aby nie przesadzić w jakimś konkretnym przypadku. Jeśli ingerencja Moskwy jest oczywista, wtedy jest istotne, aby upowszechnić nasze ustalenia, wyjaśniając w jaki sposób potwierdzają one to, co wiele lat temu pisał Golicyn. Natomiast beztroskim twierdzeniem, że całe rządy i konkretni prezydenci są agentami KGB, kompromitujemy sami siebie, utrzymując że wiemy więcej niż w rzeczywistości wiemy. Teoria nie może zastąpić wiedzy o rzeczywistych faktach.

I proszę, aby nie przekręcano moich wcześniejszych wypowiedzi. Nigdy nie przedstawiałem niemal niepodważalnych aksjomatów na temat Saakaszwilego czy Juszczenki. Jak napisałem powyżej, jasno odniosłem się do faktów, sugerujących kolaborację Saakaszwilego z Moskwą. A także, i co istotniejsze, nigdy nie powiedziałem, że sowiecka strategia jest „w strzępach”. Powiedziałem, że strategia przeżywa niepowodzenia, które w szerszym kontekście spowodowały problemy z mechanizmami kontrolnymi. Dzisiaj możemy obserwować wyraźnie, z jaką łatwością Moskwa potrafi zdeptać polityków w rodzaju Juszczenki. Polscy przywódcy, którzy zginęli w ostatniej katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, zostali zabici w sposób, który ze śmiertelną powagą potwierdza ich przywiązanie do antykomunistycznej idei. A może powiesz, że wszyscy oni byli agentami KGB?

Czy rzeczywiście wyobrażamy sobie, że wszystko przebiega w idealnej zgodzie z planami Kremla? Prawdziwe plany strategiczne nie działają w ten sposób i nie ma usprawiedliwienia dla twierdzenia, że wszyscy na świecie należą do fałszywego frontu – że nie ma wartościowych kandydatów, ani partii, ani przywódców, dla sugestii, że prezydent Kaczyński był rodzajem agenta KGB. Jeśli był takim agentem, udowodnij to i po sprawie. Pokaż fakty i argumenty. Nie wysnuwaj po prostu takich wniosków z lektury Golicyna. Taki punkt widzenia, kreślony tak grubą kreską i z tak negatywnym nastawieniem, że nic pozytywnego nie da się już zrobić w dziedzinie kontrstrategii.

Do tych w Polsce i do tych na Ukrainie, którzy mogą czytać te słowa: czytajcie uważnie i nie weźcie moich słów jako czegoś w rodzaju psychologicznej rekompensaty. To są sprawy życia i śmierci, zwłaszcza odkąd ktoś prowadzi przeciw wam wojnę. Spośród krajów wytypowanych do zniszczenia i eksterminacji przez stronę komunistyczną, Ameryka jest celem numer jeden. Dlatego nie zapomnijcie, co tu zostało napisane; mianowicie, że Ameryka może zostać jutro powalona i nie będzie sposobu, aby temu zaradzić. Dlatego, jeśli na świecie ma być odnaleziona jakaś nadzieja, musi być ona odszukana w tych krajach, które przetrwają. To nie jest rekompensata, ale wynik logicznego myślenia. Z tego właśnie powodu przekonuję swoich rosyjskich, ukraińskich i polskich przyjaciół do tłumaczenia i dyskutowania Golicyna. Wiedza na temat prac Golicyna pozwoli ludziom z Rosji, Ukrainy i Polski zrozumieć kim są wykonawcy, jakie są ich metody i co robić. Nie ma to nic wspólnego z autentycznością Juszczenki albo Saakaszwilego. Ma natomiast znaczenie z punktu widzenia słabych punktów Moskwy, powodujących konieczność zatrudniania takich polityków – jeśli są agentami KGB. W tym punkcie, w tego rodzaju rosyjskich poczynaniach, znajduję potwierdzenie słabości. Rosyjscy politycy znają swój brak odporności na polski czy ukraiński nacjonalizm, który starają się sabotować i odwracać przy każdej sposobności. Moskiewska propaganda jest na tyle skuteczna, że wielu nie śmie myśleć o sobie jako o nacjonalistach, myśląc, że ten termin jest synonimem faszyzmu. W ten sposób wszystko w Europie jest zredukowane do nędznego liberalizmu, który współpracuje przy swoim własnym samobójstwie.

Kremlowscy stratedzy są ludźmi. Nie są bogami. Czy mam mówić, że oni wygrywają za każdym razem i nigdy nie popełniają błędów? Czy powinienem mówić, że KGB jest wszechwiedzące i wszechmocne? To byłoby idiotyczne i nic takiego nie wynika z golicynowskiej metodologii. Poza tym, nie ma żadnej ewangelii Anatolija Golicyna. W jego tekstach jest po prostu pewna ilość poprawnych przewidywań, niekiedy zdarzają się błędne, jest tam też metoda analizowania wydarzeń, pozwalająca na tworzenia nowych przewidywań.

Darek, proszę, nie zakładałem istnienia „niepodległej Ukrainy” otoczonej łańcuchem wrogich „rosyjskich” sił. Opisałem precyzyjną rosyjską metodę okrążania, który obejmuje moskiewską unię wojskową z Białorusią, umożliwiającą rosyjskim wojskom okupację Zachodniej Ukrainy i odcięcie jej od Polski. Napisałem jasno i niedwuznacznie: „Aby uniknąć nieporozumień dodam, że nie uważam jakoby pomarańczowa rewolucja osiągnęła prawdziwą niepodległość Ukrainy. Nie mam złudzeń, co do dominacji ukrytych albo nie tak znowu ukrytych struktur KGB w tym kraju. Mam na uwadze znakomity raport Borysa Czykułaja na temat prawdopodobnych rozmiarów penetracji ukraińskiego systemu politycznego przez byłe KGB. Piszę to, aby [moi polscy przyjaciele] nie zinterpretował mylnie mojego stanowiska, sugerując, że porównuję Juszczenkę do Drugiego Przyjścia Zbawiciela, albo że uważam Ukrainę za prawdziwie niepodległy kraj”.

I proszę, przestań oponować przeciwko stosowaniu słowa „Rosja”. Sam Golicyn posługiwał się terminem „rosyjscy stratedzy” w swojej pracy. Niezbyt rozsądnie jest cytować Golicyna, a następnie uderzać we mnie za stosowanie jego terminologii. I proszę raz jeszcze, nie nazywaj mylnie tego, co przed chwilą napisałem, antyrosyjskim wystąpieniem. Ale i tak będziesz. To jest właśnie to, co robisz i ty, i pan Bąkowski. Ja piszę „X”, a po chwili wraca to do mnie jako „nie-X”. Próbuję wyjaśniać, ale i tak zostaje jako „nie-X”. W ten właśnie sposób powiedziano, że wolę słuchać „bajeczek rozpijaczonego Jelcyna”. Powodem, jak się zdaje, jest mój „dumny nacjonalizm”, który prowadzi mnie na skraj tej samej przepaści co Churchilla i Piłsudskiego. Pozostawiając na uboczu fakt, że nie jestem „dumnym nacjonalistą”, ale nacjonalistą przez sentyment i pokorną konieczność, chciałbym wyjaśnić twój argument przeciwko powszedniemu nacjonalizmowi. Czy zaprzeczysz, że wojny są dziś prowadzone pomiędzy narodami, a nie pomiędzy domenami, klanami i plemionami? Czy nie możesz dostrzec absurdalności używania słowa „patriotyzm” w odseparowaniu od słowa „naród”? Patriotyzm jest albo narodowym patriotyzmem albo jakąś formą patriotyzmu lokalnego. Dla Ateńczyka z piątego wieku p.Chr. patriotyzm był patriotyzmem miasta-państwa. Dla nas, w naszych czasach, patriotyzm oznacza narodowy patriotyzm (co nazywam „nacjonalizmem”).

W tej kwestii nazizm zrobił więcej dla komunistów aniżeli większość ludzi zdaje sobie sprawę. Z powodu nazizmu i faszyzmu, nacjonalizm został zdyskredytowany w Europie, która obecnie składa się z narodów tak słabych, że nie potrafią się same bronić. Biedna, chora Europa z jej winnym za wszystko nacjonalizmem. Jeśli będzie się uporczywie przyrównywać nacjonalizm do faszyzmu, konsekwencją takich działań będzie właśnie faszyzm.

W dodatku, wiara w postępowe cechy narodowej jedności nie wymusza poglądu, że wszystkie narody są antagonistyczne; idea taka jest reliktem wywodzącym się z imperialistycznych ambicji przedwojennych europejskich potęg. Nacjonalizm i imperializm to nie są te same pojęcia, a jeden nie determinuje drugiego. Natomiast co do węgierskich bojowników w 1956 roku, albo kubańskich kontrrewolucjonistów w Zatoce Świń, czy w przypadku Hmong w Laosie, albo wietnamskich sojuszników Stanów Zjednoczonych, ich smutny los nie był podyktowany przez amerykański nacjonalizm. Został podyktowany przez strategiczne błędy, złą politykę, beznadziejny stan CIA jako agencji wywiadowczej. W jaki sposób te wydarzenia mają być oskarżeniem dla nacjonalizmu? Nie są nimi.

Czytając Golicyna i doceniając jego analizy sowieckiego strategicznego podstępu trzeba pamiętać o tym, że niczym nie da się zastąpić zdrowego rozsądku. Praca Golicyna pomaga nam przewidywać, co Moskwa planuje zrobić w przyszłości. To nie pigułka, która, raz połknięta, uczyni nas wszechwiedzącymi.

Źródło:
Adres artykułu: https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2010/04/20/english-no-substitute-for-common-sense/
Kategorie: Jeff Nyquist, Trójkątna konstelacja
Zamknij
 |  https://staging.wydawnictwopodziemne.com/2010/04/20/english-no-substitute-for-common-sense/