Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski. Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres. Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce: 1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania? 2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki? 3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych? Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie. |
Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza. Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania: 1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem? 2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie? 3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku? Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału. |
1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność? 2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej? 3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze? 4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin? 5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony? 6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku: Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012! Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012? |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana. |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Punkt Langrange`a. Powieść. |
H![]() |
| 1946. Powieść. |
PS. Perypetie Arctic Sea mają swój równie tajemniczy ciąg dalszy.
Okazuje się, że w ubiegły poniedziałek, tj. 7 września, do Moskwy przybył Beniamin Netanyahu, izraelski premier. Tego rodzaju wizyta nie byłaby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie była otoczona kompletną tajemnicą. Generał w sztabie premiera, który podpisał oświadczenie dla prasy, że Netanyahu odwiedzał tajne urządzenia militarne w kraju, podał się dymisji, gdy okazało się to kłamstwem. Wiemy dziś z pewnością, że Natanyahu był w Moskwie, i że chciał za wszelką cenę ukryć tę wizytę. Czyżby został wezwany na Kreml?
Cała afera przybrała dziwny obrót: w pierwszej fazie sowieciarze byli zdecydowanie upokorzeni, zarówno samym “zniknięciem” statku, jak i najrozmaitszymi jego interpretacjami. Teraz natomiast wydają się spokojnie brać górę. A więc po pierwsze, wskazują słusznie, że nie potrzebują przemycać rakiet do Iranu, bo dwa lata temu podpisali z nimi umowę na ich dostawę. Po drugie, nawet gdyby nie podpisali jaawnej międzynarodowej umowy, to nadal jest ich sprawa, komu sprzedają broń. Po trzecie, przeciek na temat tajnej wizyty Netanyahu pochodzi wyraźnie z Moskwy, więc Kremlowi zależało na ponownym rozdmuchaniu sprawy, ale w jakim celu? Sowieckie źródła potwierdzają sam fakt wizyty, ale zdecydowanie zaprzeczają, że izraelski premier spotkał się z Putinem bądź z Miedwiediewem. Można z tego wnioskować, że jeśli Netanyahu próbował coś w Moskwie pilnie załatwić, to się nie udało.
Zabawne, że jedyna sensowna konkluzja tych wszystkich sprzecznych relacji powraca do rewelacji Filina, opisanych przez Nyquista. Filin napomykał bowiem o broni “biochemicznej”, której użycie miałby umożliwić ładunek Arctic Sea. Desperacka eskapada moskiewska Netanyahu mogłaby wskazywać, że afera Arctic Sea w jakiś sposób wiąże się z potencjalną eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Szanowny Panie Michale,
Czy nie sądzi Pan, że jeden (być może nie najważniejszy) z tropów opisywanej przez Pana, a wcześniej przez Nyquista sprawy, a szczególnie owej tajemniczej wizyty Netanyahu w Moskwie, prowadzić może do – poniekąd – spraw polskich? Mam na myśli faktyczną (bo wciąż jeszcze nie przesądzoną formalnie) rezygnację Obamy z planów administracji Busha włączenia Polski do systemu GBMD? Zdecydowaną, oczywiście, w porozumieniu z Moskwą i Berlinem, bądź pod naciskiem Moskwy. W okresie, kiedy instalacja w Polsce bazy GBI wydawała się prawdopodobna, a dla niektórych wręcz przesądzona – pojawiały się pogłoski (czy tylko pogłoski?), jakoby realnym konkurentem w realizacji polsko-czeskiego projektu GMDB był Izrael, przedkładający Pentagonowi alternatywny wariant, tzn. przeniesienie tego projektu z terytorium Polski i Republiki Czeskiej do Izraela, co łagodziłoby opór Moskwy, wynikający z postrzegania Polski i Czech jako strefy własnych wyłącznych wpływów. Jeśliby rzeczywiście tak się miały sprawy, to – w sytuacji, kiedy nowa administracja wycofuje się z Europy Środkowej – mogłyby wzrosnąć nie tylko nadzieje Izraela na przejęcie bazy GBI, ale także intensywność lobbyingu w tej kwestii.
Moskwa, która od pewnego czasu nawet już nie ukrywa, iż czuje się suwerenem w Europie Środkowej, przenosi – być może – ciężar swojej polityki na Bliski (i dalszy) Wschód. Nowy, sowiecki “brasok na Jug” obejmuje – rzecz jasna – także festiwal dezinformacji na użytek zewnętrzny. Sowieckie próby neutralizowania Izraela są jednak w tym ogólniejszym kontekście trwałym elementem polityki Moskwy. Mimo że Moskwa gra tu na wielu fortepianach, to izraelski nie należy do najmniej ważnych. Szczególnie, gdyby Tel-Aviv dostał (albo miał szansę dostać) dodatkowy argument w postaci bazy GBI.
Zastrzegam się jednak, iż moje dywagacje są ocenami laika, nie specjalizujacego się
w polityce Bliskiego i Środkowego Wschodu. Więc, może niewiele warte.
Drogi Panie Zeppo,
Darek Rohnka pisał tu o tarczy parę lat temu, w artykule pt. Tarcza Putina (http://wydawnictwopodziemne.rohnka5.atthost24.pl/2007/08/31/tarcza-putina/ ). Niewiele chyba się zmieniło, oprócz amerykańskiej administracji. Moje stanowisko także pozostaje niezmienione. Tarcza nie była skierowana przeciw sowieciarzom, o czym oni doskonale wiedzieli od początku, a zatem podjęli klasyczną akcję odwracającą uwagę: gwałtownie zaoponowali. Jeśli Amerykanie wycofają się z budowy tarczy pod sowiecką granicą – ogłoszą zwycięstwo; jeśli zbudują tarczę – ogłoszą, że w takim razie oni muszą dbać o swoje bezpieczeństwo, a zatem także zwycięstwo.
Nie jestem znawcą systemów antyrakietowych, ale opierając się na tym, co na ten temat czytałem, miejsce rozmieszczenia tarczy przeciw rakietom wystrzelonym z Bliskiego Wschodu (powiedzmy z Iranu) jest kwestią geometrii raczej niż geopolityki, ponieważ rakiety balistyczne w pierwszej fazie lotu wznoszą się prawie pionowo w górę, są niezwykle trudne do zestrzelenia, podczas gdy w drugiej fazie, gdy ich trajektoria jest “równoległa” do powierzchni Ziemi, wtedy można próbować je trafić. Innymi słowy, tarcza w prlu działałaby przeciw Iranowi, ale nie przeciw sowietom, gdy tarcza w Izraelu byłaby bezużyteczna wobec rakiet irańskich skierowanych ku Ameryce. Wobec rakiet bliższego zasięgu używa się i tak innych systemów, jak np. Patriot.
Zatem tarcza nie miała nic wspólnego z bezpieczeństwem prlu. Nigdy. Sowiecka gra wokół tarczy była rozciągnięciem ich stanowiska wobec uczestnictwa demoludów w NATO. W istocie rzeczy nie mieli nigdy nic przeciwko, żeby ich czerwone armie stworzyły zalążek konia trojańskiego w NATO, więc oponowali, żeby osiągnąwszy swój cel wymóc inne ustęptwa.
Z tych samych powodów nie mogę się zgodzić z Pańską oceną, że “Moskwa od pewnego czasu nawet już nie ukrywa, iż czuje się suwerenem w Europie Środkowej”. Nigdy nie ukrywała, bo komunizm nie upadł, sowiety się nie rozpadły i zmiany zapoczątkowane w 1989 roku są pozorne. Trzeba im zresztą oddać, że oni tego nigdy nie ukrywali.
Natomiast co do Izraela, to przyznaję, że nie rozumiem, o co chodzi z Arctic Sea, ale polityka Izraela wydaje się w miarę jasna. Netanyahu nie ufa Obamie i Clintonom, czy można mu się dziwić? Próbuje więc negocjować bezpośrednio z Moskwą, aby powstrzymać atak irański. Ahmadinedżad powiedział zupełnie wprost, że zmazanie Izraela z mapy jest jego celem. Dotąd Izraelczycy opierali się na swej ogromnej przewadze militarnej i wsparciu ze strony Ameryki, ale to drugie jest wątpliwe, gdy to pierwsze może być już teraz nieprawdą. Co mają począć? Idą wprost do źródeł irańskiej potęgi, tj. do Moskwy.
Some idiots from GRU, generals for the most part, who in the past distributed desinformation on Arctic Sea story
play a new game:
the fake their deaths.
http://www.google.com/search?hl=en&lr=&client=firefox-a&rls=org.mozilla:en-US:official&hs=bEI&tbo=p&num=100&tbs=qdr:w&q=General GRU Surikov poisoned&btnG=Search&aq=f&oq=&aqi=
this may be a sign of a coming serious military or terror attacks
check this out how they lie
http://www.youtube.com/watch?v=caSQRt6FwTg
http://www.youtube.com/watch?v=4rbnZcscNVU
the big one on the right is the one who faked his death – SURIKOV (mansur)
Intersting to note that the news of his alleged death is not reported anywhere except their fake kavkazcenter site or the clones to it
——————-
you can translate this in polish here
http://translate.google.com/#en|pl|
Regardless of the faked death, the whole story remains mysterious. The usual response of most observers, i.e. ” a cock up rather than a conspiracy”, which is very rarely true, somehow rings true in this case. Whatever happened onboard Arctic Sea was an almighty cockup, and the subsequent story about missiles to Iran could plausibly be a clumsy attempt at a cover up.
Panie Michale,
czy przez okres blisko dwóch lat udało się może Panu dotrzeć do sensu opisywanych wydarzeń?
Nie. Może dlatego, że nie pukałem, więc mi nie otworzono, nie szukałem, więc nie znalazłem. Ale ma Pan rację, warto poszperać.
Sowieci handlują bronią z kim chcą i kiedy chcą, nie oglądając się na nic i na nikogo. A sprzedanie Iranowi systemu S-300 (wielokanałowy, z jednoczesnym śledzeniem przez RPN 100 celów, i dalsza strefą ognia wynoszącą 150km) praktycznie uodporniłoby irańskie instalacje nuklearne na atak z powietrza.(Tylko po jaką cholerę wieźć ten cały majdan do Algierii i to pod stosem drzewa?)
Najwyraźniej Izrael, widząc co się święci, zmusił Sowietów do bezpośrednich rozmów. A z jakim skutkiem?
W każdym razie w sierpniu 2010r. Sowieci oświadczyli iż odstępują od sprzedaży Iranowi S-300.(Co oczywiście nic nie znaczy, gdyż równie dobrze może się niebawem okazać, iż jakiś Iwanow, oczywiście w całkowitej niezgodzie z radzieckim prawem i wbrew miłującemu pokój radzieckiemu rządowi, opycha “na boku” ajatollachom trefny towar.)
Poszperałem ciut i nie widzę żadnych nowych hipotez. Jedyna nowość w tej sprawie, to że “sprawcy przyznali się i zostali skazani”… Miejmy nadzieję, że przeżyją wyroki więzienia.
Wydaje mi się pewne, że cokolwiek było na pokładzie Arctic Sea, NIE było przeznaczone dla Iranu, bo nie tędy droga. Ale dla kogo? Wydaje się mało prawdopodobne, żeby ładunek był przeznaczony dla Palestyńczyków, a w takim razie pozostaje tylko Syria i Hezbollah.
Zważywszy, że ładunek musiał być pokaźnych rozmiarów – niektórzy sugerują samoloty MiG 31, co wydaje się mało prawdopodobne – trudno uwierzyć, żeby był przeznaczony dla sił innych niż państwowe, co wykluczałoby partyzantów Hezbollah.
też nic nie znalazłem. Poza stroną kavkazcenter, linki podane przez SK są nieaktywne. Czyżby opisana przez Pana interwencja Szymona Peresa odniosła skutek i zapobiegła serii zamachów przewidywanych przez SK?
Panie Michale,
pozostając przy wątku “marynistycznym”, jak Pan ocenia zatonięcie w 2000 roku okrętu podwodnego Kursk? Czy przyczyną katastrofy było użycie niesprawdzonej technologii (nowy typ torpedy) czy też bolszewikom z jakiś przyczyn zależało na przekonaniu ludzi, że ich armia nie przedstawia żadnej wartości?
Nic mnie nie zdziwi, jeśli chodzi o Kabuda. Seria zamachów i wojna światowa tuż za rogiem przewidywana bez zażenowania od 15 lat bez przerwy.
Nie mam żadnego zdania w sprawie zatonięcia Kurska.
jak Pan ocenia ostatnie wydarzenia w krajach północnej afryki? Kto i o co tam gra?
Kadafi (czy tak pisze się jego nazwisko po polsku?) gra o swoje własne życie. A Bractwo Muzułmańskie o władzę.
czyli nie ma to nic wspólnego z okrzykiem „Dałoj sowietskuju włast`!”
w sprawach ortografii jestem ostatnią osobą, która może zabierać głos
Jak radzieccy towarzysze, z radosną pomocą NATO, zainstalują w północnej Afryce i okolicach, tamtejszych ajatollachów u władzy – to dopiero będzie “sowietskaja włast'”!
W Libii, Iraku i Syrii była (lub jest) sowiecka włast’, ale w Egipcie czy Tunezji, były zwykle skorumpoowane reżymy, trudno nie mieć sympatii dla ludzi, którzy chcą poprawić swój los, ale naiwnym byłoby sądzić, że nie ma w tym podwójnej gry sił o wiele gorszych niż korupcja. W Benghazi w nowych “demokratycznych władzach, są byli więźniowie z Guantanamo…
Bahrain jest z tego kotła najciekawszym przypadkiem, bo znowu trudno nie mieć sympatii dla szyickiej większości, która rządzona jest bezpardonowo przez sunnicką mniejszość, ale naiwnym byłoby sądzić, że Iran nie maczał palców w podburzaniu zamieszek. Iran od lat proponuje ideę szyickiego półksiężyca, od południa Iraku (wokół Basry) przez Iran do sił Hesbollah w Libanie. Bahrain byłby dla nich przyczółkiem najdalej wysuniętym na południe, ale ważniejsze, że położonym po drugiej stronie Zatoki Perskiej niż Iran. Innymi słowy, jest zupełnie nieprawdopodobne, żeby szyicka większość objęła władzę w Bahrainie, bo nie pozwolą na to otaczające ich sunnickie państwa. W Jemenie jest 20 razy więcej szyitów niż w Bahrainie, ale są w poważnej mniejszości.
A może ładunek “AS” nie był przeznaczony dla Iranu a np. dla Wenezueli?
Faktycznie, trudno byłoby ukryć taki sprzęt jak MiG 31, ale rakiety (czy jakiekolwiek do nich komponenty) – to już inna sprawa.
Sprawę “arabskiej wiosny ludów” z kolei dość klarownie opisał prof. Olavo de Carvalho:
http://www.theinteramerican.org/commentary/238-danger-ahead-part-i.html
http://www.theinteramerican.org/commentary/253-danger-aheadpart-ii.html
Teraz niech Bóg (Wszechmogący, Miłościwy i Sprawiedliwy) ma w opiece dynastie Saudów i Haszymidów. Jeśli te padną pod naporem Ikhwan, alkaidystów i jaczejek irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, to już bankowo będzie “sowietskaja włast'”…
Drogi Panie Michale,
Do Pańskiej wypowiedzi dodam następujące:
1. Sprawa obalenia tow. płk. Kaddafiego przypomina jak żywo operację obalenia “geniusza Karpat”. W założeniu partyzantki libijskiej spory udział mieli… ministrowie jego rządu, w tym ci z tzw. “resortów siłowych” i (bodaj) minister spraw zagranicznych.
2. Z kolei odsiadka w Gitmo jest – w kontekście powyższego – słabszą poszlaką na sowieckie powiązania dowódców rebelii. Co więcej – ci mogli zostać przewerbowani tam przez CIA albo DIA. Jeśli tak – to z jakim ostatecznie skutkiem.
3. Przedrewolucyjne władze w Egipcie też miały sowieckie koneksje, począwszy od Mubaraka – absolwenta sowieckiej akademii wojskowej. Z kolei w Jemenie, po zjednoczeniu tego kraju, do jego władz weszli ludzie z Jemenu komunistycznego. I siedzą tam do teraz.
4. Najbardziej niepokojące (oprócz groźby rozlania się rewolucji na Europę) jest to, że Zachód (którego centrum jest rządzone przez komunizującego prezydenta) ponownie dał się sowieciarni związać konfliktem na peryferiach, atakując do tego słabszą flankę Bloku Sino-sowieckiego. Nawiasem, Afryka zdaje się być strefą wpływów (de facto kolonią) ChRL, co jednak nie wyklucza współpracy obu części Bloku na tym terenie.
Panie Jaszczurze,
Cała wierchuszka armii egipskiej ma sowieckie powiązania, ale od lat Egipt nie zajmował stanowiska prosowieckiego. To oczywiście także może być gra, ale to mało prawdopodobne.
Pański punkt 2. zakłada kompetencje ze strony CIA, których oni nie posiadają. Skąd ten optyzmizm? Gdyby było tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Libia jest zbyt wyjątkowym przypadkiem – ze względu na Kaddafiego – żeby wyciągać z sytuacji tam ogólniejsze wnioski. Już sam fakt, że zbolszewizowane onz zezwoliło łaskawie na akcję w Libii, jest dowodem, jak ten półgłówek zalazł za skórę wszystkim, z sowieciarzami włącznie.
Stanowiska prosowieckiego Egipt od dawna nie zajmował, ale mógł być choćby bazą dla specsłużb sowieckich albo/i chińskich. Może nadszedł czas na korektę polityki sowieckiej w tym kraju?
A dlaczego z polityką USA jest tak źle? Po pierwsze – w optyce amerykańskiej administracji i specsłużb wrogiem nr 1 jest (bezprzymiotnikowy najczęściej) “terroryzm”. I nawet pomimo świadomości, że stoi za nim sowieciarnia (trudno zakładać, choćby na przysłowiowy chłopski rozum, że tej świadomości Amerykanie nie mają), nawet oficjalne czynniki bardzo rzadko to choćby artykułują. Dlatego być może ślą bomby na peryferie, a dyplomatów i Bidenów do centrum.
Ponadto wydaje mi się, że władze USA, nawet pomimo znaczącej przewagi technologicznej nad Rosją Sowiecką i ChRL, obawiają się tego, jakie skutki wewnętrzne miałby choćby ostrzejszy kurs wobec Moskwy i Pekinu. Przy tak znaczącej obecności lewactwa i liberałów w amerykańskiej przestrzeni publicznej, przy powszechnie panującej mentalności krawaciarzy.
Z Pańskimi ostatnimi dwoma zdaniami się zgadzam, ale tu wracamy do “mojej” jedynki. Ze strony Moskwy/Pekinu byłaby to operacja, mająca doprowadzić do władzy bardziej spolegliwego, a równie niesympatycznego satrapę.
Poza tym, Rosja Sowiecka i ChRL zyskują na “Red Dawn of Odyssey” poprzez antagonizację przeciwko Zachodowi na poziomie czysto propagandowym (wymieniona przez Pana rezolucja ONZ) oraz poprzez nieuniknioną konsekwencję, jaką jest wzrost cen ropy naftowej (co jest na rękę m.in. Gazpromowi). Nie mówiąc już o udziale najemników z Rosji Sowieckiej, Ukrainy, Białorusi, Serbii, Zimbabwe, snajperek z FARC i zyskach ze sprzedaży broni obu walczącym stronom.
Odchodząc na chwilę od bieżącego tematu – czy uważa Pan za możliwe, że śmierć generałów GRU (Iwanowa i Surikowa) mogła być upozorowana, jak pisze wyżej P. Kabud?
O ile oczywiście dobrze zrozumiałem komentarz napisany pidgin’em…
Z polityką amerykańską jest źle, ponieważ CIA jest przeżarta sowieckimi kretami, a klasa polityczna składa się w wielkiej mierze z agentów wpływu.
Na temat rewelacji Kabuda nie mam nic do powiedzenia.
Tak, a do tego typowa dla demoliberalizmu i dla cywilizacji w stadium schyłku mentalność kupiecka, sprowadzająca się do twierdzenia, że wszystko ma cenę (a ta jest zmienna) i że wszystko można przegłosować. Julius Evola pisał wręcz, że demoliberalizm (“amerykanizm”) jest o wiele podstępniejszy od komunizmu, torując mu drogę. Zresztą i te tendencje mogą być przez agenturę wpływu podsycane, o czym mówił choćby Jurij Bezmienow.
To zdaje się nie jest jeszcze tak silne, jak w Europie, choć może to spojrzenie człowieka z TEJ strony Atlantyku, spod wejścia do jaskini czerwonego smoka…
Do agentury wpływu dołączyć trzeba autentycznych komunistów i idiotów, nie zadaniowanych przez KGB czy Guoanbu, ale których działalność w pewnych układach jest taka sama. Przykładem – Zbigniew Brzeziński, którego koncepcje geostrategiczne są po 1991 roku realizowane.
O ile kreta czy agenta wpływu można w taki czy siaki sposób złapać za jajca i unieszkodliwić, o tyle z użytecznym idiotą jest o wiele gorzej.
A jak już jesteśmy przy CIA – może gen. Petraeus (którego oddelegowano tam w sumie dlatego, by nie mógł zagrozić Obamie w wyborach prezydenckich) coś w tej materii zmieni?
Czy coś zmieni? Szczerze wątpię.